Ten hołmofis, mimo tego, że dostaję przez niego solidnie po kieszeni, ma swoje plusy. O wysypianiu się już kiedyś wspominałem. W marcu fajne również było to, że można było wyruszyć wtedy, gdy robiło się cieplej, a nie z samego rana. Teraz - póki nie ma upałów - też jest to istotne, ale najbardziej za pandemią jest Kropa, która praktycznie codziennie ma solidny spacer. Dziś nie było inaczej, o czym w drugiej części wpisu.
Sama jazda to zachodnia, pustynna pętelka. Przed wyruszeniem cieszyłem się, że prognozy zapowiadały słaby wiatr. Radość skończyła się praktycznie od razu, bo w praktyce wciąż wiało solidnie (co widać po fałmaksie), choć w porównaniu z ostatnimi dniami ciut słabiej. Raz trafiłem nawet na chmurę czegoś, co jeden z podmuchów skierował z pola na drogę - ciekawe doznanie :)
Trasa: Poznań - Luboń - Wiórek - Łęczyca - Wiórek - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Plewiska - Poznań. Relive dzisiaj działa, więc czai się TUTAJ :) A po południu wspomniany spacer. Zdecydowałem się w końcu wyruszyć do Wielkopolskiego Parku Narodowego, zaliczając między innymi piachy w Wirach, pagórki w Puszczykowskich Górach oraz... wodospad na granicy Łęczycy. Poniżej galeria. I niech ktoś mi jeszcze powie, że okolice Poznania są nudne! :) A, i niech mi ktoś znów wpadnie na debilizm z zamknięciem lasów - będę gryzł!
Evita - no na szczęście :) WPN to jakby nie patrzeć park narodowy, pod ochroną, coś tam tną, ale to nie Podleśnictwo Babki, choć graniczne. Uff :)
Kolzwer - dokładnie, nawet te piesze :) W sumie w lesie takie najbardziej lubię. Dzięki!
Lapec - oby. Coś tam pozamykali, ale to w związku z suszą, jak się ludzkość zachowa ciężko przewidzieć. Albo w sumie łatwo. Jednak jak się okazuje lasy i Ekstraklasa to najważniejsze punkty odmrażania polskiej gospodarki, więc może już się wygłupiać nie będą :) Oj, wiem, WPN wielbię odkąd poznałem :) A nie tylko Kropa, ale i my będziemy mieli deprechę gdy wróci regularność ;/
Roadrunner - hehe, na razie tylko uszy do góry postawiła i się dziwiła, co to za dziwne psy latają za ogrodzeniem i beczą zamiast szczekać :)
No niestety, w obecnych czasach ich zamknięcie było by mniej głupie aniżeli te ostatnie. Podpowiadać jednak nie zamierzam i będę liczyć że ludzie nie będą "szaleć" podczas suszy w lasach, dając pretekst :).
Wodospad nie ujął mnie aż tak bardzo, jak ogólny klimat WPN-u ;]. Mega jest :)
BTW: oj będzie Kropę samotność przez część dnia boleć xD. A taka szczęśliwa na fotkach :)))
O ja cię kręcę, ale scenerie!!! Kropa musi być przeszczęśliwa w takich okolicznościach przyrody :) Warto szukać takich miejsc, na szczęście jeszcze nie wycięli i nie zaorali wszystkiego.
Marecki - dzięki :) Oj, zagadka z tym wiatrem. Jak zwykle.
JPbike - ha, nie sądziłem, że Ciebie zaskoczę czymś związanym choć trochę z WPN-em :) Wodospad jest na rzeczce Wirynce w Łęczycy. Najprościej trafić tam jadąc ulicą Polną, to równoległa do Łęczyckiej. Jak jedziesz z Poznania do Puszczykowa to skręcasz w prawo, oczywiście olewając ten nieszczęsny zakaz jazdy rowerem, wspinasz się pod górkę i patrzysz wciąż w prawo - zrobili tam ostatnio fajny punkcik rekreacyjny i w końcu widać wodospadzik. Aha, jeśli nie znasz tej okolicy to warto, są dwie uliczki z podjazdami 11%, kończące się w polu :)
Bitels - ano! Dzięki :) Kropa oduściskuje ;)
Ania - również dzięki :) Po zmęczeniu psa wnioskuję, że jest mega szczęśliwa, gorzej jak wróci "normalne" łażenie do pracy...
Huann - troszkę pokropiło (nomen omen) ostatnio, może to dlatego? :)
Super wodospadzik.. Wiatrem także byłem dziś zdziwiony. Miało być cicho (według windy), a jak wyjechałem na pole to mi łeb wyginało. Skąd to, nie wiadomo..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"