Info
Suma podjazdów to 783662 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj2 - 3
- 2026, Kwiecień30 - 49
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 53.20km
- Czas 01:58
- VAVG 27.05km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 205m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Atak złodzieja czasu
Niedziela, 29 marca 2020 · dodano: 29.03.2020 | Komentarze 14
Coroczny złodziej czasu znów zaatakował. Jak ja nie lubię tej zmiany, która bezwstydnie kradnie mi godzinę bezcennego snu... Jedyny plus w całym oceanie minusów jest taki, że w tym roku w obecnej sytuacji... mam to gdzieś :)
Ruszyłem po dziesiątej... wrrrróććć... jedenastej. Zgodnie z zapowiedziami, pogoda się rypła. Ponad dziesięć stopni mniej, wiatr już konkret z północny i ze wschodu (to drugie, gdy chciałem, żeby był wciąż z północny), gdzieś w połowie dopadł mnie lekki deszczyk, który pod koniec zamienił się w całkiem solidny. No średnio. Generalnie ciężki wyjazd, co widać po średniej. Ale może dzięki aurze ludzkość dziś w końcu pozostanie w domu i da się normalnie z psem wyjść (zaraz zresztą sprawdzę).
Do tego doszła konieczność miejskiego kursu. Nie kombinowałem, tylko wykonałem w tę i z powrotem na trasie z Dębca przez Górczyn, Grunwald, Jeżyce, Golęcin, Obornicką, Suchy Las, Jelonek, Złotniki i Złotkowo do Chludowa, gdzie zawróciłem. TUTAJ Relive.
Drogi pandemicznie puste, ale jak zwykle na światłach sobie postałem, a i na górczyńskim wiadukcie zdarzył się klaksoniarz. Nie okasłałem go, tylko dobrotliwie zasugerowałem jaką czynność może w te pędy wykonać. Tylko krócej :)
Zdjęć dziś minimalne minimum. Tu mi wyszedł niechcący pejzaż ze złamaną brzozą i czarnym workiem w tle. Hm.
A tu proszę, jaka koalicja. Tyle beznadziei na małym obszarze ciężko zazwyczaj jest spotkać. Na szczęście rower podniósł poziom intelektualny obrazka :)
- DST 111.20km
- Czas 03:54
- VAVG 28.51km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 455m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
SSS-etka :)
Sobota, 28 marca 2020 · dodano: 28.03.2020 | Komentarze 17
Czyli spontaniczna sosnowiecka setka. A ja naprawdę planowałem dzisiaj zrobić tylko pięć dych. Ale... nie wyszło :)
Rano wstałem, zobaczyłem, że pogoda najgorsza nie jest, wypiłem kawę i ruszyłem. Zamierzałem wykonać klasyczne "kórełko", czyli pętelkę dookoła Kórnika, ale gdy z Dębca przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Rogalinek, Rogalin i Mieczewo dotarłem do Mościenicy, jakoś odechciało mi się wracać. Szybki sms do Żony, która dziś pracowała z domu (taki standard ostatnio), obiekcji nie zobaczyłem, postanowiłem więc kontynuować jazdę na ciut większym odcinku. Z tyłu głowy miałem oczywiście świadomość, iż aura od jutra ma się spieprzyć, a do tego nie wiadomo co dalej z zakazami. Żal było nie skorzystać.
Po chwili już żałowałem, bo co prawda do tej pory wiatru specjalnie nie czułem, lecz gdy znalazłem się na nieosłoniętej drodze wojewódzkiej, zostałem trafiony. No ale przecież miałem zamiar wracać swoimi śladami, więc zostanie mi to oddane, myślałem. Oczywiście się myliłem, bo w sumie wyszło prawie 100% niezbyt silnego, ale jednak wmordewindu. Życie :)
Nie za bardzo wiedziałem, dokąd jechać, prócz tego, że przede mną jest Śrem. Boczkiem minąłem Kórnik, ciesząc się, że będę kręcił lasem. No tak, dawno mnie tu nie było... Las jeszcze stoi, ale dziurawy jak ser szwajcarski. Cóż się dziwić, skoro i tam jest moje ukochane Nadleśnictwo Babki? :/
Minąłem Czmoń, a także boczkiem-boczkiem... Orkowo :) No nie mogłem nie zatrzymać się i nie pozdrowić ziomali :)
Na wysokości Śremu, do którego nie wjechałem (życie mi miłe, a to miasto jest wybitnie antyrowerowe), zatrzymałem się i otworzyłem mapę w telefonie, szukając inspiracji, bo zabrakło mi kilku kilometrów do nawrotki. Po chwili już wiedziałem :) Przejechałem przez Wartę i najpierw zawitałem do Pyszącej, słynnej z tego, że po głośnej akcji zamknięto tamtejszy pseudocyrk...

