Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242649.45 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791284 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.75km
  • Czas 02:08
  • VAVG 29.41km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ważki wpis

Czwartek, 16 lipca 2020 · dodano: 16.07.2020 | Komentarze 17

Wbrew moim obawom, burze i deszcze, które dawały o sobie znać w nocy, nie przedłużyły swojej bytności na godziny poranne. Dzięki temu wpadło kolejne pięć dyszek do rowerowego koszyczka w roku 2020.

Na trasie oczywiście istniały pewne obawy, czy nagle nie zamienię aktywności na rower wodny, jednak i to zostało mi darowane. W zamian walczyłem ze średnio przyjaznym wiatrem, ale przecież to norma. 

Wykręciłem północno-zachodnie kółeczko: Poznań - Plewiska - Junikowo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Obowiązkowo w Lusowie musiałem zawitać nad jeziorkiem.
Pomost w Lusowie
Kacze posiedzenie, Lusowo
Trochę wcześniej, w Batorowie, spotkałem sforę, a może bardziej sforkę, psów. Problem w tym, że leżały sobie luzem poza jakimkolwiek ogrodzeniem, choć jak widać blisko niego. Na groźne nie wyglądały, ale jednak zdjęcie wolałem zrobić z użyciem zooma :)
Bezpańskie (?) psy, raczej nastawione pokojowo - Batorowo
Reszta trasa to dojazd do pracy Czarnuchem. 

Wczoraj pisałem, że na Nadwarciańskim natrafiłem na pewną ciekawostkę. Ale żeby stopniować napięcie, najpierw kilka standardowych fotek z WPN-u...
Klimat prawie skandynawski - Wielkopolski Park Narodowy
Kurs Wartą - Wielkopolski Park Narodowy
Łabędzia zatoczka - Wielkopolski Park Narodowy
Dzikość Warty - Wielkopolski Park Narodowy
...łącznie z dziką orgią :)
Dozwolone od lat 18
No dobra, czas nadszedł :) Oto coś, co widziałem po raz pierwszy w życiu, a i pewnie druga okazja mi się nie trafi. Na kamieniu bowiem przyuważyłem coś dziwnego. Obcego, w sensie :)
Obcy: zapoznanie :) - wielka przemiana ważki część 1
Początkowo nie skojarzyłem, co to może być, ale że usiedliśmy sobie na kwadrans nad wodą, to co jakiś czas mogłem podchodzić i obserwować zjawisko metafizyczne: przeobrażenie larwy ważki w imago. Biorąc pod uwagę, iż to pierwsze stadium trwa kilka lat, przemiana właśnie jakiś kwadrans, a życie dorosłego osobnika tylko kilka miesięcy, trafiła mi się wyjątkowa gratka.
Trudna sztuka wykluwania - wielka przemiana ważki część 2
Wyrastający odwłok - Wielka przemiana ważki część 3
Magicznie wyrastające skrzydła - wielka przemiana ważki część 4
Ważka w formie prawie pełnej - wielka przemiana ważki część 5
Mój wielki apel: szanujmy ważki. I w ogóle zwierzaki :) Tego, jaki wysiłek wiązał się z tą przemianą, nie zazdroszczę. Przy okazji robiłem za ochronkę, bo na tym etapie te owady są łatwym celem do schrupania. Generalnie kosmos. Niemal dosłownie, zerkając na powyższe obrazki :)




  • DST 52.40km
  • Czas 01:43
  • VAVG 30.52km/h
  • VMAX 60.20km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 193m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na balotach

Środa, 15 lipca 2020 · dodano: 15.07.2020 | Komentarze 12

Nie na baletach, mimo że wolny dzionek. Ja już chyba na nie generalnie jestem za stary :)

Wyjazd nastąpił około dziesiątej, po wcześniejszym sprawdzeniu, czy zapowiadane wcześniej burze mi przypadkiem nie grożą. Nic takiego wróżki od pogody nie przewidywały na przedpołudnie, mogłem więc bez obaw ruszyć szosą.

Wiało z południa, czyli mogłem pozwolić sobie na najlepsze (póki co) i sprawdzone "kondominium": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Szreniawa - Komorniki - Poznań. O dziwo Relive zmartwychwstało, więc jest :) A sama jazda nawet sympatyczna.

