Info
Suma podjazdów to 791371 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec26 - 52
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 55.30km
- Czas 02:11
- VAVG 25.33km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 256m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Rezerwat "Trzcielińskie Bagno" oraz górskie źródło w Żarnowcu
Niedziela, 13 czerwca 2021 · dodano: 13.06.2021 | Komentarze 11
Pierwszym i głównym planem na dzisiaj było się wyspać. Udało się.
Drugim i już mniej istotnym planem było nie mieć żadnych planów. Pogoda nie zachęcała - wiało jak cholera, niebo było niepewne, jedynie temperatura (jakieś siedemnaście stopni) cieszyła.
Wspomniany wiatr wykluczył jazdę rozklekotaną szosą. Nie wyobrażałem sobie walki z podmuchami z przeskakującym napędem, więc Czarnuch był oczywistą oczywistością. A ja wpadłem na pomysł, żeby zrobić drugie podejście do Trzcielińskiego Bagna. Przy pierwszym popełniłem irracjonalny błąd, myśląc, że do rezerwatu pod Trzcielinem jedzie się od strony Trzcielina (jak mogłem?), tym razem byłem już lepiej przygotowany i z grubsza wiedziałem co i jak. Resztę zostawiałem żywiołowi.
Najpierw ruszyłem na południowy zachód, z Dębca przez Luboń, Komorniki, Szreniawę, Rosnówko, Dębienko do Dębna i Krąplewa, gdzie po przejechaniu pod "eską" w końcu trafiłem na właściwe ślady. Terenowe, błotne i piaszczyste. Prowadził mnie kierunkowskaz "żródełko", którego odwiedzać nie miałem, ale wyszło inaczej :) Przejechałem przez Wielką Wieś, udało się nawiedzić bagno (o tym za chwilę), następnie zaliczyłem Mirosławki, Tomice, Żarnowiec (też o tym poniżej), Podłoziny, a powrót to już asfaltowy odcinek z Dopiewa przez Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do domu.
Fajnie się bawiłem, o czym za chwilę w fotorelacji. Te kilkanaście kilosów w terenie, gubienie się, kilka zakopań w piachu dobrze mi zrobiło i pozwoliło na resecik.
Zdjęcia. Na początek polne tereny zachodniego WPN-u, zdecydowanie mało popularnego, na szczęście :)





Misja zakończyła się sukcesem - dotarłem do celu :) Nie jest to jakieś intuicyjne, ale jak się już wie co i jak, wydaje się banalne. Niestety były dwa minusy - byłem za późno (koszt wyspania się) na uchwycenie ptaków oraz sama wieża widokowa była zamknięta z okazji lęgu muchołówek. Na to zły być nie mogłem, to nie zakaz z powodu budowy kolejnej śmieszki, więc przyjąłem ze zrozumieniem. A i tak uważam miejsce za świetne.








Jedynym "upolowanym" ptakiem była kania ruda. Skromnie i mało wyraźnie.


Aha, no i bociek w Wielkiej Wsi :)
Potem, lekko na czuja, przez miejscówkę o ładnej nazwie Tomice :)...
...trafiłem do źródełka w Żarnowcu. To jest w ogóle mega ciekawostka, że aż polecę Wikopedią: "jedyne w Wielkopolsce źródło typu wywierzyskokowego. Woda naturalnie i samoczynnie wypływa na powierzchnię ze zbocza wzniesienia. W Polsce tego typu źródła występują tylko w Tatrach na wyżynach jak np. Jura Krakowsko-Częstochowska. Od 1994 r. obiekt ten jest pomnikiem przyrody". I takie cudo mam jakieś 25 kilometrów od domu w Poznaniu :)



Są też klimatyczne schodki na górę, co prawda prowadzące donikąd, ale i tak są spoko :)


