Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242649.45 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791284 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 67.30km
  • Czas 02:24
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 163m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zoomotestowo

Piątek, 29 maja 2020 · dodano: 29.05.2020 | Komentarze 15

Kolejny niedospany dzionek. Musiałem w pracy być lekko przed południem, więc o dłuższym spanku mogłem zapomnieć. Tak jak o zjedzeniu czegoś przed wyruszeniem. Jazda na czczo rulez! :)

Pogoda była dziwna - niby słonecznie, a nie za ciepło, wiatr silny, więc komfort średni, walki o wynik więc nie było. Nie ma śniadanka, nie ma średniej :)

Trasa z grubsza w tę i w powrotem, ale z pętelką pośrodku: Dębiec - Wartostrada - Chemiczna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice - Wierzonka - Mielno - Kliny - Kicon - Koziegłowy - Gdyńska - Chemiczna - Wartostrada - dom. TUTAJ Relive.

Przygód bez. Kierowcy nawet o dziwo uprzejmi i niekonfliktowi. Poproszę tak częściej :)

Po raz pierwszy zatrzymałem się przy ściance, a w sumie dwóch wielkich ścianach wspinaczkowych, które zamontowano przy Wartostradzie. Fajne toto.
Ścianka wspinaczkowa przy Wartostradzie, Poznań
Poza tym poznańskie nadwarciańskie klimaty wciąż dają radę.
Parkowanko na Moście Przemysła I, Poznań
Widok na Wartę z Mostu Przemysła
Zakole Warty na wysokości Wildy, Poznań
Tutaj kajakarze w zoomie. Podziwiam ich walkę przy tym wietrze, bo co prawda z prądem, ale nie było lekko :)
Wyzoomowani kajakarze
A skoro trasa była granicząca z Puszczą Zielonka, nie obyło się bez spojrzenia na Dziewiczą Górę z daleka, jak i bliska.
Widok na Puszczę Zielonkę
Powiększenie na szczyt Dziewiczej Góry
Jako że pozwoliłem sobie nabyć w promce nowy kompakcik, owe testy były wręcz obowiązkiem. Jestem zadowolony :)

Niestety, na żurawie hen, hen daleko trzeba by mieć coś, co waży jak połowa mojego roweru. Grunt, że widać cokolwiek :)
Samotna parka
Stado żurawi w oddal
Trasa zawiera dojazd do pracy. Na czas :)




  • DST 62.30km
  • Czas 02:11
  • VAVG 28.53km/h
  • VMAX 56.50km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 186m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Polowanko

Czwartek, 28 maja 2020 · dodano: 28.05.2020 | Komentarze 18

Dzisiaj już nie miałem wolnego, które tak jak wczoraj kończyło się wyjazdem do pracy, a jedynie klasyczne niewolne, które kończyło się dojazdem do pracy. I to wcześniej niż zazwyczaj. Nie ma lekko!

Wypad wykonany na czczo, choć nie do końca, bo na trasie tak mnie ssało, że musiałem wciągnąć batonika. Tak zgrabnie, że przez kilometr po zjedzeniu zeskrobywałem jego resztki z owijki :) Poza tym godnych opisania wydarzeń brak.

Trasa wielkomiejska (czyli na północ, z przepychaniem się przez cały Poznań): Dębiec - Górecka - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Zakrzewo - Plewiska - Poznań. O tutaj, tutaj Relive.

Jechało się tak sobie. Zanim bowiem opuściłem kumulację korków, byłem już tak zmęczony, że odpuściłem ciśnięcie.

