Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 246155.08 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.46 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 799329 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 57.20km
  • Czas 02:02
  • VAVG 28.13km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 111m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wiej(e)sko

Piątek, 6 września 2019 · dodano: 06.09.2019 | Komentarze 14

Jesień idzie.

Lubię jesień za brak upałów.

Nie lubię jesieni za nachodzące deszcze i wiatry. W sumie wychodzi na remis, bo brak upałów liczę razy dwa :)

Rano na termometrze było jakieś dwanaście stopni, dwie godziny później maks osiemnaście - super sprawa. Średnia wyszła znów mega średnia, bo zimne wietrzysko wymęczyło mnie konkretnie, dując z każdej możliwej strony, tylko nie tej, która dawałaby choćby moment wytchnienia.

Trasa: zachodnie, wiejskie rejony - z Poznania przez Plewiska, Komorniki, Głuchowo, Palędzie, Dopiewiec, Dopiewo, Fiałkowo, Więckowice, Sierosław, Dąbrowę, Skórzewo i znów Plewiska do domu.

No i dożynka wpadła dziś tylko jedna, taka se, z Więckowic.

Relive TUTAJ.

Wczoraj kupiłem dobrą książkę - "Czarni" Pawła Reszki, którą katuję w wolnych chwilach. Polecam, to nie lekka fikcja jak "Kler", ale pozdobywane podczas rozmów na terenie całej Polski opowieści księży o życiu i realiach swojego zawodu - od seminarium do emerytury. Na faktach. I to autentycznych :) Które od wspomnianego "Kleru" niewiele odbiegają.

Dystans zawiera dokrętkę "dopracową".


Kategoria Dożynki!!! :)


  • DST 58.10km
  • Czas 02:03
  • VAVG 28.34km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 157m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dożynkowe plony :)

Czwartek, 5 września 2019 · dodano: 05.09.2019 | Komentarze 17

Dzisiejszy wypad znów sponsorował wiatr, który nie dość, że duł dość mocno, to jeszcze perfidnie zmienił kierunek z zachodniego (a nawet południowego), na północny, gdy tylko zacząłem nawrotkę i liczyłem chociaż na jedną małą rzecz - żeby nie przeszkadzał. I nawet to mi nie zostało dane...

Trasa to zachodnie, polne rejony: z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Wiry, Komorniki, Szreniawę, Rosnówko, Chomęcice, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do domu. Relive TUTAJ.

To, że średnia jest z gatunku tych tragicznych, nie wynika w znacznej mierze z wiatru czy braku zaangażowania. Co to, to nie. Starałem się nawet. Dziś zatrzymało mnie coś innego, całkiem sympatycznego, czyli istny wysyp dożynek :) Dawałem po hamulcach częściej niż czasem podczas jazdy po mieście, a i dwa razy nawet zawracałem.

Opłaciło się - oto moje plony :)

Krówka ze Szreniawy:
Szreniawa, krowa - Dożynki 2019
Coś bliżej nieokreślonego z Chomęcic:
Chomęcice, coś bliżej nieokreślonego - Dożynki 2019
Kura - albo kogut - z Konarzewa:
Konarzewo, kura to czy kogut? - Dożynki 2019
Paw i świnka z Dopiewa (te już uwieczniałem, ale nie zaszkodzi raz jeszcze):
Dopiewo, paw - Dożynki 2019
Chrumczak, czyli świniak, Dopiewo - Dożynki 2019
Klaun (na przykład ten z "To")? Tatar? Żyd? Dali? W każdym razie coś z Dopiewca :)
Dopiewiec, klaunotatarzynożyd? :) - Dożynki 2019
Jednak najbardziej ucieszył mnie ten widok, raz jeszcze z Konarzewa, jakby powstały na niedawno wyrażone życzenie kolegi Huanna :)
Konarzewo, piesio - Dożynki 2019
Język wygrywa :) A z tyłu z kolei zaproszenie na Doda-żynki, co lekko obniża, jak na moje, poziom całości :)

No i jeszcze "żywy" kadr, niestety niewyraźny, bo dwie pasące się sarny były zbyt daleko.
Sarniany popas, niestety telefon nie dał rady
Jedna mnie bacznie obserwowała, co oznacza, iż ma prawidłowe odruchy i została jej przekazana informacja podstawowa - człowiek najczęściej oznacza śmierć. Tym bardziej, że niedaleko od tego miejsca znajduje się ambona. Myśląc o tym, doszedłem do wniosku, że owo słowo dość sprytnie wiąże ze sobą korzystające z nich mentalnie zdegenerowane jednostki. Ale to tylko luźna refleksja na koniec.

