Pińcet+
Poniedziałek, 20 listopada 2017
· Komentarze(12)
O dzisiejszym wyjeździe postaram się w skrócie, bo przyjemności w tym było tyle, ile podczas popijania bełta, na przykład o smaku czekoladowym, nieprzefiltrowanym denaturatem. Gdy wyjeżdżałem lekko po dziewiątej rano (bo do pracy trzeba było iść) kreseczka na termometrze pokazywała zaledwie dwa stopnie, natomiast pierwszy zimny podmuch zamienił mi nos z kartofla na pomidora, przynajmniej w temacie zabarwienia. A to i tak był niezły początek, bowiem to, co ze mną zrobił na otwartych, polnych przestrzeniach, śmiało można nazwać brutalnym gwałtem. Więc i ja mogę śmiało napisać - me too :)
Trasa to kółeczko z Dębca przez Plewiska, serwisówkami do Dąbrówki, potem Palędzie (obowiązkowe kilka minut pauzy na przejeździe kolejowym), Dopiewo, Więckowice, Sierosław, Wysogotowo, Skórzewo, znów Plewiska i do domu. Tyle i ani słowa więcej, bo już samo przekroczenie progu mieszkania było dla mnie radością niezmierną :) Gdy latem marzyłem o jesieni to tęskniłem za taką, która trwa sobie przynajmniej do początku grudnia, a nie zamienia się w zimę pod koniec października. Choć i tak mogło być gorzej, gdyż w Warszawie podobno śnieg jak co roku zaskoczył... rowerzystów.
Pod sam koniec wypadu wyprzedziło mnie takie oto coś:

Auto jak auto, prykało strasznie, jak to Lamborghini, mnie takie zabawki nie ruszają, za to wielki, ale to wielki uśmiech na moim ryju pojawił się na widok naklejki widocznej z prawej strony:

Idealnie w punkt :) Na lepsze podsumowanie zasad i kryteriów przyznawania owej rządowej pomocy póki co nie natrafiłem. Choć może coś jest na rzeczy, bo po chwili kierowca skręcił na parking widocznej w tle Biedronki, pewnie w celu zakupu bułek z margaryną dla głodujących dzieci :)
Trasa to kółeczko z Dębca przez Plewiska, serwisówkami do Dąbrówki, potem Palędzie (obowiązkowe kilka minut pauzy na przejeździe kolejowym), Dopiewo, Więckowice, Sierosław, Wysogotowo, Skórzewo, znów Plewiska i do domu. Tyle i ani słowa więcej, bo już samo przekroczenie progu mieszkania było dla mnie radością niezmierną :) Gdy latem marzyłem o jesieni to tęskniłem za taką, która trwa sobie przynajmniej do początku grudnia, a nie zamienia się w zimę pod koniec października. Choć i tak mogło być gorzej, gdyż w Warszawie podobno śnieg jak co roku zaskoczył... rowerzystów.
Pod sam koniec wypadu wyprzedziło mnie takie oto coś:

Auto jak auto, prykało strasznie, jak to Lamborghini, mnie takie zabawki nie ruszają, za to wielki, ale to wielki uśmiech na moim ryju pojawił się na widok naklejki widocznej z prawej strony:

Idealnie w punkt :) Na lepsze podsumowanie zasad i kryteriów przyznawania owej rządowej pomocy póki co nie natrafiłem. Choć może coś jest na rzeczy, bo po chwili kierowca skręcił na parking widocznej w tle Biedronki, pewnie w celu zakupu bułek z margaryną dla głodujących dzieci :)




















