Info
Suma podjazdów to 783662 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj2 - 3
- 2026, Kwiecień30 - 49
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 55.20km
- Czas 01:53
- VAVG 29.31km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 170m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
OSP-ale
Niedziela, 4 sierpnia 2019 · dodano: 04.08.2019 | Komentarze 14
Mimo wolnej niedziel byłem ograniczony czasowo, ale jakoś udało się zarówno w miarę wyspać, jak i zrobić swoje pięć dych przed południem. To jak godzenie żywiołów niemalże.
W końcu udało mi się wykonać plan, z którego ostatnio wycofywałem się przez korki już podczas jazdy, czyli pojechać tam i z powrotem na północ, przez całe miasto i dalej, żeby sprawdzić, jak pozmieniały się okolice trasy na Oborniki. Nie żeby było tam coś interesującego (wręcz przeciwnie), ale czasem trzeba zrobić obchód podwórka.
Tym samym dzisiejszy kurs to glizda w wersji: Dębiec - Hetmańska - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Obornicka - Suchy Las - Jelonek - Złotniki - Złotkowo - Chludowo, tam objazd wsi i nawrotka praktycznie swoimi śladami.
Z braku większych atrakcji, obowiązkową fotę z rowerem zrobiłem przy OSP w Chludowie. Gdzieś trzeba było :)

Przy okazji wyhaczyłem ulicę przy której śmiało mogliby mieszkać rodzimi artyści, piłkarze i spora grupa polityków.
W tym czasie kibicowały mi dwa kropkopodobne stwory :)
W sumie jechałoby się całkiem miło i sympatycznie, gdyby nie wiatr, który wczoraj chwaliłem, a dzisiaj już tylko przeklinałem. Miał pomagać przy powrocie, a tymczasem... Oto ujęcie, gdy jechałem na północ...
...a to w tym samym miejscu podczas powrotu. Dziękuję, wredny gnoju! Moja skopana średnia również :)
O tym, że dawno mnie nie było w tych rejonach, niech świadczy fakt, że w międzyczasie powstał za Złotkowem pałac prezydencki za niemieckie pieniądze :)
A tu moje ulubione oznakowanie w Poznaniu, na Moście Narutowicza, tym razem sfocone z drugiej strony niż zazwyczaj - po raz kolejny jednak wybaczyłem kierowcom, że jechali po drodze pieszo-rowerowej, zgodnie z oznakowaniem umieszczonym po prawej. Niech mają :)
Tu zagadka - po co jest ta sygnalizacja, jeśli weźmie się pod uwagę, iż nie ma tu (znów Złotkowo) żadnego styku z inną drogą, a najbliższa zebra jest kilkaset metrów dalej? Od razu mówię, że nie znam odpowiedzi :)
No i na koniec ulica Dmowskiego i pozostałości po jednej z wielu antyrowerowych zemst Grobelnego. W sumie jaki patron, takie realia - arcypolskość w pigułce :)
Relive TUTAJ.
- DST 65.00km
- Czas 02:09
- VAVG 30.23km/h
- VMAX 54.30km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 246m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sierpienie
Sobota, 3 sierpnia 2019 · dodano: 03.08.2019 | Komentarze 12
Wbrew możliwym tytułowym skojarzeniom, nie cierpiałem dziś podczas jazdy, a wręcz przeciwnie - pogoda jest na początku sierpnia na tyle znakomita, że kręci się z przyjemnością. Nie ma upałów, póki co nie pada, wiatr wieje mało upierdliwie... Zacnie.
Pewnie gdyby nie odcinek miejski (kolejny już raz), byłoby jeszcze fajniej, choć i tak dziś względem wczorajszego dzionka było o piekło lepiej - większość aut jakby wyparowało z ulic, a na czerwonym stałem jedynie gdzieś w 80% możliwych przypadków, a nie w stu :)
Trasa to sprawdzone północno-zachodnie kółeczko: Dębiec - Górecka - Hetmańska - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań. Tak jak na Relive, które pokazuje pod koniec szaleństwo Endo :)
Zaliczyłem oczywiście Koszalińską, a jak :) Mam słabość do tej pięknie położonej w lesie długiej ulicy, na której nie może się obyć bez klasycznej foty. Dziś z lekko innej perspektywy.
