Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 249296.83 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 811121 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 56.50km
  • Czas 02:03
  • VAVG 27.56km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Podjazdy 128m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Odrzutowo

Piątek, 5 lutego 2021 · dodano: 05.02.2021 | Komentarze 14

Dzisiejszy dzionek, mimo że roboczy, uznać mogę za w miarę przyzwoity. Przede wszystkim ani nie padał deszcz (już), ani biały szajs (jeszcze), drogi były przejezdne, choć bez szaleństw, największy problem był z wiatrem, który utrudniał życie. Mimo wszystko nie będę narzekał. Było powolnie, ale stabilnie.

Wykonałem przedpracową wschodnią rundkę: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Koninko - Gądki - Robakowo i... nawrotka. Okazało się bowiem, że w Dachowej, przez którą miałem jechać, wciąż trwa remont. W sumie nawet nie byłem zdziwiony, tylko zrobiłem nawrotkę i wróciłem swoimi śladami.

Generalnie jazda ze świadomością, że od weekendu temperatury mają spaść poniżej dychy na minusie, do tego ma sypnąć śniegiem, przypominała komponowanie marsza pogrzebowego. Niby fajnie, ale z podtekstem.

Godne odnotowania było jedno wydarzenie. Gdy już wracałem, na wysokości bazy w Krzesinach trafiła mi się zgrabna F-16-tka. Taka akurat, żeby rzucić rower na trawnik, złapać za aparat i czekać na jakieś sympatyczne ujęcie. Kilka się udało.
F-16 w pełnej krasie podczas lotu
F-16 w trakcie zawracania
Brzuszek do przeglądu
Tu na szczęście nie było brzozy :)
Na szczęście to nie brzoza :)
Trafiło się za to podchodzenie do lądowania...
Podchodzenie do lądowania, Poznań Krzesiny
...oraz samo kołowanie i turlanie się do hangaru. Maszyna miała ewidentnie niezadowolony wyraz pyska, że jest znów za kratami :)
Znów za kratami, więc mina nietęga :), Poznań Krzesiny
Wtaczanie się F-16 do hangaru, Poznań Krzesiny
Z bardziej żywymi istotami skromniej - tylko stadko zimujących żurawi za Sypniewem.
Żurawiego marsz!
Zimujące żurawie
A tak to zawiesić oka nie było na czym, więc z braku laku "atrakcje" wsi Robakowo. Mostek...
Smętnie, ale jeszcze póki co bez śniegu
...oraz słup albo wieża energetyczna, czy jak toto się w sumie nazywa. W każdym razie chatka Baby Jagi :)
Wieża energetyczna. Czy jak tam się toto nazywa :) W każdym razie stare i duże
Potem jeszcze dojazd do pracy. 




  • DST 51.80km
  • Czas 01:55
  • VAVG 27.03km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Podjazdy 171m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zadani(el)owo

Czwartek, 4 lutego 2021 · dodano: 04.02.2021 | Komentarze 10

Najważniejsze wydarzenie czwartku: wyspałem się. Po wielu ostatnich dniach, gdy musiałem wstawać rano, dzisiaj mogłem w końcu poleniuchować. Uwielbiam wolne, nawet jednodniowe.

Wyruszyłem na rower dopiero lekko przed południem. Temperatura: idealne zero, opadów już brak, choć na drogach momentami syf, ale przejezdny. Postanowiłem więc zaryzykować i wybrać szosę. W sumie było ok, musiałem jedynie kręcić ostrożnie, tak samo wchodzić w zakręty oraz unikać części DDR-ek na zadupiach. To ostatnie wychodziło mi najlepiej :)

Najbardziej przeszkadzał mi zalegający piasek, w założeniu roztapiający śnieg, a w praktyce włażący w każdą część roweru. Skończyło się na tym, że dwa razy spadł mi łańcuch podczas kręcenia w tył, które uskuteczniam zazwyczaj stojąc na światłach, żeby wygodniej wystartować, bowiem okolice korby miałem uwalone tak, iż linka od przerzutki się blokowała. W domu to potem oczyściłem, niby jest lepiej. Oby.

Trasa to klasyczna pietruszko-marchewa, zawierająca ponad połowę jazdy przez miasto: Dębiec - Wartostrada - Jana Pawła - Śródka - Główna - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Śródka - Jana Pawła - Wartostrada - Dębiec.