Destrukcja mojej ulubionej trasy trwa. Do tego stopnia, że miałem okazję oprzeć rower na... korzeniach drzewa wyciętego pod DDR :/
Nie ma to jak ustawić rower na korzeniu wyciętego drzewa pod DDR :/
Przy okazji po raz pierwszy zobaczyłem łódkę na Jeziorze Dymaczewskim.
Łodka na Jeziorze Dymaczewskim
Czas na wspomniane baloty :) Zaraz za Mosiną przyuważyłem najpierw bociana...
Jeszcze nie odleciał
Bociek - wersja rolnicza
...lecz bardziej zainteresowało mnie coś, co dziwnie wyglądało i znajdowało się na jednym ze wspomnianych balotów. Było bardzo daleko, więc dopiero w domu zobaczyłem, że zrobiłem zdjęcie czapli. W takim miejscu tego genialnego ptaka jeszcze nie widziałem.
Czapla na balocie :)
Po południu wpadł dodatkowo spacer po Nadwarciańskim. Natrafiliśmy na jedną ciekawostkę, ale o tym jutro (lub kiedy indziej, bo mają być ulewy i burze, więc nie wiem czy powstanie wpis), więc dziś tylko kilka fotek.
Warta w Puszczykowie
Korzenie tuptusie :), Wielkopolski Park Narodowy
Na pochyłe drzewo..., Wielkopolski Park Narodowy
Miłośniczka trawt
Czyżby przyłapani na gorącym...? :)
Płetwał łabędzi :)
Z sympatycznych zwierzątek trafiła się (prawdopodobnie) ścierwica mięsówka...
Ścierwica mięsówka
...a Kropa polowała na fale, które wywołała przepływająca łódka. Wielce oburzona, że nie może złapać ich w zęby :)
Polowanie na fale
Co będzie jutro? Się okaże. Prognozy nie są zachęcające.




  • DST 62.30km
  • Czas 02:04
  • VAVG 30.15km/h
  • VMAX 55.40km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 165m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bociano polo

Wtorek, 14 lipca 2020 · dodano: 14.07.2020 | Komentarze 13

Co do tytułu - spokojnie, ja wiem, że polityczną sytuację w Polsce mamy jaką mamy, ale tym razem nie będzie o marnowaniu naszej kasy i ulubionej "muzyce" władzy :)

Dzisiaj lekko zaspałem, więc musiałem się zasapać, żeby zdążyć do pracy. Udało się. Najpierw oczywiście wykonałem swoją pięciodyszną rundkę, w jednej z ulubionych wersji: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Mosina.

W Luboniu jak zwykle zaliczyłem trzy razy czerwone na pięciuset metrach (po raz kolejny mam prośbę - niech ktoś zaora w końcu tę wieś!), w Mosinie tylko dwa, potem było już lżej. Przynajmniej ani razu nie stałem ma zamkniętym przejeździe.

Dziwne stojaki zaczęli już na stałe montować na polach :)
Dziwne stojaki pomontowali po polach :)
Przed Baranowem miły widok: na lewo zakręt, na prawo bociek. No nie mogłem się nie zatrzymać. Tylko chyba finalnie znów zdenerwowałem kolegę :)
Na lewo skręt, na prawo bociek
Bociania stójka
No i się zdenerwował
Natomiast w Sowińcu, przy skromnej rezydencji pana od Żabki (279 hektarów, 14 apartamentów, 24 łazienki, pomieszczenie do przechowywania cygar, takie tam, wciąż do kupienia za 215 milionów złotych) trafiłem na trening przed meczem w polo.
Trening przed meczem w polo, Sowiniec
Testowanie hamulców :), Sowiniec
Ostry zakręt, Sowiniec
Ciekawie to wygląda. Ale za skromna rozrywka jak dla mnie, hehe :)

Stwierdziłem, ze jestem hardkorem i do pracy podjadę rowerem miejskim. Oczywiście to nie mogło się udać :) Na stacji niedaleko domu miałem do wyboru dwa - wsiadłem na ten, który wzbudzał większe zaufanie. Błąd ;) Gdy już udało się go wypożyczyć, okazało się, że siodełko mam na poziomie pięt, blokada na sztycy nie działa, więc cztery kilometry przejechałem jak na poziomce albo Harleyu. Zabawnie to musiało wyglądać.