... by po chwili być u celu. W... Sosnowcu :)
Nie wiem o co chodzi, całkiem sympatyczna ta miejscowość - pusta, cicha... Nie rozumiem jej złej famy w Polsce, hehe :)
Powrót nastąpił z grubsza swoimi śladami, choć w Rogalinku odbiłem na Sasinowo, Wiórek, Czapury i Starołękę, a przez Las Dębiński wróciłem do domu. Żeby nie było, że ściemniam z wiatrem. Oto flagi, gdy jechałem w jedną stronę...
...a to to samo miejsce gdy jechałem w drugą. Oj, szły słowa powszechnie uznawane... :)
Z rzeczy przyjemniejszych - na wysokości Śremu trafiło mi się małe stadko saren, w tym ładny koziołek.


Rowerzystów jak mrówków. Wiemy już jednak, iż jeździć możemy, jednak najlepiej solo, maksymalnie we dwójkę. I akurat na szosach w większości zasada ta była pilnowana. Nawet dwukrotnie miałem okazję pojeździć ze zmianami, ale postanowiłem odpuścić - mimo wszystko.
Trafił mi się za to widok niespodziewany w czasach zarazy - samotna grzybiarka. Bez maseczki, a zapewne bez obaw o akurat tego wirusa :)
Trochę wstyd, że pierwsza stówa wpadła dopiero pod koniec marca, ale naprawdę nie miałem kiedy. A i jakoś ochota na dłuższe dystanse jest średnia. Ważne, że z głowy :) TUTAJ Relive.
A po południu wyprowadziłem jeszcze psa po Dębinie. I tu mnie naprawdę szlag trafił. Czy, do cholery, tak ciężko zrozumieć, że zakaz łażenia w grupach jest po coś? Czy naprawdę trzeba brać ze sobą na rowery czy spacer całą rodzinę, od dzieci przez ciotki, wujków i babcie? Czy naprawdę trzeba mieć IQ jak z Mensy, żeby skojarzyć, że w lesie, gdy trafią na siebie po cztery osoby z jednej i cztery osoby z drugiej strony na wąskiej ścieżce, to siłą rzeczy nie da się zachować bezpiecznej odległości? Czy naprawdę nie da się zrozumieć, że zamknięcie parkingu jest po coś i nie parkuje się gdziekolwiek, byle się wepchać tam, gdzie wiadomo, że jest na pewno i tak sporo mieszkańców okolicy? Czy naprawdę... Ech, szkoda gadać. Poniżej mały kolaż z tego, co widziałem. I naprawdę, nie były tam same spokrewnione osoby, mogę się założyć. Polacy i Ukraińcy w radosnych kursach na rowerach miejskich (tam dopiero musi być syf), romantyczne randki ze smartfonami przy pyskach - oto rzeczywistość w Polsce. Jeśli po weekendzie ilość zakażeń nagle wzrośnie, nie będzie to przypadkiem. Sami sobie to zafundujemy. I nie piszę to jako osoba panikująca, bo raczej patrzę na tę zarazę z dystansem, ale to co się dzieje na świecie to nie ściema. Niestety.
- DST 52.10km
- Czas 01:54
- VAVG 27.42km/h
- VMAX 54.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 136m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Pielgrzymkowo :)
Piątek, 27 marca 2020 · dodano: 27.03.2020 | Komentarze 31
Z grubsza było dziś tak jak wczoraj - wmordewindowo i niesprawiedliwie. Ale za to ciut cieplej.
Wiało ze wschodu, tam więc się udałem. Niestety nie było mojego ulubionego pomocniczego podmuchu z południa, tylko z północny, co spowodowało, że wylądowałem na polach. Tu praktycznie nie ma się gdzie schronić, czyli dokładnie tak jak na zachodzie. No nie ma lekko :)
Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Gowarzewo - Trzek - Siekierki Wielkie - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. TUTAJ Relive.
Cel dzisiejszej pielgrzymki wybrał sam rower - bowiem Trek ma swoje święte miejsce: Trzek :)
No ale żeby nie było tak interesownie, to wpadłem jeszcze do Siekierek Wielkich, gdzie obfotografowałem to, co najlepsze: pusty, drewniany kościół, jeden z wielu w tych okolicach. Niestety kolejny raz musiałem wybierać na pierwszej fotce to, co ma się zmieścić w kadrze: rower czy krzyż. Długo się nie zastanawiałem :)