Gdy jechałem przez leśny odcinek w Dębogórze, na środku drogi zauważyłem samca daniela. Oczywiście przez sekundę, bo na mój widok włączył piąty bieg. Nawet nie miałem szansy na wyjęcie aparatu. Ale że miałem już komórkę w ręce, to przynajmniej udało mi się cyknąć niewyraźne foty przebiegającego za nim stadka młodziaków i łani. Dobre chociaż to, choć jakoś tragiczna.
Stadko danieli przebiegające przez drogę. Ledwo zdążyłem jedynie wyciągnąć komórkę, więc jakoś tragiczna
Dwa ostanie młode daniele ze stadka
Z innych zwierzaków - ciekawski konik...
Ciekawski konik
...oraz szczekający obok piesek. Taki groźny, a i tak dał się pogłaskać :)
Obszczekał, obszczekał, a i tak finalnie po ręce polizał :)
Generalnie źle nie było.
Mostek w okolicach Wierzonki
Zamarznięte mokradło
Jeszcze plakatowa wojna polsko-polska. Ciekawe to zjawisko socjologiczno-psychiatryczne. Myślę, że za kilkadziesiąt lat jacyś naukowcy napiszą niejedną pracę doktorską na temat tego, jak pewien żałosny człowiek był w stanie jednoosobowo, choć rękami swoich przydupasów, tak podzielić kraj własnymi chorymi imaginacjami.
Kolejna polska wojenka ideologiczno-plakatowa
Zaraz obok oficjalny plakat pandemicznych samobójców :)
No proszę, pandemiczni samobójcy się reklamują :)
Z ciekawości wszedłem sobie na stronę widoczną w lewym rogu. Nie powiem, jest smakowicie :) Na przykład: "Nasz głos wypływa z głębokiego zaniepokojenia eksperymentem, który pod pretekstem 'ochrony zdrowia' prowadzi do podawania Wiernym Kościoła katolickiego Komunii Świętej na rękę. (...) Odchodzenie od udzielania Komunii Świętej do ust na rzecz podawania Jej na rękę nie ma – w naszej opinii – uzasadnienia także w przepisach sanitarnych. Hostia podawana przez Kapłana bezpośrednio do ust nie ma styczności z dłonią wiernego, która dotyka różnych powierzchni. Podawanie Komunii Świętej do ust jako bezpieczniejsze ze względów sanitarnych uznała m.in. grupa 21 lekarzy z Austrii oraz Stowarzyszenie Lekarzy Katolickich we Włoszech". Nie no, czuję się przekonany :) Dobrze, że już nie muszę mieć takich dylematów. Aha, OCZYWIŚCIE akcję można wesprzeć finansowo - gotowe do kliknięcia są kwoty 30, 50 i 75 PLN :)




  • DST 31.50km
  • Czas 01:14
  • VAVG 25.54km/h
  • VMAX 43.60km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 83m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut deszczowo-krzyżowy

Środa, 3 lutego 2021 · dodano: 03.02.2021 | Komentarze 9

Znów tegoroczny styczeń pokazał swój paskudny ryj. W sumie pokazuje go od samego początku, czasem to sroga morda zimy, czasem łagodniejsze oblicze wiosennej mordki, a czasem - tak jak dziś - jakiś rozlazły żulerski pysk.

Menelowa pogoda na dziś to deszcz. Paskudna, listopadowa masakra. Gdy wyruszałem kropiło, porem lało, potem prawie się topiłem i zamarzałem na raz, potem dojechałem do połowy gluta, stwierdziłem, że mam dość i zawróciłem :)

Wyszła więc nieskomplikowana trasa: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki i nawrotka. 

Zapomniałem wspomnieć o mgle. Momentami widoczność była na kilka metrów. Do tego momentami ślisko i niebezpiecznie. Istna droga krzyżowa.
Zamglony krzyż
Aparatu nie brałem, więc dzisiaj tylko przypomnienie, że na poznańskich Krzesinach jest jeden z dwóch kościołów w stylu norweskim. Ten drugi to Wang w Karpaczu, zdecydowanie bardziej urodziwy. No ale ten tu jest? Jest. No to niech będzie :)
Kościół w stylu norweskim na poznańskich Krzesinach. Są w Polsce tylko dwa w tym stylu - ten drugi to Wang w Karpaczu
Jazdę rowerem do pracy sobie odpuściłem. W zamian za to nakarmiłem pralkę po glucie.

