Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 249296.83 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 811121 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.30km
  • Czas 02:05
  • VAVG 25.10km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 182m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zahaczając o Nową Holandię :)

Niedziela, 18 października 2020 · dodano: 18.10.2020 | Komentarze 9

Niby dzisiaj przed południem nie miało padać. Wiać owszem, ale nie padać.

Więc... przed południem padało :) No i wiało. Na szczęście opady nie były jakieś super wielkie (zresztą dość szybko przeszły), jeździć się dało, ale dla bezpieczeństwa Czarnuchem. Nie narzekałem - rower po delikatnym przeglądzie, można było przetestować.

Trasa zachodnia, pustynna: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Relive, zgodnie z tradycją ostatnich dni, brak.

Wiało konkretnie, ale muszę przyznać, że podczas powrotu podmuchy nawet pomagały, dzięki czemu udało mi się wyciągnąć na płaskim fałmaksa lekko ponad pięć dych.

Byłem obok Holandii, takiej nowej. Imponująca maszyna. Używana warta jakieś trzysta tysięcy.
New Holland T9 z dokładką
Grubasy dwa :)
Obok działał potwór-wyjadacz.
Pożeracz
O dziwo trafiły się i ptaki. Szkoda, że było tak szaro i ponuro, więc zdjęcia wyszły średnio, ale znów jako tako widać czaple białe.
Sunąca czapla biała
Skulona czapla
Spotkanie dwóch czapli białych
Każda czapla w swoją stronę
Jeszcze mniej wyraźnie, bo wysoko na niebie, ująłem pustułkę...
Ledwo widoczna pustułka
...oraz myszołowy w akcji.
Albo zabawa, albo polowanie
Prezentacja skrzydeł myszołowa
Lekko w górę, myszołów w locie
A na Głogowskiej, na odcinku na wysokości Szacht, zostałem dziś po raz pierwszy obszczekany przez radiowóz. Pisałem o nim (odcinku, nie o suce) już wiele razy - jest tak po kilka pasów w każdym kierunku, pośrodku barierki, a pobocze szerokie. No i niektórym się wydaje, że to ekspresówka. Ale nie, o czym akurat policja wiedzieć powinna. Szkoda, że mnie nie zatrzymali, bo z chęcią bym podyskutował i wyedukował. Oraz poinformował, że ich koledzy wyprzedzali mnie tam już setki razy, a dopiero oni mieli jakieś ale. Eh, widocznie biorą już na służbę jakiś najgorszy sort. Może taki, który w ślad za radiowozem mnie strąbił - tu już nie miałem cierpliwości i puściłem wiązankę. Dość kreatywną :)




  • DST 57.50km
  • Czas 02:02
  • VAVG 28.28km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 182m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pachołkowo

Sobota, 17 października 2020 · dodano: 17.10.2020 | Komentarze 21

Oj, ciężko się już jeździ przy tych dziewięciu stopniach. Każdy podmuch wiatru zniechęca, a łapy marzną, gdy się zapomni długopalczastych rękawiczek (to ja). Więc walki brak, a wynik słabiutki. Mimo wszystko jednak wolę to, co było dziś, od upałów. I póki mi się nagle coś nie zmieni, będę bronił tego podejścia :)

Trasa to pętelka wokół Jeziora Kowalskiego. Z Dębca kawałek Wartostradą, następnie Jana Pawła, Główna, Miłostowo, Bogucin, Janikowo, Kobylnica, Bugaj, Biskupice, Jerzykowo, Kowalskie, Karłowice, Wierzonka, Kobylnica, Janikowo, Bogucin i przez Poznań, z grubsza podobnie jak w pierwszą stronę. Relive? Chętnie. Ale brak, z przyczyn wciąż niewiadomych.

Nie wziąłem ze sobą konkretnego aparatu, bo była w momencie wyjazdu taka szarówa, że wydawało się, iż nie ma sensu. No i mam... Oczywiście obrodziło zwierzakami :) Więc jest tylko to, co się udało uchwycić kompaktem. Sarenki...
Para sarenek
Czujność zawsze w cenie
...lecący obok myszołów...
Startujący myszołów
...oraz kruk...
Kruk nad drzewami
.no i młody perkoz dwuczuby do kompletu.
Młody perkoz dwuczuby
Ten ostatni nad Jeziorem Kowalskim. Fajnym, całkiem uroczym akwenem, położonym w ciekawej okolicy.
Nad Jeziorem Kowalskim
Kowalskie z perkozami na pierwszym
Wyspa na Jeziorze Kowalskim
Wielkopolski widoczek
Na niebie nie brakowało zresztą innych skrzydlatych wynalazków.
Coś cassapodobnego leci :)
Miałem okazję ukazać w praktyce, jakim debilizmem są opisywane wielokrotnie pachołki za Kobylnicą.
Pachołki abstrakcji wciąż stoją...
Wciąż ten widok zadziwia :)
Aż zaśmiałem się w głos (choć ominięcie kolosa na łuku było średnio sympatyczne), bo lepszego dowodu wymarzyć sobie nie mogłem. Pobocze przecież jest po to, żeby ułatwić życie w przypadku awarii lub interwencji policji. A tu proszę...
Debilizm pachołków w praktyce. I to jeszcze na łuku
No i na koniec człowiek, który chciał być rowerem, ale coś nie wyszło :)
Gdy wydaje ci się, że jesteś rowerem, nie człowiekiem
Ufff. I jak tu walczyć o średnią przy takiej ilości atrakcji? :)




