Info
Suma podjazdów to 799000 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień19 - 15
- 2026, Lipiec31 - 19
- 2026, Czerwiec31 - 60
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 51.70km
- Czas 01:57
- VAVG 26.51km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 151m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szosa! :)
Piątek, 17 grudnia 2021 · dodano: 17.12.2021 | Komentarze 10
Po prawie dwóch tygodniach kręcenia na mtb w końcu nadszedł czas, by wsiąść na szosę. Był lekki stresik - jak się na tym jeździ? :)
Na szczęście osoby z kijkiem z tyłu nie potrzebowałem. Przypomnienie sobie o co chodzi poszło sprawnie, tylko szybko skorygowałem szybkość wchodzenia w zakręty na wąskich kołach. No i generalnie nie pędziłem, bo syf jeszcze częściowo zalegał na niektórych drogach, a i wiatr znów zaczął solidnie dokazywać. Zdecydowanie zbyt solidnie. Więc jazda powolna, krok po kroczku.
Miałem wolne, więc po pierwsze się wyspałem, a po drugie z kręceniem odczekałem praktycznie do południa. Najpierw bowiem zafundowałem Kropie spacer po Dębinie, żeby wykonać to jeszcze w słońcu, które o dziwo rano się pojawiło.
Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Dawno mnie nie było nad Jeziorem Lusowskim. Czas było nadrobić. Tak samo jak ulubiony odcinek Lusowo - Lusówko.




Sporo zwierzaków wpadło. I jak tu pędzić, jeśli co chwilę trzeba hamować? :)
Na początek sarenki.

...łabędzie i dzikie gęsi odpoczywające na polu...
...no i myszołów. "Lekko" niewyraźny podczas odlotu :)

Na dzisiaj tyle. Spokojny dzień, choć było też trochę latania związanego z nadchodzącym wolnym. Niestety teraz czeka mnie zdecydowanie pracujący weekend - i to na rano. Więc jeśli cokolwiek pokręcę (o ile aura pozwoli), to będą to jakieś symboliczne dystanse.
- DST 31.40km
- Czas 01:15
- VAVG 25.12km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 116m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut mżawkowy
Czwartek, 16 grudnia 2021 · dodano: 16.12.2021 | Komentarze 11
Dzisiaj znów glut. Pewnie jakby mi się chciało, to bym wykonał pełen dystans, ale... no właśnie. Nie chciało mi się. W końcu jest zima, są gluty ;)
Co prawda akurat trafiła się bardziej jesień - ponownie siedem stopni na plusie i mżawka. Plus powrót silniejszego wiatru. Motywacji za wiele więc nie było.
Trasa krótka, zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Dąbrowa - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Padało raz mocniej, raz słabiej. Na początku nawet konkretnie, pod koniec niemal w ogóle.
Odwiedziłem kredki w Skórzewie. Stoją :)
No i wciąż silnie trzyma się pas rowerowy na serwisówce przy S11. Fajny to pomysł - szanuję.
Do pracy zrobiłem sobie spacerek. Dębina oczywiście zaliczona - już kompletnie straciła biel, za to pojawiły się... tajemnicze kręgi. UFO widocznie też było ciekawe "mojego" lasu :)
No i jeszcze ostatnio przyłapany podjadacz zimowy, czyli dzięcioł duży. Samiec.
- DST 61.20km
- Czas 02:25
- VAVG 25.32km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 162m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Normalnościowo :)
Środa, 15 grudnia 2021 · dodano: 15.12.2021 | Komentarze 8
Siedem stopni na plusie! Istne szaleństwo dzisiaj było.
No dobra, to siedem było tylko przez chwilę, w najcieplejszym momencie, ale jednak. Biorąc pod uwagę, że niedawno było o dziesięć mniej, nie narzekałem.
Niestety wciąż mokro. Ale tak do przyjęcia, idealnie na Czarnucha. No i w końcu udało się wykonać pełnoprawne pięć dych, a ja nawet zdążyłem do pracy.
Trasa (a jak!) zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Było najpierw mgliście, a potem nie. Dzięki temu udało mi się wypatrzyć czaplę na polu za Dopiewcem.

A w Trzcielinie...

...wyleciała mi na przywitanie Trzcinka. Znów od razu poznała. Miło. Tak jak i jej zaangażowanie we wdrapywaniu się na mnie :)




