Czerepourywacz + zapomniany cmentarz na Dębcu

Czwartek, 24 maja 2018 · Komentarze(13)
Cóż... Jeśli chodzi o pierwszą część tytułu to rozwijać się chyba za bardzo nie muszę. Rano standardowo po spojrzeniu na drzewa za oknem już wiedziałem, że powinienem sobie zarezerwować tych kilka minut więcej na jazdę, bo przynajmniej przez jej połowę (a realnie co najmniej dwie trzecie) będę zajmował się głównie utrzymaniem w pionie. No i niestety znów się nie pomyliłem. A kiedyś bym chciał, oj, jakbym chciał :)

Trasę zrobiłem ponownie wschodnią, a dokładnie lekko napuchniętego "munimka": dom - Lasek Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Kamionki - Daszewice - Babki - Czapury - Wiórek - Rogalinek - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. Wymęczony zostałem za wszystkie czasy, ale pocieszałem się jednym - zimą przy takich podmuchach myślałem tylko o tym, żeby wrócić do domu, dziś - że a co mi tam, lekka niedogodność.

Hmmm... lekka? :)

Coraz bardziej podobają mi się okolice Jeziora Koninko, za które ktoś się w końcu wziął i zaczął je cywilizować. Jest po prostu... sympatycznie.

O dzisiejszym wypadzie to tyle, bo do teraz próbuję jeszcze uczesać kask :)

Zmieniając temat: kilka dni temu podczas spaceru z psem odwiedziłem smutne, zapomniane miejsce, do którego trafić "w ciemno" się nie da - trzeba z Opolskiej skręcić w niezachęcające osiedle paskudnych, poniemieckich baraków, potem odnaleźć ścieżkę przez pola i las, by w końcu się znaleźć u celu. Jest nim stary, zarośnięty i zmurszały cmentarz przy ulicy Samotnej. Widać go we fragmentach jedynie podczas jazdy koleją - gdy pociąg wyjedzie z Lubonia i minie A2, należy spojrzeć na lewą stronę, zanim zatrzyma się na stacji Poznań Dębiec. Ukażą się wtedy pojedyncze krzyże, poukrywane gdzieś między krzakami.




Jeszcze przed II Wojną Światową była tu pięknie położona i - jeśli można tak napisać - "przyszłościowa" nekropolia dla mieszkańców Wildy i Dębca, z miejscem na kolejne pochówki. Niestety wojna zrobiła swoje, ostatnie nagrobki są tu z lat czterdziestych, z czego w wielu z nich nie było kogo chować - są jedynie symboliczne informacje, iż dana osoba została zamordowana w którymś z obozów koncentracyjnych.

Natrafiłem na jakąś relację z tego miejsca gdzieś sprzed dekady, w której informowano o pomieszkującej tu jeszcze samotnie żonie byłego zarządcy - jednak zapewne i ona umarła, bo nie spotkałem żywej duszy. Jednak mimo wszystko widać pojedyncze, malutkie zmiany na plus względem mojej ostatniej wizyty, jakieś dwa lata temu - ktoś sprząta tu śmieci, w miarę możliwości porządkuje ścieżki, gdzieś tam palą się pojedyncze znicze.

Klimatyczne i refleksyjne miejsce. Położone przy uliczce, która zaczyna się po drugiej stronie torów, a po tej... formalnie nie istnieje. 

Komentarze (13)

Huann - emerytki i emeryci w tydzień by wykończyli miesięczny limit :)

Lapec - no tak, Poznań miasto doznań :)

Trollking 20:43 poniedziałek, 28 maja 2018

A to dziękuje, za dużo wrażeń na urlopie i nie wszystko się zakoduje :)

Lapec 08:57 poniedziałek, 28 maja 2018

GróbStats wyliczałby średnią ilość cmentarzyków odwiedzonych w danym dniu, tygodniu i miesiącu oraz średnią liczbę zużytych zapałek do zaświecenia jednego znicza.

huann 21:39 piątek, 25 maja 2018

BUS - hehe, jak widzę logo zobowiązuje :)

Lapec - a ja pamiętałem, że wspominałeś coś o "upiornym cmentarzu" i miałem Ci o nim napisać w komentarzu, ale stwierdziłem, że poświęcę temu cały wpis :)

Hipek - to fakt. Ale mimo wszystko widok smutny, jak na moje wystarczyłoby jedynie lekko "odświeżyć" teren (ścieżynki, ustawienie nagrobków), a całość zostawić jak jest.

Michuss - i to w linii prostej jakieś 5 km od ścisłego centrum Poznania!

Dariusz - warto odwiedzić, choć znaleźć niełatwo. Co do wiatru - niech go dunder świśnie! Albo huragan jakiś nawet :)

Kamil - nawet latem wyłaniają się na horyzoncie pojedyncze groby. Tylko trzeba wiedzieć, kiedy patrzeć.

Huann - od tego jedynie krok do powstania jakiegoś GróbStatsa :)

Trollking 20:17 piątek, 25 maja 2018

Wymyśliłem kiedyś rodzaj rowerowania, najczęściej w październiku, polegający na poszukiwaniu po polach i lasach zapomnianych cmentarzyków ewangelickich, albo z I wojny światowej (bo przede wszystkim takie w mej okolicy występują). Nazwałem tę aktywność cyklogrobbingiem ;)

huann 15:30 piątek, 25 maja 2018

W zimie z okien pociągu dobrze widać ten cmentarz.

kamilzeswaja 14:39 piątek, 25 maja 2018

Lubię takie spokojne miejsca.

A wiało tak, że cieszyłem się iż tego dnia nie miałem czasu na rower

lipciu71 07:42 piątek, 25 maja 2018

Niesamowite miejsce.

michuss 07:05 piątek, 25 maja 2018

Gdyby było zapomniane, to byłoby idealnie. Takie cmentarze dopiero mają duszę, a nie nowoczesne, wysprzątane nekropolie.

Hipek 06:20 piątek, 25 maja 2018

Ja tam bez problemu trafiłem (no dobra, mega przypadkiem) jak wracałem z Lubonia :) Parę chwil po tej "atrakcji" dostałem SMSa od Ciebie i w sumie to zapomniałem zapytać, co to za miejsce. Wyleciało, bo byłem trochę zajęty gonieniem Ciebie :D

Lapec 06:05 piątek, 25 maja 2018

Zapomniany? Hah. Swego czasu bywałem tam dosyć często nocami ;) i wara mnie od tego miejsca!!! :P

BUS 01:56 piątek, 25 maja 2018

Aj.. napisałem, że na Ostatniej? Miało być na Samotnej. Sorry, już poprawiam :) Choć w sumie Twoja teoria ma dzięki temu jeszcze większy sens.

Trollking 20:02 czwartek, 24 maja 2018

Cmentarz zapomniany pewnie przez tą ulicę (Ostatnią)... Takie miejsca wspominamy "na końcu".

anka88 19:02 czwartek, 24 maja 2018
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa stawy

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]