Kórnikółko
Czwartek, 11 października 2018
· Komentarze(16)
Wczorajsze celebrowanie kolejnych osiemnastych urodzin "lekko" mi się przeciągnęło, więc na wczesny poranny rowerowy zryw nie było za bardzo szans :) Ale - główka pracuje - wolne wzięte, a co za tym idzie bezstresowy wyjazd mógł nastąpić troszkę przed południem.
Wiało mocniej niż dzień wcześniej, jednak paradoksalnie bardziej przyjaźnie, bo przynajmniej z jednego kierunku - południowo-wschodniego. Na takie coś jestem w stanie się zgodzić, szkoda tylko, że niewiele mam do powiedzenia :) Ruszyłem w kierunku Lubonia, który wyjątkowo pokonałem wzdłuż koszmarnej Armii Poznań, z jej abstrakcyjną DDR-ką. Przynajmniej na taką wyglądała z daleka, bo oczywiście pojawić się na niej nie miałem zamiaru. Za to już nie było bata na zakaz jazdy rowerem w Łęczycy i musiałem popływać sobie wśród liści.

Kawałek dalej, przy Grobli w Puszczykowie, ponownie ze smutkiem przyuważyłem poniższy komunikat, na co najmniej kilkunastu drzewach:

I chyba niestety wygląda na to, że urzędasy wygrają i zieleń tu zniknie... :( A wystarczyłoby po prostu wyciąć... śmieszkę. Jednak jakoś, o dziwo, mało kogo to przekonuje.
Potem - już bez smutnych konstatacji - zrobiłem kółko: przez Wartę, Rogalinek, Mieczewo, Kórnik, koszmarem płytowo betonowym do Borówca, następnie Koninko, Jaryszki, Krzesiny, Starołęka i Lasek Dębiński do domu.
Pogoda wciąż rewelacyjna. Coś mi tu śmierdzi - pewnie jak się skończy, to dostaniemy niezłym rykoszetem... Oby nie za szybko :)
Na koniec Relive.
Wiało mocniej niż dzień wcześniej, jednak paradoksalnie bardziej przyjaźnie, bo przynajmniej z jednego kierunku - południowo-wschodniego. Na takie coś jestem w stanie się zgodzić, szkoda tylko, że niewiele mam do powiedzenia :) Ruszyłem w kierunku Lubonia, który wyjątkowo pokonałem wzdłuż koszmarnej Armii Poznań, z jej abstrakcyjną DDR-ką. Przynajmniej na taką wyglądała z daleka, bo oczywiście pojawić się na niej nie miałem zamiaru. Za to już nie było bata na zakaz jazdy rowerem w Łęczycy i musiałem popływać sobie wśród liści.

Kawałek dalej, przy Grobli w Puszczykowie, ponownie ze smutkiem przyuważyłem poniższy komunikat, na co najmniej kilkunastu drzewach:

I chyba niestety wygląda na to, że urzędasy wygrają i zieleń tu zniknie... :( A wystarczyłoby po prostu wyciąć... śmieszkę. Jednak jakoś, o dziwo, mało kogo to przekonuje.
Potem - już bez smutnych konstatacji - zrobiłem kółko: przez Wartę, Rogalinek, Mieczewo, Kórnik, koszmarem płytowo betonowym do Borówca, następnie Koninko, Jaryszki, Krzesiny, Starołęka i Lasek Dębiński do domu.
Pogoda wciąż rewelacyjna. Coś mi tu śmierdzi - pewnie jak się skończy, to dostaniemy niezłym rykoszetem... Oby nie za szybko :)
Na koniec Relive.




















































































