Info
Suma podjazdów to 791371 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec26 - 53
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 56.40km
- Czas 02:00
- VAVG 28.20km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 129m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Gąsiorkowo
Piątek, 23 lipca 2021 · dodano: 23.07.2021 | Komentarze 12
Wyjazd poranny, jeszcze przedupałowy. Od jutra wraca temperaturowa rzeźnia.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Ciężko się jechało, za co po raz kolejny pozdro dla wiatru - niezbyt mocnego, ale wciąż dającego w pysk.
Na wielki plus (znów) jakość asfaltu na odcinku Konarzewo - Trzcielin. Miodzio. Trochę się przestraszyłem widząc dziś jakieś pracy przy skrajni, ale dopytałem - będzie szerokie pobocze, nie śmieszka. Cudownie.
Nie dało się nie zatrzymać przy słonecznikach w Trzcielinie. Czas naglił, ale nie mogłem sobie odmówić.


Gdy robiłem te fotki, nad głową przeleciało mi żurawie trio.
Kawałek dalej zastałem szpaki przy śniadaniu...
...ale poranek zrobiły mi dzierzby gąsiorki. Najpierw przyuważyłem samca na krzaku, dość daleko...
...potem ów ninja schował się w zbożu...
...ale w zamian niemal pod pysk podleciała mi samica. Ciekawska, sympatyczna, dając sobie zrobić wyraźne foto. Dziękuję :)
O dziwo przyrodniczo ciekawy to był poranny wyjazd. Kto by się spodziewał? :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 51.80km
- Czas 01:47
- VAVG 29.05km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 200m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kondopak
Czwartek, 22 lipca 2021 · dodano: 22.07.2021 | Komentarze 8
W końcu jeden dzień, gdy dane mi było się wyspać. Leniuchowałem do dziewiątej, potem wypiłem kawę i nawet coś wyjątkowo zjadłem zanim wyruszyłem na rower. Dziwne to wszystko :)
Ucieszyłem się, że miało wiać z południa i zachodu, bo to oznaczało, że mogę wykonać "kondominium", z założeniem że się troszkę pomęczę pod podmuchy, a potem wrócę z bajecznym wiatrem w plecy. Taaa... Nie muszę chyba wspominać, że teoria i praktyka mają się nijak do siebie? :) Fragmentami bowiem duło mi nawet z... północnego wschodu, oczywiście wtedy, gdy już byłem po nawrotce.
Wspomniane "kondominium" to: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań. 
Początek już zwiastował, że lekko nie będzie. Specjalnie zawsze jadę przez Opolską do Lubonia, bo dzięki temu mogę zjechać sobie z wiaduktu nad A2 i już na starcie mieć zaliczone te 50 km/h (takie zboczenie). Niestety, dziś mi się trafił dziadek w Matizie. Nie dość, że na wspomnianym zjeździe wycisnął niecałe 40 km/h, to potem jechał o tak:
Pytanie: gdzie skręcił? Odpowiedź: w prawo. To chyba oczywiste :)
Odwiedziłem alpaki w Rosnówku.
Niestety, zostały już lepiej ogrodzone i na karmienie trawką nie ma opcji. Trzeba było sobie więc radzić ze zdjęciami przez płot.




A po południu jeszcze wpadło z Kropą trzynaście kilometrów, ale piechotą. Nawiedziłem Dębinę oraz Szachty (pewnie jutro wkleję fotki). Jestem jednak zniesmaczony: na tych drugich cywilizują ostatnie dzikie elementy, gdzie mogłem spokojnie psa puścić. Będzie asfalt :( A co za tym idzie - pojawią się nieogary. I rodzinki. I dzieciaczki. I rowerzyści. Eh :/
- DST 56.50km
- Czas 02:00
- VAVG 28.25km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Średnicowo
Środa, 21 lipca 2021 · dodano: 21.07.2021 | Komentarze 9
Kolejny wypad przedpracowy. Niezbędny do zachowania jako takiej równowagi psychicznej w robocie :)
Temperatura ok, wiatr nie ok, czyli średnio wychodzi, że średnio. I dokładnie tak mi się jechało.
Trasa: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Wypad - jak to ostatnio - bez historii. Ale jak zwykle kilka niezbędnych punktów należy odhaczyć. Między innymi klimat Jeziora Lusowskiego.


