Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242649.45 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791284 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.60km
  • Czas 02:14
  • VAVG 28.03km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 127m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dasz ból!

Wtorek, 19 maja 2020 · dodano: 19.05.2020 | Komentarze 15

Warunki wciąż prawie niezmienne - temperatura całkiem sympatyczna (15 stopni jest jak dla mnie ideałem), lecz wietrznie i w drugiej połowie wypadu nawet deszczowo. Ale tak delikatnie.

Jako że kierunek wiatru również od wielu dni jest ten sam, czyli zachodni, musiałem kombinować z doborem trasy, żeby nie umrzeć z nudów. Stanęło na w tę i z powrotem, z Dębca przez Plewiska, Gołuski, Palędzie, Dopiewiec i Dopiewo do Podłozin, gdzie - o czym za chwilę - troszkę się pokręciłem. Powrót dokładnie swoimi śladami (Relive o dziwo udało się zrobić). Sam wypad bez czegoś wartego odnotowania, prócz może rodzimego klasyka na czterech kołach, wyznawcy teorii: "o, rowerzysta pędzi główną drogą, ja jestem na podporządkowanej, będzie za sekundę przed moją maską. Zmieszczę się". Zmieścił, taaaa, za możliwość przetestowania hamulców w szosie dostał ode mnie brawa, a pewnie miałby jeszcze okazję do krótkiego wywiadu jeden na jeden z moją skromną osobą, jednak wybrał bramkę numer dwa, czyli skręt w lewo na światłach. Wspomnienie o tym, że akurat było czerwone zapewne będzie jedynie moim niepotrzebnym czepialstwem. Oj, Polska wraca już w pełni do swojej normalności, czyli nienormalności.

Wróćmy do wspomnianych Podłozin. Lubię te okolice, bo to kawałek lasu i zieleni na zachodniej pustymi. Rzecz tam rzadka. Dzisiaj zagłębiłem się w miejsca, gdzie asfaltem mogłem we wspomniane się doczłapać.
Las w okolicach Podłozin
To ten fyrtel, gdzie stacjonuje sobie mój ulubiony, bo przynajmniej oryginalny w formie, Jezus.
Jezus modernistyczny

Jest i ten taki bardziej klasyczny.
Jezus klasyczny
No i znalazłem smaczek, oczywiście jak na mój gust. Ten oto monitorowany grajdołek to miejsce należące do zwyroli z Polskiego Związku Łowieckiego, jak wynika z tabliczek - zapewne koła numer 78, dumnie zwącego się "Łoś". Tutaj zapewne "sportowcy" po niezwykle satysfakcjonującej dla nich mniejszej lub większej rzezi (przepraszam, "pozyskaniu") jelonków, dzików czy danieli dokonują wąsatej integracji, a procenty wlewane i wylewane (przez różne części ciała) są ku chwale przyrody. Którą chronią... strzelając do niej.
Monitorowane skupisko patologii - grajdołek Polskiego Związku Łowieckiego
Pomnik ku czci zabijania
Dasz ból!
Zapewne jest to scena nawrócenia świętego Huberta. Ciekawa czapeczka jak na VIII wiek naszej ery :)
To dzieło przedstawia - jak się domyślam - scenę nawrócenia świętego Huberta. Ciekawa czapeczka jak na VIII wiek naszej ery. I to piórko :) W ogóle ciekawym paradoksem jest fakt, iż ów gość jest patronem myśliwych, mimo że według oficjalnej bajeczki po spotkaniu jelenia z krzyżem między rogami całkowicie zmienił swoje życie i od polowań odszedł. Ale kto by się przejmował szczegółami... :)

Na koniec przesłanie z czasów koronawirusa, ze strony poznańskiego oddziału PZŁ. Tak mnie temat zainteresował, że aż tam zawitałem :)

"Czas jest niestety podły, co więcej i ludzie tacy bywają mimo problemów z jakimi przychodzi nam się zmierzyć. Pamiętajcie zatem, że to, co leżało u podstaw naszego akcesu do grona myśliwych: umiłowanie polskiej przyrody, koleżeństwo, wzajemna życzliwość i wsparcie — to wartości nadal aktualne. Życzymy Wam byście je nosili w sobie, ale nade wszystko spotykali je jak najczęściej u innych. Ale głównie życzymy zdrowia, zdrowia, po wielokroć zdrowia. Spokoju, wytrzymałości, typowej, łowieckiej cierpliwości. Niech Wam Święty Hubert błogosławi nie tylko w łowach".