Prócz klasycznych motywów z tych rejonów...
Udawajmy, że było troszkę terenu po drodze :)
Mokra ulica Koszalińska i słuszna DDR-ka na niej, Poznań
...spotkałem też trenujące zawalidrogi, w tym biegacza po lewej, który miał związane nogi w kolanach :)

Tytułowe polowanie to latanie po polu za bażantem. Udało się dość średnio, o zdjęciach można napisać tylko tyle, że są. A robiłem co mogłem, z szosą pod pachą :) Oczywiście dałem dżentelmenowi po chwili spokój.
Dogonić się gnojka nie dało :)
Bażant choć na chwilę raczył pokazać łepek :)
Trafił się i bociek. Coś ostatnio ptaki mają ochotę spojrzeć mi w oczy, niemal wyzywając na pojedynek :)
Bocian rewolwerowiec :)
Ten akurat niestety zdezerterował. Sorry, nie chciałem :)
Raz, dwa, trzy, odlot!
Dystans zawiera wspomniany dojazd do roboty.




  • DST 62.10km
  • Czas 02:08
  • VAVG 29.11km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 126m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Półwolność

Środa, 27 maja 2020 · dodano: 27.05.2020 | Komentarze 13

Dzisiaj miałem mieć wolne. Ale że są na świecie takie osoby, które okres po zamknięciu świata traktują jako idealny do zafundowania sobie L4, to trzeba po nich łatać dziury. Tak więc dziś do pracy przyjechałem na godzinę... szesnastą. Wcześniej zdążyłem być na rowerze, pójść z psem na Dębinę, z tą samą Kropą pojawić się u weterynarza na corocznym szczepieniu, a u Teściowej (już nie u weterynarza), żeby pomóc jej z telefonem (klasyczna Nokia to jest wyzwanie!) i jeszcze pozałatwiałem kilka pilnych spraw. W związku z tym do roboty ruszyłem odpocząć :)

Co do kwestii rowerowych. Trasa stara i sprawdzona, ale przez ostatnie miesiące średnio przejezdna z powodu remontów: Poznań - Plewiska - Zakrzewo - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań, tak jak na Relive.

Brak przejezdności wiązał się ze zbudowaniem w Więckowicach nowej infrastruktury drogowej. Cieszy tam nowiutki asfalt oraz coś, co ma być poniekąd skierowane dla rowerzystów. Brzmi strasznie, ale wykonane jest najlepiej jak można, więc wielkie brawa. Jest szeroki pas, jednak oznaczony jako chodnik z dopuszczeniem. I tak to powinno wyglądać w całej Polsce. Jak jest, niestety wiemy.



Oczywiście korzystać nie zamierzam, przejechałem się testowo, jest ok, choć nie wiem jak rozwiążą wjazd od południa, bo na razie jest wysoki krawężnik. Jednak prace jeszcze trwają.

Ciepło się zrobiło. A wiatr? Jak zwykle - miał być słaby, ale coś nie wyszło.

Gdy stałem sobie w korku na Wołowskiej, zagadał do mnie pasażer jednego z aut, pytając "stwierdzająco", że chyba na rowerze maseczek nie trzeba nosić? Odpowiedziałem, że niestety, póki co trzeba, chwilę jeszcze pogawędziliśmy i wniosek był jedyny słuszny: rządzą nami debile :) Godzinę później już wiedziałem, że od soboty będzie jeździło się łatwiej, w końcu bez chomąta na ryju. A czemu? Bo zakażeń jest więcej niż w momencie ogłoszenia nakazu. Logiczne? Jak zawsze :) 

Ze zwierzaków :) Niewyraźne kruki:
Rozdziobią nas...
...oraz jeż, napotkany wczoraj wieczorem na Dębcu.
O jeżu
No i również wczoraj widziany podczas powrotu z pracy żywy przykład, że nawet w czasie pandemii można sobie poradzić z przeprowadzką :)
Usługi przeprowadzkowe w czasach pandemii :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 62.25km
  • Czas 02:12
  • VAVG 28.30km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 205m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przedmus

Wtorek, 26 maja 2020 · dodano: 26.05.2020 | Komentarze 10

Oj, po dzisiejszym dzionku w pracy już w pełni przypomniałem sobie, czemu muszę, po prostu muszę rano wykonać te swoje pięć dyszek. Rower przynajmniej jest logiczny, niewkurzający i wnoszący coś w istnienie wszechświata (czyli wykręcone kilometry). W przeciwieństwie do korporealiów, które istnieją niczym komuna, bohatersko walcząc z problemami, które same generują. Grr.