Dystans zawiera dokrętkę do pracy.


Kategoria Dożynki!!! :)


  • DST 52.55km
  • Czas 01:44
  • VAVG 30.32km/h
  • VMAX 61.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 200m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Refleksyjnie

Środa, 4 września 2019 · dodano: 04.09.2019 | Komentarze 4

Wczoraj był wpis obszerny, dziś będzie minimalistyczny, bo ile można się rozwodzić nad codziennością? :)

Trasa to klasyczne "kondominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań. O, tak jak na Relive.

Na tym samym Relive widać, że stoję sobie grzecznie na wahadle w Stęszewie. Natomiast nie widać, jak czekający przede mną transporter nagle zaczyna się cofać, bo kierowcy się przypomniało, że musi zawrócić. Tylko swojemu refleksowi zawdzięczam, że udało mi się umknąć, ratując rower (no i siebie) przed kasacją. Oczywiście po chwili kierowca łaskawie mnie zauważył (a bardziej usłyszał), wysiadł i zaczął przepraszać. Było ostro, ale w końcu rozeszło się po kościach - mam nadzieję, że od teraz nauczy się patrzeć w lusterka (w prawym byłem na pewno widoczny). Warunkowo wybaczyłem, choć mogłem zabić. W sumie to on mógł :)

Co do samej jazdy, to nawet było spoko - mimo solidnego wiatru (znów polecam zerknąć na fałmaks) i korków udało mi się wywalczyć umiarkowanie przyzwoitą średnią. Kosztem fotek, bo dziś tylko jedna, raz jeszcze z dożynką w Łęczycy, ale tym razem w towarzystwie T-rek(s)a.




  • DST 80.80km
  • Czas 02:50
  • VAVG 28.52km/h
  • VMAX 60.20km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 173m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dożynkowo rozpoznawczo oraz dokrętka Nadwarciańska

Wtorek, 3 września 2019 · dodano: 03.09.2019 | Komentarze 10

Skąd dziwny - jak na mnie - dystans? Zaraz wyjaśnię.

Najpierw jednak o warunkach. Tu nie będzie zaskoczenia - wiało :) Mocno, tak jak wczoraj, i tak samo średnio przewidywalnie. No ale w zamian temperatura była całkiem, całkiem, więc... niech będzie. A o tym, że nie ściemniam, niech ponownie poświadczy dzisiejszy fałmaks.

Szosowa trasa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Dąbrówka - Plewiska - Poznań. Relive TUTAJ.

W Dopiewie zatrzymałem się na chwilę, bo zauważyłem jakąś akcję przy dożynce. Sądziłem, że jest demontowana, więc zapytałem osoby przy niej coś robiące, czy zdążę jeszcze cyknąć zdjęcie. Okazało się, że się pomyliłem, bo właśnie byłem świadkiem powstawania, a nie rozbiórki dzieła. Przy okazji napomknąłem, że mam już sporą kolekcję fotek dożynkowych, na co sympatyczny pan stwierdził: "aaaa, to pan jest tym, który umieszcza je na rowerowym blogu?". No proszę, miło mi się zrobiło (a i się lekko zdziwiłem), że te moje wypociny docierają gdzieś dalej. Chyba że to jednak nie ja, a jeszcze ktoś ma podobną do mnie fiksację :) W każdym razie po uściśnięciu dłoni wspomniałem o chyba najlepiej pamiętanych przeze mnie minionkach, bo choć Dopiewo ma koszmarne śmieszki rowerowe, to za dożynki należy się wielki szacun. Będę musiał obowiązkowo tu jeszcze raz podjechać, jak będzie już całkowicie dokończona tegoroczna - póki co poznałem twórców :) Choć powstawanie na zdjęciach momentami wyglądało... specyficznie, szczególnie w czasach RODO, więc bez wklejania danych wrażliwych, co lekko może zmienić perspektywę (tu pan montował chyba głośnik) :)



Już widać, że ponownie będzie godnie :)

Samego szosowania wyszło nieco ponad 52 kilometry i na tym miało się skończyć. Ale dostałem miły telefon z informacją, że w sumie to dziś mam wolne (cuda się zdarzają), więc na spontanie postanowiłem dobrze wykorzystać jeszcze godzinkę i pokręcić Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym. Wczoraj oceniłem warunki na nim (przyzwoite, choć piachu jak zwykle sporo). Wpadło więc kolejne 28 kilosów, w większości oczywiście w terenie, na trasie z Dębca przez lubońskie Kacze, czy tam Żabie Doły, potem lasem do Puszczykowa, skąd - o dziwo z wiatrem - do domu.

