Bingo
Środa, 20 czerwca 2018
· Komentarze(10)
Zdziwiony byłem, że w przeciwieństwie do wczorajszego dnia jakoś mało samochodów miało dziś zamocowane biało-czerwone flagi. Jakiś mecz był, czy co? :)
Cieszę się, że musiałem dziś wyruszyć dość wcześnie, czyli koło ósmej, bo gdy potem teleportowałem się do pracy, ledwo mogłem oddychać. Rano było jednak jeszcze przyzwoicie, choć pod koniec już za ciepło. A wiatr? Jak to wiatr - solidny wmordewind trzymał gardę, znów mnie całkowicie demotywując w temacie przyspieszania, co widać po średniej.
Trasa to "podwójnie ciężarna glizda", czyli kierunek zachód: Poznań - Plewiska - Komorniki - Głuchowo - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Na przejeździe za Dopiewem jak niemal za każdym razem stanąłem sobie na zamkniętym przejeździe kolejowym. Stanąłem, odczekałem swoje, ruszyłem i... stanąłem. Rogatki otworzyły się bowiem na czas wystarczający do przepuszczenia trzech samochodów, ja oczywiście znajdowałem się za tym czwartym. Cóż, przynajmniej z nudów zrobiłem sobie selfiaczka :)

A w Plewiskach, gdy dla swojego bezpieczeństwa jechałem delikatnie oddalony od prawej krawędzi, bo z tamtejszych dziur można by skonstruować ekstremalny tor narciarski, usłyszałem za sobą agresywny dźwięk klaksonu i już na 99% wiedziałem, że:
- pochodzi z auta marki BMW,
- prowadzonego przez jakiegoś gówniaka;
- jadącego bez zapalonych świateł.
Bingo. Jednak 100% :) Tym samym wracamy do początku wpisu i możemy zakrzyknąć: Polskaaaaa, białoooo-czerwooooniii! :)
Cieszę się, że musiałem dziś wyruszyć dość wcześnie, czyli koło ósmej, bo gdy potem teleportowałem się do pracy, ledwo mogłem oddychać. Rano było jednak jeszcze przyzwoicie, choć pod koniec już za ciepło. A wiatr? Jak to wiatr - solidny wmordewind trzymał gardę, znów mnie całkowicie demotywując w temacie przyspieszania, co widać po średniej.
Trasa to "podwójnie ciężarna glizda", czyli kierunek zachód: Poznań - Plewiska - Komorniki - Głuchowo - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Na przejeździe za Dopiewem jak niemal za każdym razem stanąłem sobie na zamkniętym przejeździe kolejowym. Stanąłem, odczekałem swoje, ruszyłem i... stanąłem. Rogatki otworzyły się bowiem na czas wystarczający do przepuszczenia trzech samochodów, ja oczywiście znajdowałem się za tym czwartym. Cóż, przynajmniej z nudów zrobiłem sobie selfiaczka :)

A w Plewiskach, gdy dla swojego bezpieczeństwa jechałem delikatnie oddalony od prawej krawędzi, bo z tamtejszych dziur można by skonstruować ekstremalny tor narciarski, usłyszałem za sobą agresywny dźwięk klaksonu i już na 99% wiedziałem, że:
- pochodzi z auta marki BMW,
- prowadzonego przez jakiegoś gówniaka;
- jadącego bez zapalonych świateł.
Bingo. Jednak 100% :) Tym samym wracamy do początku wpisu i możemy zakrzyknąć: Polskaaaaa, białoooo-czerwooooniii! :)