Reszta bez zmian - czyli polna nuda.
Od Strzeszyna do Kiekrza kręciłem z pewnym szoszonem na karbonie, który usilnie (która to już osoba?) namawiał mnie na spd. Argumenty jak zwykle logiczne, ale kto powiedział, że rowerem musi rządzić logika? :) A gdy zbliżaliśmy się do przejazdu kolejowego na Psarskim i zobaczyliśmy zamknięte rogatki, zaczęliśmy gadać o tym, że najgorzej, gdy ten się otwiera, a po sekundzie zamyka ten sto metrów dalej. I... zostało wykrakane. Bo dokładnie tak było.
Do dystansu doszedł jeszcze dojazd do pracy.
Przypomniałem sobie, że zapomniałem :) O czym? O podsumowaniu lipca. Miesiąc to był specyficzny - zaczęty w górach, potem z awarią szosy i tygodniem eksplorowania wielkopolskich lasów, a gdy wróciłem na wąskie koła, to zamiennie były albo upały, albo wiatr. Jakoś się jednak udało uzbierać te 1815 kilometrów, z nieciekawą średnią na poziomie 27,7 km/h. Spacerów z Kropą wyszło jakoś mniej, bo tylko 55 km, ale miesiąc miałem wybitnie zarobiony.
- DST 72.20km
- Czas 02:32
- VAVG 28.50km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 231m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobotnio i turystycznie
Piątek, 2 sierpnia 2019 · dodano: 02.08.2019 | Komentarze 8
Dzisiejszy wypad zawiera jedno kluczowe słowo: korki. Co z tego, że pogoda była sympatyczna, nie wiało specjalnie, nie padało i takie tam, skoro głównie stałem?
No właśnie. Czekam na odpowiedź :) W sumie to nie czekam, ale jakoś trzeba zamknąć pierwszy marudzący wątek.
Pierwotnie miałem wykonać - w związku z północnymi podmuchami - trasę w tę i z powrotem, ale gdy już przepchałem się przez cały Poznań na osi S-N (Dębiec - Górecka - Hemtańska - Górczyn - Jeżyce - Golęcin - Obornicka) i przez Suchy Las dopchałem do miejsc nieco luźniejszych, stwierdziłem, że nie ma opcji, wracam naokoło, z wiatrem bocznym, ale mimo wszystko mniej szkodliwym dla mózgu. Tym samym do domu dotarłem zaliczając miejscowości: Jelonek, Złotniki, Sobota, Bytkowo, Rokietnica, Starzyny, a następnie poznański Kiekrz, Strzeszyn, ponownie Golęcin, Jeżyce, Grunwald i Górczyn.
Znów byłem dziś o dzień za wcześnie :)
Klasyczna fotka z Koszalińskiej, dziś z innej strony.
Natomiast cała reszta z grubsza wyglądała tak:

Później jeszcze rowerem do pracy - na Dolnej Wildzie zostałbym placuszkiem, ale takim uprzywilejowanym placuszkiem, bo miałem pierwszeństwo na przejeździe rowerowym. Kierowca przynajmniej miał na tyle przyzwoitości, żeby zapytać, czy wszystko ok i przeprosić.
Reszta kilometrów to krótkie oprowadzanie bikestatsowego Axassa po centrum, bo kolega wybrał się z Łodzi na maraton w Kórniku, jako punkt przesiadkowy wybierając właśnie Poznań. Mam nadzieję, że miasto się podobało (wstępnie wiem, że tak, ale o szczegółach przeczytam dopiero za kilka dni), choć mój Czarnuch był tu zdecydowanie bardziej praktyczny niż szosa :)
- DST 54.10km
- Czas 01:48
- VAVG 30.06km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 202m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Za jelonkiem
Czwartek, 1 sierpnia 2019 · dodano: 01.08.2019 | Komentarze 9
Dzisiaj wpis ekspresowy. Czasem trzeba, gdy trzeba :)
Fajna pogoda się zrobiła, nie było za
gorąco i zbyt słonecznie, pojawił się co prawda delikatny deszczyk, ale
nie przeszkadzał zbytnio w jeździe. Nie wiało też jakoś specjalnie
mocno, a to, że klasycznie jechałem najpierw pod, a potem też pod
podmuchy, przecież nie jest niczym nowym :)
Trasa to
"kondominium" w wersji: Poznań - Komorniki - Szreniawa - Trzebaw -
Dębienko - Stęszew - Witobel - Łódź - Dymaczewo - Krosinko - Mosina -
Puszczykowo - Łęczyca - Wiry - Luboń - Poznań.