Na szczęście potem czekała mnie radosna informacja - serwis uporał się z Czarnuchem w jeden dzień, między klientami, mam już więc nową kasetę, łańcuch, kółka od przerzutki, do tego ładnie wyregulowane, bo przez rok oczywiście wszystko żyło swoim życiem. Zimówka i dopracówka może nie jest jak nowa (bo okazało się, że dość ostro zajechałem jeden z blatów), ale będzie śmigać :)





  • DST 60.50km
  • Czas 02:02
  • VAVG 29.75km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 129m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trollitycznie

Poniedziałek, 13 lipca 2020 · dodano: 13.07.2020 | Komentarze 12

Na początek kilka słów o polityce. Nie trzeba czytać, śmiało można przewinąć do czwartego akapitu :)

Cóż mogę napisać po wyniku wczorajszych wyborów? Bo coś muszę, tradycja zobowiązuje. Nie będę oryginalny - podział Polski na niemal dokładnie pół to jedyne, co jest od jakiegoś czasu pewne. Dwa osobne królestwa, jedno wschodnie, agrarne, drugie zachodnie, wielkomiejskie. Pomiędzy nimi przepaść mentalna (nie oceniając, która jest lepsza). Łącznikiem wspólny język (gdyby chociaż był umiejętnie używany przez obydwie strony!) oraz interesy. I wzajemna niechęć.

Wybór prezydenta był raczej przesądzony, ale była jakaś nadzieja, że władza będzie miała w końcu jakiś czopek zafundowany od społeczeństwa, który w razie potrzeby będzie zatrzymywał co bardziej groźne rozwolnienia. Niestety, zamiast tego wciąż lala się będzie wazelina. Sama kampania była żałosna - ta Trzaskowskiego oparta tylko na walce z PiS-em i zapewnianiu, że nie ruszy programów z plusem w nazwie (nawet tych jawnie niesprawiedliwych), a Dudy na poziomie czegoś między republiką bananową a Rosją. I tu zastrzeżenia mam oczywiście o wiele większe: rozpętanie demonów nacjonalizmu, populistycznego socjalizmu, źle rozumianej narodowej tandety. A to, że "dziennikarze" z TVP prowadzili niezgodną z prawem agitację wyborczą (wiem co piszę, starałem się oglądać każde główne wydanie "Wiadomości"), obrażając intelekt osób potrafiących samodzielnie myśleć (jak wiemy, w przypadku ludzkości to niestety mniejszość), strzelając hasłami o tym, że opozycyjny wobec "prezydenta" (cudzysłów zamierzony, po pięciu latach doświadczeń) kandydat zabierze 500+, żeby oddać Żydom, nie ma duszy Polaka, pozwala na ćpanie przez warszawskich kierowców z NIEMIECKIEJ firmy, oraz wiele, wiele tego typu haseł tworzonych przez politycznych troglodytów, zasługuje na co najmniej zakaz wykonywania zawodu do końca życia. No ale nie robili tego za darmo - jestem pewien, że to głównie dzięki tej propagandzie, przy której ta PRL-owska to zabawa niemowlaka, Polska Zjednoczona PRawica ma gwarancję niemal pełnej władzy przez najbliższe trzy, a może i pięć lat. Wszystko w ich rękach, na które jak zwykle będę czujnie zerkał. Może być groźnie, bo tak długiego okresu bez żadnej kampanii jeszcze nie było. Szykuje się "repolonizacja" mediów (może i BS-a?) oraz dalsza destrukcja systemu prawnego. 

Dobra, czas na powrót do tematów rowerowych - będzie już krótko :) Wykonana pętelka zachodnia, z Poznania przez Plewiska, serwisówki, Zakrzewo, Sierosław, Więckowice, Fiałkowo, Dopiewo, Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do domu. Dość chłodno, wiatr umiarkowany, więc rozkręcić się nie za bardzo było jak. Jechałem więc bezkosztowo. 