Jak widać po stroju - błocko zrobiło swoje. Na chwilę pojawiła się Mgiełka, ale ustąpiła pola, jak i znajomy piesek, oczywiście również łaknący głasków :)
Jednym słowem: chyba na chwilę wróciła normalność :) Nawet Vmax znów przyzwoity.
- DST 31.60km
- Czas 01:15
- VAVG 25.28km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 2.0°C
- Podjazdy 150m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut bezróżnicowy
Wtorek, 14 grudnia 2021 · dodano: 14.12.2021 | Komentarze 12
Między wczorajszym a dzisiejszym glutem można znaleźć jedynie jedną różnicę: dzisiaj było zdecydowanie mniej śniegu. Poza tym mgła, mgła i jeszcze raz mgła.
Dlaczego glut? Bo czasu brak i mgła.
Czemu nie będzie zdjęć zwierzaków? Bo mgła.
Aha, czy wspominałem już o mgle? :)
Trasa poranna, zachodnia: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Z ciekawości spojrzałem na standardy odśnieżania śmieszek spod Lubonia. No nie zawiodłem się :)
Oczywiście nie skorzystałem.
Do pracy znów nie rowerem, bo ponownie prognozy niepewne na wieczór.
Jeszcze na koniec zaległy kadr z zimowej Dębiny...
...oraz Venom w wersji dla bogatek :)
- DST 31.20km
- Czas 01:13
- VAVG 25.64km/h
- VMAX 42.30km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 131m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut mleczny
Poniedziałek, 13 grudnia 2021 · dodano: 13.12.2021 | Komentarze 20
Powrót do nienormalnej normalności. Czyli do wizyt w pracy i takich tam.
Dzisiejszy glut musiał być glutem, bo bym się nie wyrobił. To jedno. Nie chciało mi się dalej kręcić - to drugie. Poza tym obydwie odpowiedzi są prawidłowe :)
Trasa o skrócona zachodnia pętla: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Bohaterem wyjazdu była mgła. Na tyle gęsta, że nawet Lubonia za bardzo nie widziałem po drodze, co jest plusem dodatnim :)
O, tutaj próbka doznań wizualnych. Przeszkód do jazdy nie było widać :)



Pisać nie ma o czym, więc tylko jeszcze ptactwo. Sierpówki, ewidentnie zmarznięte...
...oraz spotkana wczoraj na Dębinie czapla tańcząca na lodzie. Również w towarzystwie kaczek :)

Z tej samej Dębiny: tunel do świata lodu.
Do pracy rowerem nie jechałem. Co prawda nie miało być szklanki, ale życie nauczyło mnie przezorności :)
- DST 52.20km
- Czas 02:05
- VAVG 25.06km/h
- VMAX 42.10km/h
- Temperatura 0.0°C
- Podjazdy 167m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Mgłośnieżawka
Niedziela, 12 grudnia 2021 · dodano: 12.12.2021 | Komentarze 17
Dzisiaj już tak ładnie jak wczoraj nie było. To znaczy może i było, ale mało co generalnie... było widać :) Nad okolicami Poznania zapanowała bowiem mgła, która zaskoczyła mnie w pełni dopiero na polach, gdzie dominowało mleko.
Wyjazd nastąpił trochę po dziesiątej, po odespaniu. Bowiem wczoraj dość późno wróciliśmy od znajomych, więc znów pojawił się deficyt snu.
Mimo średniej aury i temperatury "minus zero" bawiłem się dobrze. Puste drogi, piękne i malownicze zimowe drzewne pejzaże, niezbyt męczący wiatr - było ok jak na tę paskudną porę roku.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Kilka zimowych kadrów:








Ze zwierzakami skromnie. To znaczy latały jakieś tam sarenki, ale w tych warunkach próbować im robić foty było lekko bez sensu :) Za to udało mi się uchwycić dzierlatkę w śniegu.

Po południu jeszcze wypad na junikowski cmentarz. Również klimatycznie się prezentował.
Jeszcze w temacie znajomych - ci akurat żyją z kotami, w sumie trzema, z czego jeden jest aspołeczny, drugi tak sobie, a trzeci chyba się pomylił z gatunkiem, bo powinien być psem :) 





Aspołeczniak się nie załapał :)
Na noc i na rano zapowiadają marznące opady deszczu ze śniegiem :/ Znów jak zwykle mam w takiej sytuacji do napisania, że się zobaczy.
- DST 51.50km
- Czas 02:00
- VAVG 25.75km/h
- VMAX 41.70km/h
- Temperatura -2.0°C
- Podjazdy 156m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Słoneczne pisiont )
Sobota, 11 grudnia 2021 · dodano: 11.12.2021 | Komentarze 13
No! W końcu miałem chęci i możliwości powrotu do najlepszego rowerowego dystansu. Skorzystałem :)
Jeśli ma być zima, to niech będzie właśnie taka. Od wczoraj śniegu nie przybyło, dzięki czemu główne drogi były w większości czarne. Oczywiście wszystkie boczne i osiedlowe to już loteria, jednak jeśli ma się w głowie plan wypadu to da się ich unikać. Temperatura na minusie, ale przy słabym wietrze (!) dało się z nią żyć. Podsumowując: o dziwo było spoko.
Trasa zachodnia, od kilku dni nienawiedzana. Z Poznania przez Luboń, Komorniki, Szreniawę, Rosnowo, Chomęcice, Konarzewo, Trzcielin, Lisówki, znów Trzcielin, Dopiewo, Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do Poznania.
Malowniczo było, oj tak. Oczywiście najładniej w okolicach Lisówek i Trzcielina. No bo gdzie? :)






Chociaż WPN-owskie klimaty też nie były najgorsze.


W końcu skończyli remont pałacu w Konarzewie. Ładnie się on prezentuje, trzeba przyznać. Tutaj w 1806 roku zatrzymał się pewien kurduplowaty gnój - Napoleon Bonaparte.