Najfajniejszym momentem był ten, gdy wyprzedził mnie pewien jelonek, za którym udało mi się pokręcić kilka kilometrów do granic Stęszewa. Szkoda, że tylko tam, bo ów Bambi-gigant cudownie utrzymywał 40 km/h i aż było szkoda się z nim rozstawać :)
Oto Jasio Jelonek (John Deere) w całej okazałości. Nie sądziłem, że nadejdą czasy, gdy będę zachwalał takie drogowe zawalidrogi. Dziękuję, Unio :)
- DST 62.50km
- Czas 02:09
- VAVG 29.07km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 255m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Mielnolonka
Środa, 31 lipca 2019 · dodano: 31.07.2019 | Komentarze 8
W nocy padało, nad ranem przestało. Układ idealny. Tak dla przyrody, jak i dla mnie.
Dzięki deszczom i zmianie jakiegoś tam frontu upały poszły w pi...ach. Kolejna mila informacja.
No a podczas jazdy jedynie raz, przez jakieś kilkanaście minut, jechałem w kapuśniaczku. Może być, narzekać nie będę.
Tylko dwa elementy mnie dziś irytowały: oczywiście wiatr, jak wiadomo wybitny strateg, który śledził mnie tylko po to, żeby wiedzieć, kiedy zmienić kierunek podmuchów (udało mu się to skutecznie), oraz miejskie atrakcje typu czerwone świata, troglodyci za nic mający słowo "podporządkowane", czy na przykład śmieciarki blokujące drogę.
Trasa dzisiejsza to zmodyfikowana pietruszka bez naci: Dębiec - Wartostrada - Malta - Warszawska - Antoninek - Bałtycka - Janikowo - Kobylnica - Wierzonka - Dębogóra - Mielno - Kicin - Koziegłowy - Gdyńska - Wartostrada - dom.
Podczas wizyty na Malcie usiadłem sobie na chwilę koło Klemensa i popatrzyłem na jeziorko.

Po raz kolejny miałem okazję "podziwiać" nowy wynalazek antyrowerowy w Kozidupach, to jest Koziegłowach, tym razem od drugiej strony, co nie zmieniło odbioru jego całokształtu.


I oto kwintesencja logiki istnienia takich abstrakcji: gdybym zdecydował się jechać śmieszką, miałbym czerwone. Jadąc ulicą - mam zielone. Jeśli ktoś mi jest w stanie udowodnić (zakładając pełnię władz umysłowych) przy użyciu racjonalnych argumentów, że istnienie DDR-ki mi ułatwia życie, to śmiało, można próbować. Jestem otwarty na dyskusję :)
W samym Poznaniu. przy wyjeździe z Wartostrady na Most Rocha, też zakwitła już jakiś czas temu ciekawa instalacja:
Na zdjęciu tego nie widać, ale kąt jest taki, że nasi miejscowi miłośnicy dwóch kółek wolą jechać objazdem w błocku. Ja jedynie notorycznie zahaczam pedałem o deski :)
Tymczasem w Mielnie, jak to w Mielnie latem. Cisza, spokój, sielanka :)...
...z okazji deszczu bliżej dróg powychodziły ssaki leśne...
...a widok niemieckiej fabryki z wystającymi kominami zawsze będzie budził mroczne skojarzenia. No niestety.