Chciałem temu poświęcić osobny wpis, ale na ósmym kilometrze, na jednym z mostków, wiatr przewrócił mi rower, a przy okazji wypadł licznik, który się zresetował (łącznie z ustawieniami, których nie chciało mi się uzupełniać, więc całkowicie wypiąłem). Dystans szacuję według Endomondo, średniej stamtąd nawet nie próbuję ufać, bo jak wiadomo autopauza to coś, co w tej apce najczęściej nie działa. Podpinam więc pod całość.

Kila fotek...
Prawie w Kaczy Dól - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Piaseczek, piaseczek - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Mostek nadbagienny - Nadwarciański Szlak Rowerowy
29 cali, a jak mrówka - Nadwarciański Szlak Rowerowy
NIełatwo było ustawić - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Pieniacz okołorzeczmy - Puszczykowo
Warta zawsze piękna - Nadwarciański Szlak Rowerowy
...w tym hit, czyli polska specjalność - zakaz jazdy rowerem. Tym razem w... środku lasu. Nie skorzystałem z sugestii :)
Zakaz jazdy lasem... Witamy w Polsce - Nadwarciański Szlak Rowerowy
No i wpadła jeszcze jedna dożynka - z Łęczycy :)
Łęczyca, dożynki - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Łożyskowo, dożynkowo
Relive z NSR-u TUTAJ. W końcu jakiś taki bardziej zielony i zakręcony niż zazwyczaj :)

Oczywiście pies też miał spacer, więc dzionek uznaję za całkiem aktywny :)


Kategoria Dożynki!!! :)


  • DST 52.30km
  • Czas 01:48
  • VAVG 29.06km/h
  • VMAX 53.80km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 224m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wietrzsień oraz spacerowo

Poniedziałek, 2 września 2019 · dodano: 02.09.2019 | Komentarze 8

W końcu (wreszcie!) upały się skończyły. Cudownie.

Mniej cudowne jest to, że w zamian zaczęło konkretnie wiać, oczywiście z mało przewidywalnych kierunków, więc zostałem wymęczony za wszystkie czasy. Muszę jednak przyznać, że przez jakieś pięć czy sześć kilometrów (łącznie) miałem wiatr w plecy i wtedy udka kręciły się jak na rożnie. Reszta – niestety masakra, bez szans na nadrobienie. Po drodze dopadł mnie nawet deszczyk, ale na tyle delikatny, że jedynie zmoczył opony.

To, że kierunek podmuchów był północno-zachodni, też nie pomagało, bo musiałem przepchać się przez zakorkowane miasto – na szczęście jeszcze nie jest to regularny rok szkolny, więc do przeżycia.

Trasa: Dębiec – Górecka – Hetmańska – Grunwald - Jeżyce – Golęcin – Strzeszyn – Kiekrz – Rogierówko – Kobylniki – Sady – Swadzim – Batorowo – Lusowo – Zakrzewo – Plewiska – Poznań. TUTAJ Relive.

Klasyk musi być :)

Po południu, po załatwieniu wszystkich niezbędnych i zaplanowanych na dziś rzeczy, udało się jeszcze we trójkę odwiedzić Wielkopolski Park Narodowy i przejść ponad osiem kilometrów między Puszczykowem a Łęczycą, czyli po prostu Nadwarciańskim. Póki co wciąż jest tam godnie, a Kropa w swoim żywiole.
Tu się mało co zmienia, na szczęście - Wielkopolski Park Narodowy
Szlakiem klimatycznych mostków - Wielkopolski Park Narodowy
Przewalone drzewa, czyli nowy mikroklimat - Wielkopolski Park Narodowy
Widok kojący - Wielkopolski Park Narodowy
Nauka wiosłowania - Wielkopolski Park Narodowy
Stójka, może jakaś sójka? - Wielkopolski Park Narodowy
Moczary, bagna... - Wielkopolski Park Narodowy
Kijek o szerokości optymalnej :) - Wielkopolski Park Narodowy
Zza winkla, familijnie - Wielkopolski Park Narodowy
Rodzina łabędzi? Obszczekać! - Wielkopolski Park Narodowy
A niby płasko - Wielkopolski Park Narodowy
Jak zwykle WPN potrafi zadziwić. Oto dziś znalezione ciekawostki, z szubienicą - dość amatorską - łącznie :)
Motyw z horroru czy jakaś akcja? - Wielkopolski Park Narodowy
Jakby ktoś szukał... - Wielkopolski Park Narodowy
Ot, po prostu szubiennica znaleziona przy drodze - Wielkopolski Park Narodowy
Aha, przy okazji, bo zapomniałem napisać wczoraj - w sierpniu tego spacerowania było dość sporo, bo ponad 118 kilometrów, w tym po górkach.