Ciekawe, o jakich podłych ludziach wspomniano? Jakby co zgłaszam się na ochotnika! :) Dasz ból!

Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 63.10km
  • Czas 02:15
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Beztreściowo

Poniedziałek, 18 maja 2020 · dodano: 18.05.2020 | Komentarze 13

Ha. W końcu wpis, w którym kompletnie nie wiem co zawrzeć, bo nie wydarzyło się dziś absolutnie nic podczas jazdy. Będzie więc tylko kilka akapitów :)

Przede wszystkim trasa, znów upierdliwa, polna, zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Relive nie będzie, bo... No właśnie. Po wyjaśnienie tego zagadnienia proszę zgłaszać się do twórców owej sfoszonej aplikacji, bo ja nie mam pojęcia :)

Wiało tak jak wczoraj, ale za to mniej przewidywalnie, czyli pisząc wprost ani przez chwilę wiatr nie pomógł. Za to nie padało - a mogło. To zawsze jakieś pocieszenie :)

Brakowało nawet motywu do jakiejś fotki, więc w końcu zrobiłem coś, na co od dawna miałem ochotę :)
Zawsze chciałem to zrobić :)
Poza tym nudna klasyka :)
DDD - Droga do Dopiewa
Pochmurna klasyka :)
Do tego dojazd do pracy - ruch już niestety wrócił do standardu, czyli na ulicach jedna wielka masakra.




  • DST 56.30km
  • Czas 01:56
  • VAVG 29.12km/h
  • VMAX 18.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 122m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyspane :)

Niedziela, 17 maja 2020 · dodano: 17.05.2020 | Komentarze 16

Po dwóch dniach wstawania w porze, która powinna być ustawowo zakazana, dziś udało mi się wyspać. To najważniejsze info tego dnia :)

Co do kwestii rowerowych: wiało. I to jak! A jeśli ktoś uważa, że było inaczej, niech... sobie uważa. Ja mam świadków, czyli co najmniej jednego szoszona, z którym podczas wyprzedzania wymieniłem się krótką, acz dosadną recenzją warunków pogodowych :) Zdań odmiennych nie odnotowano.

Kierunek znów zachodni: z Poznania przez Plewiska, Skórzewo, Wysogotowo, Dąbrowę, Sierosław, Więckowice, Fiałkowo, Zborowo, Fiałkowo, Dopiewo, Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do domu. W tym miejscu miało być Relive, ale znów zapodało focha i się pojawić nie chce.

Skoro Zborowo, to nie może zabraknąć Jeziora Niepruszewskiego, które ostatnio obficie obfociłem, więc dzisiaj tylko mały suplement, częściowo z innej strony.
Arbuzik w pełnej krasie, Jezioro Niepruszewskie
Boczny cypelek, Jezioro Niepruszewskie
Łodkowe zgromadzenie :), Jezioro Niepruszewskie
Ciekawski kaczor
Kaczy przegląd floty, Jezioro Niepruszewskie
Woda czysta niczym łza, Jezioro Niepruszewskie
Sam sobie sterem, okrętem... :), Jezioro Niepruszewskie
Cytrynka :), Jezioro Niepruszewskie
To co najsmaczniejsze nad Jeziorem Niepruszewskim
Z tyłu arbuzika pan rowerzysta sobie piwkuje :)
Na drugim planie pan piwkuje :), Jezioro Niepruszewskie
A po południu spacer z psem, wyjątkowo nie na Dębinę, bo czego jak czego, ale tłumów nie trawię. Odwiedzone więc zostały okolice cmentarza przy Samotnej, opatentowane podczas - nie zapominajmy o tym - kretyńskiego zakazu włażenia do lasów. Tym razem był luz z ludźmi, ale że człowiek to największy szkodnik świata, to nie dał o sobie zapomnieć. Śmieci nie powiem, dość kreatywne.
Przegląd śmieci w Poznaniu - rower miejski
Przegląd śmieci w Poznaniu - jak widać
Przegląd śmieci w Poznaniu - maszyna do pisania




  • DST 62.20km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.06km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powtórka z rozrywki

