Info
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec25 - 50
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 54.20km
- Czas 01:48
- VAVG 30.11km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 157m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Górniczo
Niedziela, 16 sierpnia 2020 · dodano: 16.08.2020 | Komentarze 26
Na początek stały postulat: upale, łaskawie odpuść. Żyć się już nie da. Dziękuję :)
Dziś dodatkowo wiało. Chyba nawet mocniej niż wczoraj. Stały postulat: wietrze, łaskawie odpuść. Dziękuję :)
No to się rozmarzyłem. Wiem, to jak wołanie na pustyni.
Trasa dzisiejsza to wschodnia kombinacja: Dębiec - Las Dębiński - Starołęcka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Mieczewo - Mościenica - Kórnik - Skrzynki - zemsta Adolfa - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Las Dębiński - dom. TUTAJ Relive.
Korzystając z okazji, że jest niedziela, nawiedziłem kopalnię w Daszewicach. Mała bo mała, ale jak na coś, co znajduje się blisko granicy Poznania, może być.




Zatrzymałem się też na chwilę przy OSP w Kamionkach.
A już na terenie samego Poznania (dokładnie na Głuszynie) spotkałem kolejne dwa żurawie.

Walczyć mi się zdecydowanie nie chciało, ale zmotywował mnie... Pan Hellena :) Czyli sympatyczny kolarz na czasówce, z którym jechałem na odcinku od Świątnik do Mościenicy, gdzie skręcił w kierunku Śremu. 
Lubię cienie takich zawodników - wyglądają jak alieny :)
A po południu spacer w ukropie. Spotkaliśmy zwinkę, która ewidentnie miała też dość tej suchej pogody.
Jutro znów do pracy :(
- DST 53.20km
- Czas 01:50
- VAVG 29.02km/h
- VMAX 52.70km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 137m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wodogłowiąc :)
Sobota, 15 sierpnia 2020 · dodano: 15.08.2020 | Komentarze 11
Paskudnie znów dziś wiało. Solidnie, niby ze wschodu, a de facto raz z południa, raz z północy, dokładnie tak, żeby nie pomóc. Ewidentnie gnojek wiatr już wiedział, gdzie mnie znaleźć :)
Wyjazd z Poznania, a trasa to "muminek z wodogłowiem": Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Wodogłowie i ja miałem, przez temperaturę. Ale chyba już się powoli staję bardziej odporny, bo było one mniejsze niż przez ostatnie dni. Co świadczy tylko o tym, że człowiek z czasem nawet i do g...orącą jest się w stanie przyzwyczaić.
Trzy żurawie na balotach się trafiły w oddali...

...choć i tak były bliżej niż pustułka na jednym z pól.
W Koninku zostałem "lekko" zaskoczony.
Oczywiście takie pierdółki mnie nie powstrzymują :) Jak się okazało, zdecydowano o zamknięciu drogi z powodu złego stanu widocznego po prawej budynku, który straszy od dawna. Pewnie za jakieś pół roku będzie decyzja - albo go wyremontują, albo zburzą.
Po południu spacer po Dębinie, sprawdzić, czy coś się zmieniło przez tydzień. Z grubsza nic - Warta wciąż płynie :)
Tylko ptaków coraz mniej :( Widać, że idzie jesień. Jedynie ważki, taka jak ta świtezianka, wciąż się nie poddają.
- DST 55.10km
- Czas 01:50
- VAVG 30.05km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 145m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrotowo
Piątek, 14 sierpnia 2020 · dodano: 14.08.2020 | Komentarze 14
Nadszedł czas powrotu z krótkiego urlopu. Moment najlepszy z możliwych, czyli przed wolnym dla wszystkich weekendem. Bo czego jak czego, ale ludzi w nadmiarze to my nie lubimy :) Co prawda w "naszej" agroturystyce tłumów na szczęście nie ma, ale lepiej nie ryzykować.
Mogliśmy co prawda jeszcze posiedzieć z pół dnia, ale chcieliśmy... odpocząć po "wakacjach". Bowiem rower rowerem, ale od wtorku wpadło jeszcze około 30 kilometrów łażenia po łąkach i lasach w upale, więc wypoczęci byliśmy średnio. O psie już nie wspominając.
Rano jeszcze wybrałem się z Kropą na ostatni obchód terenu. Warto było, bo przy wschodzącym słońcu tereny nabrały jeszcze dodatkowego uroku. Co widać :) A tematem saren zajmę się jeszcze w kolejnych wpisach, gdy ogarnę zdjęcia.




