Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 249240.03 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 811016 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 58.20km
  • Czas 01:56
  • VAVG 30.10km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 226m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Misja "pod parą"

Sobota, 15 maja 2021 · dodano: 15.05.2021 | Komentarze 24

Po wczorajszym "wolnym" dniu wieczorem padłem. No ale plus z tego taki, że wyspałem się jak nigdy, bo trafiła się wolna sobota, do tego bez większych planów. To lubię :)

Wyjazd zaplanowałem... Wróć, nic nie planowałem :) Po prostu postanowiłem wyjechać wtedy, kiedy wyjadę. Ale że mam to szczęście mieszkania nie tylko blisko Lasu Dębińskiego, ale i stacji kolejowej, to gdy rano usłyszałem specyficzny dźwięk parowozu, już wiedziałem, gdzie skieruję swe koła.

Musiałem tylko trochę odczekać, poszukać rozkładu jazdy pociągów, z których słynie Parowozownia Wolsztyn, i w drogę. Najpierw jednak podjechałem jeszcze do weterynarza po maść antykleszczową dla Kropy, potem już musiałem jedynie pilnować czasu. Miałem bowiem kilka miejscówek, gdzie mogłem się zatrzymać, żeby uchwycić parowóz na trasie, nie stacji (z tego foty już mam). Na mijane: Luboń, Wiry, Komorniki i Szreniawę było za wcześnie, ale idealnie wyszła mi kalkulacja z ustawieniem się na przejeździe za Rosnówkiem, a przed Trzebawiem. Podjechałem, zaparkowałem rower, odczekałem kilka minut i w końcu pojawił się obiekt. Szkoda tylko, że znów węglarką do przodu, co psuje efekt :(
Przed zakrętemPotwór się wyłania :)
Parowóz z bliska, szkoda, że węglarką do przodu
Parowóz pędzi w kierunku Stęszewa
Chwilę jeszcze postałem, ze zdjęć nie do końca byłem zadowolony, więc cyknąłem obowiązkowo rower...
Przy przejeździe kolejowym przed Trzebawiem
...i popędziłem do Stęszewa. Tam bowiem miał się pojawić ten sam lekko antyekologiczny, ale jakże majestatyczny pojazd za minut kilkanaście. Cóż, fajnie jest być szybszym niż pociąg :) Udało się bowiem ustawić na wiadukcie (w tym celu nawet na chwilę pojawiłem się na gównianej śmieszce z kostki, oczywiście potem ze wstrętem ją opuściłem), a nawet zainteresować sympatycznego kolarza, którego wyprzedziłem, tematem kolejowym. Mam nadzieję, że był to ciekawy przerywnik jego planowej 140-kilometrowej trasy :) No i mam ujęcie z góry.
Parowóz na trasie Poznań - Wolsztyn, zdjęcie robione z waiduktu w Stęszewie
Reszta trasa to już klasyczne "kondominium", czyli Witobel, Łódź, Dymaczewo, Krosinko, Mosina, Puszczykowo, Łęczyca, Luboń i Poznań. Co do warunków to w sumie nie mam się do czego przyczepić - wiało, ale dało się to ogarnąć, było ciepło, ale bez przesady. Naprawdę spoko :)

Mam jeszcze jeden plus dodatni wybranej miejscówki do misji "pod parą" - przyuważone stado jeleni. Bardzo daleko, więc ujęcia słabe. Ale dobrze, że cokolwiek widać.
Stado jeleni na tle drzew
Jelenie w lekkim przybliżeniu
Jelenie ma maksymalnym zoomie, więc niestety niewyraźne
Na szczęście honor ratuje czapla siwa.Czapla siwa na tle drzew Wielkopolskiego Parku Narodowego
No i jeszcze zejście na ziemię. Ten kretyn niemal mnie zmiażdżył podczas wyprzedzania na gazetę. Prawie go dogoniłem, ale niestety trochę zabrakło. Szkoda, że nie zauważyłem z jakiego kraju to rejestracja, myślałem, że zobaczę na zdjęciu, ale za duża pikseloza.
Ten idiota prawie mnie zamienił w miazgę podczas zabawy w gazeciarza. Niestety już nie dogoniłem.
A tu sytuacja z Dębca. Sezon motorowy się zaczął...
Sezon motorowy uznaję za otwarty :/




