Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2022

Dystans całkowity:1752.30 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:64:44
Średnia prędkość:27.07 km/h
Maksymalna prędkość:63.30 km/h
Suma podjazdów:6091 m
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:56.53 km i 2h 05m
Więcej statystyk
  • DST 57.10km
  • Czas 02:01
  • VAVG 28.31km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 100m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zajemgliście :)

Poniedziałek, 31 października 2022 · dodano: 31.10.2022 | Komentarze 5

Dzisiaj miałem tyle roboty, że nawet nie byłoby czasu na dodanie rozsądnego wpisu.

Więc... dobrze, że było jak było :)

A jak było? Zajemgliście :) Od samego rana za oknem mleko, mgła towarzyszyła mi przez prawie połowę drogi. A gdyby nie zmiana czasu, byłaby przez cały czas.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Ładnie było :)
Jedyny bohater dnia
Coś tam było widać :)
Takie oto mgliste perspektywy
Zwierzaków jakoś nie wypatrzyłem :) Za to gdy już wyszło słońce, zauważyłem dzielne drzewo, które wciąż stoi, mimo że nie powinno...
Baloty, krzyż i rozwalone drzewo
...ale wciąż stoi :)
Ostatnie dwadzieścia kilometrów na coraz niższym ciśnieniu - poszła dętka, ale dało się jakoś dojechać.

Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 58.10km
  • Czas 02:00
  • VAVG 29.05km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 130m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nagrzybiony :)

Niedziela, 30 października 2022 · dodano: 30.10.2022 | Komentarze 9

Zmiana czasu na zimowy... Jak ja ją lubię :)

Wyspanie się to błogosławieństwo, więc celebrowałem. Wyjątkowo bez wyrzutów sumienia.

Wyjazd koło dwunastej... To znaczy jedenastej :)

Pogoda znamienita. Tylko pochmurno, choć były i przebłyski.

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosno - Drużyna - Nowinki - Konstantynowo - Pecna - Grzybno - Żabno - Żabinko - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Oczywiście debili na drogach nie zabrakło. Policja prowadzi akcję "znicz", a Polacy jak zwykle "zniszcz" :/

Odwiedziłem w Łęczycy owieczki, koziołki i merynosy :)
Słodziak nad słodziaki :)
Karmionko, jak zwykle
Dwa pocieszne pyszczki
Owczy portrecik :)
Wędrujący koziołek
Koziołek ekwilibrysta
Wypuśćcie mnie stąd! :)
Ciekawski koziołek
Przygotowanie do trykania :)
Spacerujące owce
Co tam, człowiek? :)
Pozujący merynos
Merynos w pełnej krasie
Na granicy powiatów jak zwykle malowniczo.
Kolorowa granica powiatów
Pomiędzy Pecną a Grzybnem
Tu zawsze klimatycznie
Celem było grzyb...
Grzybne robaczywki
...to znaczy Grzybno :) Nie zawiodłem się. Jak zwykle spacerek wśród stawów okazał się owocny. Kormorany, mewy srebrzyste, uciekające bażanty, myszołów oraz wielkie stado gęgaw. Jestem zadowolony.
Pałac w Grzybnie
Na szosę średnio :)
Nad stawem w Grzybnie
Wyschnięte drzewo
Kormorany z Grzybna
Kormoran i śpiące kaczki
Mewa srebrzysta
Udane polowanie
Olbrzymie stado gęgaw
Gęgawy nad głową
Uciekający bażant
Kolejny niewyraźny myszołów
Chmurkowy klimat
Jeszcze wlazł kotek...
Wlazł kotek...
...i wyspana kaczka z Dębiny :)
Było pospane :)




  • DST 57.10km
  • Czas 02:00
  • VAVG 28.55km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 158m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lepszoświatowo

Sobota, 29 października 2022 · dodano: 29.10.2022 | Komentarze 7

Dzisiaj niestety kolejna pracująca sobota. No ale nie ma wyjścia - miało się ostatnio długie wolne, to teraz trzeba cierpieć.

Wyjazd około dziewiątej, pogoda zacna, choć trochę wiało. Jednak jak na koniec października było wręcz cudownie.

Trasa zachodnia, lekko kombinowana: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Gdy jechałem sobie przez Komorniki, nagle poczułem się jak w starym, lepszym świecie. Aż musiałem się zatrzymać i zapytać, czy mogę zrobić zdjęcie, bowiem dwie starsze panie siedzące na ganku domu to coś, co pamiętam z dzieciństwa. Kij z tym, że wszędzie dookoła betonoza i klocki budowane na zasadzie kopiuj-wklej, tu jest klasycznie. Panie okazały się bardzo sympatyczne, wiedziały o co mi chodzi i nawet dały sfocić pieska :)
Stary dobry świat :)
Radość życia :)
Strażnik domu :)
Reszta fotek już bardziej standardowa.
Słońce za Komornikami
Pięknie na klasyku
Mijałem się z prawdziwą bestią.
Mijanka na rowerze jakoś jeszcze poszła :)
No i myszołów nade mną przeleciał. Chyba nawet włochaty.
Myszołów bardzo wysoko
Dystans z dojazdem do pracy, ale Czarnuchem, bo przez Dębinę.




  • DST 57.10km
  • Czas 02:02
  • VAVG 28.08km/h
  • VMAX 52.30km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 135m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świetlnolesiście

Piątek, 28 października 2022 · dodano: 28.10.2022 | Komentarze 8

Muszę przyznać, że było dzisiaj godnie. Szczególnie wizualnie. Choć i pod względem aury jak na październik było zacnie.

Jesienne poranki - o ile są słoneczne - bywają magiczne. Do tego stopnia, że aż musiałem się dzisiaj kilka razy zatrzymać, żeby uchwycić światło przebijające przez las.

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo- Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Pierwszy stop miałem w Puszczykowie, na ten dokładnie widok:
Magiczny klimat WPN-u
Prześwietlenie w Puszczykowie
Potem jeszcze zauroczył mnie klimat ulubionego lasu za Żabnem:.
Las w okolicach Żabna
Piękno lasu
Las od środka
A że wcześniej widziałem przy drodze taki oto znaczek...
Mój przekaz dla zwyroli
...to wyłączyłem bluetooth w telefonie, puściłem muzę na full i zacząłem... wrzeszczeć :) Oczywiście po to, żeby zwierzaki wiedziały, że coś się dzieje i poukrywały gdzieś głęboko. Czy to w czymś pomogło? Pewnie nie, ale jakaś nadzieja zawsze zostaje. A przy okazji zwyrole usłyszeli trochę o sobie, bo między drzewami pięknie się niosło :)

W związku z tym fotek "animalsowych" brak. Z czego się w sumie wyjątkowo cieszę. Jest za to grzybek z ząbkami :)
Zębaty grzybek :)
Jeszcze tylko rowerówka, z wciąż pięknej liściastej Łęczycy.
Wciąż malowniczo :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 52.30km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.27km/h
  • VMAX 53.70km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 110m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Oponując

Czwartek, 27 października 2022 · dodano: 27.10.2022 | Komentarze 5

Dzisiaj miałem być w pracy, ale udało się mieć wolne. Dobra zmiana :)

Wyspałem się. To najważniejsze. A potem w drogę.

No dobra, nie do końca, najpierw musiałem wymienić dętkę, bo wczoraj wieczorem wracałem z pracy kilka razy dopompowując. Problem w tym, że w aktualnych kołach obręcze są na tyle wąskie, że wymiana jest mega upierdliwa, a założenie opony to męczarnia. Założyłem, ale z jednej strony coś biło, o czym przekonałem się już po wyruszeniu. Zamiast wracać do domu podjechałem na stację serwisowania rowerów na pętli tramwajowej, gdzie mogłem spokojnie zawiesić rower i popracować nad prawidłowym ułożeniem gumy. W końcu się jakoś udało, choć kosztowało mnie to sporo nerwów.
Punkt naprawy rowerów na Dębcu - przydał się
Potem już jazda. Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Najważniejsze info: żółw z miejsca, którego nie wymieniam, jeszcze nie zasnął na zimę. Tylko się bardziej kamufluje :)
Żółwik jeszcze nie zasnął na zimę :)
Był również myszołów. Ale ewidentnie nie miał parcia na szkło.
Myszołów w gałęziach
Myszołów zastanawia się czy już odlecieć
No i odleciał
Aha, mech potrafi rosnąć na mostach. Taka ciekawostka.
Mech rosnący na moście
Baloty wciąż obecne.
Baloty wciąż stoją
I tyle. Na koniec jeszcze Warta z poziomu poznańskiej Dębiny.
Jesienna Warta na poznańskiej Dębinie




  • DST 58.50km
  • Czas 02:09
  • VAVG 27.21km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 204m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostateczne oddanie "długu" :)

Środa, 26 października 2022 · dodano: 26.10.2022 | Komentarze 6

W końcu udało się oddać zaległe 80 groszy paniom z piekarni w Stęszewie :)

Tym razem do kosztu pączka (nie mogłem sobie odmówić) doliczony został "dług" i znalazła się reszta.

