Zaskok - glutem w mordę #21
Poniedziałek, 21 grudnia 2020
· Komentarze(17)
Wczoraj wieczorem przygotowałem sobie szosę do porannego wyjazdu na przedpracowego gluta. W teorii wszystko fajnie, wróżki od pogody pokazywały, że z rana przywita mnie słoneczko (no dobra, nie do końca, bo jak się budzę jest jeszcze ciemno) i ładna aura. W sumie nawet tak było, przez jakieś pół godziny. Wypiłem kawkę, zacząłem się oporządzać, praktycznie już wychodzę, zerkam za okno, a tam... deszcz. Łot dle f(l)ak?
Wolałem nie ryzykować gleby na wąskich oponach, tym bardziej, że było niewiele powyżej zera, nastąpiła więc szybka akcja pompowania kół w Czarnuchu, sprawdzenie czy coś od stania przez dobrych kilka dni z niego nie odpadło, transfer lampek z bolidu na bolid i w końcu wyjazd. Lekko po czasie, ale jednak.
Trasa: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań, a finalnie dojazd do centrum.
Nie padało na szczęście jakoś mocno, bardziej było to jakieś narodowe mżenie plus, ale upierdliwe :) Zdarzały się jednak i momenty suchości, o na przykład tu:

Juliusz Cezariusz Łabędzius... Hm. Ktoś przedawkował? :) Kawałek dalej jednak dowód na to, że autor jest jakimś bezmózgowcem, bo tym samym "szprejem" nawalono obok takie gówienko:

Dla niewtajemniczonych: to krzyż celtycki, zwany roboczo c(w)eltykiem, symbol ulubiony przez skrajną prawicę, od niektórych z naszych szanownych posłów z Konfederacji przez część bardziej nawiedzonych kiboli, po łysych dżentelmenów, którym patriotyzm myli się z czczeniem pana Adolfa. A ONR to Obóz Narodowo-Radykalny, takie dziubaski wieszające (symbolicznie, póki co) na szubienicach europosłów i wszędzie widzących żydowskie (a i niemieckie) spiski. Podsumowując: równie dobrze można było na tę ścianę narobić i byłoby podobnie :)
O tak było paskudnie:

W ramach kontrastu więc zaległość z wczoraj. Z Lubonia :) Powstała tam bowiem szopka,


Całkiem nawet sympatyczna. Przyciągająca miłośników (jak to w Luboniu) sebixowych świąt :)

Najfajniejsze w teorii jest to, że szopka jest "żywa", czyli są zwierzaki - króliki oraz kozy. Problem w tym, że jakieś takie mało szczęśliwe, a i trzymane na postronku. Po co?



Akurat mina powyższa kojarzy mi się z "kierowniku, a sianem poratujesz?" :)
No nic, mam nadzieję, iż sebixowe pociechy się za bardzo nie rozwiną i czworonogi wrócą całe i zdrowe w miejsce, skąd pochodzą.
Wolałem nie ryzykować gleby na wąskich oponach, tym bardziej, że było niewiele powyżej zera, nastąpiła więc szybka akcja pompowania kół w Czarnuchu, sprawdzenie czy coś od stania przez dobrych kilka dni z niego nie odpadło, transfer lampek z bolidu na bolid i w końcu wyjazd. Lekko po czasie, ale jednak.
Trasa: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań, a finalnie dojazd do centrum.
Nie padało na szczęście jakoś mocno, bardziej było to jakieś narodowe mżenie plus, ale upierdliwe :) Zdarzały się jednak i momenty suchości, o na przykład tu:

Juliusz Cezariusz Łabędzius... Hm. Ktoś przedawkował? :) Kawałek dalej jednak dowód na to, że autor jest jakimś bezmózgowcem, bo tym samym "szprejem" nawalono obok takie gówienko:

Dla niewtajemniczonych: to krzyż celtycki, zwany roboczo c(w)eltykiem, symbol ulubiony przez skrajną prawicę, od niektórych z naszych szanownych posłów z Konfederacji przez część bardziej nawiedzonych kiboli, po łysych dżentelmenów, którym patriotyzm myli się z czczeniem pana Adolfa. A ONR to Obóz Narodowo-Radykalny, takie dziubaski wieszające (symbolicznie, póki co) na szubienicach europosłów i wszędzie widzących żydowskie (a i niemieckie) spiski. Podsumowując: równie dobrze można było na tę ścianę narobić i byłoby podobnie :)
O tak było paskudnie:

W ramach kontrastu więc zaległość z wczoraj. Z Lubonia :) Powstała tam bowiem szopka,


Całkiem nawet sympatyczna. Przyciągająca miłośników (jak to w Luboniu) sebixowych świąt :)

Najfajniejsze w teorii jest to, że szopka jest "żywa", czyli są zwierzaki - króliki oraz kozy. Problem w tym, że jakieś takie mało szczęśliwe, a i trzymane na postronku. Po co?



Akurat mina powyższa kojarzy mi się z "kierowniku, a sianem poratujesz?" :)
No nic, mam nadzieję, iż sebixowe pociechy się za bardzo nie rozwiną i czworonogi wrócą całe i zdrowe w miejsce, skąd pochodzą.























