  • DST 53.10km
  • Czas 01:49
  • VAVG 29.23km/h
  • VMAX 53.40km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

DoŻ(ab)inki

Niedziela, 1 września 2019 · dodano: 01.09.2019 | Komentarze 7

Gdybym dziś chciał jechać gdziekolwiek indziej niż na południe lub południowy wschód od Poznania, to.... bym nie mógł. Czemu? Ano znów zakwitł jakiś amatorski maraton, przez który na większość dnia zablokowane zostało miasto oraz rejony na zachód od niego. Tym sposobem znów kolarze kolarzom zgotowali ten los :) I na tym zakończmy temat, bo swoje zdanie na temat impres kolarskich innych niż te MTB wyrażałem wielokrotnie, i póki co go nie zmieniłem.

Wybrałem ponownie trasę w tę i z powrotem, w związku z upałem najbardziej zacienioną, czyli: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabninko - Żabnko, za nim hopka i nawrotka. Tak jak na Relive.

Miałem nadzieję, że skoro wiało mi w pysk podczas jazdy w jedną stronę, to podmuchy będą pomagały w drugą. Taaa.... Mam poczucie humoru, no nie? :)

Wpadły za to dożynki, z Żabienka i Żabna :)





No i podsumowanie sierpnia, miesiąca dość aktywnego, bo kręciłem i po płaskim, i po górach, i w deszczu, i w upale, prawie wszystkimi rowerami, które mam. Wyszło z tego 1875 kilometrów, ze średnią 28,65 km/h. Ujdzie :)


Kategoria Dożynki!!! :)


  • DST 63.20km
  • Czas 02:05
  • VAVG 30.34km/h
  • VMAX 52.50km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 208m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostatni dzień sierpnia...

Sobota, 31 sierpnia 2019 · dodano: 31.08.2019 | Komentarze 9

...był znów upalny, ale gorzej dopiero będzie, między innymi jutro. Dzisiaj rano przynajmniej dało się jeszcze oddychać, choć komfortowe to to nie było.

Wiało momentami konkretnie, na szczęście ze wschodu, mogłem więc udać się w bardziej zalesione rejony, czyli z Dębca przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Rogalinek,Rogalin i Świątniki do Mieczewa, gdzie nastąpiła nawrotka i powrót centralnie swoimi śladami.  TUTAJ Relive.

Głównie skupiałem się na zabawach z kamerką, która póki co zdecydowanie spełnia oczekiwania. Muszę tylko mocniej podokręcać mocowania, bo sprzęt lekko lata na kierownicy.

Powoli zaczynają już pojawiać się na ziemi oznaki jesieni...


Jest nadzieja, że dożynkowy rolnik z Rogalinka w końcu znalazł żonę. No chyba że to na razie jedynie uczestniczka kastingu :)

W Rogalinie dopadł mnie dość spory, bo kilkunastoosobowy peleton. Nie namyślając się wiele, oczywiście się podeń podłączyłem, korzystając z dobrodziejstwa inwentarza, ale w pewnym momencie, gdy chciałem dobrze, czyli gdzieś się wcisnąć, żeby może dać jakąś zmianę za jakiś czas, włączył się jeden z kolarzy, informując grzecznie, że prowadzi trening, jadą w grupie i... Tu się domyśliłem, żebym się nie wciskał między wódkę a zakąskę :)

Spoko, zrozumiałem, pretensji nie mam :) Team znam z widzenia, z ciekawości poklikałem sobie gdzie trzeba i wiem, że taki wyjazd ma się w płatnym "abonamencie", więc to nie moje miejsce. Chwilę jeszcze potrzymałem koło, w Mieczewie zwolniłem i zawróciłem, dalej jadąc już swoim tempem.

