Info
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec25 - 51
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 31.40km
- Czas 01:11
- VAVG 26.54km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 117m
- Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut pokor(b)y
Czwartek, 27 lipca 2017 · dodano: 27.07.2017 | Komentarze 4
Podobno świat zrodził się z chaosu. Oczywiście ta teoria nie dotyczy dominującej w tym kraju religii, która mówi o tym, że Bóg, który istniał od zawsze, a zapewne sam siebie powołał, postanowił nagle z nudów wykonać kulę ziemską, stworzyć Adama, a następnie - okaleczając go dość brutalnie - Ewę, którzy spłodzili dzieci, z których jedno zarżnęło drugie, a następnie prawdopodobnie w wyniku kazirodczych praktyk powstały kolejne, finalnie zatopione pakietowo w potopie. Ci zaś, którzy się uratowali, stworzyli współczesną cywilizację, samochody, korki, wojny, smog i rower. Oraz pracę, w której obiecałem się dziś pojawić na zasadzie nadgodzin, wstępnie popołudniem. W sumie nie wiem po co był powyższy wywód, żeby dojść do tego momentu, ale skoro już powstał.. :)
Od rano jednak znów padało, więc wymyśliłem sprytny plan, że przywlokę się do roboty wcześniej, zastrzegając sobie prawo, że w razie okienka pogodowego już mnie nie ma, a potem łaskawie może wrócę. Okazało się to strategią mistrzowską - lekko po 13 wyleciałem jak strzała do domu, szybko się przebrałem i ruszyłem crossem na niewiele ponad godzinną przejażdżkę, czyli gluta. Trasa: Poznań - Plewiska - Gołuski - serwisówki - Komorniki - Plewiska - Poznań. Deszcz jeszcze początkowo siąpił, więc uwaliłem się za wszelkie czasy, szczególnie w Plewiskach, które dzięki remontom mogą aktualnie służyć wojakom pana Macierewicza za całkiem wymagający poligon, do tego zawierający pola minowe.
Dojechać - dojechałem. Wolno, bo wolno, ale jednak. Przy okazji zweryfikowałem stan techniczny korby. Odpukać - po dokręceniu jest ok, wróciłem bez konieczności używania imbusa. Ale za to dorobiłem się kolejnej nerwicy natręctw, następnej po nałogowym sprawdzaniu szprych. Klucz na stałe wylądował w podsiodłówce :)
Mistrz parkowania z DDR-ki na Głogowskiej.
- DST 53.20km
- Czas 01:52
- VAVG 28.50km/h
- VMAX 53.00km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 228m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Chłoszczing
Środa, 26 lipca 2017 · dodano: 26.07.2017 | Komentarze 5
Wczoraj było ciepło i nieprzyjemnie mokro, dziś za to zimno i przyjemnie sucho. Dobra zmiana. Za to znów zrobiło się konkretnie wietrznie. Niedobra zmiana :) Ale dzięki temu miałem okazję znów wsiąść na szosę.
Zanim jednak o wyjeździe to kilka słów o ciągu dalszym wczorajszej awarii - dokręciłem mocno (jak mi się wydawało) śrubę od ramienia korby w crossie i wykonałem kontrolne kółko po osiedlu. Już myślałem, że jest ok, ale pod domem zauważyłem, że znów się poluzowało... Nie miałem czasu na dalsze testy, więc przed wyjściem do pracy zadziałałem imbusem jeszcze mocniej - ale boję się, że coś się wyrobiło w środku. Kiszka, bo nowa korba kosztuje. Poczytałem trochę w sieci i są jakieś patenty na klej (!), ale jakoś mnie nie przekonują. Cóż, zobaczymy - może martwię się na zaś. W każdym razie jazda z kluczem na plecach i zatrzymywaniem się co dwa kilometry w celu zabawy w mechanika w grę nie wchodzi. Chyba że ktoś mnie nauczy serwisowania w locie, jak robią to fachmani na TdF :)
Dzisiejsza jazda to po prostu "kondomik" z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Łódź, Stęszew, Komorniki i do domu. Tempem wolnym, bo wiatr demotywował, ale jazda w bluzie z dłuższym rękawem mi się podobała. Spektakularnych wydarzeń nie odnotowałem, może prócz jednego wybitnego cymbalisty z Poczty Polskiej, który pomimo widoku nadjeżdżającego z naprzeciwka innego dostawczaka, zdecydował się wyprzedzić mnie w taki sposób, jakby usilnie starał się zrobić ze mnie, czyli paczki o średnich gabarytach, list polecony, i to skumulowany do jednej kartki. Natomiast za Mosiną "doszedł mnie" całkiem konkretnie pędzący traktor, więc zebrałem się w sobie i dwieście metrów później byłem już na jego kole, ciesząc się perspektywą komfortu osłony od wiatru. Przez kolejne dwieście metrów, gdyż tyle trwało zanim ujrzałem przed sobą włączający się kierunkowskaz w lewo, a po chwil straciłem sprzymierzeńca. Życie chłoszcze. Za to jestem pewien, że gdyby traktor wlókł się 20 km/h to miałbym z nim jeszcze długą randkę :)
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 47.20km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 230m
- Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut sebixowo-awaryjny
Wtorek, 25 lipca 2017 · dodano: 25.07.2017 | Komentarze 9
Od rano lało, łamane na padało. W robocie musiałem być o trzynastej, i to dziś wyjątkowo nawet zero zero, więc już widziałem siebie na chomiku, ale nagle się uspokoiło, a ja wyhaczyłem szansę na krótki przejazd crossem. Na więcej niż gluta czasu by nie starczyło.