W każdym razie higiena umysłowa i dziś została zachowana - co prawda wiało, w mieście stałem na niemal każdym czerwonym, a Polacy wykonywali swoje ulubione hobby, czyli klaksoniarstwo (nie pozdrawiam dzisiejszego frustrata ze Skórzewa), ale radość z jazdy rekompensuje wszystko. No, prawie wszystko :)

Trasa północna i zachodnia, ze zbyt dużą ilością Poznania w Poznaniu: Dębiec - Górecka - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Prócz plenerów klasycznych i uspakajających....
Pomnik
Jezioro Strzeszyńskie, w tle ćwiczący strażacy
...były już normalne, codzienne korki. Trzeba było sobie radzić.
Korki już klasyczne, trzeba sobie jakoś radzić, Poznań
Trafił się też temat przeterminowany :)

Z taką oto adnotacją:

"Jakość" napisu wskazuje na jakiegoś poznańskiego kibola, bo to im się świat tak kojarzy, a już szczególnie Legia :) Mnie natomiast ciekawi jak aktualnie jest z sukcesją tego tytułu - czy w związku ze zmianą kandydata przechodzi on w wersji męskiej na Trzaskowskiego? :)

Na serwisówce koło S11 napotkałem taki oto tandem :) Zapytałem czy mogę zrobić zdjęcie, otrzymałem zgodę, ale na wszelki wypadek zabezpieczam je zgodnie z RODO :)
Czworonożny pasażer :)
No i konie. Jak zwykle nie mogę się powstrzymać, szczególnie gdy widzę mądrą końską zamyśloną twarz :)
Trzy różne końskie dusze
Mądra, zamyślona końska twarz
Dojazd do pracy wliczony w dystans. 




  • DST 62.40km
  • Czas 02:25
  • VAVG 25.82km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 134m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nie nici

Poniedziałek, 25 maja 2020 · dodano: 25.05.2020 | Komentarze 13

Oj, mało brakowało, a dzisiaj z rowerowania byłyby nici. Takie cieniutkie, w ogóle nie chcące się nawlec na igłę, czyli jednym słowem: do rzyci. A nie do szycia :) Po ludzku zaś: od rana lało. I nie wyglądało, żeby zamierzało przestać.

Na pierwsze szczęście w pracy musiałem być dopiero na trzynastą, a na drugie szczęście w końcu lać jednak przestało. Późno bo późno, ale jednak. Mogłem więc zabrać pod pachę Czarnucha (wczoraj go czyściłem, tjaaa....), ubrać się w najbardziej syfiasty zestaw ciuchów i wyruszyć.

Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań, TUTAJ Relive.

Prócz tego, że się uwaliłem regularnie, niewiele się zdarzyło. Jak zwykle tylko musiał się trafić jakiś troglo - znów dowód na to, że Polska w końcu wciąż wraca do swojej normalności - który mnie strąbił za niewinność. Bo jechałem, ot tak, po prostu. Nawet nie środkiem :)

Jezioro Lusowskie było, więc fotek nie być nie mogło :)
Wodowanie, Jezioro Lusowskie
Jak się usyfić, to w fajnych warunkach przyrody :)
Trafił się też jelonek sarny, zajęty bardzo intensywnym wpieprzaniem tego, co w trawie. Nie wiem czego, bo ledwo samego zwierzaka widziałem :)
Jelonek, bardzo zainteresowany konsumpcjąPrzy okazji wleciały (dosłownie) kruki. Widocznie jakaś padlinka była :)
Pikujące kruki
Do pracy oczywiście rowerem, bo inaczej bym nie zdążył. Udało się idealnie o godzinie i minucie zero :)




  • DST 51.85km
  • Czas 01:48
  • VAVG 28.81km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 175m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ucieczka przed niczym

Niedziela, 24 maja 2020 · dodano: 24.05.2020 | Komentarze 13

Niedziela to zazwyczaj czas na odespanie, ale dzisiaj nie miałem okazji - pogodynki bowiem straszyły deszczami i opadami w okolicach południa. Musiałem więc wyruszyć maksymalnie około dziesiątej, co finalnie się udało. Natomiast z samego deszczu i tak nic nie było, maksymalnie kilka nieśmiałych kropelek. Za to już po powrocie kilka razy nieśmiało zagrzmiało. I tyle. Nie zawiódł natomiast wiatr, który znów duł solidnie, nie dając się rozkręcić. Generalnie wyszło na to, że uciekałem przed niczym.

Trasa to zachodni klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Rowerzystów i innej maści szoszonów sporo, nawet z jedną parką "pro" się na chwilę zmiksowałem, ale że to byli ci z gatunku "mam super sprzęt, więc nie muszę pozdrawiać", to bez żalu przyjąłem rozjazd każdy w swoją stronę.

Dzisiejsze fotki to też nic nowego:
Zbliżenie na Wielkopolski Park Narodowy, okolice Rosnowa
Ulubiony widok z tych podpoznańskich niemal codziennych
W to, że trawy magicznie falowały trzeba mi na słowo uwierzyć :)
Nawet bociek nie chciał za bardzo współpracować :)
Bociek miał wszystko w tyle
A po południu spacer - na szczęście Dębina i okolice Warty mało oblegane. Jednak niepewna pogoda ma swoje plusy - można na przykład z błogim uśmiechem wciągnąć trawkę :)
Błogi uśmiech po trawie :)
Mrówkojad, wersja rodzima :)




  • DST 62.70km
  • Czas 02:24
  • VAVG 26.13km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 182m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zadeszczka

Sobota, 23 maja 2020 · dodano: 23.05.2020 | Komentarze 16

Zgodnie (o dziwo!) z prognozami, od rana lało. Z przerwami na chwile, gdy jedynie padało.

No nic, przynajmniej się wyspałem, choć jak zwykle do ideału w tym temacie sporo zabrakło. Jakiegoś roku odsypiania :)

Żona pracowała, a ja - jako że nie lubię siedzieć na tyłku - zabrałem Kropę na spacer. Nie było to łatwe, gdyż im większy deszczyk, tym pies mocniej zapiera się uszami, żeby zostać w domu. Przechodzi dopiero, gdy pojawi się kijek - wtedy wszystko wraca do normy. Tak więc pierwszą aktywnością był godzinny obchód Dębiny, w warunkach jak na załączonych obrazkach.
Mało intuicyjna pogoda do aktywności :/ - Las Dębiński
Deszcz nie deszcz, kijek musi być!
Aha, znalazłem Sida z Epoki Lodowcowej, rosnącego na... drzewie :)
Sid rosnący na drzewie :) - Las Dębiński
Na szczęście koło południa zaczęło się przejaśniać. Wyciągnąłem więc i Czarnucha (nie T-rek(s)a, jak wcześniej napisałem!) na przebieżkę, taką najbardziej ulubioną, pięćdziesięciokilometrową. Trochę mnie zmoczyło, trochę nie, grunt, że wykonane zostało to, co należy :) Tylko nawet fotek nie za bardzo było komu i czemu robić. 
Warta z poziomu Wiórka


Ciągle w ruchu
Olbrzym, niezainteresowany współpracą
Trafił się jedynie daleko, daleko samotny żuraw, który chyba też robił mi zdjęcie :)
Mglisty i nieostry żuraw
Co się patrzysz, dwunogu bez skrzydeł?
Trasa to zdeformowany mumin: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - Poznań. Chętnie bym zaprezentował Relive, no ale cóż, nie kwapi mu się na świat.

Podjechałem jeszcze po obiadek (tofu na ostro daje radę)...

...i do... pracy. Ale dziś tylko na chwilę, ratując tyłek kumpla, który się musiał szybciej ewakuować. A co, ma się gest :) Przynajmniej wpadło kilka kilosów więcej do dystansu dziennego.