I tym samym miesięczny limit fotek został wyczerpany niemal do końca. Skoro nie przechodzi na kolejne miesiące, to niech ma za swoje :)
Do dystansu doliczyłem dojazd do pracy.
- DST 62.30km
- Czas 02:11
- VAVG 28.53km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 204m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Na spalonym
Wtorek, 30 lipca 2019 · dodano: 30.07.2019 | Komentarze 10
Także i dziś zapowiadane na rano burze przeszły bokiem. Nie mam zamiaru płakać z tego powodu, wręcz przeciwnie - po raz kolejny doceniam niemal stuprocentową omylność pogodynek, pod warunkiem, że mylą się w ten właśnie sposób.
Za to karny k...oszyk (taki na bidon) za podawanie błędnie kierunku wiatru. Dziś, gdy już przepchałem się przez połowę Poznania, z Dębca przez Hetmańską, Grunwald, Jeżyce i Golęcin, zaliczając wszędzie czerwone fale, następnie przez Koszalińską dotarłem do Kiekrza, a tam zobaczyłem, że jednak ów kierunek się zmienił i teraz po tym, jak wiało mi w pysk (na szczęście nie aż tak mocno, jednak gdybym wiedział, nie zaliczałbym miejskich atrakcji), będzie wiało mi w pysk, straciłem wenę i postawiłem na rekreacyjne człapanie nóżka za nóżką, zaliczając klasyczny powrót przez Rogierówko, Kobylniki, Sady, Swadzim, Batorowo, Lusowo, Zakrzewo, Dąbrowę, Wysogotowo i Plewiska do domu.
Foty dwie, również klasyczne, bo wiele więcej z tych, głównie polnych szlaków nie wymodzę.

Ostatnio coś było o tym, że pod Poznaniem mamy sporo okazji do poodpoczywania sobie na zamkniętych rogatkach. Dzisiaj na Psarskim, mimo żem doświadczony życiem i dość odporny rowerzysta, skończył się mój limit wytrzymałości i musiałem puścić w powietrze wiązankę. Po tym bowiem, jak przed dobre dziesięć minut grzecznie czekałem przed szlabanem, aż łaskawie pojawił się towarowy, udało mi się ruszyć tylko po to, żeby po stu metrach stanąć przed... kolejnym przejazdem, tym razem podziwiając po jakimś czasie IC-ka... Widać to na Relive.
No i jeszcze taka oto sytuacja...
Jak wyszukałem później w necie, to trup ciężarówki, która przewoziła słomę, z niewiadomych przyczyn się zapaliła i przy okazji zjarała jakieś trzydzieści hektarów pola. Na szczęście kierowca się bezpiecznie katapultował. Cała sytuacja na drodze między Skórzewem a Plewiskami odbyła się w piątek, a smród spalenizny wyraźnie dało się czuć jeszcze dzisiaj, już nie mówiąc o dziurach w w asfalcie, które pozostaną tu pewnie jeszcze na długo.
Dziś już podjechałem w tej parówie do pracy. Starałem się nie wykonywać gwałtownych ruchów, żeby nie utonąć. Wyszło tak sobie.
- DST 52.50km
- Czas 01:52
- VAVG 28.12km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 30.5°C
- Podjazdy 217m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zakazana parówa
Poniedziałek, 29 lipca 2019 · dodano: 29.07.2019 | Komentarze 16
W nocy spotkała mnie zemsta (tylko nie wiem czyja) za możliwość wczorajszego wyspania się - dziś o 5:30 nad ranem pies zasygnalizował, że ma rozwolnienie, więc tyle miałem z komfortu powtórzenia owego wyczynu. Gdybym wiedział, jak będę cierpiał później podczas jazdy przez ukrop, wypiłbym kawę i ruszył od razu, zamiast dosypiać. No ale tego nie zrobiłem, więc mam za swoje.
Było nie tylko gorąco, ale i wietrznie, jednak tak inaczej niż wczoraj, gdy podczas powrotu powiewy pomagały - tym razem tylko przeszkadzały, mimo że flagi pokazywały co innego. Jednak to, co na ich poziomie, a to, co metr-półtora nad ziemią, to widocznie dwie różne bajki. Ta druga z elementem horroru, czyli średnią i topiącą się parówą :)
Trasa to glizda w tę i z powrotem: z Dębca przez Wartostradę, Chemiczną, Gdyńską, Koziegłowy. Czerwonak, Owińska i Bolechowo do Murowanej, tam nawrotka. TU Relive.
Każdy, kto jechał przez Owińska, wie, z czym się to je. Albo inaczej: wie, jaki odruch zbliżony do konsumpcji ma rowerzysta, zmuszony do abstrakcyjnych zachowań, żeby jakoś ogarnąć zakazy jazdy na dwóch kółkach, którymi upstrzone są te okolice. Wymiotny. Ale Owińska od niedawna nie są same! Co bowiem mamy jako element centralny, zachęcający do odwiedzin Murowanej Gośliny? Ano rower.
A co nas wita zaraz po wjechaniu do miasteczka? Proszę bardzo:
A od jakiegoś czasu nurtuje mnie sprawa przystanku w Bolechowie. O tego:
Jak to widzę: zapewne włodarz tej miejscowości otrzymał propozycję od miłych, łysych gentlemanów, że za darmo pomalują, oczyszczą, użyją nazwy kojarzonego pozytywnie przez Wielkopolan klubu i będzie git. A że przy okazji gratis powstanie celtyczek? Oj tam, oj tam, kto będzie wiedział, o co chodzi? :)
Do pracy dziś już nie jechałem rowerem, bo dotarłbym w stanie ciekłym :)
- DST 55.10km
- Czas 01:50
- VAVG 30.05km/h
- VMAX 52.40km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 207m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kórłeczko
Niedziela, 28 lipca 2019 · dodano: 28.07.2019 | Komentarze 13
Dzisiaj najważniejszym elementem dnia była możliwość wyspania się. Spełniłem swoje marzenie, choć niestety koło dziewiątej musiałem już być na nogach, ze względów niezależnych od operatora pościeli, a gdzieś koło dziesiątej już w trasie.
Ową trasą było kórłeczko, czyli trasa z Kórnikiem w środku: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Mieczewo - Moszczenica - Kórnik - Skrzynki - Borówiec - Koninko - Jaryszki - Głuszyna - Starołęka - Hetmańska - Dębiec.
Było gorąco, wietrznie (ale przewidywalnie, na szczęście), więc walka o jakąś w miarę przyzwoitą średnią była niełatwa, jednak jakoś poszło. Sama jazda bez historii, choć - jak to w niedzielę - rowerzystów jak mrówków - szoszoni to jedno, ale trafiła się i poziomka, i jakiś miliard ludzi na mtb, których w Puszczykowie oraz koło Rogalinka wyprzedzałem hurtowo. Oczywiście w miłej atmosferze :)

W Borówcu koła przeszły bojowy chrzest na tamtejszych płytach, a ja ryzykując wiele jechałem szosą lubońską ulicą Armii Poznań, gdzie jak zwykle jest wesoło. Nawet gdy się oleje śmieszkę, są do pokonania dwa urocze torowiska - jedno nieczynne, ale oczywiście nikt nie wpadnie na to, żeby je zrównać z ziemią, drugie jest używane sporadycznie jako bocznica prowadząca do fabryki, zbudowana pod takim kątem, że są emocje są gwarantowane za każdym razem. Tylko raz zawiodła mnie tam technika, chyba ze trzy lata temu, w czasie deszczu, co skończyło się wizytą na SOR-ze i rehabilitacją po skręceniu stawu skokowego. A piszę o tym, bo zapomniałem podziękować Luboniowi za tę możliwość poznania arkanów rodzimej służby zdrowia.
Relive TUTAJ.
A jutro niby ma lać od rana :/
- DST 63.70km
- Czas 02:15
- VAVG 28.31km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 249m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przez Mielno i na Wczasy
Sobota, 27 lipca 2019 · dodano: 27.07.2019 | Komentarze 15
Po raz kolejny, tym razem na szczęście, pogodynki dały ciała i z zapowiadanego na rano deszczu było błękitne niebo. Fajno. Za to zgadzał się wiatr - dość mocny, upierdliwy, zmienny, raz północny, raz wschodni. Niefajno.
