Szczerze mówiąc (pisząc), to opisywanie moich dzisiejszych rowerowych męczarni słabo mnie, a już na pewno tych, którzy tu wchodzą, bawi, więc postaram się zawrzeć jedynie najważniejsze elementy. I miejmy to z głowy :)
Zimno - idealne zero, nic wyżej, nic niżej.
Sucho - mimo że w nocy prószyło delikatnie. Za to plus.
Wietrznie - i to jak... :/ Jako że głównym mijanym przeze mnie motywem były pola łamane na łąki, ewentualnie widok na rzeźnię w Robakowie, to osłony przed nim nie miałem żadnej. Silny tak jak wczoraj, podobnie przejmująco zimny, włażący w każdy nieosłonięty fragment pyska, robił ze mnie miazgę niczym bezalkoholowy browar u smakosza spod sklepu nocnego. I tyle na ten temat - dziękuję, nie chcę więcej. Wynik wyszedł tragiczny, ale nie mogło być inaczej.
Robienie po drodze zdjęć nie było potrzebą pierwszego wyboru, jednak udało mi się to w dwóch miejscach: nad A2-ką, choć tu i tak mało brakowało, a rower radośnie odleciałby sobie w kierunku autostrady... ...oraz w "przydomowym" lesie. O dziwo do tej pory wciąż przejezdnym, nawet szosą. Jest tak paskudnie, że aż ciężko uwierzyć, iż jeszcze niedawno wychwalałem tegoroczny listopad pod same niebio... to znaczy piekła :)
Nie kandydatem, a kandydatem na kandydata - nim może zostać każdy, nawet Ty i Petru. ;))
"Te wklejane przez mnie" - wklej sobie lepiej słowniczek. :) Tak czy owak - promocję robię, nie zaprzeczysz. ;p A z tymi górami to klikasz jak Katana i Wilkołak - Wy nic nie macie wyczucia marketingowego - napięcie należy stopniować! ;p Poza tym ja - mam perspektywę kilkudziesięcioletnią. ;))
Za to gdybyś Ty mnie poznał wcześniej, to z Jeleniej byś się wyprowadził bezpośrednio do Berlina. :))
Jeśli się chce być precyzyjnym, to się tak samo cytuje :)
"A ja mogę rzucić się z mostu albo zostać kandydatem na kandydata na prezydenta PL" - pierwszego Ci nie życzę, ale to drugie... Mógłbyś? Najlepiej z ramienia PiS? Prooooszę :) Duda ma wciąż zaskakująco wysokie poparcie, a tak byłby spokój :)
Robienie zdjęć z tych terenów zawsze będzie robiło wrażenie na nizinach. Te wklejane przez mnie też się z tego co widzę podobają - tyle że ja wracając do swojej rodziny na te kilka dni, zawsze jadę w jakieś góry, Ty na razie jakoś średnio ruszyłeś :)
Wiem co zapodałem równie dobrze jak Ty wiesz, który cytat tyczył się Cb. ;p
Mogę przyjechać, mogę się zameldować, mogę mieć, mogę chcieć... co to za wgl dyskusja i argumenty?? :D A ja mogę rzucić się z mostu albo zostać kandydatem na kandydata na prezydenta PL, tyle warte jest te "moganie". ;p Pytanie brzmi: kim jesteś, a nie, kim możesz być. :)
Reklama Jeleniej - no czytelnicy mojego bloga są zachwyceni widoczkami. :) A mieszkańcy Jeleniej są zdumieni, że można sprzątać publiczne śmieci za darmo.. może choć jeden się nad tym zastanowi konstruktywnie... Poza tym niemało, bo 30%, podziela moje poglądy polityczne. ;) ;p
Też w przeszłości zazdrościłem mieszkańcom Jeleniej (a najbardziej mieszkańcom gór właściwych), chociaż gdybym w przeszłości poznał Cię osobiście... to nie wiem. ;)
Moja "riposta" była jedynie wklejeniem tego, co Ty puściłeś w linku - sam spójrz :)
Działka rekreacyjna jako "ziemia" wystarczy? Mogę mieć :) A w parafii chyba jeszcze gdzieś widnieję, bo komunię zaliczyłem, głupi ja (wtedy), a do innej się nie przepisałem.
Boję się właśnie o to Twoje reprezentowanie Jeleniej, bo jeśli ma być utożsamiana z Twoimi postawami/poglądami na blogu, to stanie się mało poważna. A ja na każdym kroku mieszkając w Poznaniu staram się reklamować Jelenią jako miasto, zresztą nie za bardzo muszę się starać, bo tutaj zdanie "pochodzę z JG" wywołuje pozytywne reakcje, czasem nawet zazdrość :)
"Wybory są dymaniem twoich wrogów. Wygrywanie jest dymaniem twoich przyjaciół" - o ten cytat Ci chodziło? :)
Ty mi jakieś niby ekonomiczne, a ja społeczne. Ty jesteś od niedawna w JG, ja od dawna, mogąc w każdym momencie w niej być na takich samych prawach jak Ty teraz. Z tym, że dochodzi do tego jeszcze motyw ludzi, którzy mnie kojarzą - Ciebie póki co ni hu hu :)
Nie wiem, czy wiesz, ale niejeden jeleniogórzanin orze Kotlinę (jak może). Mam "kącik rekreacyjny", mam ogródek - traktorem się bym nie rozpędził, ale grabkami i owszem. :) Właśnie jestem na etapie rugowania intruza. :>
Cały czas używasz argumentów historyczno-sentymentalnych, a ja Ci przedkładam aktualne argumenty formalno-prawne tudzież ekonomiczne. I w tym momencie sobie Klasykiem gębę wytrę. :D
"- właścicielem ziemi i mieszkania w JG; - faktycznym mieszkańcem i użytkownikiem ziemi" - nie wiem czy wiesz, ale czasy feudalne już się skończyły. Zaraz mi napiszesz, że w wolnej chwili orzesz pole :)
Taka między nami różnica, że jako mieszkaniec Poznania mogę w każdej chwili wsiąść w cokolwiek, pojechać do Jeleniej i być w rodzinnym domu czy zabunkrować się u kumpla, w kilka dni przemeldować, zagłosować, wrócić do Wielkopolski i takie tam historie. A Ty? Masz chociaż do kogoś w tej "Twojej" kotlinie się odezwać, z kim pójść na kawę (zimną)? :)
Formalnie jesteś jeleniogórzaninem. I tylko tyle :)
A do parafii się zapisuj prędko, ja nawet nie wiedziałem, że tak trzeba :)
JEZDEM: - właścicielem ziemi i mieszkania w JG; - faktycznym mieszkańcem i użytkownikiem ziemi; - zameldowanym mieszkańcem; - podatnikiem jeleniogórskim; - tutejszym wyborcą ;))
Ty natomiast masz nawet nie pół punktu pierwszego (współwłaściciel mieszkania). Takie są fakty.
A co było w przeszłości, to już inna historia - z akcentem na "historia".
PS. porównania miasta do państwa nie mają sensu, nie żyjemy w starożytnej Mezopotamii. :D
Mors - "masz szczęście i dostałeś taki "prezent" od rodziców i wspaniałomyślnie go przyjąłeś... Podobnie z życiem i wychowaniem w Jeleniej" - o, bardzo ładny wykład, patrząc bardziej ogólnie, na temat braku logiki w przywiązaniu się do danego państwa, skoro wychowanie na danym terytorium nic nie znaczy :) "A co Ty do tej Jeleniej wniosłeś? Co tu nabyłeś? Ile ziemi (w Kotlinie) posiadasz?" - Ty tak na poważnie? To, że płacisz podatek gruntowy czy nawet kupiłeś sobie kawałek działki, mówi jedynie o tym, że to zrobiłeś. Z Jelenią poza tym nie miałeś do tej pory nic wspólnego, prócz okazjonalnych przyjazdów. Rozumiem, że podnosi Cię na duchu opuszczenie wsi i zamieszkanie w mieście, ale nie wygłupiaj się, twierdząc, że nagle stałeś się jeleniogórzaninem z krwi i kości. Pomieszkasz, osiedlisz się, zapuścisz korzenie - spoko, nie będzie "ale".