Sobota, 16 maja 2020 · dodano: 16.05.2020 | Komentarze 8

Jako że nie lubię się powtarzać i pisać o tym samym, to na początek wspomnę jedynie, że nastąpiła dziś idealna powtórka z rozrywki: znów musiałem wstać w środku nocy (czyli po siódmej), żeby zdążyć ma jedenastą do pracy. Załóżmy, że się udało, ale bez wnikania w szczegóły - na pewno stwierdzeniem prawdziwym jest to, że w pracy się pojawiłem :)

Różnica była jedna - wmordewind był już konkretny. Wczoraj się tylko snuł, a dziś w ogóle nie krępował, tylko na zachodnich polach potraktował mnie jak burą sukę. W sumie to nie wiem, co złego jest w burych sukach i czemu się je tak źle traktuje :)

Trasa zachodnia, stała: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Motywów do fotek generalnie nie było, więc "odwiedziłem" z daleka stadninę w Wirach. Konie zawsze są fotogeniczne :)
Stadnina w Wirach koło Poznania
Jeeeeeeść dają! :) - Stadnina, Wiry
Samotny ogier, Stadnina, Wiry
Miłość
A poza tym jeno klasyka.
Rosnówko, klasyczny widok na WPN
Potem do centrum na rowerze. Przy okazji dobre info dla zrowerowanych mieszkańców Poznania - zaklepano już zlikwidowanie największej rowerowej abstrakcji w tym mieście, czyli tabliczki przy Starym Browarze, w ciągu pieszo-rowerowym (!) o treści "Uwaga zwężenie. Rowerzysto przeprowadź rower 70 metrów". To jeden ze skansenów antydwukołowego podejścia z czasów prezydenta Grobelnego (paradoksem jest, że... zapalonego kolarza) - teraz ma być wprowadzony pas i kontrapas. Normalnie cuda w tej budzie! :)


Na koniec, tak jak rok temu przy okazji "Tylko nie mów nikomu", zachęcam do obejrzenia filmu braci Sekielskich. Link do nowego dokumentu pod tytułem "Zabawy w chowanego", oczywiście dostępnego za darmo, pod tym linkiem.




  • DST 63.35km
  • Czas 02:11
  • VAVG 29.02km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 123m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podwietrzałka

Piątek, 15 maja 2020 · dodano: 15.05.2020 | Komentarze 15

W pracy dzisiaj musiałem być wyjątkowo wcześnie, bo o jedenastej, co oznaczało, że obudzić się musiałem w środku nocy (czyli o siódmej), żeby spokojnie wyjechać o kompletnie nienormalnej godzinie (czyli przed ósmą). No hardkor :)

Jakoś się udało, choć lekko nie było, hehe :) I od razu chcę napisać, że walka również do najłatwiejszych nie należała - i można tu robić jakieś podśmiechujki, ale wiało mi perfidnie ciągle w pysk. W pewnym momencie myślałem, że sam sobie coś wmawiam, ale gdy w Palędziu zrobiłem nawrotkę na widok zamykającego się szlabanu i z jazdy pod powiewy zrobiła mi się jazda pod powiewy, upewniłem się, że nie zwariowałem. Niestety.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Junikowo - Wysogotowo - Dąbrowa - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.
Blue-yellow-green
Jak zwykle rano, na słuchawkach miałem włączone radio TOK Fm. Polityka jednak była również na szosach:)
A ja znów o polityce... :)
Do pracy oczywiście też rowerem. inaczej bym nie zdążył. No i klasyk ze śmieszki na Dolnej Wildzie:

Oczywiście ani dzwonienie, ani sygnały werbalne nie zadziałały, rodzinna pogaduszka trwała w najlepsze. W końcu musiałem wykonać wyprzedzenie na styku śmieszki z trawnikiem, co skończyło się paniką - jak to, to świat dookoła istnieje? Eh, jak ja kocham "sezon" :/

Na koniec łabądki z wczoraj, z Dębiny oczywiście.
Jego okazałość
Łabędzie giganty i kaczy kurdupel
Oddech pełną piersią
Zamiast głowy odbicie w wodzie :)




  • DST 54.20km
  • Czas 01:54
  • VAVG 28.53km/h
  • VMAX 53.40km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 154m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gęsiego

Czwartek, 14 maja 2020 · dodano: 14.05.2020 | Komentarze 13

Dzisiaj wolny dzionek, czyli w teorii okazja do wyspania się, a nade wszystko do stworzenia jakiegoś super kreatywnego wpisu po masie ciekawych zdarzeń, które mi się przytrafiły na rowerze.