Z innych spraw: tutaj przez kilka sekund trwało zgromadzenie z moim udziałem, choć starałem się wyprzedzić jak najszerzej :)
Na koniec dedykacja i pozdrowienie dla kolegi Roadrunnera, który miał tego pecha, że niedawno wrócił z Francji i trafiła go kwarantanna :)
- DST 52.30km
- Czas 01:54
- VAVG 27.53km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 163m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Potworkowo
Czwartek, 26 marca 2020 · dodano: 26.03.2020 | Komentarze 24
Raport z oblężonego świata: mijany jeden radiowóz, zresztą zaparkowany przy DDR-ce. Zero reakcji. Znaczy się: wciąż można :) Nikt o dziwo też nie klaksonił, Starołęcka była cudownie pusta (!), a przed mijaną pocztą ustawiła się ładna kolejka, człowiek od człowieka w metrowej odległości. Da się! W sumie, gdyby nie sama przykra otoczka, jak na moje mogłoby tak zostać.
Za to pogodowo niby lepiej (trochę cieplej), ale jechało mi się gorzej niż wczoraj. Głównie to zasługa wiatru (ktoś wie, jak go zakoronawirusować?), który ani przez sekundę nie chciał pomóc, a przeszkadzać - owszem, chętnie.
Trasa to wschodni "potworek": Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Starołęcka - Las Dębiński - dom.
Zatrzymałem się na dłużej tylko raz, między Szczodrzykowem a Śródką, nad kałużą szumnie nazwaną Zalewem Szczodrzykowskim. 
Realnie to zbiornik wodny z tyłu dawnego pegeeru, niezbyt imponujący, ale mający jedną zaletę - zbiera się nad nim sporo wodnego ptactwa. Oczywiście wszystko pouciekało, jak tylko się zatrzymałem, ale coś tam niewyraźnie udało się "upolować", min. łyski (bezalkoholowe)...
...razem z perkozami...
...mewy śmieszki...
...kaczki krzyżówki...
...a obok dziesiątki szpaków stołujących się na polu. Obowiązkowym elementem polskiego pejzażu musi być ambona myśliwska, więc tu też się załapała :/
A skoro jesteśmy przy temacie... Rzeźnia w Sokołowie działa pełną parą. Widocznie branży śmierciowej wirusowy śmieć nie rusza.
No i jeszcze konie maści wszelakiej.
Końskiego zdrowia życzę! :)
- DST 53.80km
- Czas 01:55
- VAVG 28.07km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 256m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Realizacja niezbędnej codziennej potrzeby :)
Środa, 25 marca 2020 · dodano: 25.03.2020 | Komentarze 25
Jak w tytule - w sumie ładnie toto nazwano :) Co jak co, ale w przypadku większości użytkowników BS-a jest to zdecydowanie do udowodnienia w razie "w" :) Zresztą słuchałem dziś wypowiedzi jednego z karnistów, który mówił, iż nawet gdyby jakiś nadgorliwiec w mundurku dal nam mandat, to wczorajsze rozporządzenie powołujące się na ustawę jest pod względem prawnym co najmniej kontrowersyjne z punktu widzenia praw i wolności człowieka, a pewnie i nie do obrony przed sądem, przynajmniej dopóki nie wprowadzi się stanu wyjątkowego. A że takowe z automatu skutkowałoby przełożeniem daty wyborów, to... jesteśmy bezpieczni. No i w sumie może niech tak zostanie, bo jakby partia rządząca zabrałaby się za doprecyzowywanie, to pewnie w ogóle byśmy nie mogli wychodzić, z jednym wyjątkiem: zakupu żwirku dla kota :)
Generalnie jednak - tak jak wczoraj wspominałem - cieszy mnie to, co najważniejsze, czyli zakaz zgromadzeń. Na ruch samochodów niespecjalnie miało to przełożenie, ale pieszych zdecydowanie mniej. I o to chodzi. Szczęśliwi są wyprowadzacze psów, wiem to z autopsji :)
Co do samej jazdy - ruszyłem z pewnymi obawami, montując na wszelki wypadek kamerkę. Nie przypadała się - policji nie widziałem w ogóle, jedynie straż miejską w Puszczykowie. I to z daleka.
Trasa to "kórełko": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Mieczewo - Mościenica - Kórnik - Skrzynki - Zemsta Adolfa - Borówiec - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęcka - Las Dębiński - dom.
Z ciekawostek: pociągów jeździ ostatnio jak na lekarstwo, ale jak mi się trafiły, to w kumulacji. Na Minikowie piętnaście minut czekania, w wersji: pięć minut czekania na jeden, dziesięć na drugi. Czemu pomiędzy rogatki były zamknięte, wie jak zwykle tylko PKP.
Wiało. Ale to nie nowość :)



Tutaj coś nie zagrało :) Początkowo myślałem, że tylko źle zawieszono, ale spojrzałem na dół... :)
- DST 51.40km
- Czas 01:50
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 209m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Mumin pandemiczny + rządowy zakaz pedałowania?
Wtorek, 24 marca 2020 · dodano: 24.03.2020 | Komentarze 36
Dalszy ciąg próbowania zachowania normalności w czasach zarazy. Powoli się przyzwyczajam.
Dzisiaj - z powodu wschodniego wiatru, słabszego, ale na polach dającego w kość - wykonany został "muminek" w wersji odwrotnej niż zazwyczaj, czyli: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Tak się złożyło, że wyszedł typowo koronawirusowy ślad. W Puszczykowie zdiagnozowany został bowiem jego pierwszy w Polsce egzemplarz, nosicielka mieszkała w Czapurach, a pracowała na Dębcu. Sporo jak na jeden wyjazd.
Foty tylko klasyczne, bo nie było za bardzo czasu i motywów na jakieś większe sesje.

Z tego co słyszę (słucham właśnie konferencji), w końcu nie będzie można formalnie łazić grupami. Cieszy mnie to bardzo. To jest ograniczenie, które uważam za dobre, z jednego względu - jeśli będzie stosowane w praktyce, zminimalizuje pewnie ryzyko kolejnych możliwych pomysłów, czyli na przykład zakazu wychodzenia w ogóle. Już nie mówiąc o jeździe rowerem.
EDIT: lekko się pospieszyłem z pochwałą. Konferencja Rządu RP była około trzynastej, niedługo będzie szesnasta, a analiza słów naszych geniuszów precyzji wciąż nic nie mówi o tym, czy przypadkiem jutro policja nie będzie łapała rowerzystów za to, że wyruszyli na trasy. Strona Premiera jest nieaktualna, o dzisiejszych decyzjach milczy. Jedyne co znalazłem, to info z Onetu: "nie wolno korzystać z bulwarów, parków, czy placów zabaw. Zabronione są rekreacyjne wyjścia do parków, lasów, na spotkania. Aczkolwiek rzecznik ministra zdrowia na zadane przez Noizza pytanie o bieganie i jazdę na rowerze odpowiedział: Można". Czyli co, jednoosobowa rekreacja w lesie na rowerze jest zakazana, ale sama jazda na dwóch kółkach już nie? Szosą można czy nie? Logiko, przybądź!
- DST 55.10km
- Czas 01:57
- VAVG 28.26km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 3.0°C
- Podjazdy 165m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
NEstory
Poniedziałek, 23 marca 2020 · dodano: 23.03.2020 | Komentarze 6
Czyli kolejny z kursów na północny-wschód, wietrzny i zimny. Jednak dzisiaj jakby ciut łagodniej było. Ale tylko minimalnie - zmarzłem konkretnie, szczególnie podczas walki z podmuchami.
Trasa to sporomiejskie kółeczko: Dębiec - Wartostrada - Malta - Warszawska - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Kostrzyn - Skałowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - Poznań.
Przygód nie było, prócz może jednego klaksoniarza, który na DK92, gdzieś przed Paczkowem, mnie obtrąbił. Zapewne kolejny as czterech kółek, dla którego po dwa pasy w każdą stronę i pas zieleni pośrodku z automatu oznaczają autostradę. Albo pomylił mnie z koniem, bo one - zgodnie z oznakowaniem - faktycznie tamtędy poruszać się nie mogą :)



