Info
Suma podjazdów to 791582 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec29 - 59
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 53.34km
- Czas 01:40
- VAVG 32.00km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 207m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Korpoagresor
Sobota, 25 kwietnia 2015 · dodano: 25.04.2015 | Komentarze 11
Dziś miałem ochotę lekko pocisnąć, bo raz że pogoda się fajnie wyklarowała i nawet wiatr spasował, dwa - buzuje we mnie wściekłość na to, co dzieje się w "mojej" firmie. Podczas ostatniego tygodnia z sześcioosobowego zespołu poleciały dwie jednostki, kierownik (którego specjalnie udało mi się wypchnąć na to stanowisko - bo ja nauczony czym to pachnie w jednej z poprzednich prac już takich stanowisk świadomie nie przyjmuję - i super się dogadywaliśmy) został zdegradowany. Powód? Po ostatniej kontroli z centrali zarzucono niektórym za małe zaangażowanie w "priorytety". Czyli po ludzku - nie myśl, rób, słupki to słupki. Aż się dziwię, że ja nie poleciałem w pierwszej kolejności, bo korpoideały kwestionuję codziennie, ale widocznie te magiczne słupkowe cyferki mnie nieświadomie bronią. Maskara. Mieliśmy komunę, mamy KORPOmunę,
Jedyny plus to motywator do dzisiejszego wyżycia się przed robotą. Trasa - po prostu w tę i z powrotem: przez Szreniawę, Stęszew, dojazd do Zamysłowa i nawrót. Udało się wycisnąć przyzwoitą średnią, choć lekko mnie początkowo zirytował jakiś kolarz, który na sprzęcie na oko za gruuuuuubą kasę, wciśnięty w lemondkę, wyprzedził mnie robiąc jakąś czasówkę bez żadnego cześć ani pocałuj mnie w tyłek (choć to ostatnio fizycznie było możliwe, ale nie chciało mi się gonić) :) Jednak widziałem go potem jak wracał, tym razem pozdrowił, więc grzech wybaczam.
A w słuchawkach dziś jedyny słuszny song Hasioka:
- DST 54.40km
- Czas 01:48
- VAVG 30.22km/h
- VMAX 58.70km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 269m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Po "górkach"
Piątek, 24 kwietnia 2015 · dodano: 24.04.2015 | Komentarze 3
Wiatr wrócił w miarę do normalności, do tego zrobił się zachodni (hip hip hura!), więc i ja powoli odżywam. Dziś pewnie byłby jakiś przyzwoity wynik, ale coś mi palnęło do łba, żeby pokręcić po tych naszych podpoznańskich górkach. Sorki. "Górkach". Najpierw kursik po hopkach w Starym Puszczykowie, potem podjazd pod Osową Górę od strony Szosy Poznańskiej, a następnie już klasycznie, ulicą Spacerową (podczas zjazdu niewiele zabrakło do 60 km/h). Czyli jak na wielkopolskie warunki hardkor nad hardkory. W moich rodzinnych stronach - jedna uliczka:)
No ale, no ale. Coś tam pewnie wytrenowałem, choć nie wiem czy siłę, moc czy wytrzymałość, bo bym musiał otworzyć jakiś pro-podręcznik. A nie otworzę nie tylko dlatego, że takowego nie mam :) Za to zrobiłem galeryjkę tych dzisiejszych Mount Everestów:
Jak już się "wygórowałem" to zabrakło mi jeszcze trochę kilosów, więc poleciałem kółeczko przez Dymaczewo, Bolesławiec i Drużynę. Potelepało mnie po dziurach, potelepało mnie do koszmarnej ddr-ce w Mosinie, a na końcu czekała mnie niespodzianka. Bo coś nie pasuje w poniższym zdjęciu, prawda? Po prawej ciąg pieszo-rowerowy, po środku ja, po lewej Straż Miejska (chyba mosińska) i...? No właśnie nic. Minęli mnie bez komentarza. Świat się kończy :)
- DST 53.05km
- Czas 01:45
- VAVG 30.31km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 207m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Kondom policyjny
Czwartek, 23 kwietnia 2015 · dodano: 23.04.2015 | Komentarze 5
Co prawda lekko post factum, ale jakby ktoś miał możliwości cofnięcia się w czasie i planował jakieś rabunki, gwałty, morderstwa czy zbieranie podatków to idealną porą było dziś lekko po 9 rano. Wtedy to bowiem na wysokości Komornik minęły mnie chyba wszystkie istniejące w Wielkopolsce jednostki policji - jednym ciurkiem, na sygnale, tamując ruch i dwukrotnie zatrzymując mnie w celu udostępnienia przejazdu. O co chodziło - nie mam pojęcia. Co nie zmienia faktu, że Poznań pewnie był wtedy pusty od tejże jakże niezbędnej służby :)
Nic mi jednak nie było w stanie zepsuć radości, że znów udało się uniknąć jazdy przez miasto. Nawet to, że w Dębnie, chcąc urozmaicić sobie trasę wylądowałem niechcący dokładnie za wlokącym się i niemożliwym do wyprzedzenia traktorem, wiozącym gów..., nawóz. A reszta to zwykły, klasyczny "kondomik" przez Stęszew i Mosinę, bez historii.