PS. Właśnie przeczytałem, że poseł Lewicy Marek Rutka złożył do ZUS pismo o wyrównanie opłat ze świadczenia 500+ za okres, kiedy jego córka była jeszcze nienarodzona, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Idealnie w punkt tej abstrakcji, która krąży nad Polską. Ciekaw jestem reakcji i oficjalnej odpowiedzi :) Rodzice, wniosek jest chyba ogólnodostępny, dodatkowa kasa do zgarnięcia, zachęcam :) TU info.




  • DST 62.70km
  • Czas 02:29
  • VAVG 25.25km/h
  • VMAX 43.20km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lekko znieszpaczony :)

Wtorek, 2 lutego 2021 · dodano: 02.02.2021 | Komentarze 10

No nie ma lekko. Zima póki co nie odpuszcza, na szczęście zrobiło się już trochę cieplej, czyli blisko zera. Za to zaczęło padać - zamiennie deszcz i śnieg. Jupi.

Wyjazd znów przedpracowy, bez kombinacji, w wersji zachodniej: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Cytuję z pamięci, bo trasę mogę robić z zamkniętymi oczami :)

Gdy wyjeżdżałem, jeszcze nie padało. Gdy dojechałem do Lubonia (no bo dokąd?) sypnęło, i to całkiem konkretnie. Dopiero gdy minąłem Wiry i Komorniki sytuacja się uspokoiła, a mi uciekły tłukące się wcześniej pod kopułą myśli o nawrotce.
Warunki minimalnie od idealnych odbiegały :)
Oczywiście idiotów na drogach nie zabrakło, bo przecież na śliskiej drodze najlepiej się wyprzedza na pełnej parze i na trzeciego. Polska. 

Klimat typowy. Gdybym robił zdjęcia czarno-białym aparatem wyszło by na to samo :)
Znów zimowo
Zasmogowane stado saren :)
Z ptactwem skromnie. Uchwyciłem tylko szpaki, w tym jednego krzykacza (tego z prawej).
Cztery szpaki spokojne i jeden krzykacz :)
Szpaki trzy
Jakieś szpacze poruszenie
Reszta dystansu to dojazd do pracy.

Zwracam się z uprzejmą prośbą. żeby zima się ogarnęła i poszła precz. Dziękuję :)




  • DST 56.80km
  • Czas 02:16
  • VAVG 25.06km/h
  • VMAX 41.60km/h
  • Temperatura -6.0°C
  • Podjazdy 129m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Windows winter

Poniedziałek, 1 lutego 2021 · dodano: 01.02.2021 | Komentarze 18

Dzisiejsze minus osiem w momencie porannego wyjazdu zdecydowanie nie wskazywało na to, że nadeszła fala upałów. To jakiś plus :)

A z minusów - cała reszta. W tym oczywiście temperatura. No, może w miarę przejezdne drogi można pochwalić, choć nie wszędzie.

Wykonałem wschodnią kombinację: Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Hetmańska - Dębiec. Potem na chwilę do domu, ogarnąć się i ogrzać, no i kurs do pracy w centrum.

Zmarzłem, nie da się ukryć. Co prawda gdzieś już po nawrotce było "tylko" minus pięć, ale dało mi w kość.

Blady klimat zimowego słońca jest specyficzny, ale i malowniczy...
Blade zimowe słońce ma swój urok
...no i w końcu udało się uchwycić Windowsa XP w wersji "winter" :)
Podpoznański WIN XP, wersja zimowa :)
Tak jak wspomniałem, były ciekawsze momenty. Oto ten z okolic Babek:
Nie wszędzie drogi były idealne
Czarnuchowe oponki jednak dały mi względny komfort. Chwała im :)

Jeszcze poranna Warta i port rzeczny na wysokości Starołęki...
Wschód słońca nad portem na Starołęce, Poznań
...oraz mega wypikselowana oraz niewyraźna pustułka. Za daleko była na przyzwoite zdjęce.
Niewyraźna, bardzo oddalona pustułka
Tyle. Brrr. Jeszcze wieczorem czeka mnie powrót w tej zimnicy.