Dobrze się bawiłem. Mimo zakazu na samej wieży swoje pozwiedzałem, w końcu mam jeden temat, który mnie gryzł rozkminiony. I nawet ten cholerny wiatr aż tak mnie dzisiaj nie wkurzał :)
Aha, wyjątkowo chciało mi się zrobić Relive. Jak zwykle namieszane nieźle w tym filmiku (źle zgrane miejscówki ze zdjęciami), no ale skoro jest to jest :)
- DST 56.40km
- Czas 02:10
- VAVG 26.03km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 186m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jeleniem być :)
Sobota, 12 czerwca 2021 · dodano: 12.06.2021 | Komentarze 20
Na dzisiejszy wyjazd wybrałem górala. Po pierwsze dlatego, że pogoda była niepewna, a po drugie - że jeździ. W przeciwieństwie do szosy, o której raczej nie można do końca tego powiedzieć.
Wyjazd koło dziewiątej, bo dzionek pracujący. Czyli czas naglił.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Nie przedłużając, oto coś co zrobiło mi wyjazd. W wysokich trawach na trasie między Trzcielinem a Dopiewem, gdzieś pomiędzy rzepakiem a innym zielskiem, wystawały jakieś dziwne krzaczki :) Oczywiście nie mogłem się nie zatrzymać i nie sprawdzić co to. Aparat w ręce i... niespodzianka. Wielkie, potężne stado jeleni się pasło, oczywiście bacznie mnie obserwując, jednak chyba czując się bezpiecznie. Oto co udało mi się uchwycić. Czterech liter nie rwie, bo odległość była spora, a i obiekty sprytnie ukryte, ale i tak jestem zadowolony :)



Przepiękne istoty, nie ma co.
A tak poza tym to trochę pokręciłem się po lesie w Lisówkach. Odwiedziłem jeszcze jedną ambonę, mniej wypasioną niż ta "moja". Na szczęście żaden gnój w środku nie siedział :)



Tyle. Generalnie fajny wypad, na luzie, szkoda że nie miałem więcej czasu (dystans zawiera dojazd do pracy).
Aha, a sama jazda Czarnuchem raz na jakiś czas może sprawić frajdę. Jednak już tęsknię za czystą szosą :)
- DST 58.50km
- Czas 02:03
- VAVG 28.54km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 149m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Walka trwa!
Piątek, 11 czerwca 2021 · dodano: 11.06.2021 | Komentarze 16
Kolejny dzień ciężkiej walki z napędem za mną. Z dnia na dzień coraz cięższej, loteryjka pod tytułem "kiedy ząbek przeskoczy" trwa. Są emocje.
Jazda w związku z powyższym nad wyraz zachowawcza, bez chęci na mocniejsze tąpnięcie. To znaczy może i chęci jakieś były, ale jednocześnie strach w oczach, więc nie ryzkowałem.
Trasa: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Miało nie wiać, a wiało. Miało nie padać, a padało. Na szczęście to drugie raczej symbolicznie.
Przy wjeździe do Lusowa spotkałem Dariusza vel Lipica, który już dawno pożegnał się z BS-em i na jakiś czas z rowerem, ale jak widzę znów ruszył na dwa kola. Pogadaliśmy sobie sympatycznie przez kilka minut, zachęciłem do powrotu i każdy w swoją stronę, bo czas mnie gonił. Praca bowiem gorsza niż wczorajszy zając - nie ucieknie, tylko będzie czekała z wyrzutem :)
Na pogaduszkach trochę zeszło, na fotki więc czasu nie było. Wykonałem tylko symboliczną na plaży w Lusowie. z niezdecydowanym nurkiem w tle...
...tamże ciekawską kaczkę...

...oraz ledwo wystające zza zielska żurawie z młodym.