Mimo pandemii, jedno pozostaje niezmienne - znajomość pisma obrazkowego na Malcie. No wciąż nie idzie (dosłownie) odróżnić piktogramu z rowerkiem od tego z ludzikiem :)

A tak poza tym? Dębina wciąż pełna ludzi. Ale nie ma się co przejmować. Wszystko w porządku :)
- DST 52.70km
- Czas 01:57
- VAVG 27.03km/h
- VMAX 55.50km/h
- Temperatura 3.0°C
- Podjazdy 240m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wiatr, chłód i bezmózgowie
Niedziela, 22 marca 2020 · dodano: 22.03.2020 | Komentarze 6
Zimno
jak wczoraj, a może nawet bardziej, wiało jak wczoraj, a może
nawet bardziej. Średnia tragiczna jak wczoraj, minimalnie bardziej
:)
Z trasą
nie kombinowałem, tylko wykonałem klasyczne w tę i z powrotem:
Dębiec – Wartostrada – Malta – Główna – Bogucin –
Janikowo – Kobylnica – Bugaj – Biskupice – Janikowo, gdzie
wykonana została nawrotka. Jak zwykle się łudziłem, że skoro
miażdżyło mnie non stop w jedną, to zrekompensowane to zostanie
poezją w drugą stronę. Tak jak napisałem - się łudziłem :)
TUTAJ Relive.
Chwilę
spędziłem nad Jeziorem Kowalskim.


I w
końcu miałem okazję zobaczyć, jak wygląda abstrakcja na drodze
do Pobiedzisk. Dawno mnie tu nie było, ostatnia wersja, jaką
pamiętam, to te słupki ustawione centralnie na linii krawędziowej. Teraz – o czym już wiedziałem – jest jeszcze
ciekawiej, o tak:


Co
autor miał na myśli? Zaprawdę, nie wiem. I może nawet lepiej :)
Tutaj lekko obgryziony pan Piast. A z tyłu jeszcze bardziej zdezelowane resztki koźlaka.
No i czas na kolejne smętne słowa na temat ludzkiej głupoty. Oczywiście chodzi o tych, którzy w dupie mają to, co nawet ja, urodzony sceptyk, siłą rzeczy musiałem wziąć sobie do serca. Solidarnie wszystkie media trąbią o tym, że wychodzić można, ale należy robić to albo samemu, albo we dwójkę (raczej nie więcej) osób, które ze sobą i tak mieszkają lub mają codzienny kontakt. Praktyka? Proszę bardzo - foty z dzisiaj (sorry za jakość):


Było tego wiele, wiele więcej. OK, chcą ryzykować we własnym gronie, ich sprawa, jednak w większości przypadków nie da się ich nawet bezpiecznie wyminąć. W przypadku pierwszego zdjęcia niemal wjechałem w pannicę po prawej, bo pysk miała w smartfonie. W przypadku ostatniego - musieliśmy wejść w las, bo towarzycho ani myślało się ścieśnić. A parking na Dębinie zawalony samochodami. Chodzenie po moich codziennych ścieżkach przypominało zwiedzanie labiryntu. Gdyby choć to byli ludzie z psami, które wybiegać się muszą, nie byłoby problemu, ale tu kursowały radosne, wielgachne pielgrzymki, młodzi, średni, starzy - miks kompletny. No i przez takich właśnie imbecyli pojawi się w końcu zakaz poruszania po lasach, a może i drogach, prędzej czy później :/
Włosi pokazali, że brawura kosztuje sporo. W pierwszych dniach paniki u nas sądziłem, że będzie inaczej. Bo było. Niestety, się skończyło. Dobrze, że jest zimno.
- DST 52.50km
- Czas 01:56
- VAVG 27.16km/h
- VMAX 53.50km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 245m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Koronazima
Sobota, 21 marca 2020 · dodano: 21.03.2020 | Komentarze 25
Miałem już okazję pisać o koronawiośnie, czas na koronazimę. Bo co prawda te pięć stopni na plusie to może nie idealny przykład tej pory roku, ale połączenie z tym arktycznym, mega mocnym czymś, co urywało łeb przez całą drogę, powodowało, że odczuwalnie było lekko na minusie. I tak ma być przez najbliższe dni. Tak jak już wspominałem, zysk z tego jest jeden - ci, którzy wałęsali się bez celu, mimo że to niewskazane, zdezerterowali, przy okazji uniemożliwiając mi dziś obejrzenie "Outsidera" na HBO (zawiecha co pięć sekund). Ale jestem w stanie ponieść tę ofiarę (Netflix jakoś jeszcze śmiga), bo są inne domowe rozrywki, a także góra książek do nadrobienia :)
Dzisiejsza jazda to północna, lekko rozbudowana "pietruszka": Dębiec - Wartostrada - Malta - Głowna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Bałtycka - Wartostrada - Dębiec.
O średniej nie wspominam. Po co się denerwować? :)