Podsumowanie stycznia:
- dystans rowerowy: 1430 kilometrów, co biorąc pod uwagę wciąż panujące warunki uważam za sukces;
- średnia: 26,2 km/h, głównie na MTB, więc nie narzekam :)
- pieszo: około 80 kilometrów. Plus minus, ale bardziej plus. Wyliczyć się tego w bezpłatnej wersji Stravy (chyba) nie da, więc raz jeszcze kij w wiadomo co właścicielom Endomondo za świństwo, którego się dopuścili.




  • DST 51.30km
  • Czas 02:01
  • VAVG 25.44km/h
  • VMAX 41.60km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Podjazdy 143m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

(Jednak nie)glut rollercoasterowy :)

Niedziela, 31 stycznia 2021 · dodano: 31.01.2021 | Komentarze 20

Pogodowy rollercoaster trwa. W piątek wiosna, wczoraj atak zimy w najgorszym wydaniu, dzisiaj za to styczeń w wersji najpiękniejszej - mróz, ale do wytrzymania. Śnieg, lecz głównie na polach. Drogi przejezdne. No miodzio.

I co? I ja w pracy :/ I to na rano. Na szczęście ów ranek rozumiany był dość rozsądnie, czyli nie jakaś abstrakcyjna ósma.

Udało mi się wykonać chociaż gluta. Zawsze coś. Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań. Czyli klasyk. A potem jeszcze myk do centrum.

Ładnie było. A ja do roboty :/
Takie zimowe poranki to ja rozumiem :)
A ja muszę do pracy :/
Po dziewiątej rano na nowej DDR-ce przy Dolnej Wildzie licznik rowerzystów pokazywał 150. Nie jest źle w Poznaniu :)
Po dziewiątej rano w niedzielę na Dolnej Wildzie w Poznaniu byłem 150-tym rowerzystą. Nie jest źle :)
Żeby na koniec wpisu było kolorowo, będzie znów trznadel. Ostatnio w nie obrodziło na Dębinie, wiec mam co focić. A polski kanarek zawsze cieszy oko :)
Lekko zagubiony trznadel
PS. W pracy próbowałem rozkroić kajzerkę z Żabki, które wczoraj kupiłem i zostawiłem na dzisiaj. Jednego nie przewidziałem - że muszę ze sobą wziąć młotek albo dłuto :)

EDIT: No dobra, muszę lekko skorygować wpis :)

Po pierwsze udało się zgrać z Marcinem (Lapec), który na krótko wpadł do Poznania, i zrobić mały spacer po mieście.
Poznański Ratusz
Niestety, mogłem to wykonać jedynie w czasie przerwy w pracy, więc symboliczne piwko z mojej strony było jeszcze bardziej symboliczne, bo takie udawane, 0%:)
Szybka integracja BS-owa. Ja niestety musiałem obejść się wynalazkiem 0%
Ale za to otrzymałem prezent z samego Śląska, który niedługo będzie miał okazję znaleźć się w moim brzuchu, więc nie narzekam :)
Prezent ze Śląska. Będzie skonsumowany :)
Dzięki za spotkanie, browara, miło było - do zobaczenia w lepszych czasach!

A robotę udało mi się skończyć ciut wcześniej, więc w ciemnościach dobiłem do pięciu dych, telepiąc się trochę po centrum, Wartostradzie i Śródce. Było różnie z warunkami, ale 98,46% dróg rowerowych prezentowały stan wybitnie przejezdny.
Most Jordana i Katedra w zimowych ciemnościach, Poznań
Wieczorny Most Rocha, Poznań
Tak to glut się ładnie rozwinął.




Chomik 2021, odcinek drugi

Sobota, 30 stycznia 2021 · dodano: 30.01.2021 | Komentarze 8

Zgodnie z zapowiedziami, niestety, bez niespodzianki, znów w Poznaniu spadł śnieg. Nie jakiś śnieżek, ale wielgachny, paskudny ŚNIEG, przykrywający wszystko na biało. Taki, który kolejny raz powstrzymał mnie od wyjścia na rower (chlip) i zmusił do ponownego wdrapania na chomika (drugi chlip).

Nie powiem, próbę rozpoznania terenu wykonałem, idąc po bułki. No cóż, na próbie się skończyło :)

Wpadł więc wspomniany chomik:

- dystans: 32 kilometry;
- czas: 1 h 1 min 11 sekund;
- średnia: 31,4 km/h. Czyli dość sennie.