  • DST 53.10km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.70km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 196m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Za-jęcząc :)

Piątek, 14 maja 2021 · dodano: 14.05.2021 | Komentarze 12

Od wczorajszego wieczora czasu mam z grubsza mniej niż zero. Mimo że dzionek wolny. Standard.

Dzisiaj w ramach atrakcji: szukanie specjalisty dla Teściowej, wizyta u dentysty, spacer z psem oraz organizacja nowego laptopa dla Żony, bo wczoraj (właśnie wieczorem) stary wydal ostatnie tchnienie. Wydaje się mało jak na jeden dzień? Tak, wydaje się :)

No i jeszcze rower. A jak :) Wyjazd w szeroko rozumianym międzyczasie, czyli przed jedenastą, na szybko-wolną rundkę na zachód: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Temperaturowo w końcu spoko. Oby tak zostało. Tylko wiatr niech wyluzuje, albo niech się zdecyduje co do kierunku :)

Atrakcją wyjazdu były zające. Trzy "upolowałem" w okolicach Chomęcic. Czujne, ale gdy się upewniły, że nic im z mojej strony nie grozi (oczywiście na dystans aparatu), zaczęły spokojnie szukać na polach jedzenia, a nawet się bawić niczym jakieś pieski. Świetnie się to obserwowało, tym bardziej, że na wolności.
Zając z uszami w górze
Aż się kurzy!
Gonitwa dzikich zajęcy. I to na wolności!
Do startu, gotowi... :)
O, chyba ktoś mnie podgląda :)
A okolice Lisówek zrobiły się jeszcze bardziej malownicze.
Malowniczo w Lisówkach
Rzepak rządzi!
Generalnie jednak zbyt słonecznie nie było :)
Dzisiaj pochmurnie na klasyku
Tyle, bo późno. Padam na ryj, ale większość planów na dziś zostało wykonanych. Choć i tak najbardziej emocjonujące były zające :)




  • DST 61.30km
  • Czas 02:09
  • VAVG 28.51km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 188m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobre, bo zalane :)

Czwartek, 13 maja 2021 · dodano: 13.05.2021 | Komentarze 7

Wczoraj było temperaturowo lepiej niż przedwczoraj, dzisiaj lepiej niż wczoraj, jak tak dalej pójdzie to nadejdzie dzień, gdy będzie nawet przyzwoicie :)

Niestety, przyjemność z kilku kresek mniej na termometrze psuł wiatr. Wcale nie silny, ale ani przez sekundę nie chcący mi pomóc. Szlag mnie trafiał gdy co zakręt miałem go w pysk. Wrrr.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo, tam nawrotka i powrót swoimi śladami.

Celem był staw oraz rozlewiska na polach w okolicach Szczodrzykowa. Nie zawiodłem się, bo ptactwo, przynajmniej wodne, nie zawiodło pokładanych w nim nadziei i było :) No to lecimy. Łyska...
Nieśmiała łyska
...perkoz dwuczuby...
Sunący perkoz dwuczuby
...przeróżne kombinacje dzikich gęsi, łabędzi oraz śmieszek...
Gęsi i łabędzie na jednym pasły się polu
Gęsi, śmieszki, łyska... czego tu zresztą nie ma! :)
Dzikie gęsi na polu
...a kawałek dalej uciekający bażant.
Uciekający bażant
Lubię to miejsce, przynajmniej kiedy jest tak pozalewane jak teraz. Szkoda tylko, że przynajmniej ta strona za jakiś czas obeschnie i pozostaną same bezpłciowe pola.
Przy rozlewiskach w Szczodrzykowie
Klimatyczne rozlewisko
Po drodze wpadła jeszcze pod obiektyw sarenka...
Samotna sarenka
...oraz kruk.
Kruk na polu
A na Dębinie byłem zarówno rowerowo...
Jak zwykle kurs przez poznańską Dębinę
...jak i na małym spacerku z Kropą. Uchwyciłem (moim zdaniem) jedną z najbardziej klimatycznych ławeczek tamże.
Najbardziej klimatyczna ławeczka na poznańskiej Dębinie
Jak widać dobrze jest czasem posiedzieć przy... czymś niebieskim :)

Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 56.10km
  • Czas 01:56
  • VAVG 29.02km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 177m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Oddechowo

Środa, 12 maja 2021 · dodano: 12.05.2021 | Komentarze 14

Dzisiaj nawet dało się żyć. Co prawda temperatura była wysoka, ale niższa niż wczoraj - maksymalnie 27 stopni. Jeszcze ujdzie.

Wypad poranny, jak zwykle przedpracowy, niedospany. Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

W jedną stronę, mimo że pod wiatr, jechało mi się nawet spoko. Co prawda duło w ryj, ale byłem zdziwiony, że tak nawet do ogarnięcia. Cieszyłem się, bo w perspektywie miałem przecież powrót z podmuchami w plecy. Znów wykazałem się naiwnością - okazało się, że najpierw jechałem z wiatrem... :)

Udało mi się uwiecznić kanię rudą. Może nie jakoś super ostro, ale biorąc pod uwagę odległość, dobrze, że cokolwiek widać :)
Patrząca na mnie kania ruda
Przelot kani
Zaciekawiła mnie też wrona siwa, którą rzadko widuję poza terenami miejskimi...
Odlatująca wrona siwa
...tym bardziej gdy goni szpaka :)
Wrona goniąca szpaka
Zaskoczyłem sarenki...
Zaskoczone sarenki
...i nie zaskoczyłem żurawia :)
Opalający się żuraw
Żurawie drapanko
Jeszcze "mój" stały las.
W lesie w okolicach Żabna
Leśne przebłyski
Oraz klasyka polskich śmieszek :)
Klasyczna klasyka polskich DDR-ek :)
Do pracy nie jechałem rowerem, bo na wieczór zapowiadano burze.




  • DST 61.10km
  • Czas 02:06
  • VAVG 29.10km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Podjazdy 202m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

ZA ciepło

Wtorek, 11 maja 2021 · dodano: 11.05.2021 | Komentarze 18

No dobra. Wczoraj było ciepło. Dzisiaj już zdecydowanie ZA ciepło.

Wyjazd poranny, a i tak dał mi w kość, choć najbardziej męczący był przejazd do pracy w miejskich warunkach. Poza Poznaniem, gdy zawiewało (wciąż bardzo mocno), jeszcze dało się jakoś wytrzymać.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Głuszyna - Sczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Borówiec - Kamionki - Koniko - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Powoli, bardzo jeszcze nieśmiało, pojawia się na polach rzepak. Ciut późno, ale dobrze, że w ogóle :)
Pierwszy tegoroczny nieśmiały rzepak
Inne fotki z trasy. Zabytkowa aleja drzew na poznańskim Sypniewie...
Zabytkowa aleja drzew na poznańskim Sypniewie
...lekko wzburzone wody Jeziorka Koninko...
Słońce odbijające się nad Jeziorkiem Koninko
...OSP w Szczytnikach wraz z lekko zniewieściałym świętym Florianem...
Przy OSP w Szczytnikach
Lekko zniewieściały święty Florian, Szczytniki
...oraz obserwujące mnie tamże bociany.
Bociany ze Szczytnik mnie obserwują
Prezentacja z profilu
A przed pracą zdążyłem jeszcze przebiec się z Kropą po Dębinie, która ładnie się zieleni.
Pięknie się zieleniący Las Dębiński, Poznań
Trafił się czujny obserwator, czyli żaba wodna, z jasnym przekazem: chłodzę się, czego tu nie kumasz? :)

