Info
Suma podjazdów to 800373 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień31 - 24
- 2026, Lipiec31 - 19
- 2026, Czerwiec31 - 60
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 51.00km
- Czas 01:39
- VAVG 30.91km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 188m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Na czosnkowym dopingu :)
Niedziela, 23 lutego 2014 · dodano: 23.02.2014 | Komentarze 5
Wbrew logice (a może właśnie z nią zgodnie?) i - tym bardziej - wbrew podszeptom Żony postanowiłem, że skoro jestem przeziębiony, a na dworze pięknie świeci słońce to więcej łyknę go na trasie niż przez okno. Na śniadanko napchałem się masy czosnku i już mi się morda śmiała na myśl, że dziś będzie np. jakaś zmasowana akcja kontroli rowerzystów i będę musiał chuchnąć jakiemuś umundurowanemu jegomościowi. No niestety, akurat dziś nie miałem okazji zabić oddechem żadnego policjanta :)
Zaopatrzony w chusteczki ruszyłem. Zamiarem miała być oczywiście pięćdziesiątka (w takim stanie nawet nie myślałem o większej kilometrówce), pierwotnie w postaci kółeczka - przez Komorniki do Stęszewa i powrót przez Mosinę. Jednak na tyle dobrze jechało mi się drogą 261, że postanowiłem nie skręcać, tylko jechać prosto do Zamysłowa i wrócić tą samą trasą. Oczywiście W OGÓLE nie widziałem nakazu jazdy "ścieżką" i zakazu jazdy szosą w Stęszewie. Eh, oczy już nie te, starość nie radość :)
Zauważyłem, że chyba zaczął się już ten mityczny "sezon". Napstrzyło się od sapiących, wolno jadących i co najważniejsze - w ogóle niewiedzących o co chodzi z tym dziwnym odmachiwaniem na pozdrowienie istot. Jest luty, więc i tak dobrze, że mają okazję zażyć kawałka sportu, ale ja już tęsknie za klimatami z temperaturą w okolicach zera. Jakoś tak sympatyczniej było na trasach, współcierpienie w końcu budzi pozytywne uczucia :)
Średnia wyszła w końcu ok. A ja póki co czuję się lepiej. Mówiłem, że pomoże :)
Aha, skończyłem słuchać trylogię "Millenium" Larssona. Szkoda, będzie mi brakowało bohaterów, czyli moich towarzyszy od jakichś trzech miesięcy...
- DST 53.20km
- Czas 01:46
- VAVG 30.11km/h
- VMAX 46.50km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 264m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Zostałem smarkaczem
Sobota, 22 lutego 2014 · dodano: 22.02.2014 | Komentarze 0
Akurat gdy mam wolne dorwał mnie jakiś paskudny katar. Bez szczegółów, ale momentami mimo braku opadów czułem, że mam mokro pod kołami. Fuj :)
W związku z tym trening dziś bez szaleństw, klasyczna pięćdziesiątka z okładem. Wiatr jak zwykle nieprzewidywalny, w sumie mój mózg nie zarejestrował momentu, w którym by mi sprzyjał.
A trasa pełna dziur, nieźle mnie dziś wytrzęsło. Szczególnie w okolicach Chomęcic, Trzcielina, Plewisk... Cholera. w sumie wszędzie :)
- DST 52.20km
- Czas 01:45
- VAVG 29.83km/h
- VMAX 48.10km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 508m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Rogaliński prostokącik z ogonkiem i wiatrem w tle ;)
Piątek, 21 lutego 2014 · dodano: 21.02.2014 | Komentarze 4
Jedynym plusem pracy w systemie dwuzmianowym jest to, że dość często ma się do pracy np. na 13-tą. Tak jak ja dziś. Można więc wykorzystać ten czas na walkę ze snem i w miarę wczesne, ale bez przesady, wyjazdy na trening. Z czego skrzętnie korzystam.
Dziś opatentowana już wcześniej przeze mnie "prostokącikowa trasa" z Dębca przez Mosinę, Rogalinek, ze skrętem (to ten ogonek) z Rogalina do Radzewic, nawrót do Rogalina i powrót przez Czapury do Poznania. Wychodzi pięćdziesiątka z małą nakładką. Minus jest taki, że znaczny kawałek jest z bocznym wiatrem, co nie pomaga w dobrych wynikach, tak było też dziś. Marne 29,8 nie jest powodem do chwały, ale wiało dziś bardzo silnie, więc nie mam do siebie specjalnych pretensji i nie dokonam samobiczowania :)
Cyknąłem kilka fotek, m.in. na przejeździe przez Wartę koło Rogalinka.
No i szosa przyłapana z tęsknym wzrokiem w kierunku wody :)
Świeciło dziś całkiem przyzwoite słoneczko, a jako że tereny są wybitnie leśne to nie brakowało mi tlenu z naszych zielonych płuc. Neutralizację od spalin miałem za free.
