Kroto-chwile

Piątek, 30 grudnia 2016 · Komentarze(7)
Kategoria Góry

Jako że kierunek wiatru (słabego!) był dziś z grubsza tożsamy z wczorajszym to i ja wybrałem zbieżny kurs. Ruszyłem po dziesiątej, przy solidnie świecącym słoneczku, ale wciąż przy temperaturze poniżej zera. Właściwie to miałem wrażenie, że miałem do czynienia z inwersją, bo czym byłem wyżej tym było mi cieplej. A może to efekt kilku "potliwych" podjazdów? Nieeee, na moje inwersja :)


Trasę wybierałem na żywca (mimo że na trzeźwo). Najpierw ruszyłem do jeleniogórskiej Maciejowej, z której skręciłem ostro w górę w okolice Jasiowej Doliny, a następnie w dół do Wojanowa. Potem ponownie kierunek Rudawy i rzeka Bóbr.

Doprowadziła mnie ona najpierw do Bobrowa (co za zaskoczenie), a potem do odkrycia, że boczna droga po prawej stronie nie tylko jest w o wiele lepszym stanie niż główna, ale też, że została przedłużona aż do samej końcówki Trzcińska, dzięki czemu oszczędziłem koła, jak i poprzez powstrzymanie w ostatniej chwili prawej dolnej kończyny przed naturalną reakcją, pysk kundla, który zaczaił się na mnie pod koniec objazdu :)

Przełęcz Karpnicką pokonałem... no pokonałem. Na dole postanowiłem zaliczyć dziś jeszcze jedną - o nazwie pod Średnicą, która jest skromną wersją autentycznej rzezi (jakby co - letni filmik zawierający jej opis umieściłem kiedyś TU). Dość powiedzieć, że widzieć Sokolik prawie na wysokości swojego pyska, a także uśmiechać się w górach do siebie przy znaku ostrzegającym przed ostrym podjazdem to.. coś co kocham :)



Zjeżdżało się minimalnie szybciej niż wjeżdżało. Dziwne :) Dotarłem do Kowar, w których byłem całkiem niedawno za pomocą... książki. A konkretnie kryminału Wojciecha Chmielarza - "Farma lalek". Miejscowość nosi w niej nazwę Krotowice, ale nikt nie oszuka chłopaka wychowanego w tych rejonach. Czyli - nieskromnie - mnie :)

Czekał mnie już tylko powrót i konieczność nadrobienia masakrycznej średniej, oscylującej poniżej granicy przyzwoitości. Zatrzymałem się więc jeszcze tylko raz przed Ścięgnami, żeby wykonać "rowera na górowisku"...

...i pocisnąć zatłoczoną trasą Karpacz - Jelenia. Dzięki niej zresztą dobiłem z wywieszonym ozorem do najniższego (poza wyjątkami) progu przyzwoitości.

PS. - dla Morsa. Czemu nie ma Ściegien, a od zawsze Ścięgny bez "ś"... nie wie chyba nikt :)


Komentarze (7)

...oraz nasi wschodni sąsiedzi :)

Trollking 21:12 środa, 4 stycznia 2017

Przecież wymowę "SCIęgny" (bez Ś) mają tylko nastolatki sortu Barbie. ;p

mors 20:18 środa, 4 stycznia 2017

I tak ma być :) więc mi się nie mądrzyć, swoi ze Ścięgien wiedzą jaka jest prawda :)

Trollking 19:42 środa, 4 stycznia 2017

Ktoś chyba źle przykleił "ogonek". ;]
A najlepsze, że mieszkańcy tej osady chyba sami nie wiedzą, gdzie mieszkają, bo w internetach pełno jest ofert noclegów w "Ścięgnach" <lol>.

mors 13:50 poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mors - czepialski jak zawsze :) spoko, spoko... Specjalnie dla Ciebie zrobiłem fotę tablicy, która gdy tylko się zmienia to ktoś na niej umieszcza właściwą nazwę. Uprzedzam - nie ja! :) Co prawda zawsze nad "s" nie ma kreski, ale są priorytety :) spójrz tylko na ps wpisu.

Axass - dzięki, dzięki i dzięki! :) Tobie wzajemnie! Wierz mi, że czytanie Twojej relacji z tych rejonów dostarczyło mi pewnie równie pozytywnego kopa. A Twój wynik roczny też miażdży :)

Trollking 22:06 niedziela, 1 stycznia 2017

Noo! Sporo mi przypomniałeś tym wpisem. Dziki nocleg przed Kowarami, Rudawy Janowickie, malowniczy Bóbr i te wszystkie podjazdy - a już zaczęły blaknąć w natłoku prozy życia:). Najlepszego w nadchodzącym Nowym Roku i gratulacje za mega zacny wynik w przebiegu kaemów, co pasja to pasja, szapo ba! Szerokości i mocy w Nowym. Na Rower!!!:)

axass 14:08 sobota, 31 grudnia 2016

@Chłopak wychowany w tych rejonach - "Ścięgna", to Ty masz np. w nogach, ale na pewno nie między Kowarami a Miłkowem. ;pp

mors 01:11 sobota, 31 grudnia 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa iazaw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]