Do pracy znów rowerem (doliczone do dystansu), prowadząc kolejne testy sprzętu nagrywającego.

A skoro jest okazja do muzycznego zakończenia miesiąca, to raz jeszcze umieszczam piosenkę mojego ulubionego poety współczesnej sentymentalnej rzeczywistości, czyli Pablopavo. Tytuł... jak w tytule :)




  • DST 67.20km
  • Czas 02:19
  • VAVG 29.01km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kameralnie

Piątek, 30 sierpnia 2019 · dodano: 30.08.2019 | Komentarze 6

Ufff, dzisiaj chwilowo dało się rano oddychać i ruszyć z domu bez ryzyka skończenia z zupą pod kopułą. Co prawda i tak mi było za ciepło, ale jestem w stanie pochwalić ową korektę temperaturową in minus. Niech ma.

Nawet wiało sporo słabiej, ale gdy rano spojrzałem na kierunek wiatru (północno-wschodni), lekko mi mina zrzedła, gdyż oznaczał on kręcenie przez miasto, co finalnie doszło do skutku, uwalając mi koncertowo jakiekolwiek nadzieje na dobry wynik. Do tego szlag mnie trafił, gdy podczas powrotu miałem go ponownie od strony pyska, bo się gnój zmienił na południowo-wschodni. Cóż, szara codzienność kolarza :/

Trasa to "pietruszka", lecz kręcona od d...rugiej strony: Dębiec - Wartostrada - Śródka - Główna - Miłostowo - Janikowo - Kobylnica - Wierzonka - Karłowice - Dębogóra - Mielno - Kicin - Koziegłowy - Gdyńska - Chemiczna - Wartostrada - Dębiec. TUTAJ Relive (znów z wariacjami, nagle mi Endo przestało liczyć kilometry, natomiast czas - a owszem).


W Mielnie, jak to w Mielnie, przyuważyłem plażowicza :) Nawet się zatrzymałem, żeby sprawdzić, czy wszystko ok, ale chłopina (albo sukina?) się przestraszył i uciekł, udowadniając przynajmniej, że z łapami wszystko ok :)

Jeśli zaś chodzi o gatunek ludzki, tu jak to zazwyczaj bywa, było bardziej bezmózgo. Ta oto pannica widocznie nie zna się na przepisach, za to na pewno na zaawansowanej kosmetologii oraz fotkach na Insta, bo pruła hulajnogą po pasie dla rowerów aż miło. Nawet chciałem zwrócić uwagę, że póki co obowiązują ją zasady takie, jak pieszych, więc zapraszam na lewo, ale gdy podczas wyprzedzania zobaczyłem ten błogi, nieskalany myśleniem wyraz twarzy, oraz dyganie do muzyczki sączącej się ze słuchawek, odpuściłem.

Tu już jednak darować nie mogłem :)

Drogę do pracy miałem lekko wydłużoną (oczywiście Czarnuchem), przez Rataje (przypomniałem sobie, czemu tam nie bywam - koszmar), pierwszy raz na oczy widząc tę oto rzeźbę z misioświnką :)

A byłem po to, żeby odebrać trochę wyższy model kamerki niż mam, już ze stabilizacją (jaką - się oceni w praktyce), mającą w swej niewygórowanej cenie bardzo dobre opinie. Biorąc pod uwagę, że kosztował mnie po negocjacjach połowę wartości podstawowej wersji GoPro, cudów na kiju nie potrzebuję, dostałem dodatkową baterię w cenie, a do tego akcesoria są tanie jak barszcz, to maleństwo zapewne spełni moje oczekiwania. Oby. Jedyne minusy to wodoszczelność dopiero po założeniu obudowy oraz kolor (nie chciałem takiego, ale nie było już wyboru). 

A po co mi kamerka? O, na przykład do uwieczniania takich sytuacji, jak dziś ze wspomnianej ratajskiej drogi (tu jeszcze kadr ze starego sprzętu).




  • DST 58.55km
  • Czas 02:01
  • VAVG 29.03km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 197m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bezwennie

Czwartek, 29 sierpnia 2019 · dodano: 29.08.2019 | Komentarze 8

Dziś wpis bez weny, bo ta się rozpłynęła w afrykańskim upale, który wciąż panuje.

