Upał z upałem
Niedziela, 6 lipca 2014
· Komentarze(4)
Oj, przygrzało dziś, nie ma co. Mimo że wyjechałem w okolicach 9:30 to i tak już stopień roztapiania zaczął zbliżać się do czerwonej kreski. Nie egzystuję praktycznie przy takich temperaturach, więc każdy wyjazd, jeśli się zdarzy przez najbliższe dni traktował będę jako kolejny wygrany etap szkoły przetrwania.
Wiatr zachodni, więc nie chciało mi się kombinować z wyborem trasy i pojechałem "samochodzik" przez Dopiewo, Trzcielin i Szreniawę. Ostatnio z powodu kolejnego remontu w Luboniu zmodyfikowałem końcówkę i zjeżdżam w Wirach na Łęczycę, gdzie zaliczam kawałek przez ścieżkę rowerową. Dziś to był chyba najbardziej zakorkowany element aglomeracji poznańskiej - mijałem rodzinki, singli, emerytów, rencistów i co tam jeszcze zawsze w niedziele odświeża swój skrzypiący sprzęt i rusza na podbój świata, przy okazji znacznie zwiększając niebezpieczeństwo na DDR-ach.
O średnią walczyłem, ale bez specjalnego zapału, bo ile motywacji może mieć kurczak na rożnie? :) Po powrocie Żona zafundowała mi reanimację w postaci bezalkoholowego browara i to był najlepszy lek na dziś. Lepszym jest tylko ten z procentami :)
Wiatr zachodni, więc nie chciało mi się kombinować z wyborem trasy i pojechałem "samochodzik" przez Dopiewo, Trzcielin i Szreniawę. Ostatnio z powodu kolejnego remontu w Luboniu zmodyfikowałem końcówkę i zjeżdżam w Wirach na Łęczycę, gdzie zaliczam kawałek przez ścieżkę rowerową. Dziś to był chyba najbardziej zakorkowany element aglomeracji poznańskiej - mijałem rodzinki, singli, emerytów, rencistów i co tam jeszcze zawsze w niedziele odświeża swój skrzypiący sprzęt i rusza na podbój świata, przy okazji znacznie zwiększając niebezpieczeństwo na DDR-ach.
O średnią walczyłem, ale bez specjalnego zapału, bo ile motywacji może mieć kurczak na rożnie? :) Po powrocie Żona zafundowała mi reanimację w postaci bezalkoholowego browara i to był najlepszy lek na dziś. Lepszym jest tylko ten z procentami :)
