Jak zwykle na tej trasie widoków brak. Trzeba się więc ratować kałużą XXXL w Więckowicach :)
Stawik w Więckowicach
A w niej pływało sobie jabłuszko, a na jabłuszku muszka.
Pływające jabłuszko, z obowiązkową muchą gratis
I w ten sposób zgrabnie przejdziemy do... chodzenia :) Dębina wczoraj o dziwo nie była pełna ludzi, można było na spokojnie się pokręcić i coś pstryknąć.
Wodne klimaty poznańskiego Lasu Dębińskiego
Pieńkość z grzybnią
Kaczki się ładnie kłaniały...
Kacze moje uszanowanko, poznański Las Dębiński
...sroki ćwiczyły mięśnie szyi...
Sroka ćwiczy mięśnie szyi
...łątki udawały groźne smoki...
Kolejna łątka do kolekcji, poznański Las Dębiński
...a żółw udawał, że go nie ma. A był :)
Znajdź żółwika :), poznański Las Dębiński
Jak zwykle żółw odnaleziony, poznański Las Dębiński
U Kropy też nic nowego - typowa próba zmieszczenia się w kadrze :)
Znów próba zmieszczenia się w kadrze
Do pracy pojechałem rowerem. Ale dziś tylko w jedną stronę - nie dawałem rady z przeskakującym napędem, więc Czarnuch wylądował w zaprzyjaźnionym serwisie, gdzie być może będzie ogarnięty między jedną a drugą kolejką. Przy pomyślnych wiatrach odbiorę go w środę lub w czwartek.




  • DST 52.40km
  • Czas 01:44
  • VAVG 30.23km/h
  • VMAX 54.40km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 211m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szosodzielnia przedwyborcza

Niedziela, 12 lipca 2020 · dodano: 12.07.2020 | Komentarze 10

Nie wiem, czy to przez niedzielę, czy przez wybory, czy może ludzkość wyemigrowała już niemal w całości - bo przecież do dziś pandemii nie ma - na wakacje, ale przejazd rowerem przez Poznań był w dniu dzisiejszym nawet przyjemny. Światła oczywiście robiły swoje, lecz ruch był niewielki, kierowcy nieupierdliwi oraz przewidujący. Dziwne :)

Wyjazd nastąpił późno, bo po dziesiątej. Wiało solidnie, ale jakoś inaczej, bo sprawiedliwie. Kolejna ciekawostka.

Trasa to w połowie miasto: Dębiec - Górczyn - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Plewiska - Poznań. Tematu Relive nawet nie będę poruszał :)

Kręciło się dobrze. I tyle. Chyba jedynym niezadowolonym był bociek, któremu... uratowałem śniadanie :) Zobaczyłem go bowiem przy drodze, zatrzymałem się, żeby zrobić fotkę, a w tym momencie on zerwał się do lotu. A z dziobu wypadła mu niedoszła ofiara (nawet nie wiem jaka). Mam nadzieję, że przeżyła, a bocian najadł się gdzie indziej. Przez to wszystko ujęcia są tylko w locie.
Bociek w locie to widok imponujący
Bocian próbuje utrzymać poziom :)
Cała akcja znów się działa na serwisówce S11-tki. Kawałek dalej znów musiałem się zatrzymać, bo daleko w tle zauważyłem stado żurawi. Dokładnie tam, gdzie znajduje się drzewo na trzecim planie.

Żeby cokolwiek wyszło, musiałem stanąć na tej betonowej szykanie. Nie ma lekko, nawet żeby mieć niewyraźne zdjęcia :)
Cztery żurawie, czyli w kupie siła
Żurawie widziane daleko na horyzoncie
W tym samym czasie na niebie krążył samotny myszołów. Lubię tę serwisówkę :)
Myszołów, czyli zaledwie cień na niebie
Reszta obrazków. Tutaj jakaś wojna światów...
Wojna światów? :)
Chwilę później przyuważyłem pana, który zdecydowanie powinien jeździć zwykłym rowerem, nie elektrykiem :)
Elektryk na spalanie kalorii chyba nie jest najlepszym wyjściem :)
Pasących się koni nie mogłem pominąć...
Koniokrówka :)
Anorektokonik
...tak samo jak klasyka z Koszalińskiej.
DDR-ka na Koszalińskiej, klasa sama w sobie, Poznań
Na światłach na Górczynie stanąłem sobie za autem, który miał na pace dwa rowery szosowe. A z tyłu taką naklejkę :)