Udało się przyuważyć jednego samotnego żurawia. Chodzącego dość pokracznie :)

Gdy jechałem sobie powoli ulicą Wołczyńską, akurat bardziej skupiony na włączaniu radia, bo mi się zawieszało, nagle zobaczyłem, że ktoś mnie wyprzedza. Tak po takiemu, co ma napisane na dupie, czyli bez ani be, ani me, ani nawet bez kukuryku. Biało-czerwony kolarz wyklęty :) Oczywiście usiadłem mu za karę na kole i już miałem wyprzedzać, ale skręcił w boczną uliczkę i nie miałem okazji nauczyć kultury oraz sztuki mówienia "cześć". A szkoda :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 57.15km
- Czas 01:59
- VAVG 28.82km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 174m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zimorodnie
Wtorek, 20 lipca 2021 · dodano: 20.07.2021 | Komentarze 14
Znów zalatany dzień, więc wpis ekspres.
Wyjazd poranny, już ze słabszym wiatrem, ale mimo wszystko upierdliwym. Za to temperatura fajna - jak na moje taka byłaby idealna przez całe wakacje, ba! cały rok..
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Poznań.
Źle się nie jechało, ale też dobrze nie. Ot, poranny standard. Potem zaś dojazd do pracy.
Zanim o kwestiach rowerowych, coś, co zrobiło mi dzień. Zdążyłem jeszcze z wywieszonym jęzorem polecieć z psem na Dębinę i uchwycić zimorodka! Ledwo bo ledwo, zdjęciu do ostrości wiele brakuje, ale mam go! Czaiłem się przez rok, żeby widzieć przez te kilka sekund, no i jest :)
A poza tym - spotkał mnie szok i niedowierzanie. Kilka dni mnie nie było na odcinku Konarzewo - Trzcielin, a tam zamiast dziur wielgachnych widnieje piękny i gładki asfalt! Kolejny raz koniec świata mnie zastał :) Do tego - wbrew obawom - żadne drzewo nie zostało wycięte i nikt nie wpadł na pomysł budowy jakiejś żałosnej śmieszki.
Aha, no i monstra zaczynają wychodzić na powierzchnię.
- DST 57.45km
- Czas 02:03
- VAVG 28.02km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 166m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przykroczas
Poniedziałek, 19 lipca 2021 · dodano: 19.07.2021 | Komentarze 13
Po kilku dniach wolnego przyszedł ten przykry czas, gdy trzeba wrócić do pracy. Ech :/
Wyjazd więc poranny, niewyspany, do tego wietrzny. Same paskudy,
Trasa zachodnia z północnym odchyłem, znów w wersji w tę i z powrotem: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko, gdzie nastąpiła nawrotka.
Nie walczyłem, co widać po średniej. Za to odnalazłem kolejny koniec świata, przy jednej z bocznych uliczek Lusówka. Może to - mimo podobnej nazwy - nie Lisówki, ale jakaś ich namiastka owszem :)
A zaraz obok jakiś wiejski heheszek przerobił Sierosław na Sierota. A w sumie to Sieroła.
No i jeszcze bociek na polowaniu. W czasie mojej bytności bezowocnym.
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 52.10km
- Czas 01:51
- VAVG 28.16km/h
- VMAX 52.30km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 149m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wpis pa-pieski :)
Niedziela, 18 lipca 2021 · dodano: 18.07.2021 | Komentarze 8
Noc z dwoma psami w mieszkaniu - zgodnie z założeniami - była spokojna. Każdy z czworonogów znalazł swoje miejsce do chrapania. Bajka.
W związku z tym nawet udało mi się wyspać. Dziwnie jakoś :)
Na rower wyjazd lekko po dziewiątej, gdy jeszcze tak bardzo nie grzało. Niestety znów solidnie wiało z zachodu i północy, więc motywacji do walki nie było.
Trasa: Poznań - Plewiska - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Jako pierwsze zdjęcie, żeby się lepiej czytało - uśmiechnięty kos :)
A to już te zwyczajne z trasy. Dość sporo ludzi jak na poranek na plaży w Lusowie, jak widać na terenie gminy Tarnowo Podgórne...
...samotna łódka...
...i drzewa przy drodze do Lusówka.
A późnej ostatni już niestety (póki co) wspólny spacer w duecie Kropa plus Piorun. Kierunek najlepszy: Dębina i Warta.