Potem zrobiłem sobie krótką rowerową wycieczkę do Śremu, testowaną już trasą: Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Orkowo - Niesłabin - Zbrudzewo - Śrem. Do tego ostatniego oczywiście nie wjechałem. Czemu? A jakoś tak :)
Kostkowa śmieszka jest po lewej w dole. A potem pojawia się po prawej. A potem chyba znów po lewej. Nie pamiętam - unikam jak ognia. Włodarze muszą tam bardzo nienawidzić rowerzystów. Zresztą jak większość rodzimych. Istny kanał.
Podczas nawrotki była jeszcze chwila na łezkę w oku, bo pamiętam szał podczas jazdy tym Rometem Pony.

Aha, jeszcze jedna scenka, poniekąd powiązana. Słabo widać, bo zanim się zatrzymałem po mijance, odwróciłem, wyjąłem aparat i użyłem zooma, na horyzoncie już znikał szoszon pędzący za jakimś wypasionym skuterem. I nie był to przypadek, ale ewidentna współpraca. Ciekawy sposób na walkę z wiatrem.
W Radzewicach pakowanie i pożegnanie z miejscówką.


Potem jeszcze powrót rowerem do Poznania, przez Świątniki, Rogalin, Rogalinek, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń. TUTAJ Relive łączący dwa etapy w jedno.
Póki co koniec wiejskiego życia i takich zachodów z tarasu. Czasowo, oczywiście :)
- DST 53.20km
- Czas 01:52
- VAVG 28.50km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 152m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Koziołkowanie
Czwartek, 13 sierpnia 2020 · dodano: 13.08.2020 | Komentarze 12
Dzisiaj dane mi było się wyspać. Hurra. Polecam każdemu :)
Niestety, jak się okazało, nie wpłynęło to na jakość jazdy na rowerze. Wszystko za sprawą wiatru, który widocznie mnie znalazł na tym radzewickim zadupiu i dokładnie wiedział, jaką trasą pojadę. Przygotował się, gnój jeden, ani przez moment (nooo. może gdzieś pod koniec przez kilka kilometrów) nie pomagał. To, plus wciąż zbyt wysoka temperatura mnie zmasakrowały.
Trasa na południe, w tę i z powrotem: Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Orkowo - Niesłabin - Zbrudzewo - Śrem boczkiem, obwodnicą - Grzymysław - Borgowo - Ostrowo - Drzonek, gdzie nastąpiła nawrotka. TUTAJ Relive.
Było strasznie nudno. Ale czego oczekiwać, jeśli znaczna część drogi to wojewódzka bez pobocza? No ale przynajmniej sierpniową Polskę w pigułce udało mi się uchwycić.


Fajne były tylko hopki, które zaczynają się za Śremem. Poproszę kilka takich pod samym Poznaniem :)
Sympatycznie było w Drzonku. Zszedłem sobie nad Jezioro Grzymisławskie...

...oraz sfociłem interesująco odmalowany przystanek PKS.

Ciekawe, czy do powyższego graffiti pozowała któraś z "naszych" kóz? :)


Po południu jeszcze kilka obowiązkowych spacerów po okolicznych terenach...

...a praktycznie pod samą agroturystyką (choć zbyt daleko do ostrego zdjęcia) siedziała sobie (i poleciała) czapla siwa.

Szkoda, że to już praktycznie koniec odpoczynu :(
PS. No nie nadrobię dziś zaległości BS-owych. Z tym netem trwałoby to gdzieś do poniedziałku. Szybciej będzie, jak zrobię to w Poznaniu :)
- DST 55.30km
- Czas 01:52
- VAVG 29.62km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 97m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
(Nie)wąsko :)
Środa, 12 sierpnia 2020 · dodano: 12.08.2020 | Komentarze 10
A miało być tak:
Krótki wypad na agro. Czas wolny. Okazja do wyspania się, odpoczynku, relaksu.
Taaaa... Pod warunkiem, że pies nie dostanie rozwolnienia z radochy. A Kropie właśnie to się zdarzyło.
No nic, nie ma tego złego. Po genialnym wieczornym widoku na spadające gwiazdy (Noc Perseidów na zadupiu ma swój klimat, niestety żeby ją uwiecznić trzeba mieć jakiś nieziemski sprzęt), trochę później, czyli o godzinie piątej minut trzydzieści, mogłem dzięki psiej sra... to znaczy problemach z żołądkiem, podziwiać z tarasu malowniczo podnoszące się mgły.
Na rower miałem ruszyć wcześnie, ale się nie udało. Musiałem odespać.
Wyjechałem dopiero około 9:30, bez żadnego trybu :) Wiedziałem tylko, że jest gorąco, więcej niż pięć dych robić w związku z tym nie chcę, i mam zamiar pozwiedzać wschodnie rubieże. Znałem dwa krańce, nie do końca kojarzyłem środek. Start w Radzewicach bardzo mi się podobał, nie tylko z powodu klimatu wsi...
...ale i tego, że jedzie się jakoś tak dziwnie. Do przodu, nie stając na pierwszych pięciuset metrach cztery razy na czerwonym :) Jednak mimo to nie chciałem cisnąć, jechałem powoli, nastawiony na zwiedzanie. Minąłem Trzykolne Młyny, Czmoniec, Orkowo (pozdro!), Niesłabin, Zbrudzewo, Śrem.... nie, nie. wrróćć, tam rowerem się nie pojawiam, szkoda zdrowia, więc skręt na północ, przez dziwne kopalniane tereny do Zaniemyśla. Przez śniegi, przy prawie plus 30 :)
A skoro Zaniemyśl, to jedna myśl: czas znaleźć tamtejszą wąskotorówkę. Tam bowiem znajduje się końcowa stacja Średzkiej Kolei Wąskotorowej. Na starcie, czyli w Środzie Wielkopolskiej, już byłem, nie mogłem odpuścić więc takiej okazji. Miałem szczęście - akurat czekała na odjazd, co prawda nie parowa, a spalinowa, lokomotywa (FAUR L45H, lub jak kto woli - Lvd2) rodem z Rumunii.

Udało się wbić do środka :) Tak do lokomotywy...
...jak i wagonów.
Jest klimacik :)
Co mnie zdziwiło pozytywnie - sympatyczni ludzie. Pytanie o dojazd do kolejki wzbudzał ponadprogramową chęć pomocy, a gdy na chwilę zatrzymałem się jeszcze raz przy płocie śródedzkich wąskich torów, jeden z rowerzystów zapytał, czy może jakaś awaria i czy nie pomóc. Brawo.
Dalsza trasa to walka z asfaltami, które na odcinku Łękno - Jeziory Małe - Jeziory Wielkie - Prusowo - Biernatki - Bnin były rodem z Ukrainy. Na szczęście fajny klimacik sporo rekompensował. W Bninie znajduje się malownicze jezioro, ale oczywiście prywatne łapy już zrobiły swoje i dostać się nad nie nie jest łatwo. Znalazłem tylko jedną lukę. Czysto i cicho tam.

Aha, kotki były do przygarnięcia.
Po drodze zainteresował mnie jeszcze dworek, chyba w Prusowie.
Kórnik to już znane światy. Nic nowego mnie tam nie spotkało - zamek, promenada, stateczek na jeziorze, świniak :)



Czekając na światłach zakodowałem, że gminą partnerską Kórnika jest Bukowina Tatrzańska. Tutejsi urzędnicy muszą być zachwyceni okazją do testowania halnego :)
A na miejscu klasyczne klasyki...
...no i Kropka :)
Relive TUTAJ.
Nadrabianie BS-a opóźni mi się o co najmniej jeden dzień. Ale to zrobię, obiecuję :)
- DST 55.10km
- Czas 01:50
- VAVG 30.05km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 120m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Agropatelnia :)
Wtorek, 11 sierpnia 2020 · dodano: 11.08.2020 | Komentarze 10
Dzisiaj krótko - w związku z upałami i z tym, że w mieście nie dało już się wytrzymać, udało nam się załatwić krótkie wolne. Cel - wypad do znajomej agroturystyki w Radzewicach. Jednak bliskość natury, rzeki i lasów są lepszym pomysłem niż siedzenie w Poznaniu czy jakimkolwiek innym mieście. Polecam każdemu.
Ja, jak zwykle, postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli dojechać rowerem. Wyczyn żaden, bo to blisko, ale musiałem się nakombinować, żeby z 25 kilometrów zrobić 50. Da się :) Trasa wyszła więc dziś taka: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Dziećmierowo - Kórnik - Mościenica - Mieczewo - Świątniki - Radzewice. TUTAJ Relive.
Bałem się, że będzie 90% pod wiatr, jednak nie było tak źle, gdyż sporo wiało z boku. Temperatura też rano mogła być gorsza. Uszło jakoś :)
Co tu dużo pisać - brakowało mi tego agrowidoczku :)
Jako kontrast - tych rzeźniczych kadrów zdecydowanie nie :( Nadleśnictwo Babki powoli chyba już kończy swą misję - więcej do wycięcia już nie ma.