Doszedł (dosłownie) do tego spacer do pracy: pięć kilometrów rejestrowanych i ze dwa takie, dla których mi się nie chciało włączać zegarka. Oczywiście zaczęło się przejaśniać, śnieg powoli topić, a na widok kolejnych rowerowych dziadków chodnikowych walczących z grawitacją oraz syfem szlag mnie trafiał :) Plus z tego taki, że przeszedłem się po Starym Mieście, we wciąż lekko zombiastycznym klimacie: ludzi mało, za to oczywiście aut - a co, nie ma co się trzymać za język - nasrane.

Mały poznański przewodnik, żeby nie było łyso :) Na początek Plac Wolności...
Plac Wolności - fontanna, Muzeum Narodowe, Biblioteka Raczyńskich oraz Zamek Przemysła
Fontanna na Placu Wolności, Poznań
Siła w nas!, Plac Wolności, Poznań
...część Muzeum Narodowego...
Muzeum Narodowe w Poznaniu
...wyjątkowo szary Stary Rynek...
Smętny zimowy Stary Rynek w Poznaniu
...ulica Świętosławska i Fara...
Ulica Świętosławska i poznańska Fara
...szesnastka zjeżdżająca z Podgórnej...
Szesnastka zjeżdża z Pogórnej, Poznań
...oraz pięknie odbudowane "żelazka", dokładnie wyglądające tak, jak kiedyś przed zburzeniem. Perełka.

No i na koniec Kropa zadowolona z porannego śniegu. Wyjście tylko pod dom, a tu zabawa w partyzanta, podskoki... No nie rozumiem :)
Skradanie, poza na partyzanta :)
Radocha ze śniegu. Niezrozumiała :)




  • DST 53.30km
  • Czas 01:54
  • VAVG 28.05km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 159m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Znów jeden dzień wiosny

Piątek, 29 stycznia 2021 · dodano: 29.01.2021 | Komentarze 8

Tak jak w tytule - pogoda nie może się zdecydować. Wczoraj atak zimy, dziś jeden dzień wiosny, na jutro znów zapowiadany jest śnieg, co w połączeniu z moim dniem roboczym oznacza, że zapewne nie uda mi się pojeździć.

Wolny dzionek, więc mogłem wyruszyć dopiero koło jedenastej, gdy na termometrze widniało astronomicznie upalne minus jeden Ale człowiek się zahartował i nawet specjalnie to nie przeszkadzało.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

O taka wiosna była:
Znów jeden dzień wiosny się zdarzył
Po drodze napotkałem "znajomego" myszołowa włochatego:
Kolejne spotkanie z myszołowem włochatym
A poza tym przygód brak. Cieszyłem się, że dane mi było pojeździć szosą.

Po południu wybrałem się z Kropą na Dębinę i nad Wartę...
Szaleństwo nad Wartą
...gdzie trafił mi się rzadki w Wielkopolsce widok - stadko nurogęsi. Takie kaczki zmiksowane z kormoranami :)
Parka nurogęsi
Nurogęś - rzadko spotykana w Wielkopolsce
Krzywe spojrzenie nurogęsi :)
Spoko dzionek. Niestety, tak jak już napisałem, weekend zapowiada się masakryczny - nie tylko pogodowo, ale i z powodu bytności w pracy :/




Chomik 2021, odcinek pierwszy

Czwartek, 28 stycznia 2021 · dodano: 28.01.2021 | Komentarze 10

No niestety. Dzisiaj pogoda mnie pokonała :/ W tamtym roku pierwszego chomika na stacjonarnym zaliczyłem dopiero w grudniu, w tym poszło zdecydowanie szybciej.

Gdy rano spojrzałem za okno, zobaczyłem biały świat. Znienawidzony przeze mnie. Miałem jeszcze ciutkę nadziei, że przyjdą szybko jakieś roztopy, ale nic z tego - wręcz przeciwnie, zaczęło sypać jeszcze bardziej. Osiedlowe ulice były istną ślizgawicą, główne w lepszym stanie, ale i tak przypominały jakiś miks błota, śniegu i wodnych strumieni. Ja pas.