  • DST 51.50km
  • Czas 01:49
  • VAVG 28.35km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 138m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czaplokredki

Piątek, 16 października 2020 · dodano: 16.10.2020 | Komentarze 12

Dzionek rozpoczęty od zakupów, żeby zdążyć przed dwugodzinówką pustych sklepów. Tak jak sądziłem, po dziewiątej cały dyskont popularnej marki pełen... emerytów. A zagadana znajoma pani z piekarni, prócz tego, że uważa godziny dla seniorów za debilizm, bardzo je sobie chwali. Ma bowiem sto dwadzieścia minut płatnej przerwy :) Taaa, ma to sens...

Tyle wniosków z przedednia wpadnięcia Poznania do strefy czerwonej w związku z pandemią, którą już przecież przed wyborami zwyciężyliśmy. No i sobie przypomniałem, że co miesiąc płacę jakieś grosze za kartę Multisport, z której - oczywiście przez rower - nie mam czasu korzystać. Aż mam ochotę jutro pójść na siłownię lub basen, ale pozostaje mi wizyta w kościele. Hm, jednak nie skorzystam :)

Co do rowerowania - średnio atrakcyjna rundka na wschód, pod wiatr, który znów wrócił na swoje upierdliwe pozycje. Z Dębca Wartostradą i wzdłuż Malty do Browarnej i na Kobylepole, a potem przez Zalasewo, Garby, Tulce, Krzyżowniki, Śródkę, Szczodrzykowo, Dachowę, Robakowo, Gądki, Jaryszki, Krzesiny, Minikowo, Starołękę i Las Dębiński do domu.

Zalasewo szybko i prężnie się rozwija. Kiedyś tu było kretowisko, a teraz mamy... kredkowisko :)
Kolorowe kredki, Zalasewo
Poza tym skończono już przyzwoity (ciężko to pisać) ciąg pieszo-rowerowy, szerokością zbliżony do drogi. Szkoda tylko drzew, które przy tej okazji poległy.
Całkiem rozsądna śmieszka na styku Poznania z Zalasewem
A najwięcej czasu spędziłem nad kałużą w Szczodrzykowie.
Musiałem sprawdzić, czy naprawdę jest napisane, że zakaz wstępu :)
Nie żałuję. Bowiem najpierw byłem zmartwiony całkowitą ciszą i liczbą ptaków zbliżoną do zera. Ale po chwili już nastał inny świat. Najpierw skądś nadleciała wataha mew śmieszek...
Chmara śmieszek
...a potem przyuważyłem przykucnięte gdzieś razem dwie czaple: siwą (bardziej skrytą) oraz białą. Po chwili i one trochę wyluzowały :)
Czapla siwa i czapla biała w dobrej komitywie
Czapla biała - trochę bardziej odważna
Czapla siwa już bardziej skulić się nie była w stanie :)
No i odlot
Czaple wyścigi
Czapla biała na niebie
Z chęcią dodałbym filmik z Relive, ale jego możliwości twórcze skończyły się niespodziewanie we wtorek. Może apka się zainfekowała? :)




  • DST 76.80km
  • Czas 02:41
  • VAVG 28.62km/h
  • VMAX 52.30km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 225m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Aktywka

Czwartek, 15 października 2020 · dodano: 15.10.2020 | Komentarze 16

Aktywny dzionek, choć porządnej dawki wyspania nie mogłem sobie odpuścić. Trzeba korzystać, póki jeszcze można.

Najpierw wypad szosą na pięć dych. Niespiesznie, bo pogoda niezgorsza, ale średnio motywująca - szaro i ponuro. Przynajmniej już łba nie urywało.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Chwilę spędziłem w okolicach Jeziora Lusowskiego. Tam, gdzie jeszcze niedawno była susza, dziś pojawił się górski strumyk.
Mini powódź, Lusowo
Kładka obok Jeziora Lusowskiego
Zachmurzona plaża w Lusowie
Testowałem też nową DDR-kę z Sierosławia do Lusówka. W warunkach niemalże wiosennych. Muszę przyznać, że jest przyzwoicie, choć wciąż nie wiem, po co toto w ogóle powstało.
Przy nowej DDR-ce między Sierosławiem a Lusówkiem
Prawie jak wiosna. I ten sam wirus gdzieś w powietrzu
A skąd się wzięło dodatkowe ponad dwadzieścia kilometrów? Otóż na dziś miałem ustawiony roczny przegląd Czarmucha w CCR Sport na Ptasiej. Bowiem Kross zawarł obostrzenie, że żeby zachować pięcioletnią gwarancję na ramę, trzeba się dwukrotnie pojawić w autoryzowanym serwisie tej marki. Więc najpierw prysznic...
Prysznic przed przeglądem
...a potem na miejsce. I z powrotem, bo dostałem info, że mogę odebrać sprzęt tego samego dnia. Bardziej cała procedura była pro forma, żeby mieć adnotację w systemie, ale oczywiście gdyby do tematu kompleksowej wymiany części podejść na maksa, zostawiłbym tam majątek. A tak poszło po kosztach, oczywiście wpadła regulacja wszystkiego, co możliwe, ale wymianę napędu zostawię na przyszły rok. Przy okazji z (po raz kolejny to się potwierdza) sympatyczną i kompetentną obsługą ponarzekaliśmy na wytrzymałość części - jak się okazało to kolejny głos potwierdzający, że co sezon, to z tym gorzej :/