Aha, i jeszcze przykład barbarzyństwa. To po lewej to jeszcze niedawno był las.... Teraz? Czyżby teren pod osiedle lub jakiś nową Żabkę w środku parku krajobrazowego? :/
- DST 51.10km
- Czas 01:42
- VAVG 30.06km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 330m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Pięć dych bez historii i telepaniem w szczęce
Czwartek, 20 lutego 2014 · dodano: 20.02.2014 | Komentarze 3
Trasa wyszła lekko zygzakowata, z Dębca przez Wiry, Komorniki, Szreniawę, Stęszew do Dębna, gdzie nad jeziorkiem chwilę posiedziałem. Dokładnie minutę :)

Średnią lepszą niż 30 km/h zabiła dziś wioska, sorrrryyy, miasteczko Luboń. Najpierw bałem się, że będę zbierał spod łańcucha swoje zęby, latające na masakrycznej ilości dziur umieszczonych na kilometrze kwadratowym. A potem korki. Luboń mnie naprawdę fascynuje :)
- DST 51.20km
- Czas 01:42
- VAVG 30.12km/h
- VMAX 44.10km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 258m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót do żywych po dwóch dniach odchamiania
Środa, 19 lutego 2014 · dodano: 19.02.2014 | Komentarze 0
Wczoraj późnym wieczorem wróciłem z karkołomnej dwudniowej eskapady do Krakowa, z czego pół dnia jechaliśmy, pół dnia wracaliśmy, a sam pobyt to półzawodowo-hobbistyczne podejście do jednego z artystycznych jubileuszy, połączone z bankietem. Skutek konkurowania w tym ostatnim temacie z przedstawicielami krakowskiej bohemy czułem jeszcze wracając :)
Dziś już normalny dzień pracy, więc na rower ruszyć musiałem z rana, lekko obawiając się, że wiszące chmury zamienią się w deszcz, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Kursik zaplanowałem do Będlewa przez Mosinę i powrót własnymi śladami. I wszystko byłoby super, fajnie i w ogóle positive, gdyby nie klasyka gatunku sztuk dwa, czyli: 1. zmiana kierunku wiatru podczas powrotu, na 15 km przed końcem, ze sprzyjającego na boczny; 2: piękny, rozległy, imponujący korek w Luboniu.Dokładnie w momencie, gdy średnia zaczęła już dobrze rokować...
Boga nie ma.
:)
- DST 51.40km
- Czas 01:41
- VAVG 30.53km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 478m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Wiatr - zamordować, zaorać, spalić! :)
Niedziela, 16 lutego 2014 · dodano: 16.02.2014 | Komentarze 4
Jedno już wiem na pewno - żeglarzem to ja nie zostanę. Bo chyba tylko ja potrafię sam sobie skomplikować sprawę i tak zaplanować trening, żeby mieć wiatr przez 2/3 w twarz, dużo bocznego, a tylko kawałek w plecy. A jaki on dziś był, każdemu kto dziś popedałował po Wielkopolsce nie muszę tłumaczyć. Kilka razy tak mi zawirował pod kołem, że czułem się jak po - nie przymierzając - pół litra :)
Żeby nie marudzić - jednak ta końcówka sprawiła mi satysfakcję. Dość powiedzieć, że na 30-tym kilometrze miałem żałosną średnią 27,2, a udało mi się jakimś cudem wyciągnąć te 30,5.
Teraz znów minimum dwa dni pod znakiem braku roweru - szybki wyjazd do Krakowa.
- DST 53.30km
- Czas 01:49
- VAVG 29.34km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 372m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień Radosnego Traktorzysty
Czwartek, 13 lutego 2014 · dodano: 13.02.2014 | Komentarze 2
Trafić na trzy traktory podczas jednego treningu, za którymi wlokłem się z prędkością co najwyżej jednego, lekko ułomnego pluja - to jest to! Uderzyło dziś mnie to niebywałe szczęście w Puszczykowie, Mosinie i w Wiórku. Żadnej opcji wyprzedzenia, a za mną średnio zapewne radosny sznureczek samochodów, nic tylko się cieszyć :)
A na deser zakorkowana Starołęcka. Jeśli są jeszcze jakieś pytania co do uzyskanej średniej proszę ich głośno nie zadawać, bo będzie mało parlamentarnie.
- DST 55.00km
- Czas 01:50
- VAVG 30.00km/h
- VMAX 44.60km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 384m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto - Masa - Mosina :)
Poniedziałek, 10 lutego 2014 · dodano: 10.02.2014 | Komentarze 0
Nie, nie będzie to jakiś kolejny artystyczny manifest, a jedynie krótki opis cierpień, do jakich poniekąd zostałem zmuszony poprzez jazdę przez Poznań. A przejechać musiałem, bo mimo wolnego dnia jak zwykle miałem do pozałatwiania Ważne Sprawy, tym razem w okolicach Śródki. Robiłem wszystko, żeby uniknąć konfrontacji z sercem miasta, nawet zamiast jechać trasą najkrótszą zrobiłem kółko przez Franowo, ale i tak moja psychika przeżyła ciężkie chwile A już gdy zobaczyłem na samym środku ścieżki rowerowej obok Malty w dwóch miejscach przepięknie kwitnące tulipany z butelek, miałem dość.
