Rude Rudawy i łysa Łysa Góra :)
W sumie w tytule zawarłem większość tego, co chciałbym dzisiaj poruszyć :) No ale coś naskrobać trzeba.
Niestety, musiałem ruszyć dość wcześnie, bo koło ósmej, więc widoczki początkowo były jeszcze zamglone, a chmury malowniczo mieszały się ze szczytami. To jednak cale piękno gór - niby te same i takie same, a zawsze inne.
Na początek za swój cel obrałem przepustkę do płaskiej północy, czyli słynną Kapellę. Żeby jednak tam dotrzeć, najpierw musiałem przedrzeć się przez Zabobrze, bo dopadła mnie jakaś pomroczność jasna i zamiast ominąć tę najbardziej gównianą z jeleniogórskich dzielnic objazdem, wybrałem sobie wersję najkrótszą. Do tego jeszcze postanowiłem jechać zgodnie z przepisami, czyli śmieszkami. Oj, nigdy więcej - nie dość, że wytrzęsło, to jeszcze czekały na mnie zawsze czerwone światła, które w Jeleniej ustawione są jeszcze bardziej debilnie niż w Poznaniu. A to już sztuka. Plus jedyny? Widok na centrum z estakady.

No i jeszcze mural klubu mojej młodości - Karkonosze w sercu noszę! :)

W końcu zaczęła się wspinaczka - z domu do szczytu miałem ponad dwanaście kilometrów, z czego jakieś osiem pod górę. Lubię to ;)
Najpierw jednak - ku swemu zaskoczeniu i swej radości - natrafiłem na zapomnianą, przeterminowaną o ponad miesiąc, dożynkę! Dziwiszów, dzięki za sprawienie mi frajdy :)

To zdecydowanie była PANI dożynka :)

O samym podjeździe nie ma co za wiele pisać, lepiej popatrzeć :)





Głównym celem była Łysa Góra. Czemu? A, znów nie będę się rozpisywał :) Aż muszę dodać serię zdjęć podobnych do siebie, bo nie mogę się zdecydować, które wkleić.





Jeszcze rzut okiem na zupełnie niedoceniane Góry Kaczawskie...


...i sru w dół :)
Trochę kilometrów miałem jeszcze do zrobienia, więc kierunek był oczywisty - Rudawy Janowickie.

Najpierw przetestowałem po raz kolejny obwodnicę Maciejowej (świetna sprawa, choć pobocza wciąż brak), by dotrzeć najpierw do Radomierza...


...a następnie do Janowic Wielkich, gdzie zahaczyłem o "mój" leśny strumyk...



...i podrapałem za uszkiem znajomego trolla :)

Potem już nawrotka przez Trzcińsko, gdzie w okolicach najlepszego widoku na Sokoliki...


...czekała mnie niespodzianka. I to jaka! :) Piękno w pełnej krasie.


Potem już nuuudy....

...i do domu.
Oj, piękna mi się jesień trafiła, muszę przyznać. Warto było przełożyć wolne o kilka dni, bo nie widzę tu siebie tydzień wcześniej, gdy lało, wiało i generalnie nap... nooo..., nie było ładnie :) I się nawet dożynka trafiła! A sama trasa powinna zostać przeze mnie opatentowana, bo to istny jelonek :)
TUTAJ Relive.
Komentarze (16)
No fakt... Trzymam więc kciuki za reaktywację Rozwoju, a przy okazji za wyżyny Karkonoszy! :)
Trollking 21:07 piątek, 18 października 2019
I tak są w lepszej sytuacji niż Rozwój, który na zapleczu ekstraklapy grał jeszcze trzy lata temu. Gdzie teraz jest (a raczej gdzie go nie ma) większość wie. Szkoda gadać.
Lapec 05:28 piątek, 18 października 2019
Evita - no to... do dzieła! Szykować wyprawę! :)
Lapec - hehe, dobrze, że ja miałem opcję drobnej korekty :) Murale muralom nierówne. Szkoda, że drużyny piłkarskie też, bo pamiętam czasy świetności KSK, czyli dwa sezony na zapleczu ówczesnej wersji Ekstraklasy. Teraz... szkoda gadać.
Trollking 20:58 czwartek, 17 października 2019
Też się nie widzę tydzień temu, a nie czekaj ;))))
Widoczki genialne, a te stwierdzenie że wrzucę parę fotek bo nie wiem na które się zdecydować brzmi ... jakoś znajomo :)
O ile za muralami nie przepadam, to te wykonane fachowo aż się miło ogląda :)
Lapec 12:14 czwartek, 17 października 2019
Niezła lala z tej Pani Dożynianki! :D
NO, kurka, ale roznieciłeś apetyt na góry tymi zdjęciami!
Evita 06:55 czwartek, 17 października 2019
Huann - rozbrykane, tylko nie wiadomo czemu z zasłoniętymi ślepiami. Może z okazji słońca. Ale zauważyłem, że w ogóle im to w brykaniu nie przeszkadzało :)
Malarz - dziękuję :)
Grigor - oj tak. Zresztą sam wiesz, bo byłeś :)
Trollking 20:25 środa, 16 października 2019
Ech te Rudawy :-) Pięknie to mało. Idealne na rower dodam.
grigor86 20:02 środa, 16 października 2019
Istny album! Pięknie :)
malarz 04:13 środa, 16 października 2019
Napisałbym 3x TAK! - gdyby zdjęć było 3, a tak...musiałbym się rozpisać ;)
A te koniki w Trzcińsku rok temu spotkaliśmy z M. w drodze ze stacji PKP do Szwajcarki - miło widzieć, że wciąż rozbrykane :)
huann 22:32 wtorek, 15 października 2019
Jest to wielce prawodpodobne :)
michuss 22:12 wtorek, 15 października 2019
O, może to ten sam, którego słabo widać na fotce z Gór Kaczawskich (które widać tak samo słabo)? :)
Trollking 21:57 wtorek, 15 października 2019
Mam fajne wspomnienia z Łysej Góry. W 2014 spędzałem tam fajne wakacje z córką i tam też pierwszy raz w życiu jeździła na "pełnowymiarowym koniu :)
michuss 21:48 wtorek, 15 października 2019
Ania - dziękuję :) Jelonek pewnie też :)
Roadrunner - oj, ma :) Dzięki, faktycznie, lekko poszalałem dzisiaj ze zdjęciami. Ups :)
DaruS - zwinięte w biegu, niech będzie taka oficjalna wersja :)
Trollking 20:32 wtorek, 15 października 2019
A gdzie ten jelonek kopyta ma? No napatrzec sie nie można na te fotki.
DaruS 19:48 wtorek, 15 października 2019
Pani dożynkowa zdecydowanie ma czym oddychac hehehe.
Ale fot napierdzielone ale takich widokow to warto nawalic na bloga. Gratulacje fajnego wypaduuu w Górki
Roadrunner1984 19:26 wtorek, 15 października 2019
Rewelacja! Ale super widoczki i faktycznie wyszedł Ci piękny jelonek :).
anka88 18:52 wtorek, 15 października 2019
Trollking
Poznań
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"
| Dystans całkowity | 241342.10 km |
| Dystans w terenie
| 4.00 km (0.00%) |
| Czas w ruchu
|
365d 21h 16m |
| Suma w górę |
788209 m |
| Prędkość średnia: | 27.48 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny