Tym razem w nocy obyło się bez jakichś schizolskich snów, w zamian za to poranek przywitał mnie deszczem. Jeśli mam wybierać, to jednak na przyszłość wolałbym senne mary, ale dobre warunki do jazdy rowerem. Umowa stoi? Hmm, chyba jednak nie :)
Odczekałem do dziewiątej z groszami, już prawie właziłem na chomika, ale przedtem wykonałem ostatni rzut okiem za okno - a tam najpierw ulewa, a zaraz po niej na horyzoncie nieśmiało wyglądające słońce. Postanowiłem, że ryzyk-fizyk, najwyżej się utopię, ale będzie to śmierć honorowa. Wywlekłem crossa i ruszyłem, a że czasu przed pracą już miałem mało, w planach był jedynie glut.
Wiało jak cholera, przez co nawet się cieszyłem, że dłuższa trasa jest wykluczona. Tym samym zrobiłem wschodnio-południową pętelkę, z Dębca przez Hetmańską, Starołęcką, Krzesiny, Jaryszki, Koninko, Szczytniki, Głuszynę, Starołęcką i Lasek Dębiński do domu. O jeździe wolałbym się nie rozpisywać - zmokłem, usyfiłem się za wszystkie czasy, przewiało mnie... No ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, tym bardziej zimą, To na przykład klasyczny widok ze Starołęckiej, w sytuacji, gdy:
- pada deszcz; - pada śnieg; - nie pada deszcz; - nie pada śnieg; - jest słonecznie; - jest pochmurno; - jest zimno; - jest ciepło; - jest umiarkowana temperatura; - szlaban jest zamknięty; - szlaban jest otwarty; - jest jesień; - jest zima; - jest wiosna; - jest lato.
I tak dalej. Ciężko tu zostać zaskoczonym :) W nocy mają być przymrozki - jeśli utrzymają się do rana, niestety z kręcenia nici - jednak trochę jeszcze cenię sobie to moje życie :)
Zarówno ci, którzy nie mają alternatywy, jak i ci, którzy ją mają - samochodziarze samochodziarzom zgotowali ten los. xD Tak jak np. moja Pani Matka - do każdego sklepu ulicę dalej (w małym mieście!) musi podjechać, oczywiście narzekając przy tym na duży ruch i brak miejsc parkingowych. Przetłumaczyć nie w sposób... :/
Tu akurat się wyjątkowo zgadzamy. Samochody są potrzebne, co do tego nie ma wątpliwości. Ale jeżdżenie zawsze i wszędzie autem (przy przynajmniej rozsądnej komunikacji publicznej), do tego najczęściej w pojedynkę, to coś, co z chęcią bym wyplenił. Paradoksalnie najbardziej przez to cierpią nie piesi, nie rowerzyści, a... kierowcy. Ci, którzy nie mają alternatywy i muszą nimi się poruszać.
Przełęcz Karpnicka dziś dziś w miarę przejezdna, ale pobielona lekko śniegiem - rowerzystów nie stwierdzono; jeden pełen drzewa ljesawoz na przełęczowym parkingu robił za smog.
Gości również nie oszczędza - raz jechałem, raz wpadłem w korek + przemęczyłem po ciemku kostkowo - chodnikową DDR-kę. Graty startu, ja jak zobaczyłem dziś rano to białe coś na autach to mi się wszystkiego odechciało heh
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"