Późnym popołudniem Piorun pojechał do siebie (ukryć się go nie udało) razem z kocykiem, a Kropa przynajmniej odzyskała swoją piłeczkę :)
- DST 52.10km
- Czas 01:50
- VAVG 28.42km/h
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Atak klonów :)
Sobota, 17 lipca 2021 · dodano: 17.07.2021 | Komentarze 11
Dzisiaj o rowerze będzie mało. Wczoraj było dużo, więc trzeba zachować równowagę w przyrodzie :)
Rano wczesna pobudka, ale nie w celu wyjścia na dwa kółka, lecz w oczekiwaniu na znajomych, którzy jechali na wesele na Śląsk i mieli nam przekazać pewien zacny "prezent" na weekend. O nim jeszcze będzie :)
Po wizycie śniadanie, czas na aklimatyzację i w drogę. Spieszyć mi się nie chciało, wiatr wiał jakoś dziwnie, raz ze wschodu, raz z północy, raz z zachodu, więc tym bardziej nie cisnąłem. No i trasa banalna, w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - MInikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Gowarzewo - Siekierki Wielki - Skałowo, gdzie nastąpiła nawrotka.
Jak zwykle odwiedziłem znajome stadko z Gowarzewa. A tam nie tylko Dawid i Goliat...
...ale i owieczki mroku :)

W Skałowie zaś jak zwykle zdjęcie przy jamniku prowadzącym do schroniska dla zwierząt.
I tak właśnie zgrabnie dochodzimy do wspomnianego na początku "prezentu". Był nim Piorun, o którym już kilka razy wspominałem. Ma to do siebie, że to pies po przejściach, który praktycznie nie toleruje facetów, ale jakimś cudem spotkał mnie honor zdobycia jego zaufania. Nie było więc wyjścia i na weekend mamy przyjemność mieć dwa czarne kundelki na stanie :)
Oczywiście bez spaceru odbyć się nie mogło - Dębina i Warta zdobyta. Istny atak klonów :) Fotorelacja poniżej. 






Fajnie mieć dwa psy, nawet chwilowo :)
- DST 110.20km
- Czas 03:40
- VAVG 30.05km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 406m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Drewniane sto
Piątek, 16 lipca 2021 · dodano: 16.07.2021 | Komentarze 23
Wstyd się przyznać, ale w tym roku to pierwsza seta. Wcześniej nie
było ani czasu, ani specjalnej motywacji.
Tym razem się
udało, choć motywacją była pewna tajemnicza misja na trasie. Ona
została wykonana, o szczegółach sza, ale miejmy nadzieję, że jej
skutki będą długotrwałe :)
Trasa została
opracowana przez BUS-a, który ją zgrabnie wytyczył tak,
żeby wyszło sto plus. Ja znałem pewne odcinki, jednak pośrodku
było sporo dziur, które niniejszym zostały nadrobione. Przy okazji
oczy cieszyły fajne widoczki i kilka hopek – dzięki za pomysł!
Start z Dębca przed
dziewiątą, przez miasto na Zawady do punktu zbiórki i w drogę.
Najpierw znaną i lubianą wojewódzką przez Kobylnicę do
Pobiedzisk, gdzie nastąpiło odbicie w nieznane mi rejony. Fajne
polne drogi, wiatr, który nie był upierdliwy, można jechać :) Oto
kilka widoczków z odcinka do Kiszkowa:

Nazwy wsi jakieś
takie się kojarzące – G(ł)ówienka i Srocko. Istny szlak fekalny :)

Dobrze się jechało,
człowiek nie wiadomo kiedy znalazł się w… Węgorzewie :)
Nad głową latał
niewyraźny myszołów. W ogóle dziś światło do zdjęć
koszmarne, sorry za jakość.
We wspomnianym
Kiszkowie chwila nad pierwszym z zaliczonych dziś trzech drewnianych
kościołów. Ładny, do tego z ciekawym krzyżem. Bezkrzyżowym :)
Za to z gołębiem.


Z górki rozpościera
się widok na zakład o romantycznej nazwie Agrobud :)
Jest tam też drugi
kościół. Taki klasyczny. Po co dwa w małej miejscowości? Ciężkie
pytanie.
Kawałek dalej
wyskoczyło centrum. W nim miś na zakrętki…
...oraz, hmmm…,
pizzeria. Jakoś nie wzbudziła mojego zaufania :)
Kolejnym punktem był
Rejowiec i… drewniany kościół. Też klimatyczny, choć
analizując tablicę parafialną widać, że proboszcz ma ostro nasr…
no, jest typowym proboszczem szukającym wszędzie szatana :)

Jest tam też Polska
ze światełek. To na górze to chyba przekop Mierzei Wiślanej :)
Tyłu świątyni
pilnują trzy boćki.
Aha, po drodze jeszcze znalazła się towarowa linia prowadząca do jednego z zakładów dystrybucji paliw.
Potem przez mniejsze
i jeszcze mniejsze wioski dojazd do okolic Sławy Wielkopolskiej, a
następnie Łopuchowa, zresztą siedziby jednego z nadleśnictw. Tam
zjechałem sobie na chwilę nad jedno z jeziorek.

W planach było
odbicie do Długiej Gośliny w celu zaliczenia trzeciego i ostatniego
drewniaka. Tak też się stało. Reklamowany jest przez apostołkę
apostołów. Cokolwiek to znaczy.

