Ale dziś zostałem zmasakrowany... Wczorajsze warunki, też ciężkie, to miodzio w porównaniu z tym, co wiatr robił ze mną w dniu dzisiejszym. Co prawda sam sobie bat ukręciłem, bo wybrałem szlaki kompletnie nieosłonięte, ale w sumie coraz ciężej o takie, gdzie można się gdziekolwiek schronić.
Ruszyłem dość późno, bo przed dziewiątą - wcześniej się nie wyrobiłem, gdyż łóżko ma magiczną siłę przyciągania :) Ruszyłem na wschód, szlakiem kombinowanym, bo innym się aktualnie nie da: z Dębca przez Hetmańską, Rondo Starołękę, Żegrze, jakieś ratajskie osiedla, których nie odróżniam od siebie, Franowo, Szczepankowo, Tulce, Gowarzewo, Siekierki, Paczkowo, Jasin, Swarzędz, Antoninek, Miłostowo, Warszawską, Maltę i Wartostradę do domu.
Było szaro, paskudnie, zimno i w ogóle. Przy czym "i w ogóle" zawiera wszystko, co niesympatyczne :) Średniej więc nawet nie komentuję.
Fotki z jazdy też nijakie. Najpierw wciąż mocno trzymające się w Polsce buractwo... ...potem prawdziwa okazja: można kupić takie coś: Co to jest? Nie mam pojęcia, ale przypomina Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach, choć jest mniej melodyjny :)
Nastąpiła też chwila zadumy nad Maltą, wraz z Klemensem. TUTAJ Relive, a reszta to dojazd do pracy. I nie tylko.
No właśnie, jednak udało mi się odwiedzić moją ulubioną imprezę, przy której wszystkie Śmroodstocki czy Ołpenery się kryją, czyli coroczną wystawę makiet kolejowych, przygotowywaną przez Poznański Klub Modelarzy Kolejowych. Rok temu byłem (tu relacja, powstał nawet filmik), w tym sądziłem, że z powodu bytności w robocie nie dam rady, a tu proszę. Niech oficjalną wersją dla mediów będzie, że zdążyłem przed :)
Godnie było, jak zwykle! Dodatkowo udało mi się uchwycić koło Okrąglaka specjalny tramwaj kursujący z okazji Katarzynek (to bodajże Konstal 102 Na). Za plecami - żeby było jeszcze ciekawiej - odbywała się manifestacja przeciw hodowaniu zwierząt na futra. Oczywiście w pełni popieram walkę z tym okrucieństwem, zaspokajającym najniższe instynkty paniuś - troglodytów mózgowych. I zapełniającym kasę żałosnym prymitywom, zwanym nie wiadomo czemu "przedsiębiorcami", a nie wprost: rzeźnikami. No i dzięki temu zgrabnie przechodzimy do puenty, napotkanej dziś w drodze do roboty.
Malarz - dziękuję Ci bardzo :) Bimba też! :) No i brawo za znajomość poznańskiej gwary!
Evita - oj, te detale są najsmaczniejsze. Bez nich kolejki nie miały duszy. Dzięki za namiar na to muzeum - Cernego uwielbiam, genialnie wzbogacił Pragę o swoją twórczość. Nie wiem czy wiesz, że i w Poznaniu jest jego pomnik? :)
Lapec - fajnie, że akurat w temacie futer poparcie jest chyba wspólne dla wszystkich ludzi myślących :) Szkoda tylko, że nie możemy doczekać się zakazu wykonywania tego barbarzyństwa... Lato może nie, ale wczesna wiosna lub wrześniowa jesień - owszem :)
Huann - tak, chyba to te, co się wkręciły w śmigło wkrętacza. Który zresztą, z tego co pamiętam, miał wytrzymałość na zgniecenie i temperaturę dziesięć razy większą od pasażera tramwaju :) A to już hardkor! :)
Kolzwer205 - kolej generalnie ma "to coś", ale w miniaturze urasta ono gigantycznie :)
A jest :) Jaromira N. zresztą miałem kiedyś okazję poznać na bankiecie u Andrzeja S. - co prawda tylko dobry den wymieniliśmy na dzień dobry, ale zawsze to coś :)
Nie pamiętam, jak się nazywały te świdrujące krety z jednej z Ksiąg Tytusowych, ale od razu mi się skojarzyło z turbokretem :)
Endo nie zając, a co do wychuchola, to czytałem dziś o... śrubokrecie. Bez "ę" :) A jest też o takim stworzeniu piosenka pana Nohavicy: https://www.youtube.com/watch?v=Eh5d8-dCRwg
A propies zwierzątek futrzastych, to, jak już wspomniałem na Endo - wyszła Ci dzisiaj trasa wychuchana, bo w kształcie niejakiego wychuchola (bezogonka). A kolejka (albo ze trzy) - w sam raz na taką wychucholoną aurę!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"