Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242709.15 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 54.20km
  • Czas 01:48
  • VAVG 30.11km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 157m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Górniczo

Niedziela, 16 sierpnia 2020 · dodano: 16.08.2020 | Komentarze 26

Na początek stały postulat: upale, łaskawie odpuść. Żyć się już nie da. Dziękuję :)

Dziś dodatkowo wiało. Chyba nawet mocniej niż wczoraj. Stały postulat: wietrze, łaskawie odpuść. Dziękuję :)

No to się rozmarzyłem. Wiem, to jak wołanie na pustyni.

Trasa dzisiejsza to wschodnia kombinacja: Dębiec - Las Dębiński - Starołęcka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Mieczewo - Mościenica - Kórnik - Skrzynki - zemsta Adolfa - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Las Dębiński - dom. TUTAJ Relive.

Korzystając z okazji, że jest niedziela, nawiedziłem kopalnię w Daszewicach. Mała bo mała, ale jak na coś, co znajduje się blisko granicy Poznania, może być.
Może nie gravel, może nie mtb, ale wspiąć się da :)
Wjazd na teren kopalni w Daszewicach
Skoro nie ma górek, można je zrobić :), kopalnia w Daszewicach
Jak na podpoznańskie tereny, to ujdzie, kopalnia w Daszewicach
Malownicze zakręty, kopalnia w Daszewicach
Zatrzymałem się też na chwilę przy OSP w Kamionkach.
STAR-anna instalacja, OSP w Kamionkach
A już na terenie samego Poznania (dokładnie na Głuszynie) spotkałem kolejne dwa żurawie.
Widoczek na dwa żurawie, pole i las
Żurawie - znów napotkane na terenie Poznania
Walczyć mi się zdecydowanie nie chciało, ale zmotywował mnie... Pan Hellena :) Czyli sympatyczny kolarz na czasówce, z którym jechałem na odcinku od Świątnik do Mościenicy, gdzie skręcił w kierunku Śremu.

Lubię cienie takich zawodników - wyglądają jak alieny :)

A po południu spacer w ukropie. Spotkaliśmy zwinkę, która ewidentnie miała też dość tej suchej pogody.
Jaszczurka zwinka też walczy z upałem
Jutro znów do pracy :(




  • DST 53.20km
  • Czas 01:50
  • VAVG 29.02km/h
  • VMAX 52.70km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 137m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wodogłowiąc :)

Sobota, 15 sierpnia 2020 · dodano: 15.08.2020 | Komentarze 11

Paskudnie znów dziś wiało. Solidnie, niby ze wschodu, a de facto raz z południa, raz z północy, dokładnie tak, żeby nie pomóc. Ewidentnie gnojek wiatr już wiedział, gdzie mnie znaleźć :)

Wyjazd z Poznania, a trasa to "muminek z wodogłowiem": Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Wodogłowie i ja miałem, przez temperaturę. Ale chyba już się powoli staję bardziej odporny, bo było one mniejsze niż przez ostatnie dni. Co świadczy tylko o tym, że człowiek z czasem nawet i do g...orącą jest się w stanie przyzwyczaić.

Trzy żurawie na balotach się trafiły w oddali...
Żurawie baloty
Żurawia niewyraźność
...choć i tak były bliżej niż pustułka na jednym z pól.
Pustułka, z bardzo daleka
W Koninku zostałem "lekko" zaskoczony.
Ja nie przejadę? :), Koninko
Oczywiście takie pierdółki mnie nie powstrzymują :) Jak się okazało, zdecydowano o zamknięciu drogi z powodu złego stanu widocznego po prawej budynku, który straszy od dawna. Pewnie za jakieś pół roku będzie decyzja - albo go wyremontują, albo zburzą.

Po południu spacer po Dębinie, sprawdzić, czy coś się zmieniło przez tydzień. Z grubsza nic - Warta wciąż płynie :)
Warta płynie przez Poznań
Tylko ptaków coraz mniej :( Widać, że idzie jesień. Jedynie ważki, taka jak ta świtezianka, wciąż się nie poddają.
Świtezianka błyszcząca




  • DST 55.10km
  • Czas 01:50
  • VAVG 30.05km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 145m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powrotowo

Piątek, 14 sierpnia 2020 · dodano: 14.08.2020 | Komentarze 14

Nadszedł czas powrotu z krótkiego urlopu. Moment najlepszy z możliwych, czyli przed wolnym dla wszystkich weekendem. Bo czego jak czego, ale ludzi w nadmiarze to my nie lubimy :) Co prawda w "naszej" agroturystyce tłumów na szczęście nie ma, ale lepiej nie ryzykować.