Pierwsza część wyjazdu była naprawdę sympatyczna - najpierw znalazłem (dzięki oglądanemu wcześniej na Youtube filmikowi znajomego) ukryte i niestety bardziej kierowane dla użytkowników mtb połączenie pomiędzy Hetmańską a nową częścią Wartostrady (koło samochodówki), potem pomknąłem dalej przez Śródkę do Baraniaka, tam zawróciłem w kierunku Malty i niczym prawdziwy poznański weekendowy Sebix zaliczyłem rundkę koło jeziora (wyjątkowo pustego) zaraz po Wartostradzie, pojawiając się m.in. pod ZOO.

Sebixowo chciałem wykonać jeszcze jedno kółko, ale gdzieś 500 metrów za miejscem, w którym zrobiłem to drugie zdjęcie, poczułem nagle, że dziwnie pływa mi rower. Pierwsza myśl: dętka. No ale nie. Gorzej - zaczęło mi się odkręcać lewe ramię (czy jak to tam się fachowo nazywa) korby! Nie wiem czemu, bo przecież jeździłem bez rozkręcania tej części jakiś rok... Oczywiście w podsiodłówce miałem wszystko prócz odpowiedniego imbusa, zresztą żeby wozić akurat ten musiałbym jeździć kombajnem, a nie rowerem. Cóż mi pozostało? Dokręciłem ile się dało palcami i postanowiłem szybko zawracać.
Sekundę później lunęło z nieba tak, że w te pędy popędziłem pod parasole 'Maltanki", gdzie znalazłem się w sympatycznym towarzystwie kolejki oraz Tusk... Tyskiego :) Jak widać wszystkie drogi prowadzą do... :) 
Odczekałem kilka minut (o suchym pysku) i pojechałem dalej, na każdym czerwonym (a było ich sporo) bawiąc się w mechanika ręcznego. A gdy nie było świateł to zatrzymywałem się średnio co pięćset metrów/kilometr. Normalnie przejazd życia. Wymyśliłem sobie jeszcze. że wpadnę do serwisu na Traugutta i tam mi pomogą, ale gdy już byłem na miejscu pocałowałem klamkę. W przenośni, bo to niehigieniczne. Urlop. Ulopix. Nawet mnie to nie zdziwiło.
Dojechałem jakoś do domu, starając się machać jedną nogą (szło topornie), odnalazłem odpowiedni imbus, dokręciłem. Co dalej - nie mam pojęcia, mając jedynie nadzieję, iż to załatwi sprawę. Taka awaria zdarzyła mi się po raz pierwszy, mam nadzieję ostatni. Ale nie powiem - jak na gluta miałem dziś moc "atrakcji". Prawie jak pralka na mój widok :)
- DST 51.50km
- Czas 01:46
- VAVG 29.15km/h
- VMAX 52.70km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 153m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Brawo
Poniedziałek, 24 lipca 2017 · dodano: 24.07.2017 | Komentarze 13
Dziś już nie było tak fajnie jak wczoraj :( W sumie prawie w ogóle nie było fajnie, bo wiatr wziął na mnie srogą zemstę za wczorajszy fortel i praktycznie nie kojarzę momentu z powiewem w plecy. Cóż, raz się zdarzyło i trzeba zostawić owo wspomnienie jako miły wyjątek od reguły :)
Trasa: Poznań - Plewiska - Zakrzewo - Więckowice - Dopiewo - Palędzie - serwisówki - Plewiska - Poznań. Plus jest taki, że nie padało, nie było upału, a nawet śniegu :) Za to jutro podobno czekają nas ulewy.