Miłym zaskoczeniem był nowiutki asfalt za Karłowicami. Wreszcie!

Najfajniejszym momentem wyjazdu było spotkanie z kopytnym ziomalkiem w Mielnie. Najpierw radośnie latał sobie z większą ekipą...

...by potem przydreptać bliżej mnie...
...za co dostał nagrodę w postaci świeżej trawki. Świetny gość, z niebanalnym fryzem, jęzorem mrówkojada i spojrzeniem nie do powtórzenia :)


Co ważne - to zwierzę, nie człowiek, więc czułem się bezpiecznie przy tej odległości :)
- DST 53.20km
- Czas 01:52
- VAVG 28.50km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 265m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kierunek: żelastwo
Piątek, 20 marca 2020 · dodano: 20.03.2020 | Komentarze 23
Kolejny
dzień ogólnopolskiej ”kwarantanny”. Czytaj: na mieście korki
może nie takie, jak w zwykły dzień tygodnia, ale już jak rano w
sobotę – owszem. No ale trochę to zrozumiałe – nadeszły
paskudne czasy, gdy lepiej jest jeździć samochodem niż komunikacją
publiczną. Na szczęście rower pozostaje wciąż poza wszelkimi
kategoriami :)
Aha, z
informacji z trochę dalszej niż poznańska perspektywa –
koronawirus dotarł do Jeleniej Góry :/ Okazało się, że jej
nosicielem jest 71-letni emeryt, który dorabiał sobie w PKS-ie
kursami na trasie do Szklarskiej Poręby. Brawo.
Co do
dzisiejszego kręcenia – wiało z północny, tamże więc się
udałem. Czyli calutki Poznań z dołu na górę i z góry na dół
musiał zostać zaliczony. Na szczęście Wartostrada trochę
ułatwiła to zadanie. Wyszedł więc taki oto ”tamponik”: Dębiec
– Wartostrada – Chemiczna – Gdyńska – Koziegłowy –
Czerwonak – Owińska - Bolechowo – Promnice – Biedrusko –
Radojewo – Naramowice – Lechicka – Wartostrada – Dębiec.
Miałem
chwilę czasu, więc pozwiedzałem sobie po raz kolejny okolice
pałacu w Biedrusku. Cisza, spokój, żelastwo stoi jak stało. W
sumie fajny klimat.











W
Owińskach zatrzymałem się, żeby obejrzeć ruiny po byłym
szpitalu psychiatrycznym, o dość mrocznej przeszłości
(zamordowanie jego pacjentów przez Niemców w ramach akcji T4
podczas II Wojny Światowej). Niestety, ciężko ująć ten obiekt.
Pytanie do Marcina (BS-owy Lapec): wiem, że jako miłośnik GKS-u darzysz wielkim uczuciem Ruch Chorzów. To Twoje dzieło? :)
No i
jak zwykle jadąc odcinkiem Owińska – Bolechowo – Promnice –
Biedrusko musiałem walczyć z debilnymi zakazami jazdy rowerem oraz
abstrakcyjnymi, kostkowymi śmieszkami. Miałem więc czas, żeby
zdobyć koronny (nomen omen) argument, że zagrażają one zdrowiu i
życiu. Jak bowiem zachować odległość metra na czymś, co samo ma
niespełna tyle? Ha! :)

Aha,
faktycznie budują to, co widziałem jakiś czas temu u Kamila – objazd
brukowanego odcinka Wartostrady na wysokości Śródki. Pomysł
świetny, zdecydowanie ułatwi życie.

Kolejne dni zapowiadane są jako zimne i wietrzne. Ma to jeden plus - ludzkość może się w końcu pozamyka w chałupach.






