Wąski Zwieracz Poznania
Wtorek, 18 listopada 2014
· Komentarze(4)
...czyli znów w roli g(ł)ównej ulica Starołęcka. Dziś zablokowana nie tylko przez standardową śmieciarkę, ale - co jest dla mnie pewną nowością - samochód do transportowania toi toi, który nie dość, że się wlókł masakrycznie to jeszcze w pewnym momencie źle wyliczył mijankę z autobusem, więc pół ulicy, w tym ja, cofało się na wstecznym. Cała dzisiejsza walka o przyzwoity wynik została zabita przez te niecałe 2 kilometry - więc oficjalnie zmieniam nazewnictwo tego drogowego koszmaru z wąskiego gardła na wąski zwieracz. Jednocześnie przepraszając co wrażliwszych.
Niestety ominąć tej ulicy nie mam jak, tak samo jak przy wschodnim kierunku przejazdu przez miasto, który dziś poszedł standardowo, czyli źle :) Jakoś jednak udało się dopchać do Antoninka, gdzie zaczęła się walka z wiatrem na DK92. Wiało znów bardzo silnie, do tego temperatura wynosiła coś około maks pięciu stopni, więc schowany za barankiem człapałem obrót za obrotem - i tu przydało się po raz pierwszy jedyne przełożenie, które jeszcze mam, czyli lekkie, środkowe. Dotarłem jakoś do Kostrzyna, tam zawróciłem i już z podmuchem w plecy mijając Siekierki i Tulce dotarłem do Starołęckiej, gdzie... (patrz akapit pierwszy).
Jutro i pojutrze ma padać - zapowiada się przerwa.
Niestety ominąć tej ulicy nie mam jak, tak samo jak przy wschodnim kierunku przejazdu przez miasto, który dziś poszedł standardowo, czyli źle :) Jakoś jednak udało się dopchać do Antoninka, gdzie zaczęła się walka z wiatrem na DK92. Wiało znów bardzo silnie, do tego temperatura wynosiła coś około maks pięciu stopni, więc schowany za barankiem człapałem obrót za obrotem - i tu przydało się po raz pierwszy jedyne przełożenie, które jeszcze mam, czyli lekkie, środkowe. Dotarłem jakoś do Kostrzyna, tam zawróciłem i już z podmuchem w plecy mijając Siekierki i Tulce dotarłem do Starołęckiej, gdzie... (patrz akapit pierwszy).
Jutro i pojutrze ma padać - zapowiada się przerwa.













