Jeśli ostatnio pogoda była idealna, to dziś była najidealniejsza :) Temperatura nie przekraczała dwudziestu stopni, przez większość czasu słońca nie widziałem w ogóle, a do tego towarzyszył mi - a chyba najbardziej pasuje tu słowo popierdywał - delikatny deszczyk. Taki przyjemny, ledwo odczuwalny. Nic, tylko kręcić.
No to kręciłem. Skierowałem się na zachód, bo stamtąd wiało (też niezbyt silnie) - z Poznania przez Luboń, gdzie znów nastąpiła awaria świateł, dzięki czemu nawet dałoby się przejechać całkiem płynnie, jednak lubońscy kierowcy to klasa sama w sobie, więc i tak stałem, potem Wiry, Komorniki, Szreniawa, Rosnowo, Chomęcice, Konarzewo, Trzcielin, gdzie wpadłem na pomysł odwiedzenia Lisówek. Wiem, wiem, mało komu mówi to cokolwiek, ale znajduje się tam Dom Pomocy Społecznej, który sam w sobie wabikiem jest słabym, jednak ponad dwa kilometry w jedną stronę przyzwoitego asfaltu w środku pięknego lasu to coś, za czym raz na jakiś czas tęsknię. Udało mi się akurat trafić na możliwość wjazdu na teren DPS-u (po raz pierwszy) i w sumie mógłbym tam się trochę postarzeć. Ale maks kilka dni :) Cisza, spokój, ptaki śpiewają, choć jak na moje budynek kościoła mógłby być ciut mniejszy względem reszty zabudowań. Najlepiej o sto procent :) Wróciłem do Trzcielina, następnie dotarłem do Dopiewa, które objechałem "obwodnicą", czyli kilometrem pustej i sympatycznej drogi wzdłuż torów, na której niestety zauważyłem, że budują 'coś"... To zapewne będzie śmieszka, może z asfaltu, może nie, ale mi się nasuwa jedno podstawowe pytanie: po ch...olerę? :) Przecież jest tyle dziurawych traktów w gminie, które można by było wyremontować, zamiast wtapiać kasę w DDR-kę prowadzącą z pola prosto na pole :/ No nic, póki co można kręcić bez dylematów, co będzie później, się zobaczy. Potem już standardowo: Dopiewiec, Palędzie, Gołuski (tam wciąż wahadło) i przez Plewiska do domu.
We wspomnianych Plewiskach zostałem bohaterem. Uratowałem życie. Swoje :) Bowiem gdyby nie mój wyjątkowo głośny ryk, który dotarł przez blachę jakiegoś czterokołowego szrotu do uszu dziadka wyjeżdżającego z bocznej uliczki, pewnie teraz pisałbym z OIOM-u...
Kamil - ano byłeś, faktycznie. Szacun za wykminienie, że takie coś tam jest :)
Ania - jeśli chodzi o samo Dopiewo czy Plewiska, to raczej wiele nie straciłaś :) Generalnie na zachodzie od Poznania jest pustynia z pojedynczymi plackami zieleni, i dopiero tam robi się ciekawiej :) A kościoły powinny być poukrywane, żeby trafiali do nich tylko ci autentycznie wierzący :)
Okolic Dopiewa, Plewisk itd. nie znam wcale :/. Co do wielkości Kościoła... no cóż.. musi być większy jak pozostałe budynki, żeby łatwiej było trafić :). Dobrze, że żyjesz :p
Kamil - o, ciekawe info. Masz z tego jakąś relację?
Mnie bardziej "kręci" jednak dostęp do obszaru ochrony ścisłej "Trzcielińskie bagno", bo kiedyś mi na tej trasie żurawie kłapały aż miło :) To też zaraz za płotem :)
DPS znajduje się częściowo na terenie byłego 28 dywizjonu rakietowego Obrony Powietrznej. Za płotem w lesie znajdują się hangary, magazyny wyrzutni, schrony i częściowo drogi dojazdowe. Jako miłośnik urbexu oczywiście byłem tam w 2015 roku.
A całkiem możliwe z tą zakrystią. Prowadzi pewnie do drugiej kaplicy, skąd już śmiało i bez błądzenia można trafić do świetlicy parafialnej :)
Ale dość ironii. Miejsce jest naprawdę ładne. Można nawet sobie wynająć pokój, za cztery-pięć dych za dobę. Tylko sklepów brak, więc w razie "w" pozostaje spacerek... pięciokilometrowy. I powrót ;)
Aż się boje zapytać czy to po lewej za kościołem nie jest przypadkiem zakrystią? Bym się wcale nie zdziwił :D A jak tam ścieżkę wybudują, to już mnie nic nie zdziwi ... chyba xD
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"