- DST 56.40km
- Czas 01:52
- VAVG 30.21km/h
- VMAX 42.50km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 223m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Na wschód. Plus filmik bez początku i końca
Środa, 22 kwietnia 2015 · dodano: 22.04.2015 | Komentarze 0
Wiatr się w końcu lekko uspokoił, więc postanowiłem wyjątkowo olać swoje dotychczasowe zasady, jednocześnie olewając jego kierunek. Oczywiście miało to związek z tym, że jeszcze jeden poranny kurs przez cały Poznań z południa na północ i z powrotem, a skończyłbym w czterech ścianach bez klamek, walcząc z wyimaginowanymi insektami i mrucząc do siebie coś w stylu: "hrrr hrrr hrrr". Pojechałem więc na wschód i lekko rowerowo odżyłem.
Co prawda Starołęka nie złagodziła obyczajów, a przez dwukrotne stanie na przejeździe kolejowym nie zaznałem może nirwany, ale za to na wolnej przestrzeni poza miastem mogłem trochę odpocząć. Zrobiłem mapowego pieska, jak zwykle bez nóżek, coby nie miał za dobrze, przez Głuszynę, Koninko, Krzyżowniki, Tulce i Krzesiny. Bez przygód, trzymając równe tempo, nie za duże, bo w końcu wracałem z podmuchem w pysk. Relaksując się takimi oto okolicznościami przyrody:
Na końcu, korzystając z faktu, że miałem kamerkę, nakręciłem... no właśnie co? To chyba jest (ma być?) ścieżka (pieszo) rowerowa. Problem tylko w tym, że kończy się na płocie i się... nie zaczyna. Za to jest z asfaltu. I z plaży :) Tereny praktycznie pod moim domem, bo wzdłuż Dębca. Zresztą, zobaczcie sami. Tym razem bez muzyczki, bo kroiłem na szybko.
- DST 54.50km
- Czas 01:47
- VAVG 30.56km/h
- VMAX 54.20km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 123m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień Puszkina
Wtorek, 21 kwietnia 2015 · dodano: 21.04.2015 | Komentarze 3
Wyruszyć musiałem dziś wcześnie rano (7:30), żeby zdążyć do pracy, więc startowałem jeszcze w lekkim letargu. Obudził mnie dopiero telefon od Żony o treści: "nie jedź przypadkiem Hetmańską, bo jest gnój". No i był, jak zwykle popisali się moi ukochani ostatnio puszkarze, z towarzyszeniem maszynisty. Nie lada sztuką jest wylądować na torach jeśli ma się trzy pasy prowadzące w jednym kierunku, ale co to dla naszych rodaków? Pół Poznania zablokowane, tramwaje stały, wstyd na całą Polskę, za to był z tego jeden plus, bo odpadł mi dylemat czy znów w związku z wiatrem pchać się na północ przez miasto.
Zamiast tego pokręciłem się "plemnikową" (niech już będzie ta wersja) trasą przez Skórzewo, Zakrzewo, Więckowice, Dopiewo i znów przez Skórzewo. O dziwo nikt mnie nie chciał dziś zabić samochodem, za to widziałem skutki niedawnego wypadku przed Fiałkowem, gdzie kierujący Porsche z całej siły uderzył w drzewo. Teraz tam stoją znicze, a sam teren wygląda jak w Smoleńsku - masakra.