Mogliśmy co prawda jeszcze posiedzieć z pół dnia, ale chcieliśmy... odpocząć po "wakacjach". Bowiem rower rowerem, ale od wtorku wpadło jeszcze około 30 kilometrów łażenia po łąkach i lasach w upale, więc wypoczęci byliśmy średnio. O psie już nie wspominając.

Rano jeszcze wybrałem się z Kropą na ostatni obchód terenu. Warto było, bo przy wschodzącym słońcu tereny nabrały jeszcze dodatkowego uroku. Co widać :) A tematem saren zajmę się jeszcze w kolejnych wpisach, gdy ogarnę zdjęcia.
Sarna uciekająca w porannym słońcu
Tym razem wschodzące słońce walczy o byt
...znów wędrujemy ciepłym krajem...
Szybujący myszołówBagniste tereny Rogalińskkego Parku Krajobrazowego
Potem zrobiłem sobie krótką rowerową wycieczkę do Śremu, testowaną już trasą: Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Orkowo - Niesłabin - Zbrudzewo - Śrem. Do tego ostatniego oczywiście nie wjechałem. Czemu? A jakoś tak :)
Dlatego właśnie do Śremu się NIE wjeżdża. Rowerowa patologia w całym mieście
Kostkowa śmieszka jest po lewej w dole. A potem pojawia się po prawej. A potem chyba znów po lewej. Nie pamiętam - unikam jak ognia. Włodarze muszą tam bardzo nienawidzić rowerzystów. Zresztą jak większość rodzimych. Istny kanał.
Nad kanałkiem przed Śremem
Podczas nawrotki była jeszcze chwila na łezkę w oku, bo pamiętam szał podczas jazdy tym Rometem Pony.
Reklama warsztatu zajmującego się oldschoolem :)
Romet Pony - łezka w oku :)
Aha, jeszcze jedna scenka, poniekąd powiązana. Słabo widać, bo zanim się zatrzymałem po mijance, odwróciłem, wyjąłem aparat i użyłem zooma, na horyzoncie już znikał szoszon pędzący za jakimś wypasionym skuterem. I nie był to przypadek, ale ewidentna współpraca. Ciekawy sposób na walkę z wiatrem.
W Radzewicach pakowanie i pożegnanie z miejscówką.
Ostatnie spojrzenie na wakacyjne lokum, Radzewice
Ostatnie spojrzenie na genialne, spokojne agro, Radzewice
Przed wjazem do agroturystyki, Radzewice
Potem jeszcze powrót rowerem do Poznania, przez Świątniki, Rogalin, Rogalinek, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń. TUTAJ Relive łączący dwa etapy w jedno.

Póki co koniec wiejskiego życia i takich zachodów z tarasu. Czasowo, oczywiście :)
Zachód słońca w Radzewicach




  • DST 53.20km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.50km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Koziołkowanie

Czwartek, 13 sierpnia 2020 · dodano: 13.08.2020 | Komentarze 12

Dzisiaj dane mi było się wyspać. Hurra. Polecam każdemu :)

Niestety, jak się okazało, nie wpłynęło to na jakość jazdy na rowerze. Wszystko za sprawą wiatru, który widocznie mnie znalazł na tym radzewickim zadupiu i dokładnie wiedział, jaką trasą pojadę. Przygotował się, gnój jeden, ani przez moment (nooo. może gdzieś pod koniec przez kilka kilometrów) nie pomagał. To, plus wciąż zbyt wysoka temperatura mnie zmasakrowały.

Trasa na południe, w tę i z powrotem: Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Orkowo - Niesłabin - Zbrudzewo - Śrem boczkiem, obwodnicą - Grzymysław - Borgowo - Ostrowo - Drzonek, gdzie nastąpiła nawrotka. TUTAJ Relive.