Gdy wjeżdżałem lekko po dziesiątej rano do wsi Zakrzewo, w moich słuchawkach zamontowanych przy telefonie, w którym grało sobie radio, usłyszałem głos Adrianka. Za to, gdy po kilku minutach dokręcałem do miejscowości Sierosław, rozbrzmiewał już Andrzejek. Może jeszcze nie Andrzej, bo ma na sumieniu za dużo zabawy długopisem na zlecenie, ale jednak jest to spory postęp. Brawo za te veta, co prawda szkoda, że nie trzy, ale na to by już były za duże wymagania w aktualnych realiach. Nie powiem, jestem pozytywnie zaskoczony, że zaczynamy mieć coś na kształt prezydenta. Lepiej późno niż wcale :) Byle tylko nie przechwalić dnia przed zachodem słońca.
A ja przy okazji, wbrew trendowi, zachęcam gorąco do oglądania TVP Info. To jest po prostu poezja propagandy, której nie tylko TVN, ale nawet Urban z Goebbelsem nie urastają do pięt. Ja ostatnio wciągam namiętnie i powoli się zaczynam uzależniać. W wolnej chwili polecam każdemu chwilę relaksu choćby przy takich perełkach. Rozważam nawet opłacenie z góry abonamentu do końca panowania aktualnych rządów, byle nie stracić najmniejszej okazji do widzenia świata w czarno-białych barwach :) Umieram z ciekawości tego, jak będzie wyglądało dzisiejsze wieczorne pasmo :)
- DST 52.20km
- Czas 01:40
- VAVG 31.32km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 228m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Oszukać przewietrzenie :)
Niedziela, 23 lipca 2017 · dodano: 23.07.2017 | Komentarze 8
Ostatnimi czasy jedynym dniem tygodnia, podczas którego mogę trochę rozwinąć skrzydła jest niedziela. W tygodniu, mimo że niby są wakacje, miasta i wsie są tak zapchane śmierdzącymi czterokołowcami (pińcetplus działa?), że wyjazd, podczas którego nie stanę w jednym czy dwóch korkach jest wyjazdem straconym. Dziś... inny świat. Nawet Luboń oraz Komorniki udało mi się przejechać w miarę płynnie, co jest ewidentnym dowodem na to, że świat się definitywnie kończy :)
Co najważniejsze z najważniejszych rzeczy - wiatr nie dość, że nie był zbyt silny, to jeszcze udało mi się go lekko oszukać. Przed wyruszeniem (które nastąpiło wybitnie wcześnie, bo o ósmej rano - z obawy przed deszczem i przez perspektywę stawienia się w robocie) zerknąłem sobie jak zwykle na kilka prognoz, ale wpadłem na pomysł, żeby po chwili o nich zapomnieć. Ruszyłem z zamiarem wykonania "kondomika", cokolwiek by się działo. I o dziwo był to strzał w dziesiątkę. Zanim się gnojek zorientował i zwiększył delikatnie prędkość, byłem już koło Puszczykowa, następnie oszukałem go sprytnym manewrem skrętu na zachód, w Stęszewie na północ i tym samym dzięki fortelom udało się w końcu (w końcu!) przejechać z grubsza z powiewem 50/50 i zrobił się dość przyzwoity wynik.
Czyli: prawdziwe święto. W końcu niedziela. Celebrowałem na trasie szatańsko i dousznie, bo akurat ostatnio wyszły trzy nowe płyty zespołów mojej młodości (Vintersorg, Limbonic Art oraz Cradle Of Filth). Wniosek: jak się człowiek cieszy to się diabeł cieszy :) W związku z tym na koniec przykład najpiękniejszego żeńskiego wokalu. Choć jak na moje zbyt subtelnego :)
- DST 52.70km
- Czas 01:49
- VAVG 29.01km/h
- VMAX 52.30km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 266m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Nafing speszjal
Sobota, 22 lipca 2017 · dodano: 22.07.2017 | Komentarze 8
Wbrew moim obawom, póki co udało się dzięki porannym wyjazdom uniknąć najgorszej słonecznej patelni. Dziś również jechało się całkiem sympatycznie, jedynie swoje robił kapryśny wiatr, niezbyt silny, ale utrudniający życie i skutecznie niwelujący mi średnią, zgodnie zresztą ze swoją naturą. Ruszyłem na wschód, z Dębca przez Starołękę, Krzesiny, Jaryszki, Koninko, poznańską Głuszynę, Babki, Daszewice,Rogalinek, Puszczykowo, Luboń i do domu.
