Dziś rano poczułem się jak rodowity krakus. Nooo, może bez przesady, bo tam ludzie powoli zapewne zaczynają w drodze ewolucji wytwarzać sobie alternatywne sposoby oddychania, na przykład przez stopy czy najgłębiej ukryte cebulki włosów, ale widok snującego smożku sprawił, że budząc się na Dębcu pomyślałem o Nowej Hucie. W sumie widoki podobne :)
Gdzieś zza tego, co niewyraźne, nieśmiało wystawało słońce, co dawało szansę na sympatyczną jazdę. No i wiatr nie chciał nawet wybić mi szyb wraz z framugami... W teorii: super. Dziarsko wziąłem więc szosę pod pachę i ruszyłem, pełen optymizmu, który już w Luboniu został sprawnie ugaszony przez korek-gigant. Dzięki temu po raz pierwszy w życiu skorzystałem z dobrodziejstwa rozklekotanego i syfiastego chodnika, wrrrróććć, drogi dla rowerów i pieszych zaraz za autostradą. W tej samej miejscowości odcierpiałem jeszcze swoje, potem skręciłem na Wiry. Komorniki, Szreniawę, Rosnowo, Chomęcice, Głuchowo, serwisówki... ...Dąbrówkę, Palędzie, gdzie centralnie przed pyskiem zamknęły mi się rogatki, a ja spędziłem prawie dziesięć minut podziwiając to migoczącą sygnalizację, to szlaban o barwach barierek na ddr-kach, to w sumie trzy składy pociągów. Ostatnie kilkanaście kilosów to Gołuski, znów Głuchowo, Komorniki, Plewiska i do domu. Gdzieś na odcinku między głuchowskim zagłębiem siedzib firm kurierskich a Komornikami jeden z kierowców chciał mnie bardzo uświadomić klaksonem podczas wyprzedzania na drodze, że po lewej jest śmieszka - tak jakbym nie wiedział :)
No i wiatr - dorwała mnie najbardziej klasyczna wersja wmordewindu: gdziekolwiek skręciłem, tam wiał mi w facjatę, generalnie niezbyt mocno, choć fragmentami się rozkręcał. Nie powiem, gnój ma refleks, bo jak widać po trasie zakrętów było sporo. Aha, Endomenda wciąż w formie - dziś fałmaksa wykręciłem podobo na poziomie 807 km/h :)
Dystans zawiera również drogę do pracy w jedną stronę, wieczorem dołożę powrót z niej.
Komentarze (12)
Wtedy odwrotnie: pociągiem na biegun północny - a stamtąd rowerem wzdłuż południka. Ale najgorzej mają mieszkańcy półkuli południowej - tam w ogóle można się wyłącznie przyczepić do gruntu, bo każdy ruch (nie wspominając o jeździe rowerem - chyba, że na poduszce magnetycznej) grozi natychmiastowym odpadnięciem!
Wiatr - wiadomo, zawsze rowerzyście w oczy. A potem postronni się dziwią, że ów rzeczony rowerzysta ma nie raz zawiane spojrzenie ;) Ale np. z takimi górkami to ja wiem, co robić: otóż należy zawsze jechać na południe aż do równika. Wtedy zawsze jest z górki: globus nie kłamie! Byle się zanadto nie rozpędzić, bo można za równikiem spaść! Powrót - pociągiem.
Ps. tymczasem w Poznaniu, jak przystało na pierwszy dzień wiosny, spadł... śnieg. I czeka mnie powrót nie rowerem (wziąłem szosę), a tramwajem. Bicykl zostaje w pracy :/
No faktycznie, z tym rekordem może być ciężko. Ale wierzę w Endo! :) Nic odkrzykiwał nie będę, jak ktoś lubi śmieszki to nie bronię po nich się poruszać, nawet autem. Bylebym ja mógł je spokojnie olewać :)
Huann - będę informował o kolejnych rekordach :) Wiatr pewnie rozpoczął sezon rowerowy i dlatego u Ciebie to samo :)
https://demotywatory.pl/4340297/Pociag-na-trasie-Kolobrzeg-Szczecin-przekroczyl-dzis-predkosc-swiatla => jeszcze musisz poćwiczyć ;)
A co do smogu to bardzo lubimy na Śląsku (w sumie KRK blisko) wiatr bo choć trochę rozwiewa :) Halny to już szczyt marzeń bo rozwieje i jest ciepły ;] PS: jak następny raz Ci ktoś zatrąbi to odkrzycz że statki mają głośniejsze syreny i się nie chwalą :P
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"