Nawet trasa bez fajerwerków, bo zwykłe "kondominium", czyli z Poznania przez Luboń, Wiry, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Krosinko, Dymaczewo, Łódź, Witobel, Stęszew, Dębienko, Trzebaw, Szreniawę i Komorniki do Poznania.

Gdyby mi wartości na termometrze nie robiły spaghetti z zawartości tego, co pod kopułą oraz kaskiem, też jazda by była dość upierdliwa, bo wiatr, który według jednych prognoz miał być wschodni, według innych południowy, w praktyce okazał się... zachodni i północny, więc ani przez chwilę nie chciał pomagać, a w najlepszej wersji wiał z boku.

Od temperatury powariowały dziś nawet... termometry. 

Choć może to jakaś obietnica lepszych czasów? Toż to przecież wartości wręcz wymarzone do jazdy :)

Dystans zawiera kręcenie do pracy. Po drodze miałem zresztą scysję na DDR-ce z żywym zestawem idealnych wyborców partii aktualnie nam rządzącej, czyli Sebixem bez koszulki, obleśną Karyną i pińcetplusem w wózku. Oj, zdecydowanie nasze światy nie są kompatybilne mentalnie :)




  • DST 58.25km
  • Czas 01:58
  • VAVG 29.62km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 214m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poburzowo

Środa, 28 sierpnia 2019 · dodano: 28.08.2019 | Komentarze 19

Po wczorajszych burzach (do których jeszcze wrócę) powietrze się lekko przerzedziło i nawet rano dało się oddychać. Co prawda już po nawrotce znów znalazłem się jak na patelni, więc ponownie odpuściłem jakiekolwiek myśli o ciśnięciu, ale były nawet momenty, gdy chciało się kręcić, a nie zdychać. Cieszyłem się je kochać, tak szybko odeszły :)

Trasa to po prostu w tę i z powrotem: z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Rogalinek i Rogalin do Mieczewa, a stamtąd z grubsza swoimi śladami do domu. 

Relive TUTAJ - dziś prawie w całości.

Powyższa fotka pochodzi z Puszczykowa, a widoczną śmieszkę (tu jej naprawdę najlepszy fragment, wyjątkowo płaski) znają wszyscy kręcący pod Poznaniem. Dzisiaj przyuważyłem pewien nowy element, którego powstanie wyobrażam sobie z grubsza tak oto: siedzi sobie dwóch urzędasów, jeden zagaduje:

- Tej, Zdzichu, kojarzysz ten ciąg pieszo-rowerowy przy Wczasowej?
- No pewnie. Ten dwukierunkowy, o szerokości metra, gdzie jakiś czas temu robiliśmy remont nawierzchni, ale nam kasy nie starczyło, więc na połowie wystają takie korzenie, że plomby wypadają?
- Tak, dokładnie ten.
- No i co z nim?
- Wiesz, tak sobie myślę, że mi szkoda tych biednych rowerzystów.. Ostatnio jak jechałem i zapytałem jednego takiego, czemu jedzie ulicą, a nie drogą rowerowa, to powiedział, że ma prawo, bo nie prowadzi w jego kierunku jazdy, jest za wąska, więc nie musi i takie tam. Masz jakiś pomysł, żeby nie mieli takich problemów?
- No pewnie, że mam!

No i proszę. 

Brawo! :/

No i jeszcze o burzy. Wczoraj, gdy wracałem z pracy, widziałem już tylko jej skutki - pozalewane drogi, wyrwane drzewa, śmigające w tę i z powrotem wozy strażackie. Gdy wyszedłem z psem, na głównej spacerowej alejce nie dało się przejść, przez trafiony na pół konar. Rano zostało już wszystko w miarę ogarnięte, ale i tak skutki nawałnicy (ja akurat byłem w robocie, ale od kilku osób słyszałem, że w życiu czegoś takiego nie widzieli, aż ciary się pojawiały) były jeszcze wyraźnie widoczne. Cóż, burze były zawsze, ale mam podejrzenie graniczące z pewnością, iż tak ekstremalne wydanie ludzkość zawdzięcza sobie...

Pod domem znalazłem "coś", co spadło z dachu...

Tylko Kropa zachwycona, ba takiego wyboru patyczków nie miała jeszcze chyba nigdy :)


Do pracy - mimo obaw pogodowych - dotarłem rowerem. Dystans doliczony do całości.