Kierowca nawet otworzył okno i zapytał, czemu robię fotkę, a gdy wyjaśniłem przyczynę, uśmiech zrobił mu się szeroki i poleciały życzenia miłej drogi. Można? Można :)

Potem jeszcze spacer (pewnie jutro coś z niego wkleję) i na wybory. Motywacja była podwójna, bo na osiedlu, gdzie będzie najwyższa frekwencja, miasto Poznań obiecało zasadzić tyle drzew, ile procent ona wyniosła :)




  • DST 54.20km
  • Czas 01:54
  • VAVG 28.53km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pliszkosarnowanie :)

Sobota, 11 lipca 2020 · dodano: 11.07.2020 | Komentarze 10

Ufff. Wolna sobota. Jest prawie dwudziesta, dopiero usiadłem :)

Wpis więc krótki, na wenę nie mam siły po intensywnie zapełnionym dniu. Rower jak zwykle wpadł rano, choć mimo to nawet udało mi się wyspać, o dziwo.

Trasa jedna z klasycznych (bez Relive, z którym już chyba się na dobre pożegnałem): Poznań - Plewiska - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Jechałem szosą, ale nie chciało mi się cisnąć, bo wiatr był wciąż solidny. Za to skupiłem się na... zwierzakach :) Bowiem jadąc serwisówką przy S11, gdy zatrzymałem się, żeby spróbować "upolować" rzadko widywaną pliszkę żółtą (finalnie się udało jako tako, czyli niewyraźnie, bo kompakt ma swoje granice, ale coś widać)...
Pliszka żółta, z daleka, niewyraźna, lecz i tak barwna
Niewyraźny profil pliszki żółtej
...zauważyłem, że coś hen, hen daleko strzyże uszami w zbożu. O tak:
Po lewej sarna, patrząca w prawo
Natomiast z drugiej... ktoś strzyże uszami :)
Ta kropka na dole to sarna
Po prawej inna sarna patrząca w lewo
Poczekałem chwilę i mogłem obserwować miłe sarnie spotkanie :)
No i coraz bliżej sarniegi spotkania :)
No i jak tu walczyć o jakiekolwiek wyniki, skoro człowiek co chwilę skupia się na przyrodzie? :)

Inne foty, już bardziej klasyczne, czyli nudne :)
Przed plażą na Jeziorze Lusowskim
Pola, pola, pola...
Podtsawki pod rower, Lusówko
Łódki tym razem w żyburze, co z tłumaczeniu z poznańskiego na polski oznacza syfiastą wodę :)
Łódki i żybura, co w tłumaczeniu z poznańskiego oznacza syf na wodzie :), Lusówko
Tu gul-gule z Batorowa.Gul-gule dwa :)
No i na koniec widok na bezsensowną śmieszkę w między Sierosławem a Lusówkiem. Na szczęście jeszcze nie została oznaczona. Ma tylko dwa plusy: jest z asfaltu i wydaje się lepszej jakości niż sama droga.




  • DST 63.60km
  • Czas 02:11
  • VAVG 29.13km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 162m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wielki powrót pana D.

Piątek, 10 lipca 2020 · dodano: 10.07.2020 | Komentarze 13

Po ciężkim i mega męczącym rozpoczęciu dnia, zwanym fachowo wstawaniem, udało mi się zwlec na rower. Jechałem w półśnie, budzony jedynie przez krople teleportujące się z moich opon na pysk po nocnych opadach.

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. Relive... A co to? :)

Sama jazda bez przygód, choć kilka razy ostro mnie wygazetowano między Luboniem a Mosiną. Standard.

Zatrzymałem się na chwilę w środku mojego ulubionego odcinka, między Żabnem a Baranowem. Jak pięknie pachną te lasy!
Rower trochę nie ren, ale klimat zachowany
Droga krzyżowa, okolice Baranówka
Leśne przestrzenie nasycone deszczem
Kawałek wcześniej przyuważyłem półgłówka znad krzaka. Niestety, jak tylko się zatrzymałem, uciekł w te pędy i tyle go (nie)widziano.
Półgłowek zza krzaka
Trochę więcej szans miałem w przypadku myszołowa. Jakieś trzy sekundy zanim się całkowicie oddalił. Niewyraźnie, ale jednak coś widać.
Myszołów w wersji agro :)
Wielki odlot myszołowa
I tyle go widzieli
No i tytułowy news dnia: Pan Dziadyga wrócił na szlak śmieszki łęczyckiej! Nawet nie zliczę, jak długo go nie było. Nie żebym tęsknił, ale jest to pewne wydarzenie - zobaczyć te sakwy i nieodzowną kurtkę (lato czy zima, nieważne) po takim czasie :)

Dystans zawiera dojazd do pracy.

Przed nami cisza wyborcza. W końcu jeden z kandydatów nie będzie darł ryja, odnosząc się do najniższych nacjonalistycznych instynktów, a drugi nie będzie wykrzywiał nieszczerze mordy podczas tłumaczenia się ze zmian poglądów w kilku kwestiach. Teraz tylko pójść, wybrać mniejsze zło i czekać, jaki cyrk czeka nas od poniedziałku. A może zdarzyć się wszystko.




  • DST 62.20km
  • Czas 02:06
  • VAVG 29.62km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 189m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ukryta opcja niemiecka :) Plus ZOOkończenie

Czwartek, 9 lipca 2020 · dodano: 09.07.2020 | Komentarze 14

Wiatr się dzisiaj trochę uspokoił. Co prawda cudów nie było, bo pomagać nie chciał ani przez moment, ale jednak jechało się zdecydowanie bardziej komfortowo niż ostatnimi dniami.

Duło z zachodu, postanowiłem więc wykonać "kodominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań. Relive, zgodnie z tradycją ostatnich tygodni, brak.

Prócz tego, że trasa jest, wrrrrróććć, była fajna i malownicza...
Rolniczo-jeziorna Pyrlandia
...to jej masakrowanie trwa. Drzew wciąż ubywa, a gówniana śmieszka powoli ukazuje swe oblicze :/ Tu było na przykład pięknie i zielono. A jest orka na ugorze.

W Stęszewie wyprzedziłem parkę osakwionych na maksa rowerzystów.

W locie zapytałem, dokąd jadą, bo wydawali się długodystansowcami. Jak się okazało, po polsku byśmy sobie nie pogadali, bo byli Niemcami, jadącymi przez Polską aż do Estonii, oczywiście wciąż na dwóch kółkach. Życzyłem powodzenia, otrzymałem sympatyczne uśmiechy i pozdrowienia, które - jak pewnie zagulgotałby na jakimś wiecu obecny prezydent lub inny nacjonalistyczny tandeciarz, który dla wygrania wyborów widzi populistycznie tylko dwie, wygodne dla niego i elektoratu barwy - były podstępne i mające wpływ na elekcję w PL. Kto wie, może nawet w tych sakwach mieli ukrytego Tuska? :)

Tyle o kręceniu. A, może tylko dodam, że do pracy dojechałem ponowie rowerem.

Teraz druga porcja fotek z ZOO, nawiedzonego przedwczoraj. Tak jak pisałem, poznański przybytek ma misję ratowania zwierząt - między innymi stało się tak z Cisną, znalezioną w Bieszczadach po tym, jak ktoś zabił jej matkę, oraz kilkoma innymi niedźwiedziami zabranymi z cyrków. Udało mi się uchwycić dwa: jednego śpiocha oraz niewyraźnego drugiego (a chyba nawet niewyraźną)  głęboko w leśnych odstępach wybiegu.
Stary niedźwiedź mocno śpi..., ZOO Poznań
W poszukiwania żarełka, ZOO Poznań
Ciekawski i niewyraźny niedźwiedź brunatny, ZOO Poznań
Z innych śpiochów: susły, wypuszczane regularnie co jakiś czas na wolność...
Suseł moręgowany, ZOO Poznań
Suseł w pozycji należnej swej nazwie :). ZOO Poznań
...takin złocisty...
Takin złocisty, ZOO Poznań
...nilgau...
Młode nilgau nie daje spać starszym, ZOO Poznąń
...czy jak zwykle żyjące swoim życiem tapry.
Tapiry i scenka rodzajowa, ZOO Poznań
Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak to jest mieć ciężko w życiu, wystarczy spojrzeć na baktriana... :)
Baktriany nie mają lekko... :), ZOO Poznań

Ale są i chwile radości.
Wielbłądzia radość, ZOO Poznań
...tym bardziej, że rośnie młode pokolenie.
Rośnie młode pokolenie baktrianów, ZOO Poznań
Inne kopytne:
Ciekawskie żyrafy, ZOO Poznań
Punk's not dead :), ZOO Poznań
Aż mieni się w oczach, ZOO Poznań
Wyspa lemurów jest super zrobiona właśnie dla nich, ale człowiek bez zooma nie ma co "podchodzić".
Wyspa lemurów, ZOO Poznań
Lemurokumulacja, ZOO Poznań
Lemurom Covid niestraszny :), ZOO Poznań
Podobnie w przypadku woliery orłosępów.
Świetnie wykonana woliera orłosępów, ZOO Poznań
Zirytowany orłosęp, ZOO Poznań
Na koniec dziób marabuta, najprawdopodobniej najbrzydszego ptaka świata, zresztą krewniaka bociana...
Dziób marabuta, najbrzydszego ptaka świata :), ZOO Poznań
...oraz puchacz. Pan puchacz. Niby śpiący, a czujny :)
Dzień to zdecydowanie nie jest ulubiona pora dnia puchacza, ZOO Poznań
Niby śpi, a czuwa, jak prawdziwy puchacz, ZOO Poznań
Koniec ZOO-relacji na dłuższy czas :)




  • DST 62.30km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.11km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 182m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

PoZOOwanie

Środa, 8 lipca 2020 · dodano: 08.07.2020 | Komentarze 11

Dzisiaj czekał mnie już normalny dzień w pracy, więc schemat był klasyczny: wstać, wypić kawę, ruszyć na rower, wrócić i popędzić do pracy. Udało się.

Przyjemności - jak to ostatnio - było w tym niewiele. Bo wiało, wciąż tak samo mocno, ale do tego jeszcze mniej sprawiedliwie niż w ciągu ostatniego tygodnia. Do tego doszły obawy, że lunie deszcz. Finalnie obyło się bez prysznica. Temperatura byłaby całkiem spoko, ale już w połączeniu z chłodzącymi za bardzo podmuchami stanowiła lekką przesadę.

Trasa polna, zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Relive... hm, po co się denerwować? :) Dystans zwiera dojazd do roboty.

Tutaj powinno być klasyczne zdjęcie z roweru, ale żeby nie było nudno, najpierw zwierzak.
Alpaki jak zwykle nie do podrobienia :), ZOO Poznań
Do alpak jeszcze wrócimy :) Chwila dla roweru...
Miejsce codzienne, widok na WPN
...i już jesteśmy w miejscu, które wczoraj obiecałem opisać. Bowiem wybrałem się - po bodajże dwuletniej przerwie - do poznańskiego Nowego ZOO.
Wejście do poznańskiego ZOO
Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem tego typu przybytków, bo kiedyś były one zdecydowanie niehumanitarnie prowadzone, natomiast teraz jest już z tym o wiele lepiej. A to z Poznania jest w ogóle ewenementem na skalę rodzimą. Nie tylko dlatego, że jest olbrzymie, położone na tak zwanym Wschodnim Klinie Zieleni, niedaleko Jeziora Malta, ale stanowi naturalne i chętnie zamieszkiwane przez różnorakie ptactwo miejsce lęgów. To tutaj wczoraj uchwyciłem czaplę, zdecydowanie nie więzioną - podobnie jak kormorany. Znaczna część ze 120 hektarów to albo lasy, albo stawy. Tak to z grubsza wygląda:
Jeden z kilku stawów, ze stacjonującym tu dzikim ptactwem, ZOO Poznań
Wyspa zwierząt Ameryki Południowej, ZOO Poznań
Wyspa pelikanów, ZOO Poznań
Wybieg bawołów, ZOO Poznań
Co ważne - od jakiegoś czasu jest to ZOO z misją. Wszyscy pamiętają zapewne ratowanie tygrysów jadących z Włoch do Rosji, ale tutejsza pani dyrektor prowadzi azyl dla zwierząt...