Było strasznie nudno. Ale czego oczekiwać, jeśli znaczna część drogi to wojewódzka bez pobocza? No ale przynajmniej sierpniową Polskę w pigułce udało mi się uchwycić.
Polski sierpień w pigułce
Bociany podążające za traktorem
Nowoczesne wiatraki
Fajne były tylko hopki, które zaczynają się za Śremem. Poproszę kilka takich pod samym Poznaniem :)
Hopki w okolicach Śremu
Sympatycznie było w Drzonku. Zszedłem sobie nad Jezioro Grzymisławskie...
Wodowanie kajaka, Jezioro Grzymisławskie
Jezioro Grzymisławskie
...oraz sfociłem interesująco odmalowany przystanek PKS.
Przystanek PKS, Drzonek
Kozioł wewnątrz przystanku, Drzonek
Ciekawe, czy do powyższego graffiti pozowała któraś z "naszych" kóz? :)
Hmmm, to chyba jednak nie psy.... :)
Dwa śpiochy, Radzewice
Kozioł czuwa, Radzewice
Po południu jeszcze kilka obowiązkowych spacerów po okolicznych terenach...
Tereny zalewowe wzdłuż Warty, Radzewice
Słońce maluje swoje światy
...a praktycznie pod samą agroturystyką (choć zbyt daleko do ostrego zdjęcia) siedziała sobie (i poleciała) czapla siwa.
Czapla siwa czuwa
Czapla odlatuje
Szkoda, że to już praktycznie koniec odpoczynu :(

PS. No nie nadrobię dziś zaległości BS-owych. Z tym netem trwałoby to gdzieś do poniedziałku. Szybciej będzie, jak zrobię to w Poznaniu :)




  • DST 55.30km
  • Czas 01:52
  • VAVG 29.62km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Podjazdy 97m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

(Nie)wąsko :)

Środa, 12 sierpnia 2020 · dodano: 12.08.2020 | Komentarze 10

A miało być tak:

Krótki wypad na agro. Czas wolny. Okazja do wyspania się, odpoczynku, relaksu.

Taaaa... Pod warunkiem, że pies nie dostanie rozwolnienia z radochy. A Kropie właśnie to się zdarzyło.

No nic, nie ma tego złego. Po genialnym wieczornym widoku na spadające gwiazdy (Noc Perseidów na zadupiu ma swój klimat, niestety żeby ją uwiecznić trzeba mieć jakiś nieziemski sprzęt), trochę później, czyli o godzinie piątej minut trzydzieści, mogłem dzięki psiej sra... to znaczy problemach z żołądkiem, podziwiać z tarasu malowniczo podnoszące się mgły.
Godzina piąta, minut trzydzieści, czyli poranek w agroturystyce, Radzewice
Na rower miałem ruszyć wcześnie, ale się nie udało. Musiałem odespać.

Wyjechałem dopiero około 9:30, bez żadnego trybu :) Wiedziałem tylko, że jest gorąco, więcej niż pięć dych robić w związku z tym nie chcę, i mam zamiar pozwiedzać wschodnie rubieże. Znałem dwa krańce, nie do końca kojarzyłem środek. Start w Radzewicach bardzo mi się podobał, nie tylko z powodu klimatu wsi...
Wielkopolski sierpniowy tetris
...ale i tego, że jedzie się jakoś tak dziwnie. Do przodu, nie stając na pierwszych pięciuset metrach cztery razy na czerwonym :) Jednak mimo to nie chciałem cisnąć, jechałem powoli, nastawiony na zwiedzanie. Minąłem Trzykolne Młyny, Czmoniec, Orkowo (pozdro!), Niesłabin, Zbrudzewo, Śrem.... nie, nie. wrróćć, tam rowerem się nie pojawiam, szkoda zdrowia, więc skręt na północ, przez dziwne kopalniane tereny do Zaniemyśla. Przez śniegi, przy prawie plus 30 :)
30 stopni na plusie, ale na wszelki wypadek wzmocniłem ostrożność :)
A skoro Zaniemyśl, to jedna myśl: czas znaleźć tamtejszą wąskotorówkę. Tam bowiem znajduje się końcowa stacja Średzkiej Kolei Wąskotorowej. Na starcie, czyli w Środzie Wielkopolskiej, już byłem, nie mogłem odpuścić więc takiej okazji. Miałem szczęście - akurat czekała na odjazd, co prawda nie parowa, a spalinowa, lokomotywa (FAUR L45H, lub jak kto woli - Lvd2) rodem z Rumunii.
Stacją Średzkiej Kolei Wąskotorwej w Zaniemyślu
Rumuński wąskotorowy klasyk - FAUR L45H
Udało się wbić do środka :) Tak do lokomotywy...
W lokomotywie Lxd2, Zamienyśl
...jak i wagonów.
Wnętrze wagonu średzkiej wąskotorówki
Jest klimacik :)

Co mnie zdziwiło pozytywnie - sympatyczni ludzie. Pytanie o dojazd do kolejki wzbudzał ponadprogramową chęć pomocy, a gdy na chwilę zatrzymałem się jeszcze raz przy płocie śródedzkich wąskich torów, jeden z rowerzystów zapytał, czy może jakaś awaria i czy nie pomóc. Brawo.