Lapec - to nie do końca prezent, bo partcypowałem w wykupie. Ale tłumaczyć to niektórym nie ma sensu, skoro wszystko lepiej wiedzą :) Za paszołwon jestem, jeśli jednak musiałbym wybierać między jednym i drugim, a mój kompromis by nie przeszedł :)
Michuss - chyba o to mu chodziło :) Ale poczekajmy na rozwinięcie, co oznacza owe "nie tylko" :)
Nie tylko ;p Tutaj ziemię można kupić taniej, niż USA kupowało Alaskę od Rosji. ;D Takoż mieszkania - w mojej okolicy jest np. aktualnie oferta z urzędu miasta za... 26 kapci. xD Czyli taniej jak gołe miejsce parkingowe w Wa-wie. ;] Kup se ;p do końca życia może się zwrócić licząc tylko to, co byś zaoszczędził na noclegach turystycznych raz do roku w Sudetach. :D
mors, tylko nie pisz, że ten kawałek Kotliny to grunt pod budynkiem, w którym masz to mieszkanie ;))) Przy okazji - najszczerzej gratuluję, ja nie wiedziałem, żeś to kupił! :) Naprawdę gratuluję, fajnie.
Taka tam miła perspektywa xD A prezenty od rodziców się bierze, jak dają. W przeciwnym wypadku miasto/gmina/powiat/Państwo się nimi pewno chętnie "zaopiekują" ;)
Temperatura, temperaturą ale niech się ten śnieg zdecyduję albo pada i zostaję (też bym po puszku pojeździł) albo paszołwon na Syberię.
Współwłaścicielem, bo masz szczęście i dostałeś taki "prezent" od rodziców i wspaniałomyślnie go przyjąłeś... Podobnie z życiem i wychowaniem w Jeleniej.
A co Ty do tej Jeleniej wniosłeś? Co tu nabyłeś? Ile ziemi (w Kotlinie) posiadasz? Jedyne co dałeś od siebie, to zwiększenie depopulacji miasta. :)
A Ukry to po prostu kupują te chałupy tak masowo, że niedługo będzie jak przed wojną, "nasze kamienice, wasze ulice"... ;)))
Mors - Ukraińcy też w Polsce kupują mieszkania tam, gdzie im się podoba, oczywiście jeśli mają kasę :) I trafiają do miejsc, z którymi nie mieli do tej pory nic do czynienia, prócz może turystycznych czy zarobkowych wypadów - ani korzeni, ani rodziny, ani znajomych z dzieciństwa. Ja tu widzę sporo analogii :) Kto nie ma mieszkania w Jeleniej, przepraszam? Przecież pisałem Ci, że jestem współwłaścicielem. Gorzej z Tobą jak z Tobą, nawet dwukrotne tłumaczenie nic nie daje. :/
Huann - fakt, czasem bezrowerowy czas też jest potrzebny. Tylko tak... minimalnie ;)
Gorzej jak z Wilkołakiem, nawet dwukrotne tłumaczenie nic nie daje. :/ Różnica jest olbrzymia, bo oprócz papierów mam mieszkanie a nawet kawałek Kotliny właściwej, w przeciwieństwie do Ukraińców... oraz Ciebie. :))
No jak wolisz teraz oglądać puste pola, to Twoja sprawa, des guistibus... ;p
Huann - pytanie tylko co lepsze: śniegowo i bezwietrznie, ale bez roweru, czy tak gówniano, ale jednak na dwóch kółkach :)
Gizmo201 - myślisz, że mam taką moc? Chętnie bym ją przyjął i narzekał przez cały rok na bezwietrzne dzionki z temperaturą 18-20 stopni :)
Bitels - też nie wiadomo :)
Mors - już Ci tłumaczyłem, że Jelenia jest taka Twoja, jak Polska Ukraińca, który dostał zameldowanie i kartę stałego pobytu :) A nowości mi żadnych nie piszesz, bo miałem te widoki od dziecka, jedynie kiedyś jak był syf, to był wszędzie :)
W MOJEJ :) Kotlinie Jeleniog. wiatru prawie nie ma, do tego jest pięknie, bo biało, a jednocześnie bezpiecznie, bo drogi i chodniki są czyste. Ale jak wolałeś wyemigrować w płaskie pola, to teraz się nie żal. :) Gdyby nie mgły (=brak widoku na góry) to mógłbym mieć taką pogodę cały rok. :))
A w Sudetach piękna zima - i tak jak wczoraj wiało i było mglisto-zimno, tak dziś nie wiało i było mglisto...ciepło :) Nawet na szczycie Śnieżki o zmroku dało radę chwilkę postać i popodziwiać mgły - trochę bez rękawiczek, by robić jakoś fotki.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"