Baaaaaardzo podobał mi się stan śmieszki za Chomęcicami. Uwielbiam takie, które można legalnie olać :) Ale oczywiście w celu zrobienia foty na chwilę na to coś wjechałem.

Aha, rano byłem na Dębinie. Idealnie trafiłem, bo słońce było przepiękne. Mała próbka:



Udany dzionek.
Tyle na teraz, zaraz jedziemy do znajomych, więc BS-a nadrobię albo późnym wieczorem, albo jutro.
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 140m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut wyspany
Piątek, 10 grudnia 2021 · dodano: 10.12.2021 | Komentarze 17
Wolny dzionek. I biały poranek, jakiego dawno nie było. Nie byłem zaskoczony :)
Przynajmniej się wyspałem. Zdecydowanie tego potrzebowałem. Wylegiwanie się do dziewiątej to niemal jak święto. Na przykład lasu.
Bo do lasu się właśnie wybrałem. Oczywiście na "moją" Dębinę i oczywiście z psem. Fajnie było. Pusto i niemal magicznie. Bo mimo że rowerowo śniegu nie trawię, to muszę przyznać, że świat robi piękniejszy. Kropa też to docenia i zamienia się w szczeniaka.
Kilka białych motywów:





Potem powrót na śniadanie i załatwianie kilku zaległych spraw. A że zaczęło być lekko powyżej zera, to także zaplanowałem sobie kręcenie. Czyli gluta, bo tylko na tyle czasu starczyło. Wykonałem więc zachodnią pętelkę: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Nie jechało się źle. Tylko mokro. 

O dziwo nawet ogarnięto gównośmieszkę w Komornikach. W sumie wolałbym, żeby nie :)
A przy wjeździe do Plewisk kolejna rzeź... :/
Podsumowując: jak na zimową zimę w grudniowym grudniu mogło być gorzej :)
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 41.50km/h
- Temperatura -2.0°C
- Podjazdy 113m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut sarenkowy
Czwartek, 9 grudnia 2021 · dodano: 09.12.2021 | Komentarze 10
Jak tak dalej pójdzie, to ten miesiąc oficjalnie przemianuję z grudnia na glutdzień :) Dzisiaj kolejny za mną.
Pogoda dokładnie taka sama jak ostatnio - mróz, dość solidny wiatr, drogi jeszcze suche, ale komfort jazdy słaby. Dlatego dystans skrócony.
Trasa w końcu zoptymalizowana tak, że glut wyszedł idealny co do dystansu: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
O dziwo kładka na Starołękę była już całkiem przejezdna, czyli wysłali pewnie kogoś z czajnikiem :) A stawy na Dębinie wciąż zamarznięte.
Przy granicy Poznania ze Szczytnikami znajome stado sarenek w pełnym relaksie, mimo śniegu.



Do pracy znów spacerek. Zgodnie z grudniową tradycją. Na Dębinie spotkałem bałwana - jak widać nawet one nie mają łatwo w tych czasach.
Na wieczór i jutro zapowiadane są konkretne opady. Cholera jasna :/
- DST 31.70km
- Czas 01:16
- VAVG 25.03km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura -3.0°C
- Podjazdy 138m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Koci glut :)
Środa, 8 grudnia 2021 · dodano: 08.12.2021 | Komentarze 9
Glutowania ciąg dalszy.
Na termometrze prawie minus cztery, czas na kręcenie jedynie przed pracą, zimny wiatr - czyż mogło być lepiej? Nooo, ciut by mogło :)
Zgodnie z tradycją tegoroczną nie robię nic na siłę - założeniem nie było wykonanie pełnego dystansu, bo (niczym pewien długopis na stolcu państwowym) nie. Trzy dychy to dystans zupełnie wystarczający, żeby zmarznąć, ale jednocześnie nie czuć zła przy każdym mijanym kilometrze.
Trasa znów wschodnia: Dębiec - Las Dębiński -Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko. I z powrotem.
Odważyłem się ponownie przejechać kładką między Dębiną a Starołęką. Da się, choć skill "cyrkowiec" przy okazja wyrabia się gratis. A najfajniej jest, jak z naprzeciwka jedzie inny rowerzysta (oczywiście mi się zdarzyło) - jedyną opcją jest ostrożnie zahamować, jakimś cudem zsiąść bez zaliczenia gleby, poczekać aż podjedzie i otrzymać uśmiechnięte "dziękuję" pełne zrozumienia :)

Poza tym drogi całkiem przejezdne. Te główne.

No i tytułowy kotek, którego nie mogłem zostawić na lodzie :) Dzisiaj nowopoznany, z Koninka. Na razie trzymał dystans, choć nie za długo. Nie ma ogonka, więc imię robocze to Ogryzek, choć z tego co wspomniały dzieciaki czekające na autobus ma swoich opiekunów w jednym z domów. Ale i tak dodaję go do Kolekcji Miziania Przydrożnych Zwierzaków :)





Po powrocie do domu szybkie ogarnięcie psa i spacerek do pracy, przez Dębinę - a jak :)
Na jutro znów zapowiadane są jakieś opady śniegu :/ Więc jak zwykle się zobaczy, co będzie.