Dalsza trasa to walka z asfaltami, które na odcinku Łękno - Jeziory Małe - Jeziory Wielkie - Prusowo - Biernatki - Bnin były rodem z Ukrainy. Na szczęście fajny klimacik sporo rekompensował. W Bninie znajduje się malownicze jezioro, ale oczywiście prywatne łapy już zrobiły swoje i dostać się nad nie nie jest łatwo. Znalazłem tylko jedną lukę. Czysto i cicho tam.
Kawałek Jeziora Bnińskiego
Muszle na plaży przy Jeziorze Bnińskim
Aha, kotki były do przygarnięcia.
Kotki do wydania się reklamują
Po drodze zainteresował mnie jeszcze dworek, chyba w Prusowie.
Dworek w Prusinowie
Kórnik to już znane światy. Nic nowego mnie tam nie spotkało - zamek, promenada, stateczek na jeziorze, świniak :)
Zamek w Kórniku
Promenada nad Jeziorem Kórnickim
Statek płynący po Jeziorze Kórnickim
Świński cokół :), Kórmik
Czekając na światłach zakodowałem, że gminą partnerską Kórnika jest Bukowina Tatrzańska. Tutejsi urzędnicy muszą być zachwyceni okazją do testowania halnego :)
Gminy partnerskie miasta Kórnik
A na miejscu klasyczne klasyki...
Bocian lecący wprost nad głową, Radzewice
...no i Kropka :)
Ta kropka to... Kropka :), Radzewice
Relive TUTAJ.

Nadrabianie BS-a opóźni mi się o co najmniej jeden dzień. Ale to zrobię, obiecuję :)




  • DST 55.10km
  • Czas 01:50
  • VAVG 30.05km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 120m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Agropatelnia :)

Wtorek, 11 sierpnia 2020 · dodano: 11.08.2020 | Komentarze 10

Dzisiaj krótko - w związku z upałami i z tym, że w mieście nie dało już się wytrzymać, udało nam się załatwić krótkie wolne. Cel - wypad do znajomej agroturystyki w Radzewicach. Jednak bliskość natury, rzeki i lasów są lepszym pomysłem niż siedzenie w Poznaniu czy jakimkolwiek innym mieście. Polecam każdemu.

Ja, jak zwykle, postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli dojechać rowerem. Wyczyn żaden, bo to blisko, ale musiałem się nakombinować, żeby z 25 kilometrów zrobić 50. Da się :) Trasa wyszła więc dziś taka: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Dziećmierowo - Kórnik - Mościenica - Mieczewo - Świątniki - Radzewice. TUTAJ Relive.

Bałem się, że będzie 90% pod wiatr, jednak nie było tak źle, gdyż sporo wiało z boku. Temperatura też rano mogła być gorsza. Uszło jakoś :)

Co tu dużo pisać - brakowało mi tego agrowidoczku :)
Znów na agroturystyce w Radzewicach
Jako kontrast - tych rzeźniczych kadrów zdecydowanie nie :( Nadleśnictwo Babki powoli chyba już kończy swą misję - więcej do wycięcia już nie ma.
Nowa rzeź Nadleśnictwa Babki :/
Tyle pozostało z pięknego lasu :(
Od kilku lat to już standard :(
Wróćmy jednak do tego, co fajne. Dziś tylko kilka fotek, bo późno :) Kózki jak zwykle były zainteresowane gośćmi...
Kózki pod drzewkiem, Radzewice
Znów jacyś przyjechali, tej :)
...pliszka siwa również :)
Pliszka siwa wita gości
Z kolei łabędź lekko się zdenerwował Kropą...
Lekko wzburzony łąbądek
...która jak widać ma wszystko gdzieś, tak jej dobrze :)
Wakacje (krótkie) pełną gębą :)
PS. Dodanie tego wpisu nie było łatwe, bo net tu też ceni sobie wolne. W związku z tym mogę jedynie obiecać, że BS-a nadrobię. Tylko nie dziś :)