Na chomika dałem sobie czas później, najpierw poszedłem na spacer. Dębina w śniegu jest widokiem rzadkim, choć ostatnio zbyt częstym, więc przynajmniej "pokorzystałem", bo udało mi się uwiecznić z dość bliska samicę dzięcioła dużego.
Samica dzięcioła dużego
Miała pewien problem, jak się zabrać za kolbę z żarciem, ale akurat dla tej głowy to nic trudnego :)
Jak się za to zabrać?
Główka pracuje :)
Wpadła jeszcze niewyraźna zięba-palaczka, z ptasim petem w dziobie...
Niewyraźna zięba, z ptasim petem w dziobie :)
...oraz nad wyraz zaokrąglona modraszka :)
Modraszka próbuje też być okrągła :)
Sama Dębina głównie w barwach szarości.
Zamarznięty staw na Dębinie, Poznań
Obalone drzewo, Dębina
Zamarznięte uroczysko, Dębina
Jeden ze schronów na Dębinie pod śniegiem
Cóż, najbardziej zadowolona za spacerowego bonusa była Kropa...
Większego dziś nie było :)
...tym bardziej, że znów nawiązała nowe znajomości.Zapoznanko :)
Potem sam cholerny chomik:

- dystans: 32 kilometry;
- czas: 1 godzina i 16 sekund, czyli prawie 32 km/h. Na stacjonarnym to nie sztuka.

Oczywiście gdy już nie miałem czasu na kręcenie, się rozpogodziło :/ Poczłapałem do pracy, tym samym robiąc dzisiaj łącznie lekko ponad 10 kilometrów piechotą, przy okazji uwieczniając nową siedzibę Allegro, wciąż w budowie:
Nowa główna siedziba Allegro wciąż się buduje, Poznań
No i od polityki po wczorajszym ogłoszeniu prawicowej rzezi mentalnej nie ucieknę. Miałem jeszcze złudzenie, że może nieśmieszny cyrk trwający od października nauczy kogoś, że narzucanie swoich wartości na siłę, zgodnie tylko ze swoim światopoglądem, jest chore. No ale niestety, staliśmy się już oficjalnie Klechistanem, zapyziałym grajdołkiem na wschodzie Europy. Chyba zawsze nim byliśmy, bo przecież barbarzyńcy u władzy sami się nie wybrali. Więcej, utrzymali władzę po czterech latach destrukcji. Reakcja z ulicy Półwiejskiej:
Głos ulicy. A w sumie to knajpy, Poznań




  • DST 61.50km
  • Czas 02:16
  • VAVG 27.13km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 130m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Postępowo

Środa, 27 stycznia 2021 · dodano: 27.01.2021 | Komentarze 9

Jest postęp. Udało mi się dzisiaj wstać jakieś dwadzieścia minut wcześniej niż wczoraj :)

Poza tym niewiele różnic. Na szczęście wciąż bez opadów (te zapowiadane są na jutro :/), ale chłodno i wciąż dominował przejmująco zimny wiatr, który demotywuje bardziej niż najbardziej srogi mróz sam w sobie. Brr.

Trasa: Poznań - Komorniki - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Reszta to dojazd do pracy.

Jedyną rzeczą wartą podziwiania w tej szarości była walka chmur ze słońcem.
Walka chmur ze słońcem
Natrafiłem na jakąś sporą sarnią imprezę. Bez maseczek i zachowania dystansu. Hmm :)
Jakaś grubsza sarnia impreza :)
Do tego trafił się nieproszony gość (z Sanepidu?), czyli pikujący myszołów.
Myszołów pikujący wśród saren
Potem go zresztą jeszcze lekko udramatyzowałem :)
Lekko udramatyzowany myszołów
Wpadła również jedna samotna czapla.
Samotna czapla na polu
A ja ciągle czekam na remont odcinka Konarzewo - Trzcielin, bo aktualnie wciąż wygląda on jak symbol Polski w ruinie. 
Trasa na Trzcielin, czyli generalnie Polska w ruinie :)
Na koniec natomiast dalszy ciąg "mojej" historii o uratowanym koziołku sarny (na blogu TU, na epoznan.pl TU). Zastanawiałem się, czy przeżył całą akcję, bo był bardzo wyziębiony i osłabiony. Jak się okazało - owszem! Dowód o TUTAJ - zmotywowały go do szybkiej regeneracji... dziki, te widziane kilka razy w moich wpisach, co nagrał kolejny przechodzień po Dębinie. Przestraszyły, dodały adrenaliny i odpuściły. Mówiłem, że to swojskie zwierzaki :)