Upalnie i kosiernie

Niedziela, 28 sierpnia 2016 · Komentarze(8)
Mimo moich usilnych starań nie udało mi się dziś wstać tak wcześnie jak wczoraj... No dobra, nie oszukujmy się, żadnych starań w tym kierunku nie było :) Chciałem się wyspać i to nawet mi się udało, a na trasę ruszyłem przed dziewiątą rano, co było oczywiście błędem jeśli znało się wcześniej prognozy, który mówiły o tym, że lato postanowiło ukazać swoje znienawidzone przeze mnie oblicze choć na kilka ostatnich dni - do tej pory dla mnie idealnego - sierpnia.

Teraz kilka słów o wietrze. No bo jak by to było tu bez niego? Od razu uprzedzę fakty i powiem, że oczywiście prognozy się pomyliły, co nowością nie jest, ale wciąż zaskakuje takiego naiwniaka jak ja. Więc wiało mi najpierw w pysk (gdy jechałem na południowy zachód), potem z boku, a potem w pysk (gdy wracałem na północny zachód). Łatwo nie było, ale wina moja, bom uwierzył w gusła, czyli jednolity powiew z południowego wschodu.

Jako że była niedziela to dziarsko ruszyłem Starołęcką, co prawda pustą, ale i tak czekało mnie grzanie się w ciepełku (wtedy zaledwie 25 stopni) przed zamkniętym przejazdem kolejowym. Następnie pozdrowiłem leżącą kawałek dalej DDR-kę (z boku oczywiście) i znalazłem się już na fajnym do kręcenia kawałku prostej Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek. Tam natrafiłem na przydrożną wystawę kosiarek. Modele może niekoniecznie najnowsze, ale najlepsze, niezawodne i niezapychające się chyba nigdy :)

Skoro Rogalinek, musiał być i Rogalin, potem Mieczewo, gdzie pierwotnie chciałem zawrócić, ale jechało mi się na tyle fajnie w terenie zalesionym, że postanowiłem lekko wydłużyć swoją dzisiejszą wycieczkę i dokręcić do Kórnika. Tak zrobiłem, a już na miejscu skręciłem na Borówiec, świadom co mnie w nim czeka. Jest to bowiem jeden z najjaskrawszych przykładów polskiego paradoksu - wiocha ta ma ze wszystkich możliwych stron drogi z praktycznie idealnym asfaltem, jedynie na jej środkowo-wschodniej części znajduje się jakiś kilometr czegoś, za co wujek Adolf pewnie dostał oklaski od miejscowych, ale w czasach, gdy zamawiało się w katalogach najnowsze modele furmanek. Czyli cholerne, rzeźnicze, nieprzejezdne płyty, które nawet mieszkańcy, zaopatrzeni w dobrze zawieszone samochody omijają objazdami (wiem, bo dyskutowałem o tym w pracy z jednym z nich). Udało mi się tym razem je pokonać bez pękniętej szprychy (raz już to przerabiałem) i po chwili (kilka minut z prędkością 20 minus) znalazłem się na perfekcyjnej, równej drodze... Aha, ten sam mieszkaniec, o którym wspomniałem dowiadywał się u źródeł i podobno na najbliższe klika lat nic się w tematyce płyt nie zmieni... :/

Końcówka trasy to walka z wiatrem od Borówca przez Daszewice i Babki znów do Czapur, poznańskiej Starołęki i domu. Oj, napociłem się, żeby wyjść na "swoje" (czyli wyrzyganą średnią na poziomie trzech dych). Nawet dosłownie, bo pod koniec temperatura podchodziła pod trzy dychy. Brrrrr.

Komentarze (8)

Mors - przeskoczyłeś chyba kilka wszechświatów abstrakcji :) nawet ja tak daleko nie sięgam :)

Księgowy - a tak wyszło jakoś spontanicznie. Przepraszam :) dziś już wszystko było zgodne z linią partii :)

Trollking 21:29 poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Zamiast 50tek robisz 60te??? Co to za spisek:-):-):-):-)

Ksiegowy 06:10 poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Przeskakując kilka pośrednich poziomów abstrakcji mogę Ci zarzucić, że oskarżasz wszystkie wielodzietne matki w Polsce o faszyzm. ;)))

mors 22:14 niedziela, 28 sierpnia 2016

Grigor - ale średnia nie przeszkadza w sielskości. Przecież miałem te kilka sekund na kontemplację :)

Mors - nie wiem czy u H., pan z gadki nie wyglądał jakby miał mentalne zdolności do teleportacji, ale dowiadywał się u policjanta, który jest beneficjentem Dobrej Zmiany, więc może Twoje skojarzenie nie było aż tak abstrakcyjne? :)

Trollking 22:07 niedziela, 28 sierpnia 2016

"ten sam mieszkaniec, o którym wspomniałem dowiadywał się u źródeł" - u Hitlera??? ;D;D

Co do krów to znów polemika: model holenderski (czarno-biały) jest bardziej zawodny (słaby, chorowity i delikatny) od krowy czerwonej (tj. brązowej). To czerwonemi orały ongiś co biedniejsze chłopy, to czerwone paść można w śnieżycy...
Jedyny minus: dawały mniej mleka...

mors 21:56 niedziela, 28 sierpnia 2016

Gdybym nie spojrzał na średnią przejazdu, pomyślał bym, zasugerowany zdjęciem. że zrobiło się jakoś tak sielsko u Ciebie.

grigor86 21:48 niedziela, 28 sierpnia 2016

Tego ostatniego nie wiedziałem, ale co do reszty zgadzam się całkowicie! :)

Krowa przyszłością planety! :)

Trollking 20:47 niedziela, 28 sierpnia 2016

Krowa to przykład zwierzęcia idealnego !
Przerabia "zielone" na "białe", "brązowym" wspomaga wegetację ! I tylko ci ekko terroryści mają do niej pretensje o efekt cieplarniany ! :-)

Jurek57 20:07 niedziela, 28 sierpnia 2016
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa trzad

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]