  • DST 53.70km
  • Czas 01:53
  • VAVG 28.51km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 33.0°C
  • Podjazdy 164m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Patelnia - już nieludzka

Poniedziałek, 10 sierpnia 2020 · dodano: 10.08.2020 | Komentarze 10

Dzisiaj było dla mnie już zdecydowanie zbyt wiele. Gdy wylądowałem gdzieś w środku największej słonecznej patelni, a mocny wiatr dorzucał do pieca, poddałem się. Przestałem walczyć i postanowiłem człapać - tak zostało już do końca. No nic, lato ma swoje prawa, szkoda tylko, że nie respektuje moich :)

Nie mogłem ruszyć z samego rana, bo kilka rzeczy musiałem pozałatwiać. Na rower przyszedł czas w tak zwanym międzyczasie, czyli w kumulacji paskudztwa. Było nawet cieplej niż podczas jednej z ostatnich ustawek pani/pana Margot (niepotrzebne skreślić, bo co telewizja to inaczej) z policją. Czyli bardzo :)

Trasa wschodnia: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Komorniki - Nagradowice - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - dom. TUTAJ Relive.

Temperatura, wbrew pozorom, nieludzka.
Dzisiaj była zdecydowanie nieludzka temperatura - 36,6
Jak zwykle zatrzymałem się na chwilę koło kałuży w Szczodrzykowie. Jak zwykle też trafiłem tan ma łyski i mewy.
Nad kałużą XXL, Szczodrzykowo
Dwie łyski samotniczki
Kolonia mew śmieszek
A na Dębinie...
Chwila w cieniu, Las Dębiński, Poznań
...przyuważyłem, że kaczoro-żółwiowa współpraca wciąż trwa :)
Żółwio-kacza komitywa wciąż działa, Las Dębiński, Poznań
Kropę też udało się wybiegać w upale.
Jakby ktoś pytał, wsystko jest w normie :)
A tak w ogóle to odkryłem fascynujący świat... wróbli. Był czas, że te szare kurduple jakby zniknęły, ale na szczęście znów się zaczęły pojawiać. Polecam się na chwilę zatrzymać i je poobserwować , nawet z okna - są kosmiczne :)
Nawet szary wróbel może być fotogeniczny
Pełen chill na pierwszym planie
Znowu sesja? Ile można... :)
Szuszenie piórek




  • DST 52.10km
  • Czas 01:44
  • VAVG 30.06km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 33.0°C
  • Podjazdy 203m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Patelnia i pełne porty

Niedziela, 9 sierpnia 2020 · dodano: 09.08.2020 | Komentarze 10

Chciałem się z okazji niedzieli porządnie wyspać, ale w tyle głowy miałem, że im później wyjadę, tym więcej ukropu czeka mnie na trasie. Więc jakość snu oceniam jako "taka se", mimo iż wyruszyłem dopiero koło dziesiątej, gdy słońce już ostro waliło w czerep.

Plusem było to, że wiało z południowego wschodu, więc miałem okazję pokręcić po terenach choć trochę zalesionych. Oczywiście tylko tam, gdzie Nadleśnictwo Babki jeszcze nie zdążyło zrobić tego, co kocha najbardziej, czyli zamiany terenów zielonych w pustynię. Dzięki temu dało się żyć.

Nie kombinowałem za bardzo, tylko po prostu wybrałem się dziś do Radzewic, a połówką był tamtejszy port. W jedną stronę przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Rogalinek, Rogalin i Świątniki, a w drugą przez Sasinowo, Wiórek, Czapury, Starołękę i Las Dębiński. TUTAJ Relive.
Zatoczka - Port Radzewice
Ławkołódka w Porcie Radzewice
Kotka znów nie było :( Za to obrodziło w kajakarzy.
Kajakarze na Warcie
Nadwarciańskie bociany chyba już ćwiczą stanie na baczność przed odlotem :)
Baczność!!!! :)
Trafiła mi się w końcu okazja do przepuszczenia Mosińskiej Kolei Drezynowej :)
Przepuszczanie Mosińskiej Kolei Drezynowej :)
Większych zezoli, takich jak polski klasyk ET22, też nie zabrakło :)
Zezol ET22 na torach
Przeżyłem jakoś ten wyjazd, choć lekko nie było :)