Misja wykonana, jestem na czysto, ale obiecałem, że będę zaglądać :)

Trasa to oczywiście kondominium: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki – Luboń - Poznań.

Od rana pierwsze skrzypce grała mgła...
Poranna mgła na Opolskiej
Dywan coraz wyższy
Jest klimacik :)
...która odpuściła w połowie drogi, jakoś przed Łodzią.
Słońce nad Wielkpolskim Parkiem Narodowym
Mgliste falujące pole
Tutaj pani, która się lekko zamyśliła podczas "jazdy" :)Pani się lekko zamyśliła podczas
Krówki były.
Wielkopolskie krówki
Mistrzyni drugiego planu
A potem znów mgła.
Świat według mgły
A tu dowód ostatniej na jakiś czas wizycie w Stęszewie.
Drobne za pączka ostatecznie oddane :)
Dystans zawiera dojazdówkę do pracy.




  • DST 56.80km
  • Czas 02:06
  • VAVG 27.05km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 160m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niezaćmieniowo

Wtorek, 25 października 2022 · dodano: 25.10.2022 | Komentarze 8

Od razu zaznaczam, że zaćmienia słońca nie udało mi się przyuważyć. Akurat nad południem Poznania pojawiły się tak gęste i czarne chmury, że nie było okazji. Może gdybym miał czas czekać, coś by się trafiło, ale niestety musiałem lecieć do pracy.

Za to pojeździłem na rowerze - wow, co za zaskoczenie :)

Trasa to znów zachodni klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Niebo było mniam :)
Świat pół na pół
Chmury nad klasykiem
Drzewa już łyse... :/
Miałem też trochę szczęścia - zacząłem objazd od południa, a tymczasem na północy padało, co wnioskuję po tym, że od Dopiewa lało mi się na tyłek od dołu. A mówiąc po ludzku - jeździłem po kałużach. I po liściach. Czyli ostrożnie.

Zwierzaków brak. Tylko szpak. Joł :)
Szpak alpinista
Szpak prezentuje lewy profil
 No i jeszcze motyw z Dębiny. Poniekąd rowerowy. Łapy opadają.
A myślałem, że już nic mnie zaskoczy...
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 63.50km
  • Czas 02:16
  • VAVG 28.01km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Oddać 90 groszy :)

Poniedziałek, 24 października 2022 · dodano: 24.10.2022 | Komentarze 12

Dzisiaj misja specjalna - oddać "dług", który w sobotę zaciągnąłem w piekarni w Stęszewie, gdy miła pani podarowała mi astronomiczne 90 groszy za pączka z racji tego, że nie można było płacić kartą :) A że długów nie lubię mieć, nawet takich, to machnąłem pięć dych właśnie w tym kierunku.

Trasa to oczywiście kondominium - Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki – Luboń - Poznań.

Pogoda dziwna: w nocy padało, więc drogi mokre i śliskie (liście na śmieszkach!) i jazda ostrożna. Natomiast nad ziemią miodzio - klimatyczne słońce, chmurki i bardzo sympatyczna temperatura.

Gdy dojechałem do piekarni, okazało się, że akurat pani z soboty nie było, ale są dwie inne. Ucieszyły się (i pewnie zdziwiły), że chciało mi się przyjechać z taką pierdółką. Przy okazji postanowiłem kupić jeszcze jednego pączka, bo mi smakował. Wyciągnąłem 20 złotych i klops - nie było z czego wydać. Wysupłałem więc znów wszystkie drobniaki, jednak było za mało, więc... panie powiedziały, żebym dowiózł przy okazji :) Hehe, w ten sposób nigdy nie skasuję całości, ale idzie ku lepszemu - teraz jestem krewny już tylko 80 groszy, więc 10 do przodu :) Jedno jest pewne - mam swoją ulubioną piekarnię w Stęszewie, którą będę zawsze reklamował.

Fotki z dzisiaj:
Na DDR-ce w wielkopolskiej Łodzi
Już prawie 100% dywanu w Łęczycy
Sarenki z Witobla
Ulubiona piekarnia w Stęszewie
A wczoraj wykorzystałem ostatni wolny dzień na podjechanie na grób babci do Obornik Śląskich. Wolałem to zrobić teraz, gdy ruch przycmentarny jest o wiele mniejszy. No i jak zwykle przy okazji zrobiłem sobie spacer po pięknych terenach, które zahaczają o Wzgórza Trzebnickie. Latałem po nich jako bachor i zawsze uwielbiałem. Są, stoją, czego niestety o drzewach powiedzieć nie mogę, bo wiele poleciało :/ Jednak klimat pozostał. Fotki poniżej. Nawet - ledwo, ledwo - udało się ujrzeć Ślężę. 
Chryzantemy niezłociste
Lasy Obornik Śląskich
Zielony tunel
Zachodzace słońce w Obornikach Śląskich
Lekki Windows :)
Pustynne klimaty w Obornikach Śląskich
Prześwietlenie iglaków
Pola w Obornikach Śląskich
Popołudnie marzeń
Ostatnie promienie
Zarys Ślęzy widoczny z Obornik Śląski
Aha, i jeszcze dzisiejsza Dębina i połączenie: niebo-ziemia-woda-niebo :)
Niebo-ziemia-woda-niebo
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 51.60km
  • Czas 01:58
  • VAVG 26.24km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krótko i mgliście

Niedziela, 23 października 2022 · dodano: 23.10.2022 | Komentarze 8

Dzisiaj na szybko, bo niedziela zalatana.

Wyjazd wczesny - przed dziewiątą. Oczywiście w półśnie :) 

Trasa zachodnia, czyli klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Było... nudno. Nic się nie działo :)

Aha, no i mgliście. Nawet nie było po co aparatu wyjmować.
Wierzby z Konarzewa
Widoczność raczej średnia
Za to spotkałem Fabiana (lub Fabiankę). Tak, Jacek, zostałeś ojcem imiennym, gratuluję :)

To naprawdę symaptyczna minka :)
Nie mogło być inaczej :)
Dobry znajomy :)
Następnym razem muszę wziąć jakieś pancerne spodnie do moszczenia się mi kota na kolanach :)

Aha, jeszcze z rana: gawron z petem, zrobiony telefonem :)
Gawron z petem sfocony telefonem :)




  • DST 53.60km
  • Czas 02:08
  • VAVG 25.12km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jak osioł :)

Sobota, 22 października 2022 · dodano: 22.10.2022 | Komentarze 13

Znów mam za swoje. Mogłem wstać wcześniej.

No mogłem. Ale znów w nocy odbyłem kurs z Kropą, w wiadomym celu. I musiałem odespać.

Finalnie wyjechałem za późno i zostałem ukarany - łącznie jakieś 35 kilosów w deszczu za mną. Supcio.

Trasa to kondominium. A co! Czyli: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki – Luboń - Poznań.

Początkowo było jeszcze nawet sympatycznie.
Już więcej liści na ziemi niż na drzewach
Śmieszka w Łęczycy
W Mosinie zaczęło kropić, a w Krosinku już regularnie padać. Schowałem się nawet pod wiatą, mając nadzieję, że szybko minie, ale po kilku minutach stwierdziłem, że to bez sensu i jadę dalej. W którąkolwiek stronę bym jechał, wróciłbym mokry. Więc wykonałem cały dystans.

Na chwilkę przestało, akurat gdy zobaczyłem jedyne dzisiaj zwierzaki. W sumie okazało się, że patrzę w lusterko :)
Kopytne z Krosinka
Ktoś do mnie idzie :)
Osiołek najbardziej ciekawski
W lusterku :)
Osiołek z profilu :)
Głaskanko musi być
Wyjątkowo wjechałem na antyrowerówkę w Witoblu. Tylko dlatego, że zobaczyłem tego asa i chciałem mieć fotkę :)
Zjechałem na śmieszkę tylko po to, żeby uwiecznić tego asa :)
W Stęszewie zachciało mi się pączka. Zaparkowałem więc przy piekarni, wybrałem obiekt, a tu niespodzianka: nie można płacić kartą. Oczywiście była kartka na drzwiach, ale przeoczyłem. Już miałem zrezygnować, jednak mila pani stwierdziła, że nie puści mnie głodnego i mam jej 3,90 przywieźć przy okazji. Nie zraziło jej nawet to, że jestem z Poznania i nie wiem, kiedy znów tam będę. Miły gest :) Finalnie udało mi się znaleźć gdzieś zagubione trzy zeta w plecaku, więc jestem winny jedynie najdrobniejsze drobne. Ale miłe wrażenie zostało.
Pączek pocieszenia po kilkunastu kilosach w deszczu
Cóż, wyjazd średni. Zadowolona była jedynie pralka.