Tak upłynęło mi ponad 20 km, na szczęście w planach miałem dobicie do pięćdziesiątki, więc przejechałem przez Starołękę i ruszyłem w kierunku Rogalinka. Co ciekawe, na pewnym miejskim portalu wyczytałem, że kilka minut później na Starołęckiej miały miejsce dwie kolizje. Choć szczerze mówiąc korki są tam zawsze, więc może przynajmniej jednego z wypadków mimowolnie nie zauważyłem :)
Potem już sama przyjemność - ostro pod wiatr, w Rogalinku skręt na Mosinę przez most nad Wartą, powrót już z wiaterkiem przez Puszczykowo i Luboń. Jazda przez miasto - co normalne - zmasakrowała mi średnią, więc musiałem się sporo napocić, żeby dobić do tej trzydziestki. Ale się udało, przez co na mecie, czyli pod domem czułem się jak jakiś powiatowy Wiggins :)
Teraz co najmniej dwa dni przerwy, pozostaną spacery do pracy.
FILMY
Niedziela, 9 lutego 2014 · dodano: 09.02.2014 | Komentarze 4
Nie miałem na to czasu wcześniej, więc teraz jest chwila na nadrobienie kategorii.
Od czasu do czasu zdarza mi się podczas treningów zarejestrować coś kamerką. Kamerka to stara i zasłużona HD GoPro 2, strasznie niewygodny kawałek sprzętu, wyglądający na kasku jak antenka do komunikacji z niezbadanymi przestrzeniami kosmosu.
W tym miejscu umieszczam tylko kilka z filmików zamieszczonych na Youtube, gdyż przeglądając archiwum pierwsze uważam za nieudane. Zachęcam za to do obejrzenia poniższych, a jeśli się spodobają to proszę o komentarze. Negatywne też przyjmę na klatę :)
WRZESIEŃ 2017 - Wielkopolski Park Narodowy, czyli wycieczka wynikająca z głodu. Terenowego :)
LIPIEC 2017 - się było w Sudetach i nagle się najechało na szkło. Powrót do bazy i zmiana kierunku na bezpieczny. I się film zrobił z Perły Zachodu :)
CZERWIEC 2017 - krótki i kompletnie niemerytoryczny test chińskiej kamery SJCam SJ 4000.
SIERPIEŃ 2016 - relacja z majowego wypadu do miasteczka-trupa, czyli Miedzianki w Rudawach Janowickich.
KWIECIEŃ 2016 - 200 km na raz, czyli z Poznania do Torunia w 11 minut :)
LUTY 2016 - krótko o tym, jak szybko można by zostać plackiem, Zaległość z października 2015.
WRZESIEŃ 2015 - wspomnienie koszmaru z końcówki sierpnia, czyli stówki do Kościana. Nigdy więcej!
MAJ 2015 - retrospekcja z uroczego pogodowo weekendu majowego w Karkonoszach :)
KWIECIEŃ 2015
1. Się Polska buduje. Bez głowy, jak zwykle :)
2. Tym razem na krótko, tym razem dodane tego samego dnia. W ramach zemsty za to, że kilka tygodni wcześniej zostałem "sprawcą kolizji" rowerem (!), bo nie wyhamowałem, gdy koleś w puszcze zajechał mi drogę podczas dyskusji na temat DDR-ów:
LUTY 2015 - Znów spóźniona, bo zarejestrowana w drugiej połowie 2014 roku, a obrobiona w 2015 roku prawdziwa szkoła życia prosto z Poznania.
MAJ 2014 - Spóźniona relacja z marcowego testowania ścieżki wzdłuż Bukowskiej. Ze smaczkami pieszo-konstrukcyjnymi.
LISTOPAD 2013 - Rzeźniczy podjazd do Karpacza Górnego.
PAŹDZIERNIK 2013 - Wyprawa z Jeleniej Góry do czeskiej granicy w Jakuszycach. I z powrotem.
SIERPIEŃ 2013 - Objazdówka dokoła moich ukochanych Rudaw Janowickich.
LIPIEC 2013 - Krótki kursik po podpoznańskich wodnych metropoliach.
CZERWIEC 2013 - Lasek Dębiński, czyli mam takie fajne zielone "cuś" kilometr od domu.
- DST 53.40km
- Czas 01:47
- VAVG 29.94km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 347m
- Sprzęt Ventyl
- Aktywność Jazda na rowerze
I Ty możesz zostać synoptykiem
Niedziela, 9 lutego 2014 · dodano: 09.02.2014 | Komentarze 0
Gdyby to synoptycy nami rządzili to zamiast Kaczora
Donalda za premiera byśmy mieli Wróżbitę Macieja. Tak mi dziś południowy
wiatr przewidzieli, że był idealne zachodni, czyli cały czas boczny i mocny. No
i przez to średnia jak czwarte miejsce - najgorsza z możliwych.
No nic, koniec tego co miłe, czas do pracy :)