Jeszcze zaległe fotki z wczoraj. Spotkałem nie tylko Goliata z Dawidem...
Goliat i Dawid
...konie o kolorach ołówka...
Piękne barwy, do których wystarczyłby ołówek
...ale i gęsi Woodstock :)
Gęsi Woodstock :)
A jakieś żarcie to ty masz? :)
To był największy krzykacz :)
Główny gęgający krzykacz




  • DST 63.50km
  • Czas 02:11
  • VAVG 29.08km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 156m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Patelnia: rozwinięcie

Sobota, 8 sierpnia 2020 · dodano: 08.08.2020 | Komentarze 12

O warunkach pogodowych nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo to boli :) Upał, patelnia, koszmar. No nic, jeszcze kilka dni cierpień i - miejmy nadzieję - wrócimy do stanu, gdy da się oddychać spokojnie, nie panicznie, czacha nie będzie dymić, a każde zatrzymanie nie będzie powodowało aktywacji wewnętrzno-zewnętrznego prysznica. 

Póki co jednak trzeba cierpieć. Nawet rano było ciężko, więc nawet nie walczyłem. Nie ma sensu. 

Trasa zbliżona do wczorajszej, tyle że odwrotnie, czyli wpadł mumin odwrotny: Dębiec - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

W tym miejscu miały być fotki, które dziś zrobiłem aparatem. Jakieś tam gęsi, konie, tego typu rzeczy. Kluczowe jest wyrażenie "miały być", bo... zapomniałem zgrać je z karty przed wyjazdem do pracy. W związku z tym dzisiejsze jest tylko jedno, z komórki, czyli XP-ekowy standard.
XP-ekowe klimaty w Czapurach
Żeby nie było łyso, kilka zaległych fotek z Dębiny, bo dawno nie było :) Sroka zdecydowanie białoboka...
Sroka, ewidentnie białoboka
...zrelaksowana kaczka...
Kaczka w stanie relaksu
...oraz nowe znajomości Kropy. Malownicze w wyrazie :)
Zapoznanko nos w nos
Ja ci pokażę, zając! :)
Skoczek leśny w akcji :)
:)

Dojazd do roboty znów rowerem.

Zapomniałem podsumować miesiąc lipiec. Nadrabiam więc: rowerem wykręciłem 1850 kilometrów ze średnią niecałych 29,4 km/h, szosą i Czarnuchem. Spacerowo wyszło około 90 kaemów.




  • DST 57.20km
  • Czas 01:58
  • VAVG 29.08km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Patelnia: początek

Piątek, 7 sierpnia 2020 · dodano: 07.08.2020 | Komentarze 13

Zaczęło się. Patelnia pogodowa dostała info, że czas atakować Polskę. Do tego nie biorąc jeńców. Na szczęście wolno się rozkręca - rano da się przeżyć. Później następuje bezlitosne dobijanie niewinnych.

Wyjazd trochę przed dziewiątą, na wschód, trasą tak skonstruowaną, żeby w drugiej części było więcej cienia. Czyli po prostu klasyczny "mumin": Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Wiry - Luboń - Poznań. TUTAJ Relive.

Oddychać się jeszcze dało, ale specjalnie się nie forsowałem. Szkoda zdrowia.

Odwiedziłem znajome krowy w Rogalinku. Dawno ich nie widziałem, bo pasły się gdzieś daleko na polu, ale dziś łaskawie podeszły bliżej. Ta udawała glonojada...
Glonojad w wersji XXXXXXL :)
...wcześniej pokazując krowią lekkość bytu...
Krowia lekkość bytu
..,natomiast ta matrona była wyraźnie zadowolona z błocka, w którym miała okazję się wcześniej babrać.
Dorodna krowia matrona zadowolona po tarzaniu w błocku
Był i bociek. Tak na niego patrząc zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie on przynosi dzieci-kwiaty? :)
Czy taki bocian przynosi dzieci-kwiaty? :)
Jednak czar prysł, gdy na moich oczach ten ślimaczy rzeźnik znalazł kolejną ofiarę.
Ślimaczy rzeźnik dopadł kolejną ofiarę
Zawitałem na chwilę do wsi Wiórek, z której roztacza się widok na Nadwarciański Szlak Rowerowy.
Wiórek wita. Miło mi.
Warta na wysokości wsi Wiórek
Trafił się jeszcze gazeciarz przy stodole w Koninku. Więc proszę, ma fotkę na pamiątkę.

Tyle. Do pracy dzisiaj rowerem nie pojechałem, bo są plany na wieczór.