Dystans zawiera dojazd do pracy. Przy takiej wartości na termometrze :/




  • DST 61.40km
  • Czas 02:06
  • VAVG 29.24km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 198m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ciepło

Poniedziałek, 10 maja 2021 · dodano: 10.05.2021 | Komentarze 12

Ciepło. Jeszcze nie ZA ciepło, ale już powoli mój organizm daje znać, że do granicy jest blisko. Moimi idealnymi warunkami są te pomiędzy piętnastoma a dwudziestoma stopniami, wszystko co powyżej wymaga ode mnie większego wysiłku, również mentalnego. Co robić - urodziłem się w klimacie umiarkowanym i o takim marzę, niestety znów mamy jakieś dziwne przeskoki - w tym roku z zimy do prawie lata, ale w międzyczasie zaliczając... jesień. Pogubić się można.

Wiatr wciąż dokazywał. Ale momentami cieszyłem się, że jest, bo przynajmniej chłodził.

Dzisiejszy wypad to kolejny przedpracowy, tym razem na południe i wschód - z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin i Świątniki do Radzewic, gdzie jak zwykle nastąpiła nawrotka, poprzedzona chwilą w tamtejszym porcie. Zdziwił mnie poziom Warty, wyraźnie wyższy niż zazwyczaj - widocznie śnieg w górach już w większości stopniał i zdecydował się na transport na północ.
Warta na wysokości Radzewic
Wzburzone wody Warty
Łódeczka w Porcie Radzewice
Warta wychodząca z brzegów
Port Radzewice
Dzisiaj na szczęście było pusto, udało mi się więc ponownie wypatrzyć czaplę na półwyspie. Żaden moczykij jej nie przeszkadzał, mogła więc w spokoju robić swoje,
Krajobraz Radzewic z czaplą gratis
Samotna czapla w Radzewicach
Dookoła krążyły jaskółki dymki, ciężkie do uchwycenia w locie, udało się dopiero gdy na sekundę przysiadły napić się z kałuży.
Dwie jaskółki dymówki przy kałuży
Rozrabiająca dymówka
W Świątnikach latała mi nad głową kania ruda, ale zbyt daleko do dobrej foty. Szkoda.
Krążąca kania ruda
Już w Poznaniu, na Minikowie, zaraz przy A2, przeleciała przez drogę kura bażanta. Zanim się schowała, udało mi się na szybko ją sfocić.
Kura bażanta w Poznaniu, nad autostradą A2
Fajnie, że pogoda odżywa. Szkoda, że ja zdycham :)

Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 52.10km
  • Czas 01:47
  • VAVG 29.21km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 183m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Byle do jesieni :)

Niedziela, 9 maja 2021 · dodano: 09.05.2021 | Komentarze 14

Wczoraj dość późno wróciliśmy od dobrych znajomych, więc wyjazd dopiero po odespaniu. Ale co niedziela to niedziela, nie było sensu się spieszyć.

Pogoda piękna, oczywiście prócz wiatru, który ostro wciąż dokazywał. Jednak nie ma co narzekać - przy temperaturach fajniejszych niż ostatnio jego upierdliwość była mniejsza, choć swoje zrobił.

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Chyba w całej Polsce dzisiaj było to samo. "Sezon" ruszył. Rowerzystów od cholery, oczywiście ze znacznym procentem nieogarów. Ale nie ma się co denerwować, więc na tym temat zakończę. Byle do jesieni :)

W "moim" lesie klimacik wciąż swojski. I było pusto, czyli cudownie. A słońce wyglądało niczym księżyc.
Słońce niczym księżyc
Chwila w
Najgorsze jest to, że tłumy na drogach wystraszyły ptactwo. Mimo że się ostro rozglądałem, wpadł mi jedynie bociek, do tego bardzo wysoko na niebie. Kicha.
Jesteśmy uratowani! :)
Po powrocie jeszcze spacer na Dębinę. Wyjazd do WPN-u bowiem był bez sensu - szlag mnie już trafiał na widok zapchanych parkingów, oznaczających, że człowiek tam chodzi po człowieku. Co to za przyjemność z przebywania w lesie, gdy jest tam jak w galerii handlowej (fuj!)? Niestety, mój przydomowy kawał zieleni też się cieszył popularnością. Na szczęście udało się znaleźć kilka skrawków wolnych od tłuszczy, gdzie można było spokojnie posiedzieć. Las Dębiński i jego okolice ma bowiem jeszcze miejsca mało popularne.
Dzikie mokradło, Dębina, Poznań
Liście w fazie narodzin
Kropa w pozie klasycznej :)
Zięba na drzewie
Zięba miała wszystko gdzieś, gorzej z żółwiami. One widocznie też nie lubią ludzkości w nadmiarze. Mądre zwierzaki.
Żółwie dziś zestresowane z powodu ludzi, Dębina, Poznań
I jeszcze dwa kadry ze wspomnianej wczorajszej wizyty. Kropy wyjątkowo nie braliśmy, ale na miejscu psiaków nie brakowało (znanych tu już z kilku spacerów, o których pisałem). Mega miło mi się zrobiło, że Piorun, kundelek po przejściach, który nie za bardzo tolerował facetów, skończył finalnie śpiąc mi na kolanach ;)
Piorun, kóry niby facetów się boi :)
No a Heidi to już w ogóle bez krępacji, pies taki, że do nogi przyłóż :)
Heidi - pies, że do nogi przyłóż :)
Jutro znów do roboty :(




  • DST 52.10km
  • Czas 01:50
  • VAVG 28.42km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 221m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Staroambonowo :)

Sobota, 8 maja 2021 · dodano: 08.05.2021 | Komentarze 11

Muszę przyznać, że było dzisiaj ładnie. Przynajmniej wizualnie, bo w realu swoją łyżkę dziegciu dołożył wiatr.

Wyjazd grubo po dziesiątej, bez stresu czasowego, ale też bez chęci na jakieś dłuższe eskapady. Już przyzwyczaiłem się do wypadów po okolicznych fyrtlach, ale za to ze stałym poszukiwaniem obiektów do sfocenia. Niestety dzisiaj nie było za bardzo na czym oka zawiesić.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Odwiedziłem "znajomą" ambonę w Lisówkach. Barwy ma nieco zbliżone do tych w kościele. I w sumie te i te podobnie szanuję :)
Ambona, barwy niemal jak w kościele :)
Pod amboną w okolicach Lisówek
Oczywiście wlazłem na górę.
Widok z amboniego okienka
Początek WPN-u w Lisówkach
No i chyba obudziłem osy, bo były zaspane. Mam nadzieję, że się ogarną. I przy okazji ciachną jakiegoś myśliwego :)
Zaspana osa
Jedyny większy "upolowany" dziś zwierzak - pantera łąkowa :)
Pantera polna :)
Wiało :)
No wiało :)
Po południu jeszcze wypad na Dębinę z Kropą (nowe znajomości zawarte)...
Nowe znajomości
...i pierwsza w tym roku rusałka pawik. Też trochę jeszcze nie do końca obudzona.
Pierwsza tegoroczna rusałka pawik




  • DST 52.60km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.43km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 170m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ucieczkowo

Piątek, 7 maja 2021 · dodano: 07.05.2021 | Komentarze 12

Zabiegany dzionek. Padam na ryj. Czyli miałem wolne :)