Reszta dystansu to dojazd do pracy..
- DST 56.10km
- Czas 02:00
- VAVG 28.05km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 148m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Za-jęcząc
Czwartek, 10 czerwca 2021 · dodano: 10.06.2021 | Komentarze 12
Generalnie to dzisiaj moja szosa powinna wylądować w serwisie. I by wylądowała, ale znów pokonały mnie przejściowe chwilowe. Sprawa jest dość skomplikowana, więc ją opiszę, a co :)
Gdy w tamtym roku, pod jego koniec, oddawałem rower do naprawy, "zabił" mnie Covid. A konkretnie dostępność części. Z kasetą i łańcuchem nie było problemu, ten zaczął się przy doborze blatów, które również padły. Na większy czekałem dobrych kilka tygodni, małego po prostu nie było. W końcu ten pierwszy dojechał do mnie z Niemiec. Ząbki w drugim wydawały się ok, ale w praktyce łańcuch nie chciał ich przyjąć, więc finalnie przez cały czas jeździłem na dużym, co jakiś czas sprawdzając jedynie czy może im większe zużycie, tym się komponenty ze sobą polubią. No się nie polubiły, dzięki czemu jestem chyba pierwszym na świecie człowiekiem, który zajechał blat przed kasetą. Brawo ja. Inna sprawa, że aktualnie robią taki szajs, że wytrzymałość elementów to na moje oko połowa tego co przed kilku laty.
Wracając do niedoszłego serwisu. Bogatszy o doświadczenie zacząłem kompletować zestaw od zimy. Udało mi się nabyć łańcuch, kasetę, kółeczka, a nawet duży blat. W tamtym miesiącu z radością odnotowałem, że pojawił się również ten mały, zamówiłem i niedawno odebrałem. Po otwarciu paczki okazało się, że... to nie ten. Wszystko się niby zgadzało, nawet ilość śrub, poza ich rozstawem :/ Zorientowałem się wczoraj. Wyszło na to, że na stronie sklepu coś źle kliknąłem. Oczywiście zrobiłem zwrot (wrrr), chciałem wymianę, ale znów historia się powtórzyła - brak właściwych na stanie. Kolejny raz ratunek przyjdzie z Niemiec, za... co najmniej sześć dni. A ja już mam dość kupowania części - to jest tak porąbane i można się walnąć na tylu szczegółach, że czuję się serwisowo zgwałcony :) W sumie pewnie jak już wszystko będę miał okaże się, że znów coś nie pasuje... Okaże się przy całej operacji, do októrej dojdzie być może za tydzień.
Uff. A teraz do samej jazdy. A w sumie to "jazdy", bo pokonywanie kilometrów na T-reksie to aktualnie stąpanie po rozbitym szkle. Nigdy nie wiem, kiedy przełożenie mi samo przeskoczy, prócz jednej zasady - zawsze gdy ruszam. Dreptanie pod wiatr to niemal modlitwa do Boga Zębatek Rowerowych o jak najmniejszy wyrok kary. Trochę lepiej idzie z wiatrem, ale jak wiemy to kategoria na wymarciu.
Dzisiejszą średnia uznaję więc za niebyłą. A trasa polna, zachodnia, nieułatwiająca życia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Skoro Lisówki, to wiadomo, że nastawiałem się na zwierzaki. Nie zawiodłem się. Ma 'mojej" ulubionej polnej drodze (tu pięknie z góry ujął ją ostatnio dronem JPbike) przyuważyłem zająca. Jako człowiek siłą rzeczy doświadczony i świadom płochliwości tego gatunku pojechałem najpierw dalej drogą jak gdyby nigdy nic, po kilkudziesięciu metrach położyłem rower w krzakach, przygotowałem aparat i dopiero wtedy, niczym traper, spróbowałem ująć uszatka. Zdążyłem zrobić kilka ujęć i już go nie było. Ale dobre i to :)

W Trzcielinie zaś czekał dobry znajomy :) 


Znów pozdrowiła mnie jedna pani, która kursuje tam z pieskiem, czyli jestem swój :) Okazało się, że żółw jest już bardzo (jak to pani ujęła "baaaaaaardzo") stary i znany mieszkańcom, a ja dostałem podziw za to, że chce mi się tu jeździć "aż tak daleko rowerem" (w końcu to całe 25 kilometrów w jedną stronę, hehe). Jakby co w ciemno przyjmuję obywatelstwo honorowe Unii Trzcielińsko-Lisówkowej. Nie ma takiej? To się założy :)
Aha, jeszcze kania ruda, ale niewyraźna, bo ledwo ją przez sekundę przyuważyłem wśród drzew.
Reszta dystansu to dojazd do pracy. Czarnuchem, bo szkoda mi nerwów na szosowanie w aktualnym wydaniu.
- DST 61.70km
- Czas 02:12
- VAVG 28.05km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 152m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Korkociąg
Środa, 9 czerwca 2021 · dodano: 09.06.2021 | Komentarze 13
Powrót do szarej rzeczywistości i porannego wczesnego wstawania... No nie tęskniłem, nie będę ukrywał :/
Wyjazd po ósmej, a na dzień dobry korek. A następnie korek. By w końcu trafić na korek. I tak dobrych kilka razy, istny korkociąg. Wczoraj miałem przedsmak, ale dzisiaj już była pełna kumulacja. Oczywiście w tylko jednym na piętnaście aut siedział ktoś więcej niż kierowca - z nudów liczę takie rzeczy, wyłączając z tego dostawaczki oraz inne pojazdy, gdzie da się stwierdzić, iż ktoś jest w pracy i nie ma alternatywy do wyboru środka transportu. Wnioski każdy może wysnuć sobie sam.
Trasa północno-zachodnia: z Poznania do Plewisk, porem znów do Poznania, na Junikowo, dalej przez Skórzewo, Wysogotowo, Batorowo, Lusowo, Lusówko, Sierosław, Zakrzewo, Dąbrowę, Skórzewo oraz Plewiska do domu. Oj, ciężko było.
Fotek nie robiłem zbyt wiele, bo się spieszyłem. Tym bardziej, że gdy zatrzymałem się na chwilę w Lusowie i zrobiłem rytualny spacerek na mostek, zgubiłem licznik, który zawsze przekręcam, żeby nie liczył dystansu podczas łażenia. Zorientowałem się na tyle późno, że w desperacji zacząłem prawie nurkować łapą pod wspomnianym mostkiem, oczywiście niczego nie znajdując. Wściekły na siebie miałem już odpuścić, ale zrobiłem jeszcze ostatnią rundkę nadziei po trawce przy ścieżce i zguba na szczęście wróciła do mnie. Uff. Jakby nie patrzeć ponad stówa do przodu :)
Zeszło mi na powyższym dobre dziesięć minut, więc jedynie cyknąłem fotę na tle plaży i tyle. A że ani ptactwo, ani żadna gruba zwierzyna się nie pojawiła, jest dzisiaj tu łyso.
Za to mam smaczek z drogi do pracy. O nowej DDR-ce na Dolnej Wildzie już wspominałem, ale dziś trafił mi się kurier na wyższym etapie antyrowerowej ewolucji - pewnie świadom, że za takie parkowanie ktoś mu cyknie fotkę. na wszelki wypadek... zdemontował tylną tablicę (z przodu nie sprawdziłem, bo ów fakt zobaczyłem dopiero na zdjęciu). Można? Nie można. Ale jak widać można :)
No i na koniec kadr z Dębiny. Przyroda się nie poddaje, i bardzo dobrze!
- DST 52.10km
- Czas 01:51
- VAVG 28.16km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 228m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Pieczarkowo
Wtorek, 8 czerwca 2021 · dodano: 08.06.2021 | Komentarze 10
No. W końcu się wyspałem. Polecam :)
Pogoda do wyruszenia nie zachęcała. Było pogodnie, słonecznie i ciepło. Fuuuj :) Bez tego ostatniego elementu byłbym wniebowzięty, ale są rzeczy, które potrafią zdecydowanie przeważyć.
Wiało z północy, czyli w moim przypadku najgorzej, bo żeby mieć podmuchy w plecy musiałem najpierw przebić się przez całe miasto. I, cholera, drogowo to ja już tęsknię za Covidem. Ulice to znów jedna wielka rzeź drogowa - korki, światła, nieogary... A było już tak pięknie...
Trasa: Dębiec - Górecka - Hetmańska - Przybyszewskiego - Jeżyce - Golęcin - Obornicka - Suchy Las - Jelonek - Złotniki - Sobota - Bytkowo - Rokietnica - Starzyny - Kiekrz - Krzyżowniki - Wola - Bułgarska - Górczyn - Dębiec.
Skoro byłem na Bułgarskiej, zatrzymałem się przy Stadionie Miejskim. Jak zwykle dumnie cieszy oko "maskotka" Lecha, czyli Ty51...
...na tle "Stacji Bułgarska" oraz samej pieczarki, na której odbył się dzisiaj mecz Polska - Islandia. Oczywiście byłem za wcześnie, żeby mieć szansę na wypatrzenie kogokolwiek z ekipy patałachów. No i nawet nikogo z za mocnej dla nich drużyny Islandii.

A tak wyglądały poznańskie ulice. O średnią nie mam więc do siebie pretensji.
Tu moja ulubiona DDR-ka, na granicy z Suchym Lasem. Zgodnie z oznakowaniem na środku nie powinno być aut, ale warunkowo dałem im pojeździć po swoim :) A co to jest to po prawej? Cholera wie :)
A tu zagadka, która nurtuje mnie od dobrych kilku lat. Jazdy po czym do cholery zakazuje ten znak? Po chodniku, co i tak jest zabronione? Drogą, mimo że na jej końcu jest DDR? No zagadka :)
No i jeszcze motywy z Dębiny, których tu jeszcze nie wklejałem. Młodziutki kwiczoł suszący piórka...
...oraz nowy dziczy "narybek". Matka spokojna, uczy maluchy życia, ale jak wiadomo na wszelki wypadek lepiej zejść ekipie z drogi. A jak widać na czoło wybija się lider :)
Fajnie było mieć wolne, niestety od jutra powrót do roboty :/
- DST 64.20km
- Czas 02:15
- VAVG 28.53km/h
- VMAX 52.40km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 177m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wiatrokręcioła
Poniedziałek, 7 czerwca 2021 · dodano: 07.06.2021 | Komentarze 15
Końcówka wolnego, czyli czas na załatwianie zaległych spraw. Jak zwykle u mnie.
Rano oczywiście rower. Dziwnie mi się jechało, mega ciężko i niekomfortowo. Oczywiście winnym był wiatr - najpierw wiał ze wschodu, a potem z zachodu. Mój plan, żeby choć trochę skorzystać z jego pomocy w związku z tym został zamordowany w zarodku. Co najlepsze, jednocześnie do tego duło bocznie tak z południa, jak i północy. Początkowo jeszcze próbowałem ambitnie walczyć, ale w końcu się poddałem.
Trasa wschodnia: z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin, Świątniki, Mieczewo, Mościenica, Kórnik, Skrzynki, Zemstę Adolfa, Borówiec, Kamionki, Daszewice, Babki, Głuszynę, Starołęcką i Las Dębiński do domu.
Dawno nie jechałem odcinkiem od Świątnik do Mościenicy. Dobrze, bo ominął mnie widok "na żywo" kolejnej wycinki...
...oraz budowy kolejnej niepotrzebnej śmieszki :/ Tak fajnie tam się bezstresowo kręciło...
Już widzę kolarskie ustawki grzecznie cisnące na wąskim kawałeczku. Nie wspominając już o zmasakrowaniu kawałka lasu. Czy w tym kraju ktoś w końcu zrozumie, że miejsce roweru, przynajmniej poza miastem (bo tu DDR-ki się przydają do ominięcia korków), jest na drodze? Ewentualnie jeśli już coś powstaje to powinno być fakultatywne, a nie obowiązkowe...
Po południu udało mi się jeszcze znaleźć chwilę na testowanie nowego napędu w Czarnuchu. Jest ok, tylko jak się okazało kupiłem nie do końca odpowiednią korbę (za szeroką, brawo ja) i nie wchodzi najniższy blat. W sumie i tak nieużywany.
Spotkałem też ziomka - Akiro został gratis wygłaskany :)
No i jeszcze przykład wandalizmu mentalnego :)
Nie zdążyłem przejrzeć zdjęć z Radzewic, więc tylko dwie fotki tamtejszego lekko schizolskiego kotka mroku :)

- DST 51.80km
- Czas 01:47
- VAVG 29.05km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 174m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Nowowindowsowo :)
Niedziela, 6 czerwca 2021 · dodano: 06.06.2021 | Komentarze 12
Miałem się wyspać, ale znów nie wyszło. Tym razem Kropa dała do wiwatu, drapiąc się przez połowę nocy. Albo to kwestia jakiegoś uczulenia na trawy lub inne cosie, po których ostatnio łaziła, albo może kwestia błocka, w którym się wytarzała, albo wody, albo coś zjadła. Dużo tych "albo", na razie została potraktowana szamponem leczniczym, jak nie pomoże to trzeba będzie znów zawitać u weterynarza.
Wyjazd w związku z powyższym w formie niewyspanej. Ale generalnie nigdzie mi się wyjątkowo nie spieszyło, więc człapałem spokojnie, ziewając co jakiś czas.
Wiało cholera wie skąd. Na pewno nie mi w plecy. Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Gowarzewo - Komorniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Znalazłem nowego Windowsa XP :) Co prawda miałem go na oku już od dawna, ale dopiero teraz pogoda (niestety zdecydowanie za ciepła) pozwoliła na odpowiednie ujęcie.
A poza tym odwiedziłem OSP w Szczytnikach...
...zerkając na bociana z ledwo wystającym młodym (dziś też wziąłem tylko kompakt)...
...ścigałem się z pociągiem na kładce przy Dębinie. Tu wygrałem...
...ale już ten radziecki klasyk mnie pokonał.
Nawiedziłem też malowniczy kanałek w Komornikach.
Doklejam jeszcze kruka z Radzewic...
...oraz kadry z Dębiny. Dzisiejszy...
...oraz sprzed kilku dni. Takie oto znalezisko mi się trafiło :)
Mam podejrzenie, że ktoś tu kręcił jakiś horror klasy D. Jak Dębina :)
- DST 76.10km
- Czas 02:39
- VAVG 28.72km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 188m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Czarnobociano
Sobota, 5 czerwca 2021 · dodano: 05.06.2021 | Komentarze 13
Dzionek rozpoczęty na agro musi być dniem udanym. W sumie tak było.
W związku z okolicznościami zamiast jak zwykle ruszyć najpierw na rower, wybrałem się na krótki, trzykilometrowy spacer. Radzewickie pola bowiem aż proszą o eksplorację gdy jeszcze poranna rosa nie wyschła, a wszelakie ptactwo lata jak głupie. Zdjęcia pewnie obrobię jutro, bo kilka okazów podczas wyjazdu się trafiło.
Co do wyjazdu to ruszyłem po prostu na wschód. Tylko że najpierw musiałem na południe, przez Trzykolne Młyny, Czmoniec, Orkowo, Nieslabin i Zbrudzewo do granic Śremu, które to miasteczko na szczęście udało mi się ominąć, bo to rowerowy koszmar. Skierowałem się bardziej na północ, do Zaniemyśla. Tam dojechałem do wąskotorowej stacji Średzkiej Kolei Powiatowej, mając nadzieję, że trafię akurat na kolejkę, ale niestety - cisza tam i spokój, wiatr hula... Chyba sezon się jeszcze nie zaczął.
Nie brałem ze sobą większego aparatu, tylko kompakt i telefon, co oczywiście okazało się błędem, bo przeleciał mi nad łbem między innymi rzadko spotykany czarny bocian.