  • DST 68.40km
  • Czas 02:20
  • VAVG 29.31km/h
  • VMAX 54.40km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 211m
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z czap(l)y :)

Piątek, 22 maja 2020 · dodano: 22.05.2020 | Komentarze 15

Od jutra Polska (a przynajmniej Poznań) ma być zaatakowana przez całodzienne opady, więc nie mogłem odpuścić dzisiejszej jazdy. W sumie nawet gdyby zagrożona nie była, to bym starał się wyjechać, ale zawsze lepiej mieć jeszcze jakąś dodatkową motywację :)

Wyjazd koło dziewiątej, tak żeby zdążyć się ogarnąć przed robotą. Udało się, choć na trasie chwilę mi zeszło, bo skoro wybieram kierunek Radzewice to jasnym jest, że bez wizyty w tamtejszym porcie rzecznym (wielokrotnie tu opisywanym) się nie obejdzie. Nie inaczej było i tym razem.

Sama trasa to "plaskacz" z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, objazd Starołęckiej przez Krzesinki (chyba), Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin, Świątniki do Radzewic, tam nawrotka i powrót do Rogalinka, skąd przez Mosinę, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń do domu.

Wynik w sumie nie byłby najgorszy, gdyby nagle wiatr nie zmienił się z południowego na północy. No nic, przyzwyczajony jestem :)
Poznański Las Dębiński udający dżunglę
Ten widok wciąż mnie kole w oczy... Podleśnictwu Babki nigdy nie zapomnę tej rzezi.
A tego lasu wciąż szkoda :( Nadleśnictwo Babki - największy rzeźnik drzew w WLKP
Jak wspomniałem, był port...
Port w Radzewicach
...ale niestety tym razem nie zastałem zaprzyjaźnionego kotka :( Za to gdzieś daleko w tle zatoczki wypatrzyłem lekko cofającą się na mój widok kropkę (jasną i pisaną z małej, więc wiedziałem, że to nie mój pies). Po przyjrzeniu okazało się, ze to czapla siwa, która wybitnie nie zamierzała współpracować w temacie fotografii :)
Rzeczne zakola - Radzewice

Czy ktoś widział dziub-dziuba? :) - Radzewice
Czapla ma wszystko w... - Radzewice
W końcu czapla pokazała się łaskawie choć na chwilę - Radzewice
Kawałek dalej, przy kościele w Radzewicach, zaparkowałem sobie na chwilę. Nie jak jakiś nikt, tylko jak panisko! :)
A co,
A tak poza tym to w Warszawie narąbany w trzy dupy debil wlazł do wybiegu dla niedźwiedzi, przy okazji próbując jedno ze zwierząt podtopić, nagrywany przez masę gapiów (tu filmik - oj, naprawdę żałuję, że nie dostał solidnej nauczki od niedźwiedzicy), a madki z bąbelkami już na dobre opanowały DDR-ki.Tak jak pisałem - Polska się odmraża i wraca do swojej normalności :)

Dystans trochę dłuższy, bo jechałem do pracy naokoło, oczywiście w sprawach zawodowych. A jutro - jeśli prognozy się sprawdzą - będzie jedna wielka kicha.




  • DST 62.40km
  • Czas 02:09
  • VAVG 29.02km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 200m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pietrucha

Czwartek, 21 maja 2020 · dodano: 21.05.2020 | Komentarze 15

Kolejny z przedpracowych wypadów wykonanych na czczo. Tak, wraca już zupełnie upierdliwa codzienność.

Wiatr trzyma poziom, ale i tak nie jest to już to, co kilka dni temu. Po prostu przeszkadzał, w ogóle nie pomagał, ale dało się z nim żyć. Za to bardzo podobała mi się temperatura - te trzynaście stopni na starcie, a szesnaście na finiszu to moje optimum. Miodzio.

Skoro trasa o kształcie pietruchy, to oznacza ona kierunek północno-wschodni, czyli znów miasto. Męczące, częściowo zakorkowane, obowiązkowo na światłach czerwone. Dobrze, że chociaż Wartostrada zminimalizowała złe doznania :) Wykonany został więc kurs z Dębca właśnie owymi rowerowymi alejami, następnie Chemiczna, Główna, Koziegłowy, Kicin, Mielno, Dębogóra, Karłowice, Wierzonka, Kobylnica, Janikowo, Miłostowo, Główna, Hlonda, a reszta tak jak w tamtą stronę.