...również ratując takie, które miały iść na futra, jak choćby te lisy:
Uratowany lis to ma klawe życie :) - ZOO Poznań
Lis-miał iść na futro, ale został uratowany - ZOO Poznań
Poganiałem sobie wczoraj, zaliczając ponad 8 kilometrów spaceru, trochę będąc zawiedzionym zamkniętymi: (jak zwykle wina koronawirusa) wybiegiem tygrysów oraz słoniarnią. Tę jednak udało się przydybać z zewnątrz, oczywiście wraz z mieszkańcami.
Wypasiona słoniarnia, ZOO Poznań
Drapanie za (solidnym) uchem, ZOO Poznań
Wejście do afrykańskiej wioski, ZOO Poznań
Poszukiwacz skarbów, ZOO Poznań
Kilka fotek poniżej. Akurat tu przydał się dobry ZOOm :), bo tu zasada jest jedna: ZOO ma być dla zwierząt, dopiero potem dla ludzi. Więc nie ma ich dużo, mają wiele przestrzeni, a jak się jakiegoś nie da zauważyć, to... trudno :)
Żyrafia konsultacja rodzinna, ZOO Poznań
Emu - ZOO Poznań
Bizon, ZOO Poznań
Antylopa szabloroga, ZOO Poznań
Antylopa szabloroga z boku, ZOO Poznań
Struś zza kratek, stąd może wyraz dzioba :), ZOO Poznań
Foka pospolita, ZOO Poznań
Kapibara jeszcze się trzyma, ZOO Poznań
Sen kontra kapibara 1:0, ZOO Poznań
Tapir na rykowisku :), ZOO Poznań
Pelikan - wersja reprezentacyjna, ZOO Poznań
Mniej reprezentacyjna część pelikana :), ZOO Poznań
Karakara falklandzka zza kraty, ZOO Poznań
Nosorożec niby śpi, a czuwa..., ZOO Poznań
Reszta zdjęć jutro, chyba ciekawszych. A żeby ładnie zamknąć wpis klamrą... alpaka :)
Alpakowa ciotka-klotka, ZOO Poznań




  • DST 52.40km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.32km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 139m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Asertywnie :)

Wtorek, 7 lipca 2020 · dodano: 07.07.2020 | Komentarze 5

Miałem dzisiaj być w pracy, ale okazało się, że mogę mieć wolne. Oczywiście skorzystałem :) Co prawda będę cierpiał pod koniec miesiąca, siedząc w robocie non stop, ale cóż...

Ponownie się wyspałem, ogarnąłem i ruszyłem na rower. Wiedziałem, że nie poszaleję, bo wiało co najmniej tak, jak wczoraj - czyli koszmarnie. Postanowiłem więc po prostu wykonać pięć dyszek i nawet nie starać się walczyć. To ostatnio u mnie norma.

Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Dąbrowa - Sierosław - Lusowo - Lusówko - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań. Znów chciałbym dołączyć Relive, jednak nie będzie mi dane.

Odwiedziłem swoje ulubione diabelskie drzewo. Wciąż stoi!
Ulubione uschłe drzewo w okolicach Lusowa
Macki zła :)
Zawitałem też na chwilę na plażę w Lusowie.

Wyjątkowo istotne są parasole po prawej. Rozstawiała się bowiem jakaś przenośna rozlewnia Perły, a gdy robiłem fotkę, podszedł do mnie jeden z panów z.. piwem w ręce, pytając, czy bym nie chciał wypić za darmo, bo właśnie otworzyli beczkę i jest świeżutkie. Oczka mi się zaświeciły, ale musiałem odmówić - po pierwsze miałem jeszcze kawał do domu, po drugie nie jeżdżę po alkoholu, po trzecie było wcześnie. Eh, życie chłoszcze :) Buuu :( Miły pan poszedł szukać dalej chętnych (ich nie brakowało), a ja obiecałem uzupełnić straconą szansę kiedy indziej.

A po południu poszedłem sobie na spacer w miejsce, gdzie nie brakuje zwierzaków, w tym sporej ilości ptactwa. Zapewne opiszę je jutro, muszę bowiem przejrzeć zdjęcia, dziś więc tylko kilka kadrów, w tym - zupełnie niespodziewanie - czapla.
Klasyczna poza czapliCzapla siwa pokazauje kierunek :)Bernikla kanadyjska
Mało brakowało, a te rogi poznałbym bliżej :)
Trafiły się i kormorany czarne.
Rodzina kormoranów czarnych
Na środę zapowiadane są opady - mam nadzieję, że uda się mimo to coś wykręcić.