Rowerowy wypad poranny, ale już po wyspaniu się (oczywiście umiarkowanym) - po dziesiątej. Chłodno, za to ze słabszym już wiatrem. Czyli mocnym, ale nie takim, który zatrzymuje w miejscu. Zawsze to jakiś plus.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Komarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Cel był jeden - uciec przed tym, co przede mną. Nie do końca się udało, bo trochę mnie zlało :)
Nieciekawe perspektywy :)
No ale mam za swoje, bo trochę mi zeszło na dalsze eksplorowanie Lisówek. Dotarłem nawet do granic WPN-u. Tyle że szosą to sobie mogłem... :)
Wjazd do WPN-u od strony Lisówek
Przy asfalcie też było przyjemnie.
Wielkopolskie wiosenne klimaty
Jakieś tam zwierzaki się spotkało. Myszołowa...
Krążący myszołów
...ukrytą daleko pustułkę...
Zamyślona pustułka
...oraz dość nerwowe sarenki.
Raz, dwa, trzy... start!
Znów te dziwne zające :)
A po południu między innym wypadi po ostatni z serii zastrzyków dla Kropy. Znów w nagrodę był spacerek do Dębinie, niestety już w solidnym deszczu. Udało się mimo wszystko ustrzelić czaplę. To znaczy drzewo :) Ciekawe czy ptaki miewają schizofrenię? :)




  • DST 51.80km
  • Czas 01:55
  • VAVG 27.03km/h
  • VMAX 53.60km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 256m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Cuda zawianki

Czwartek, 6 maja 2021 · dodano: 06.05.2021 | Komentarze 14

Jeśli wczoraj narzekałem na wiatr, to przepraszam, zgrzeszyłem. Bowiem dopiero dziś ów gnój pokazał na co go stać. Masakra. Normalnie cuda zawianki.

Gdy wyruszyłem na te zachodnie pola, mogłem sobie pogwizdać, żeby zająć czymś czas. Bo jazda jakoś nie szła. A może w sumie i szła, bo idąc miałbym pewnie niewiele lepsze osiągi :) Włączyłem więc bieg "młynek" i powoli pełzłem, myślami będąc już przy nawrotce. A tu niespodzianka - podmuchy niby pomagały, ale nie do końca. Były idealnie południowo-zachodnie, czyli gdy jechałem na wschód, wiało z południa, a gdy na północ - z zachodu. Czyli prawdziwy upierdliwy zboczeniec.

Trasa poranna, zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Ciągle nie wiem, co to za drzewo, ale wciąż je bardzo lubię :)
Pod ulubionym drzewem, już kwitnącym
Naprzeciw pojawił się kolejny Win XP, tym razem płaski, z widokiem na lasy obok Lisówek.
Windows XP - wersja płaska, z Lisówek :)
Pusto ostatnio jakoś na polach. Zwierzaki się pochowały, albo zbierają siły na prawdziwą wiosnę, albo są przestraszone ciągnikami, które masowo ruszyły na pola. W związku z tym w zamian kadry z Dębiny, przez którą dosłownie przebiegłem po kolejnym zastrzyku Kropy. Niech ma coś za te cierpienia :)
Zakwitająca przyroda na poznańskiej Dębinie
Łabędź na zawianym stawie, Las Dębiński, Poznań
Zabawa w jelenia :)
Mijanka z dzikiem nastąpiła. Pies poszczekał swoje, a w sumie poburczał, że jakieś dziwne czworonogi mu znów zabawę zakłócają, i każdy poszedł w swoją stronę. Bo dziki z Dębiny to elita dziczej mądrości :)
Locha spacerująca po Lesie Dębińskim, Poznań
Do pracy rowerem nie jechałem, bo się na deszcz zbierało, mimo że prognozy jakieś konkretne w tym temacie nie były. Dobrze zrobiłem, bo podobno nawet trochę zagrzmiało.