Czyli w praktyce: pies w nocy marudził, więc spanie do najbardziej komfortowych nie należało, a wypad nie obfitował w żaden (słownie: żodyn) motyw godny głębszego opisania.

To by było na tyle :)

Trasa jedna z opatentowanych, północno-zachodnich: Poznań - Plewiska - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Junikowo - Kopanina - Dębiec. TUTAJ Relive (wczoraj zapomniałem zrobić, ale nie chce mi się nadrabiać).

Chłodno, wietrznie, jakoś tak sennie. Więc nawet nie walczyłem o średnią. Szkoda nerwów, tym bardziej, że korki wróciły już na dobre.

Plus był jeden - można się było częściej zatrzymać na fotki, te klasyczne...
Spod krzaka zerknięcie na Jezioro Lusowskie
Rzepak wciąż trzyma się mocno
Kanałek w Lusówku
...te z jak zwykle prawie nie do uchwycenia myszołowem, to między drutami, to między chmurami...
Myszołów międzydrutowy
Pochmurny myszołów
...oraz ze spotkania z gęsiami gęgawami, starszymi i młodszymi, w Lusówku. Oczywiście nie było za długie, bo uciekły... gęsiego :)
Ulubiony widoczek w Lusówku
Na tle kanałku, Lusówko
Całe stadko
Młody pędzi jak pijany
Ucieczka gęsi gęgaw... gęsiego :)
Podrostki gęsi gęgawy
Niech nam zdrowo rosną :)




  • DST 62.60km
  • Czas 02:05
  • VAVG 30.05km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zaległościowo

Środa, 13 maja 2020 · dodano: 13.05.2020 | Komentarze 16

Dzisiaj już normalny dzionek, żadnych szkoleń, czyli trzeba się było pojawić w robocie o normalnej porze. Kiszka :)

Oczywiście najpierw na rower. Musiałem przeprosić się nawet od wczorajszego powrotu z roboty z długopalczastymi rękawiczkami, bo jazda przy zimnym wietrze i sporym chłodku bez nich do komfortowych by nie należała. Nie ma co, jak mam pewien dystans do ludowych porzekadeł, to ten o Zimnej Zośce zdecydowanie ma sens. Brr.

Z trasą nie kombinowałem, wykonałem jedynie opcję w tę i z powrotem, z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Krosinko i Dymaczewo do Będlewa, gdzie wykonałem nawrotkę. Celem było sprawdzenie, czy może jakimś cudem nie odblokowali mi opcji na powrót do "kondomominium", ale niestety, jeszcze nie - jednak chyba idzie ku dobremu, bo walały się pachołki i nowo pomalowane linie.

W Krosinku dogoniła mnie parka szoszonów, ale takich dziwnych, bo miłych :) Pozdrowili, więc podłączyłem się do peletonu i nawet dałem dość długą zmianę, a gdy podziękowałem w Będlewie za współpracę to odkrzyknęli, że życzą mi miłego dnia. Brawo - o to chodzi!

Fotek dziś mało, bo nawet nie było się po co zatrzymywać. A i ochoty za bardzo, bo wiało solidnie.
Bagnisko w okolicy Będlewa
W zamian zdjęcia, które zapomniałem wkleić wczoraj - gdy zatrzymałem się, żeby zrobić ujęcie na pole, nagle zauważyłem, że ktoś się na mnie patrzy. Tu zadanie dla spostrzegawczych :)
Znajdź jelonka :)
Chwilę później było już łatwiej.
Uciekający kurdupel :)
Jeszcze z zaległości. A co, polecimy hurtowo. Jakiś czas temu pisałem, że ku mojemu zdziwieniu Straż Miejska napisała do mnie, że zgłaszany przez formularz kontaktowy ranny gawron został odratowany. Troszkę później przy wejściu do mojej klatki zobaczyłem gołębia, leżącego na grzbiecie, żywego, ale ewidentnie rannego. Oczywiście na infolinię SM dodzwonić się nie dało, powtórzyłem więc znaną już procedurę. No i... znów się udało. 

Miło, że to jednak (chyba) działa. Albo poszedł automat :)

Dystans zwiera dojazd do pracy.