Obok straszy ciekawy... hm... dworek?
No a potem boczkiem
do Kątów. Po drodze trafiła się piękna, stara stodoła. Pamiętam
takie z wyjazdów do babci.
No i cel. Mała
niespodzianka. Gdybym wiedział, wziąłbym przenośną armatę :)
Bowiem to siedziba gnoi, czyli skup dziczyzny. Obok domek
myśliwski i pięknie leżące ambony. Niech na zawsze pozostaną w
tej pozycji :)


Oto najpiękniejszy moment trasy.
Chcąc nie chcąc
trzeba było zawitać w Murowanej Goślinie. Mam awersję do tej
mieściny, głównie przez to:
Ale żeby nie było,
w locie zrobiłem fotkę całkiem ładnych kamienic w rynku.
No i odbicie na
Biedrusko. Tam też nastąpił podział peletonu na pół – tematu
nie ma co rozwijać, każdy ma swoje podejście do pewnych kwestii
drogowych i na tym pozostańmy :) W sumie wyszło na to, że ostatnie
25 kilometrów jechałem solo, choć niekoniecznie, bo po czymkolwiek się jedzie, i tak w końcu wyląduje się w
dupie, czyli na którymś ze świateł.
Fajna wycieczka, w
końcu stówa, dzionek udany :) Na koniec jeszcze kibel z okolic Promna.
- DST 53.70km
- Czas 01:51
- VAVG 29.03km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 160m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Odwiedzić bielika
Czwartek, 15 lipca 2021 · dodano: 15.07.2021 | Komentarze 9
Powtórka z rozrywki - miało padać i burzyć, a nie padało i nie burzyło. Narzekać na to zamiaru nie mam.
Wyjazd poranny, w szarzyźnie, która mnie cieszy w temacie odczuwania temperatury, ale już jeśli chodzi o robienie jakichkolwiek fotek zdecydowanie mniej. No nie dogodzisz ;)
Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Krajkowo - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Sam wypad uznałbym za kolejny z sennych codziennych, ale dzionek uratował mi jeden motyw. Zawsze gdy znajduję się przy granicy Baranowa z Krajkowem, zatrzymuję się i zerkam na pewne uschnięte drzewo. Nie bez powodu - dwa razy widziałem na nim bieliki. Dziś zdarzyło się to po raz trzeci, tym razem w wersji solo. Oczywiście musiałem użyć maksymalnego zooma, do tego ów piękny ptak po kilku sekundach odleciał, więc zdjęcia są jakie są. Ale są :)


Tu w locie. Nawet przez chwilę w towarzystwie kani rudej.

Żeby nie było, że ściemniam, oto miejsce, z którego cykałem foty. Wspomniane drzewo to to jasne z tyłu.
Jak zwykle nawiedziłem "swój" paprociowy las.
Trafił się również żuraw między balotami.
No i kolejny news dnia: da się przejechać przez Luboń nie stojąc w korkach! Wystarczy... awaria sygnalizacji. Naprawdę było spoko, nawet ci z podporządkowanych raczej nie mieli powodów do narzekania, bo wjeżdżali dość płynnie. No i nie można tak zostawić?
Aha, jednak nie można zapominać, że to Luboń. Więc debili nie zabrakło - dla niektórych tam pierwszeństwo to pojęcie abstrakcyjne.
- DST 51.60km
- Czas 01:50
- VAVG 28.15km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 205m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Pochmurne portowanie
Środa, 14 lipca 2021 · dodano: 14.07.2021 | Komentarze 10
Dzisiaj krótko, bo - jak zwykle - wolne u mnie oznacza permanentny brak czasu.
Wyjazd po dziewiątej, na trasę w wersji w tę i z powrotem, czyli z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin i Świątniki do Radzewic, gdzie obowiązkowo zameldowałem się w tamtejszym porcie.
Jak zwykle nie miałem szczęścia do... szczęścia. Nie tylko rano solidnie duło, do tego zmiennie, ale i gdy we wspomnianym porcie zabrałem się za zdjęcia, nagle solidnie się zachmurzyło, a wręcz zrobiło się burzowo. Więc obiekty niestety w szarości. Szkoda.
Taki oto smutas rządził:


Udało się w miarę wyraźnie ująć pliszkę siwą...

...oraz dymówkę.
Niestety dzwoniec, choć ciekawski, wyszedł bardzo słabo.

Aha, widziałem jeszcze boćka. Ale nie w gnieździe, tylko na dachu.
Grzało. Nawet ślimak miał dość :)
Dębina dzisiaj tylko w wersji przejazdowej.