Trasa to lekko zmodyfikowana "
pietruszka": Dębiec - Hetmańska - Wartostrada - Śródka - Bałtycka - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Mielno, tam objazdem do Dębogóry - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bałtycka - Wartostrada - Dębiec.
Sama jazda bez ciśnienia i spiny, bo wiatr plus masa czerwonego (szczególnie na Batyckiej) skutecznie mnie zniechęciły do walki.

Miałem wątpliwą przyjemność ujrzeć na żywo już niby ukończoną śmieszkę w Koziegłowach. No i jest beznadziejnie jak to na polskich wiochach bywa - kostka (niby niefazowana, a wygląda paskudnie jak każda), krawężniki, piach, skosy, znaki na środku...




Najgorsze jest to, że w swej łaskawości urzędasy postanowiły wykonać owo dzieło po dwóch stronach drogi, więc... klaksoniarze będą mieli co robić :) A ja już wiem, że Koziedupy aspirują do miana drugiego Lubonia, przynajmniej pod tym względem.
Dystans zwiera (jak to ostatnio) kilometry do pracy, na razie w jedną stronę. A ja po robocie jadę na... Wczasy :) Przynajmniej na chwilę, bo akurat zespół o takiej nazwie będzie występował wieczorem w genialnym miejscu, jakim jest Wolny Dziedziniec Urzędu Miasta, jeszcze niedawno parking, aktualnie przestrzeń, gdzie latem odbywają się ciekawe imprezy kulturalne. Same Wczasy to dziwne połączenie The Cure z Papa Dance, okraszone smutno-śmiesznymi tekstami o ludziach, którym w życiu nie wyszło. I nie wyjdzie. Już sobie ostrzę ząbki :)
EDIT: dodałem dystans z powrotu oraz krótki filmik z Wczasów :) Niestety z telefonu, więc jakość jak z liczydła. A sam koncert był bardzo udany - ci panowie będą kiedyś gwiazdami. Lat 80. :)
- DST 57.80km
- Czas 01:57
- VAVG 29.64km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 141m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Piaskudnie
Piątek, 26 lipca 2019 · dodano: 26.07.2019 | Komentarze 13
Dzisiaj na szczęście upały z gatunku 30+ chwilowo odpuściły, były jedynie te lekko poniżej owej magicznej granicy, po przekroczeniu której mózg mi się lasuje. Tym razem tylko momentami zamieniał się w zupę :)
Wiało zmiennie z wschodu i północy, co oczywiście nie oznaczało, że nie było sporej ilości podmuchów z zachodu, szczególnie gdy już wracałem. Trasę zrobiłem jedną z klasycznych, zawierającą sporą ilość miejskich rozkoszy, co niestety wpłynęło na średnią: Dębiec - Wartostrada - Malta - Warszawska - Antoninek - Swarzędz - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec. TUTAJ Relive.
Teraz wytłumaczenie tytułu. Zawitałem bowiem nad Maltę...
...w jednym konkretnym celu - obejrzeć dzieła, które pojawiły się tamże z okazji pierwszej edycji Festiwalu Rzeźby Piaskowej (Poznań Sand Festival). Niestety nie udało mi się zobaczyć wszystkich (kilka chyba albo powstawało od nowa, albo były wykonywane jakieś poprawki), jednak i tak było co podziwiać, tym bardziej, że temat był mi zdecydowanie bliski: ukazanie zwierząt zagrożonych wyginięciem.




Szczególnie martwy nosorożec z odciętym rogiem robi przygnębiające wrażenie... No nic, nie wzmocniło to mojej wiary w ludzkość, a w sumie zwiększyło niewiarę, ale może jakieś osoby postronne dzięki temu zrozumieją, że to człowiek jest największym szkodnikiem tej planety...
Tym mało optymistycznym akcentem kończę, dodając jeszcze do całości dystans "dopracowy".