Ups, chyba znów poruszyłem temat motorowy. Ostatnio mi tak siedzi na mózgu, zupełnie nie wiem czemu :) Dopiszę więc tylko, żeby nie być tendencyjnym, że zarejestrowałem też inne momenty, m.in. ten, gdy przebiegł mi przed kierownicą lekko zmutowany lis wielkości niemal spasionego wilka. Na wycieczkę do Czarnobyla już nie muszę jechać.
Wiało zacnie. Wyjątek ostatnimi czasy, prawda? :)
- DST 55.00km
- Czas 01:50
- VAVG 30.00km/h
- VMAX 50.10km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 230m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Pyra z bulwą
Poniedziałek, 20 kwietnia 2015 · dodano: 20.04.2015 | Komentarze 6
Dzień wolny, więc tradycyjnie jego drugą połowę spędziłem latając po mieście załatwiając masę pierdół i w sumie zrobiłem na piechotę 13 kilometrów. Zapłaciłem m.in. w końcu mandat (zabolało, to był gwałt na moim portfelu) i zadzwoniłem do swojego doradcy od ubezpieczeń, a potem na infolinię Warty (kilkanaście minut analizy mojego przypadku i jedyne 9 złotych doliczone do kolejnego rachunku) i na 99% będzie tak jak pisaliście. Według ubezpieczyciela nasza polisa z OC obejmie ogarnięcie szkód, więc jutro pofrunie polecony do Pana Ugodowego z jej numerem i niech zgłasza. Mam nadzieję że to będzie koniec, choć pamiętając kolesia może być różnie.
Rano kopsnąłem się oczywiście rowerem. Miałem mało ambitny plan pojechać po prostu trasą na Oborniki i wrócić tak samo, ale pierwsze trzynaście kilometrów przepychania się przez miasto, między innymi z przymusu chodnikiem wzdłuż mega zakorkowanej ulicy Przybyszewskiego (bo kiedy najlepiej zacząć łatać dziury i zamykać jeden pas jak nie w godzinach szczytu?) tak mnie zmasakrowało, że na wysokości Złotkowa skręciłem na Sobotę, byle nie katować się tym samym ponownie. Potem już Rokietnica i Napachanie, ale tym razem skrótem, który ponownie spowodował, że moje zęby krzyczały: "zawróć". Nie poddałem się - jakby co ostatnio pozbyłem się dwójki ich kolegów, więc niech nie zadzierają :)
Dotarłem w końcu do domu, zrąbany masakrycznie przez ten cholerny północno-zachodni wiatr. A co będzie jutro? Ten cholerny północno-zachodni wiatr... Co było przez ostatni tydzień? Ten cholerny północno-zachodni wiatr. "Dzień świstaka" to przy tym pikuś. A na mapie wyszła pyra z bulwą.
- DST 55.10km
- Czas 01:49
- VAVG 30.33km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 180m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Czym jest skleroza? Nie pamiętam
Niedziela, 19 kwietnia 2015 · dodano: 19.04.2015 | Komentarze 0
- Wiatr!!!
- Cooo???
- Ty mendoooo!!!
Tyle, iście po kibicowsku, mogę. Na realną ustawkę z wyżej wymienionym się nie piszę, bo jestem z góry na przegranej pozycji. Ale gnój mógłby już choć ciut odpuścić, albo przynajmniej zmienić kierunek. Oczywiście mój wniosek zostanie przyjęty do realizacji, przeanalizowany i odrzucony z powodów proceduralnych. Wiatr też jest pewnie pracownikiem korpo :)
No ale skoro wiał skąd wiał to i ja poleciałem, gdzie poleciałem - na zachód z północnymi inklinacjami. Czyli Skórzewo, Zakrzewo, Lusowo, Tarnowo Podgórne i powrót DK-92 przez Przeźmierowo.
Wyjazd nie byłby wyjazdem gdyby nie DDR-ki. Ale tym razem pół na pół - jedną zaliczyłem z radością (!!!!), bo istnieje jedna jedyna w WLKP, którą można pokonać wygodnie i prawie komfortowo - oczywiście w Tarnowie Podgórnym. Z drugą już jest mniej sympatycznie. Chodzi o tę w Lusowie (z początku tego filmiku), którą tym razem chciałem uwiecznić w całej okazałości. Więc zgodnie z przepisami po kostce od początku do końca, między słupkami, ani razu po asfalcie, zgrabnie na krawężnikach, zęby zaciśnięte. W końcu dumny z siebie zatrzymałem się już po tym całym koszmarze, żeby sprawdzić czy kamerka wszystko zarejestrowała i...
...karta pamięci została w kuchni na stole.
!!!!!
Skleroza nie boli. A byłem pewien, że zamontowałem wszystko, co było trzeba. Za to mój wyraz pyska można było śmiało uwiecznić i wysłać na World Press Foto. Podium gwarantowane :)
Ale nagranie w sumie przydałoby się dziś raz jeszcze, gdy na skrzyżowaniu Grochowskiej z Marcelińską jakiś zapuszkowany kretyn jadąc z naprzeciwka postanowił skręcić w lewo ze środkowego pasa, olewając to, że jadę. Na szczęście udało mi się go wyminąć, za to dostał porcję klaksonowych "pozdrowień" od kierowcy jadącego za mną, z którym zresztą potem wymieniliśmy odpowiednią sygnalizację niewerbalną na temat tego w jakim odizolowanym miejscu powinien się znaleźć ten miłośnik driftów na skrzyżowaniach. Oj, tym razem byliby świadkowie...
- DST 54.15km
- Czas 01:52
- VAVG 29.01km/h
- VMAX 52.60km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 324m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Bajki o Kolizji ciąg dalszy
Sobota, 18 kwietnia 2015 · dodano: 18.04.2015 | Komentarze 14
Rzyg..., sorry, mam torsje w temacie tych północnych/północno-zachodnich podmuchów. Staram się jak mogę omijać jazdę przez miasto, ale po prostu się nie da, żeby nie deptać swoich śladów z dnia poprzedniego i nie wracać pod wiatr. Bo tego i tego nie lubię. Dziś z racji soboty, spodziewałem się taryfy ulgowej zafundowanej przez Poznań. Yhhmmm... Spodziewać to ja się mogłem. A dostałem
- korki jak w dzień powszedni;
- światła: czerwone, czerwone, czerwone, czerwone (...), czerwone, czerwone (...), czerwone, czerwone, czerwone. I ze trzy zielone, cobym nie narzekał;
- wahadełka - dwa na Dębcu (w obydwie strony), jeden na Morasku;
- postój przy zamkniętych szlabanach: łącznie dwa na Dębcu, jeden na Piątkowie.
To wszystko okraszone silnym, nieprzewidywalnym wiatrem. Urocza sobota :)
Odżyłem tylko na chwilę na hopkach między Moraskiem a Suchym Lasem - i like it!
Przed pracą odebrałem jeszcze awizo. Miałem pewne przeczucia czego może ono dotyczyć, więc niespecjalnie spieszyłem się z jego otrzymaniem. Oczywiście sprawa związana z tym, że jestem mordercą, gwałcicielem, nekrofilem, a przede wszystkim, najgorsze ze wszystkiego: SPRAWCĄ KOLIZJI DROGOWEJ. Oto treść:

Abstrahując od języka, w jakim jest to "coś" napisane, od błędów logicznych pierwszego zdania oraz interpunkcji rodem z zawodówki i samej kwoty (tysiak za wyklepanie i wymianę osłony - a nie samej lampy, bo to stwierdzili policjanci - to realne?) to co z tym zrobić? Kwota nie jest mała, ale też nie masakryczna. Sprawy nie wygram w sądzie, bo świadków zero, monitoringu zero. Pewnie zapłacę, bo co mogę? Złość pozostała, bo to, że ja zostałem uznany za sprawcę uważam za takie sukinsyństwo, że jeszcze mnie telepie. Pytanie, może ktoś wie: czy jeśli kwota pójdzie na konto Pana Ugodowego to w takim przypadku jeśli moje OC w życiu prywatnym, które mam w ubezpieczeniu mieszkania by to objęło (dopiero teraz będę to ustalał) to czy tym samym nie zamknę sobie drzwi do zwrotu?
Jeśli nie to mój łączny koszt przejazdu nieco ponad trzydziestu kilometrów w Śmingusa-Dyngusa wyniesie mnie łącznie 220 za mandat i 250 za to, co powyżej. Za tę kwotę mógłbym sobie polecieć samolotem do Warszawy i z powrotem i jeszcze wypić browara na lotnisku. O zbieraniu punktów Miles&More nie mówiąc...