Nic specjalnego się nie wydarzyło, czego życzyłbym sobie codziennie. Tak nudnych i pozbawionych treści wpisów dodawać mogę setki, bo to oznacza luz dla mojego stanu psychicznego i fizycznego. Tak to jest w tym kraju, że najlepiej, jakby nie działo się nic, wtedy jest w miarę normalnie :)
Pomimo słabego wyniku na trasie wyprzedziłem dziś trójkę kolarzy, czyli 100% z tych, których miałem przed sobą. Nie wiem czy to świadczy dobrze o mnie, czy raczej źle o nich :)
- DST 54.30km
- Czas 01:53
- VAVG 28.83km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 171m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Kierunek...?
Piątek, 21 lipca 2017 · dodano: 21.07.2017 | Komentarze 11
Znów dziś kierunek jazdy uzależniłem od zasięgu radia, żeby słyszeć bezpośrednią relację z obrad Senatu. Tak już mam ostatnio :) Wybrałem się więc na zachód, z Poznania przez Luboń, Wiry, Komorniki, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, Palędzie, Dąbrówkę i Plewiska do domu. Jechało się "tak se", bo wyniki nocnych opadów już wyparowały i zrobiło się duszno. Wmordewindzik działał klasycznie, więc kręcąc niespiesznie mogłem skupić się na słuchowisku, niestety kolejny raz wywołującym na moich ustach co jakiś czas werbalne reakcje. Moja śp. Babcia rozmawiała swego czasu z telewizorem na tematy polityczne, ja dzięki ostatnim wydarzeniom gadam z radiem :)
Za to już wiem, że w związku z Blitzkriegiem partyjnym podpisywacze, nazwami formalnie posłami oraz senatorami, nie czytają tego, co podpisują, nie potrafią wyjaśnić, co klepnęli (jakiekolwiek szczegółowe pytanie to już była za ciężka sprawa), komisja legislacyjna Senatu zwracając uwagę na niekonstytucyjność po prostu sobie coś pisze, a w ogóle to wszystkiemu winni są ludzie, którzy pojawili się wczoraj pod Sejmem, bo zagłuszali i się biedactwa skupić nie mogły.
Oj, chciałoby się zacytować klasyka, tego na dole wpisu. Ponad 25 lat minęło, a robi się bardziej aktualne niż wtedy :)
Dobra, sorry za te wstawki :) Czasami mi się załącza. Już zamykam swoją zdradziecką mordę. Dla zluzowania nastroju coś dla miłośników motoryzacji (czyli nie dla mnie) :)

- DST 52.60km
- Czas 01:48
- VAVG 29.22km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 205m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
10 tysi
Czwartek, 20 lipca 2017 · dodano: 20.07.2017 | Komentarze 20
Pyknęło mi w końcu te 10 tysiaków w tym roku. Łatwe to nie było, bo pogoda w roku szatańskim 2017 życia nie ułatwia, no ale jest, plan minimum zrealizowany. Co nie znaczy, że takowy w ogóle istniał, ale lepiej wygląda jeśli coś się zrobi, a potem napisze, że do tego dążyło :)
Spodziewałem się od rana mega upałów, a tu proszę, miła niespodzianka w postaci deszczu, który schłodził temperaturę, a ja załapałem się na tę jeszcze w miarę sympatyczną, choć już pod koniec lekko mnie zgrzało. Niestety znów wiało ze wschodu, więc musiałem przedzierać się przez miasto, najpierw Wartostradą, potem przez Bałtycką do Antoninka, Swarzędza, krajówką do Paczkowa, tam skręt na Siekierki, Gowarzewo, Tulce, a końcówka to już stała trasa przez Żerniki i Krzesiny do Starołęckiej, z niej zaś szuterkiem przez Lasek Dębiński do domu. Średnia mogła być spoko, ale nie była, za co szczególne podziękowania dla czerwonych świateł oraz korków i remontów, choćby w Swarzędzu :)
Wczoraj znów spędziłem wieczór przed TV, oglądając relację z posiedzenia komisji sprawiedliwości. Do tego powinni dodawać browary gratis, bo na trzeźwo się tego oglądać nie da :) Generalnie zabawa była przednia, choć ciągnięcie przez opozycję przewodniczącego za druta, czyli wyrywanie mikrofonu było żałosne, tak samo jak bezczelne zachowanie partii rzężącej :) No cóż, jest "wesoło". Dziś ciąg dalszy,
Żal patrzeć :)
- DST 52.10km
- Czas 01:50
- VAVG 28.42km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 213m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Dymy
Środa, 19 lipca 2017 · dodano: 19.07.2017 | Komentarze 21
Oj, gotowało mi się dzisiaj pod kaskiem i parowało spod niego. Za gorąco już dla mnie i w pewnym momencie szczerze odechciało mi się kręcić, tym bardziej, że gdziekolwiek skręciłem to szamotałem się z wiatrem, co dawało może lekkie poczucie oddechu, ale irytowało strasznie. No nic, pozostaje przeczekać ten gówniany okres upałów, mam nadzieję, że skończy się on szybciej niż się zaczął.