A kawałek dalej siedziała sobie dzierzba gąsiorek.

Kilka dość smętnych kadrów z Zaniemyśla. Była nawet woda, tylko bez wajchy :)



Droga powrotna to śledzenie samego siebie. Milicja mnie nawet zatrzymała, aż kopara opadła :)
Po powrocie nastąpiło pożegnanie z Radzewicami...
...i powrót do Poznania. Ja znów wybrałem rower, ale jazda była masakrą. Nie dość, że temperatura w słońcu była delikatnie tylko niższa od prędkości chwilowej...
...to wiatr duł chamsko z północy, czyli w pysk. Zresztą dzisiaj przez cały dzień nie chciał współpracować, przez co stał się paradoks - jadąc na agro pod wiatr miałem wyższą średnią niż dziś, niby z jego pomocą.
Jeszcze na szybko kilka kadrów z dzisiejszego dreptania. Reszta w najbliższych dniach.


Żaba ma odpowiednie podejście do życia :)
Aha, wieczorem miałem odpocząć, ale gdy odpaliłem laptopa i czekałem dobrych kilka minut na włączenie systemu, szlag mnie trafił i zamówiłem nowego. Akurat trafiła się promka o trzy stówy taniej, więc od razu po niego poleciałem. A stary idzie na zasłużoną emeryturę, dobrze mi służył, ale jeśli wszelkie reinstalki już nie działały, oznacza to, iż nadszedł jego czas.
- DST 52.40km
- Czas 01:48
- VAVG 29.11km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 158m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Agro na spontanie
Piątek, 4 czerwca 2021 · dodano: 04.06.2021 | Komentarze 11
W sumie tytuł mówi już wiele - plany miały być inne, ale są po to, żeby je zmieniać, więc tak właśnie się stało :)
Rano dostaliśmy info, że wstępnie zapełniona na full agroturystyka w Radzewicach się lekko poluzowała i jest możliwość zalogowania na jedną noc. Szybka analiza i decyzja: jedziemy!
Jako że byłem jeszcze przed rowerem, postanowiłem oczywiście dostać się na miejsce na dwóch kołach. Potem co prawda była lekkie kombinowanie, ale finalnie wszystko wyszło zgrabnie. Może prócz trasy, która wyszła niczym karakanik jakiś, ale inaczej się nie dało zrobić pięciu dych - z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Głuszynę, Sypniewo, Szczytniki, Koninko, Gądki, Robakowo, Borówiec, Kamionki, Daszewice, Babki, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin i Świątniki do Radzewic.
Wiało ciągle w pysk, czyli było gorzej niż w założeniach, więc średnią uznaję za mimo wszystko przyzwoitą :)
Fotek wyszło sporo, ale zostaną na kolejne dni, bo jest późno. Więc jako pierwsze leci zachód słońca w Radzewicach.
Wjazd do najlepszego agro pod Poznaniem... :)
...a już na terenie Kropa w standardzie :)
Jako smaczek klimatu kania ruda robiona niemal z okna.
Natomiast z drogi samotny żuraw...
...oraz jakiś sztuczny twór na niebie.
BS-a nadrobię jutro.