- DST 52.20km
- Czas 01:43
- VAVG 30.41km/h
- VMAX 50.90km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 188m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Prawie upolowany. Znów
Piątek, 17 kwietnia 2015 · dodano: 17.04.2015 | Komentarze 6
To tym razem od pozytywów: dziś nie pękła mi żadna szprycha.
Jechałem też na wszystkich zębatkach, w końcu.
Zrobiłem "rybkę" przez Skórzewo, Dopiewo, Trzcieln, Komorniki i...
...i....
...Luboń.
Dochodzimy do sedna. Wczoraj na blogu Księgowego skomentowałem pewien filmik. Dziś miałem deja vu, tyle że ze mną w roli głównej. Co tu będę pisał, zapraszam do obejrzenia:
Komentować mi się tego nie chce, tępa dzida nawet nie widziała, że prawie mnie zabiła. Pusty wyraz pyska powiedział wszystko. Jak widać na nagraniu zacząłem hamować dużo wcześniej, lata nauki zrobiły swoje. Z tyłu jechała Straż Miejska, ale nie miałem czasu i chęci tego zgłaszać.
No cóż, drugi dzień z kamerką i już się dzieje. Za pół roku czekał na mnie będzie jakiś Oscar, a przynajmniej Złoty Glob :)
- DST 57.20km
- Czas 01:54
- VAVG 30.11km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 145m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Goł Pro Szprycho
Czwartek, 16 kwietnia 2015 · dodano: 16.04.2015 | Komentarze 10
Na początek smutny (dla mnie) news - w połowie dzisiejszej trasy usłyszałem (o dziwo, bo muza mi huczała i dudniła w uszach) coś w stylu "tszrzszsztcz" (z grubsza to było to, w onomatopejach nigdy nie byłem dobry). Zatrzymałem się - o co kaman? Miałem pewne podejrzenie i niestety ono się potwierdziło - szprycha. Kolejna cholerna szprycha! Czyżby jednak fatum się nie skończyło? Do domu miałem jakieś 25 kilosów (Napachanie), ale na szczęście moje koła są dość gęsto "zaszpryszone", więc zrobiła się jedynie centra, ale kręcić się dało. Po dotarciu na Dębiec od razu kurs na serwis, tam zdziwienie w oczach, bo ostatnio jestem tam klientem spod znaku "codzienność". Wymiana poszła sprawnie i po kosztach, a w ramach pocieszenia dostałem kawę i pączka (jak mnie któregoś dnia nie wpuszczą do środka to już będę wiedział czemu - za próby wyłudzenia prowiantu). Umówiliśmy się, że jak sytuacja się powtórzy to koło pójdzie na gwarancję, problem tylko w tym, że nie mam żadnego w zastępstwie...
Już z rzeczy przyjemniejszych - odebrałem wczoraj z paczkomatu mocowanie do GoPro na kierownicę. Dokładnie TO. Przy okazji właśnie się okazało, ze płaciłem połowę tej ceny, która obowiązuje dziś, hmm. Jestem nieświadomym łowcą promocji :) Tak to wygląda po zamontowaniu (zdjęcie niewyraźne, bo robiłem stojąc na wahadle w Kiekrzu):
Nie trzęsie, nie muszę mieć nic na łbie ani na cycu - o to właśnie chodziło. Teraz to mnie mogą pukać, stukać, wywracać, hamować, wyzywać, gnoić. Śmiało, zapraszam. Będę miał dowody. Oczywiście nie zamierzam jeździć z tym codziennie, ale na pewno co przejazd przez miasto to będę starał się montować. Dziś tylko przetestowałem czy widać to, co ma być widać. I widać.
Podczas dzisiejszego polowania ustrzeliłem:
1. Autobus ruszający na czerwonym w wysepki (ja karnie stałem na światłach):
2. Wyznawcę ideologi, że jeśli jedzie rower to pojęcie "podporządkowany" nie obowiązuje (pędziłem wtedy około 40 km/h):
3. Pana Ciekawskiego. U góry, za szybką:
Uroczyście oświadczam - narodził się Mściciel :P