  • DST 63.10km
  • Czas 02:15
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 148m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Muflonizm

Wtorek, 12 maja 2020 · dodano: 12.05.2020 | Komentarze 21

Główka pracuje. Dziś o dziesiątej rano miałem być na wirtualnym szkoleniu, ale przepisałem się na godzinę trzynastą. Otrzymałem dzięki temu możliwość dłuższego wyspania się i posiedzenia w domu, bo po co się szkolić w pracy, skoro można w komforcie? Pies zyskał spacer, a ja w robocie pojawiłem się sporo po południu. Tak to mogę robić :)

Oczywiście byłem też na rowerze. O dziwo po wczorajszych deszczach nie było już ani śladu, w zamian pojawiło się błękitne niebo oraz... chłodek i mocny wiatr. A jak :) 

Trasa zachodnia, polna, klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Najpierw widoczki wiosennej codzienności...
Windows XP, wersja aktualna, industrialna :)
Trochę bliżejWidok na pola Wielkopolskiego Parku NarodowegoPodpoznańskie pola
...ale szybko skupmy się na fenomenie, który przyuważyłem z drogi pomiędzy Trzcielinem a Dopiewem. Zatrzymałem się, że by zobaczyć, co za małe kropki widzę hen, hen daleko, tam, gdzie na rysunku są oczka :)

Oczywiście mało co dało się dostrzec, więc w ruch poszedł zoom. I szczerze mówiąc oniemiałem. Najprawdziwsze na świecie... muflony!
Muflony niedaleko Poznania!
Zbliżenie na stadko wielkopolskich (!) muflonów
Nie powiem, nie spodziewałem się takiego widoku :) Muflony nie były na uwięzi, tylko wolne latały sobie po polu. Doczytałem potem, że faktycznie, kilka lat temu sprowadzono te zwierzęta do Wielkopolski, między innymi w okolice Dopiewa i świetnie się zaaklimatyzowały. Oczywiście mendy zwane myśliwymi już sobie zapewniły możliwość odstrzału co jakiś czas, ale to zupełnie inny temat. Jako człowiek wychowany z górach (co prawda takich, gdzie tych czworonogów na pierwszy rzut oka nie uświadczysz, ale podobno gdzieś są), przeżyłem szok poznawczy. Myślę, że nie tylko ja :)

Dystans zawiera dojazd do pracy, bo w końcu do niej dotarłem.




  • DST 52.40km
  • Czas 01:44
  • VAVG 30.23km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 184m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Deszczowo, wybor(cz)owo, a na deser Rezerwat Krajkowo

Poniedziałek, 11 maja 2020 · dodano: 11.05.2020 | Komentarze 15

Jako że mamy dość wyjątkowy poniedziałek, mała wstawka polityczna na początek. Jesteśmy po wyborach, które były, ale ich nie było, a Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że formalny powód to brak kandydatów, mimo że było ich dziesięciu, a do tego kilka dni temu spotkali się oni w komplecie w studiu telewizji rządowej na debacie. Minister, który obiecywał, że jeśli wybory korespondencyjne się 10 maja nie odbędą poda się do dymisji, aktualnie nie widzi powodów, żeby to robić. Przecież nic się nie stało – winna jest opozycja. O czymś zapomniałem? Aha, o tym, że jeśli mieliśmy do tej pory państwo w ruinie, to aktualnie w ogóle go nie ma. Co najlepsze, w wyniku działań władzy wybranej legalnie, a niecały rok temu jeszcze otrzymującej potwierdzenie, że jej się to należy. Jak zwykle podsumowanie w takiej sytuacji może być tylko jedno: jakie społeczeństwo, taki rząd. Jako całość na więcej widocznie nie zasługujemy.

A teraz do sedna, czyli rowerowania. Dziś wyjechałem ciut wcześniej niż zazwyczaj, bo straszono opadami. Nie pomylono się – ostatnie 18 kilometrów kręciłem w mniejszym lub większym deszczu, jednak na szczęście nie była to jakaś wielka ulewa. Ot, kilka kropel, później coraz szybciej się mnożących. Trochę wiało, za to temperatura była całkiem sympatyczna, rekompensująca mi miejskie niedogodności. Trasa to jeden z północno-zachodnich klasyków: Dębiec – Górecka – Grunwald – Jeżyce – Golęcin – Strzeszyn – Psarskie – Kiekrz – Rogierówko – Kobylniki – Sady – Swadzim – Batorowo – Lusowo – Zakrzewo – Plewiska – Poznań. TUTAJ Relive, dziś udane.