Zgodnie z kierunkiem wiatru ruszyłem na wschód, najpierw przez Lasek Dębiński docierając do Starołęki, na której aktualnie gdzieś do listopada trwać będzie budowa ronda na granicy z Głuszyną, przez co ta moja "ukochana" ulica wygląda jak rozwalona kloaka (jej dotychczasowy stan), na którą ktoś wysłał armię słoni z rozwolnieniem. Następnie dokręciłem do Czapur, tam skręt na Babki, Daszewice, Borówiec, Robakowo, Szczodrzykowo, Krzyżowniki, Tulce, Żerniki i przez Krzesiny do domu. Pod koniec można było ze mnie skonstruować średniej wielkości basen :)
Jechało mi się ciężko, więc odpuściłem walkę, bo po co się katować? Wystarczyło, że wczoraj wieczorem nieopatrznie włączyłem sobie telewizję i miałem okazję na żywo obserwować cyrk w Sejmie. Po akcji, przy której wyszło szydło z Kaczora poleciałem zobaczyć czy w lodówce nie znajduje się jakiś zapomniany browar (się znajdował) i jak na dobrym meczu przesiedziałem do końca owego kabaretu. Smutnego kabaretu. Oficjalnie zapisuję się do mord zdradzieckich i kanalii oraz przyznaję się się do zamordowania wiadomo kogo. A co, skoro i tak mnie skażą kiedyś za prowadzenie tego bloga w ten sposób to będą mieli łatwiej :)
Szkoda tylko, że rano nie było dalszej części transmisji, bo może bym podkręcił ze średnią mimo upału.
- DST 52.20km
- Czas 01:44
- VAVG 30.12km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 175m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Sądnie
Wtorek, 18 lipca 2017 · dodano: 18.07.2017 | Komentarze 31
Na studiach miałem profesora, który wymyślił sobie, że definicją polityki jest to, iż "jest ona wszystkim tym, co nas otacza". Banał, ale człowiek tylko marzył o wylosowaniu pytania o to na egzaminie :) Dziś przekonałem się, że jednak coś w tym może być, choć wynika to tylko i wyłącznie z mojego zamiłowania do politycznego sadomasochizmu.
Pierwotnie miałem wykonać "kondomika", czyli kurs na południe, ale usłyszałem w radio, że szykuje się niespodziewana (bo miała być jutro, ale... po prostu nagle przełożono ją na dziś) relacja z pierwszego czytania ustawy o Sądzie Najwyższym. Problem w tym, że pierwotnie założona trasa ma defekt w postaci braku zasięgu TOK FM od Mosiny i dalej, a nie chciało mi się szukać alternatywnego źródła, więc zmieniłem... trasę. Wiem, wiem, w tym momencie niejeden wysłałby mnie na badania psychiatryczne, jednak kręciłem sam, więc nikt nie starał się mnie zapakować w biały kaftanik. I dobrze, bo za jazdę z rękami splecionymi na plecach, a nie trzymanych na kierownicy, mógłbym dostać mandat :)
Przejechałem z Poznania przez Plewiska, Zakrzewo, Sierosław, Więckowice, Dopiewo, Palędzie, Gołuski, Komorniki i znów Plewiska w towarzystwie bardzo brzydkich słów, które wydostawały mi się z ust. Im bardziej wiało, tym ja bardziej wsłuchiwałem się w brednie wypowiadane mi do uszu, a co za tym idzie nieświadomie dociskałem pedały. Podczas drogi powrotnej udało mi się na kilka kilosów podczepić nawet pod traktor pędzący z astronomiczną prędkością 40+, dzięki czemu udało się oszukać choć na chwilę (niestety krótką) wmordewind. Wniosek - na każdy wyjazd muszę załączać sobie wypowiedzi partii rządzącej oraz zabierać ze sobą podręczny ciągnik, bo mimo kilku utrudnień udało się jakąś tam minimalną średnią utrzymać :)






