JahJah! :)

Niedziela, 11 lutego 2018 · Komentarze(5)

Mimo kosmicznych mocy, starających się siłą nie odczepiać mojej głowy od poduszki, udało mi się rano przed pracą zwlec i po obowiązkowej dawce kofeiny ruszyć na rowerowe szlaki. Po raz kolejny okazałem się bohaterem w swoim, a w sumie to na swoim, siodełku.

Mrozik jakby odpuścił, bo po ostatnich wybrykach te dzisiejsze minus jeden to niemal temperatura komfortowa. Wiatr też niezbyt silny, ale zdeka upierdliwy, z południa ze wschodnimi wariacjami. Taki też kierunek wybrałem sobie do jazdy, kierując się z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Żabinko, Żabno do Sulejewa, gdzie nastąpiła nawrotka. Wyszedł z tego  glut, mimo że nie glut, bo dystans klasyczny :)

Jak widać warunki całkiem przyzwoite, jednak wciąż szkoda mi nowej szosy na solankę i piasek, więc powoli i statecznie pełzam Ventylem. Przy odpowiedniej głośności muzyki/radia/audiobooków prawie nie słychać piekielnych odgłosów, które się zeń wydobywają.

Najwięcej ze słabiutkiej średniej straciłem dziś w Mosinie, bo widocznie trafiłem na moment, gdy skończyła się msza lub promocja w dyskoncie (lub jedno i drugie) i puszki zalały tamtejsze uliczki w stopniu przeogromnym. Jedyny plus tej miejscowości jest taki, że póki co nie wpadł tam nikt na pomysł adaptacji na uruchomionym całkiem niedawno tunelu jakiejś śmieszki, bo wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad tym, co zafundowano nam w Luboniu (no bo gdzie indziej...) na początku 2018 roku (nie 1918!). Oczywiście asfalt za barierką w stanie idealnym, kuszący i smaczny - tu tymczasem mam wrażenie, że tematem zajął się pan Zdzisiu, który jak za komuny potrafił spieprzyć kładzenie klepek, tak za kapitalizmu poszedł z pozbrukowe biznesy, z błogosławieństwem luboniomentalności. Normalnie różki opadają.

Aha, no i jeszcze niezmienny, codzienny motyw z Łęczycy. Jaki? No jak to jaki? :)

On tam chyba kursuje 24h na dobę, w tę i z powrotem. Twardy zawodnik. Kto wie, może ma nawet konto na BS-ie, ksywa Dziadyga51, lub może bardziej antybabilońsko, nowocześnie, zielono i radośnie - JahDyga? :)

A tak przy okazji... :)

Komentarze (5)

Trasa80 - jak zwykle zbyt wielki poziom abstrakcji jak na moje...

Lapec - no to zapraszam do dzisiejszej relacji ;)

Trollking 14:43 poniedziałek, 12 lutego 2018

Warunkami bezapelacyjnie wygrywacie :) U mnie w lasach jeszcze spokojnie idzie bałwana ukulać ;)

Lapec 09:50 poniedziałek, 12 lutego 2018

Mając w perspektywie Twój wpis wiejski bloger (ten z Wierzonki) wolał zamknąć swój kram.

Trasa80 01:32 poniedziałek, 12 lutego 2018

Ja ją najczęściej omijam, jadąc przez centrum Lubonia. W związku z czym mam czas na płacz podczas stania w korkach i na światłach. Pogodny się robię, gdy mijam przekreśloną tablicę z nazwą owego "miasta" :)

Trollking 21:54 niedziela, 11 lutego 2018

O, DziaDzia Dyga :D
Podziwiam pogodne podejście do tematu Dedeerówy: ja bym ją nazwał nie tyle śmieszką, co płaczką ;(

huann 15:38 niedziela, 11 lutego 2018
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa acwma

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]