Zdjęcia z roweru tylko symbolicznie.
Kanałek, lekko zapuszczony
Klasyk z Koszalińskiej, Poznań
Ale jako uzupełnienie sporo fotek z wczorajszego wypadu. Byliśmy wstępnie ugadani z dobrymi znajomymi na WPN, ale gdy zobaczyłem, ile ludzi tam się kręciło (niedziela), a nie chcąc iść do pierdla za próbę masowego mordu, wymyśliłem Rezerwat Krajkowo, który ma tę przewagę, że jest bardzo, ale bardzo mało znany. Czyli cudowny kierunek :) Finalnie wyszedł fajny spacer, na miejscu widzieliśmy mniej niż dziesięć osób, do tego wiedzące, po co są w lesie. A psy (sztuk trzy, w tym męski odpowiednik Kropy) zachwycone. Najbardziej ze znalezionego błocka. My mniej :)
Psi romantyzm :) - Rezerwat Krajkowo
Zapasy w błocie :) - Rezerwat Krajkowo
Co to za brudas? - Rezerwat Krajkowo
Lustereczko powiedz... :) - Rezerwat Krajkowo
Tysiąc kilo błota na trzech psach :) - Rezerwat Krajkowo
Wody niestety mało, ale klimacik wciąż jest.
Jakieś monstrum wyskoczy czy nie? - Rezerwat Krajkowo
Klimat nie do podrobienia - Rezerwat Krajkowo
Wielkie drzewo, mały pies - Rezerwat KrajkowoInny świat - Rezerwat KrajkowoMartwy dąb - Rezerwat Krajkowo
Wielki kret :) - Rezerwat Krajkowo
Cwaniaki :)
Mechowisko - Rezerwat Krajkowo
Atakują klony :) - Rezerwat Krajkowo
Kąpanie w Warcie 0 Rezerwat Krajkowo
Brama do odstępów - Rezerwat Krajkowo
Świat ciszy - Rezerwat Krajkowo
Wielki pająk - Rezerwat Krajkowo
Tylko tu zostać - Rezerwat Krajkowo
Chwila namysłu - Rezerwat Krajkowo
Powoli pełznie... - Rezerwat Krajkowo
No i na koniec zwierzaki.
Sympatyczny kuc, łasy na głaskanie
Co się patrzysz? :)
Wiem, wiem, zaspamowałem sam sobie bloga :)




  • DST 51.90km
  • Czas 01:47
  • VAVG 29.10km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 126m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nowonarodzony :)

Niedziela, 10 maja 2020 · dodano: 10.05.2020 | Komentarze 12

Spokojnie, to nie zapowiedź pojawienia się na świecie dwunoga mojego autorstwa. Nie będę tak krzywdził ziemi :)

Najpierw o trasie, krótko zresztą, bo zaraz trzeba gdzieś z psem podjechać. Wykonałem klasycznego "muminka" - z Dębca przez Las Dębiecki, Starołękę, Krzesiny, Jaryszki, Koninko, Szczytniki, Sypniewo, Głuszynę, Babki, Czapury,, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Mosinę, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń do domu. Tak jak na Relive, które pewnie będzie wieczorem, bo na razie coś się nie chce wykonać.

Czy jak napiszę, że wiało, to będzie to marudzenie? Jeśli nie, to napiszę. Jeśli tak, to... też napiszę :) Wiało, solidnie, ale bywało gorzej - dzisiaj po prostu nie chciało pomagać :)

Jak zwykle - niemal filozoficznie - osiągnąłem granice Poznania :) Tę akurat bardzo lubię.
Osiągnąć granicę Poznania :)
Ruch taki, że jak zwykle żałowałem, że nie mam karabinu :) Tyle w temacie zachowania 1,5 metra odległości na obowiązkowej (wzdłuż jest zakaz) śmieszce o szerokości może metra.

No i teraz wytłumaczenie tytułu. O tu, tu, czyli na Dębince...
Powalone drzewo - Las Dębiński
...zobaczyłem nie byle kogo, ale potomka "słynnego" Dębinello pod opieką rodzica. Ha, gratuluję (nie)młodej parze - co prawda jedno z nich się gdzieś schowało, ale mam nadzieję, że zostanie mu/jej to przekazane :)
Nowy członek rodziny :) - Las Dębiecki, Poznań
Młody w pełnej krasie :) - Las Dębiecki, Poznań
Tyle, może jeszcze coś wkleję po powrocie. Ale niekoniecznie :)