Wróćmy jednak do tego, co fajne. Dziś tylko kilka fotek, bo późno :) Kózki jak zwykle były zainteresowane gośćmi...

...pliszka siwa również :)
Z kolei łabędź lekko się zdenerwował Kropą...
...która jak widać ma wszystko gdzieś, tak jej dobrze :)
PS. Dodanie tego wpisu nie było łatwe, bo net tu też ceni sobie wolne. W związku z tym mogę jedynie obiecać, że BS-a nadrobię. Tylko nie dziś :)
- DST 53.70km
- Czas 01:53
- VAVG 28.51km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 33.0°C
- Podjazdy 164m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Patelnia - już nieludzka
Poniedziałek, 10 sierpnia 2020 · dodano: 10.08.2020 | Komentarze 10
Dzisiaj było dla mnie już zdecydowanie zbyt wiele. Gdy wylądowałem gdzieś w środku największej słonecznej patelni, a mocny wiatr dorzucał do pieca, poddałem się. Przestałem walczyć i postanowiłem człapać - tak zostało już do końca. No nic, lato ma swoje prawa, szkoda tylko, że nie respektuje moich :)
Nie mogłem ruszyć z samego rana, bo kilka rzeczy musiałem pozałatwiać. Na rower przyszedł czas w tak zwanym międzyczasie, czyli w kumulacji paskudztwa. Było nawet cieplej niż podczas jednej z ostatnich ustawek pani/pana Margot (niepotrzebne skreślić, bo co telewizja to inaczej) z policją. Czyli bardzo :)
Trasa wschodnia: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Komorniki - Nagradowice - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - dom. TUTAJ Relive.
Temperatura, wbrew pozorom, nieludzka.
Jak zwykle zatrzymałem się na chwilę koło kałuży w Szczodrzykowie. Jak zwykle też trafiłem tan ma łyski i mewy.


A na Dębinie...
...przyuważyłem, że kaczoro-żółwiowa współpraca wciąż trwa :)
Kropę też udało się wybiegać w upale.
A tak w ogóle to odkryłem fascynujący świat... wróbli. Był czas, że te szare kurduple jakby zniknęły, ale na szczęście znów się zaczęły pojawiać. Polecam się na chwilę zatrzymać i je poobserwować , nawet z okna - są kosmiczne :)



- DST 52.10km
- Czas 01:44
- VAVG 30.06km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 33.0°C
- Podjazdy 203m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Patelnia i pełne porty
Niedziela, 9 sierpnia 2020 · dodano: 09.08.2020 | Komentarze 10
Chciałem się z okazji niedzieli porządnie wyspać, ale w tyle głowy miałem, że im później wyjadę, tym więcej ukropu czeka mnie na trasie. Więc jakość snu oceniam jako "taka se", mimo iż wyruszyłem dopiero koło dziesiątej, gdy słońce już ostro waliło w czerep.
Plusem było to, że wiało z południowego wschodu, więc miałem okazję pokręcić po terenach choć trochę zalesionych. Oczywiście tylko tam, gdzie Nadleśnictwo Babki jeszcze nie zdążyło zrobić tego, co kocha najbardziej, czyli zamiany terenów zielonych w pustynię. Dzięki temu dało się żyć.
Nie kombinowałem za bardzo, tylko po prostu wybrałem się dziś do Radzewic, a połówką był tamtejszy port. W jedną stronę przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Rogalinek, Rogalin i Świątniki, a w drugą przez Sasinowo, Wiórek, Czapury, Starołękę i Las Dębiński. TUTAJ Relive.

Kotka znów nie było :( Za to obrodziło w kajakarzy.
Nadwarciańskie bociany chyba już ćwiczą stanie na baczność przed odlotem :)
Trafiła mi się w końcu okazja do przepuszczenia Mosińskiej Kolei Drezynowej :) 
Większych zezoli, takich jak polski klasyk ET22, też nie zabrakło :)
Przeżyłem jakoś ten wyjazd, choć lekko nie było :)
Jeszcze zaległe fotki z wczoraj. Spotkałem nie tylko Goliata z Dawidem...
...konie o kolorach ołówka...
...ale i gęsi Woodstock :)

To był największy krzykacz :)
- DST 63.50km
- Czas 02:11
- VAVG 29.08km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 156m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Patelnia: rozwinięcie
Sobota, 8 sierpnia 2020 · dodano: 08.08.2020 | Komentarze 12
O warunkach pogodowych nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo to boli :) Upał, patelnia, koszmar. No nic, jeszcze kilka dni cierpień i - miejmy nadzieję - wrócimy do stanu, gdy da się oddychać spokojnie, nie panicznie, czacha nie będzie dymić, a każde zatrzymanie nie będzie powodowało aktywacji wewnętrzno-zewnętrznego prysznica.
Póki co jednak trzeba cierpieć. Nawet rano było ciężko, więc nawet nie walczyłem. Nie ma sensu.
Trasa zbliżona do wczorajszej, tyle że odwrotnie, czyli wpadł mumin odwrotny: Dębiec - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
W tym miejscu miały być fotki, które dziś zrobiłem aparatem. Jakieś tam gęsi, konie, tego typu rzeczy. Kluczowe jest wyrażenie "miały być", bo... zapomniałem zgrać je z karty przed wyjazdem do pracy. W związku z tym dzisiejsze jest tylko jedno, z komórki, czyli XP-ekowy standard.
Żeby nie było łyso, kilka zaległych fotek z Dębiny, bo dawno nie było :) Sroka zdecydowanie białoboka...
...zrelaksowana kaczka...
...oraz nowe znajomości Kropy. Malownicze w wyrazie :)


:)
Dojazd do roboty znów rowerem.
Zapomniałem podsumować miesiąc lipiec. Nadrabiam więc: rowerem wykręciłem 1850 kilometrów ze średnią niecałych 29,4 km/h, szosą i Czarnuchem. Spacerowo wyszło około 90 kaemów.
- DST 57.20km
- Czas 01:58
- VAVG 29.08km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 149m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Patelnia: początek
Piątek, 7 sierpnia 2020 · dodano: 07.08.2020 | Komentarze 13
Zaczęło się. Patelnia pogodowa dostała info, że czas atakować Polskę. Do tego nie biorąc jeńców. Na szczęście wolno się rozkręca - rano da się przeżyć. Później następuje bezlitosne dobijanie niewinnych.
Wyjazd trochę przed dziewiątą, na wschód, trasą tak skonstruowaną, żeby w drugiej części było więcej cienia. Czyli po prostu klasyczny "mumin": Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Wiry - Luboń - Poznań. TUTAJ Relive.
Oddychać się jeszcze dało, ale specjalnie się nie forsowałem. Szkoda zdrowia.
Odwiedziłem znajome krowy w Rogalinku. Dawno ich nie widziałem, bo pasły się gdzieś daleko na polu, ale dziś łaskawie podeszły bliżej. Ta udawała glonojada...
...wcześniej pokazując krowią lekkość bytu...
..,natomiast ta matrona była wyraźnie zadowolona z błocka, w którym miała okazję się wcześniej babrać.
Był i bociek. Tak na niego patrząc zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie on przynosi dzieci-kwiaty? :)
Jednak czar prysł, gdy na moich oczach ten ślimaczy rzeźnik znalazł kolejną ofiarę.
Zawitałem na chwilę do wsi Wiórek, z której roztacza się widok na Nadwarciański Szlak Rowerowy.

Trafił się jeszcze gazeciarz przy stodole w Koninku. Więc proszę, ma fotkę na pamiątkę.
Tyle. Do pracy dzisiaj rowerem nie pojechałem, bo są plany na wieczór.