Jak zwykle musiał się trafić debil. Taki, który uwiesił się na klaksonie (może zawał?) gdy wyprzedzałem jednego szoszona w Karłowicach, oczywiście sygnalizując ów manewr. Miał za wąsko na wyprzedzanie na trzeciego, stąd pewnie zew frustrata. Odpowiednio skomentowany.

Fotograficznie głównie klasyki, takie jak Ostrów Tumski, gdzie kończą już powoli budować objazd brukowanego odcinka przy Moście Jordana.
Most Jordana, Ostrów Tumski
ICHOT oraz budowany nowy odcinek Wartostrady, Poznań
Kłódki na poznańskim Ostrowie Tumskim, ciekawe ile z nich jest nieaktualnych? :)
Poznańska Katedra
Do tego kapliczka w Dębogórze. W tej okolicy niedawno wilki zrobiły sobie niezłe polowanie na daniele. Ja tam w każdym razie żadnego nie spotkałem, choć nie jestem w stanie stwierdzić czy przypadkiem mijane osoby to nie ludzie, a wilcy :)
Kapliczka w Dębogórze
Na półmetku przez chwilę sobie poobserwowałem (jak widać, na dużym zoomie) spore stadko żurawi, oczywiście na tle - a jak - ambony.
Zlot żurawi, daleko hen, hen
Nieostre zbliżenie, ale obowiązkowa ambona obecna
Z innych atrakcji. Na Dębcu pan, który idealnie wyliczył środek pasa dla rowerów na DDPiR-ce - na legalu nie do wyprzedzenia. A jakiekolwiek werbalne zagajenie o zjechanie na bok mogłoby się skończyć albo kolizją, albo nagłym zejściem z tego łez padołu...

...coś, co można zgłosić do Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami :)...

...oraz Moderus Gamma (poznaniak zresztą) z mojej drogi do pracy (zawartej w dystansie).
Moderus Gamma mknie przez Poznań
Więcej grzechów nie pamiętam :)




  • DST 62.60km
  • Czas 02:07
  • VAVG 29.57km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 199m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czołowo

Środa, 20 maja 2020 · dodano: 20.05.2020 | Komentarze 7

Wiatr dziś w końcu troszkę odpuścił - był odczuwalny, ale dało się żyć. Supcio. 

Ale że - jak wiadomo - w tym świecie za dobrze być nie może, to w zamian wróciły korki. Korasy. Takie swojskie, klasyczne, z jedną osobą w każdym aucie. Poniekąd rozumiem w tych czasach, jednak tęsknię za pustymi ulicami. Niestety, swoje się nastałem i już po pierwszych kilkunastu kilometrach jazdy przez Poznań wiedziałem, że o wynik nie ma co walczyć. Co uskuteczniłem :)

Trasa od dawna opatentowana: Dębiec - Górecka - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylniki - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Plewiska - Poznań. TU Relive.

Była Koszalińska, ale nie będzie zwyczajowej fotki, bo mi się wpieprzyła na śmieszkę (jedną z niewielu zacnych) maszyna do czyszczenia dróg. Za to widoczek na smętnie kikuty rzepaku, który już niestety nas powoli opuszcza.
Smętne resztki rzepaku
Jakiś tam wyzoomowany, niewyraźny myszołów się trafił.
Myszołów postanawia wypełnić prawy dolny róg niewyraźnego zdjęcia :)
Domy z widokiem na przelatujące myszołowy :)
No i niezawodne koniki :)
Piękno i godność na czterech kopytach
Mniam! ;)
Na deser nowoczesny rodzimy patent - maseczka (zapewne zgodna ze wszelkimi certyfikatami) na... czole :) Tutaj wersja ocenzurowana, zgodna z RODO.
Patent na maseczkę na... czole. Wersja ocenzurowana, zgodna z RODO :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.