A że byłem w okolicy, to nie mogłem się powstrzymać i obfociłem pieczarkę, czyli poznański Stadion Miejski...
Pieczarka, czyli Stadion Miejski w Poznaniu
Stacja Bułgarska, Poznań
...oraz parowóz Ty51, który jakiś czas temu stał się sympatycznym symbolem Kolejorza.
Ty51 - symbol Kolejorza
Oko w oczy, Bułgarska, Poznań
Wpadł również solidny spacer z Kropą, więc lekko padam na ryj. Wolne :)




  • DST 51.40km
  • Czas 02:03
  • VAVG 25.07km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 183m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poprawkowo

Środa, 14 października 2020 · dodano: 14.10.2020 | Komentarze 11

Urlop w czasach Covida trwa. Gdziekolwiek jechać strach, nad morzem sztorm, w górach byłem, więc można zająć się nadrabianiem książek i seriali. No i spacerów - Kropa w siódmym niebie :)

Pogoda... Hm. No nie powala. Dzisiaj - zgodnie z założeniami - od rana lało. Z rowerem pod pachą wybrałem się więc najpierw do pobliskiego serwisu, gdzie za kilka złotych wymieniłem łańcuch w szosie. Mi się z tym babrać nie chce, wolę dać zarobić nawet te grosze, a przy okazji przetestuję, czy regularna zmiana tego elementu (najpierw co 600-1000 kilometrów, potem już rzadziej) wpłynie na żywotność napędu. Oby.

Potem kawka, śniadanko, i... chwilowa poprawa pogody. Od razu więc osiodłałem Czarnucha, licząc, że luka w opadach utrzyma się dłużej. Oczywiście nic z tego. Dokładnie w połowie lunęło konkretnie, a ja dojechałem do domu z solidnym basenem w butach. Do tego wiatr mnie kilka razy prawie zmiótł z drogi. No ale pokręcone? Pokręcone.

Trasa to pietruszko-marchewa: Dębiec - Wartostrada - Chemiczna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Śródka - Piotrowo - Wartostrada - dom. Relive zastrajkowało i nie ma.

Zdjęcia... Hm. Napiszę tak: dobrze, że mi aparatu nie zalało :) Więc tylko kilka symbolicznych. Wzdłuż brzegu Warty miasto zabrało się za wymianę starych, paskudnych betonowych płyt na coś, na co da się spojrzeć bez odruchu wymiotnego. Na razie ciężki sprzęt zajmuje się demolką,
Wymiana starych, paskudnych płyt na poznańskim odcinku Warty
A ja dziś byłem na Wartostradzie pięćdziesiątą pierwszą osobą. O jedenastej. No szału nie ma :)
Licznik przejazdów przy Wartostradzie
Pod drodze - jak widać - bywało tak sobie.
No szału z warunkami nie było :/
Najmniej pewnie czułem się koło mostu Rocha. Śliskie skorupy kasztanów to niezła ślizgawica.
Opadłe skorupki kasztanów to niezła śligawica
Ptaków dzisiaj brak. Trafił się jedynie zamglony, samotny kruk, imprezujący na balotach :)
Samotny kruk na balotach




  • DST 51.40km
  • Czas 01:50
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 193m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mgiełkowanie

Wtorek, 13 października 2020 · dodano: 13.10.2020 | Komentarze 17

Od rana miała lać, ale na szczęście pogodynki źle wywróżyły. W zamian dostaliśmy mgłę, całkiem solidną, jak i urocze pięć stopni na termometrze. Lampki na tył i przód oraz długopalczaste rękawiczki na łapy, i dało się żyć.

Głównym elementem dzisiejszej jazdy było miasto. Jak zwykle zakorkowane, ale o tym napisałem już wiele słów, więc tematu rozwijał nie będę. Wspomnę tylko, że po pierwszych kilkunastu kilometrach byłem zmasakrowany, a strat oczywiście nie było jak nadrobić. Mimo że potem kręciło się już całkiem sympatycznie.

Trasa północno-zachodnia: Dębiec - Górecka - Hetmańska - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Dąbrowa - Wysogotowo - Plewiska - Poznań. TU Relive.

W całej tej smętnej szarówce udało mi się spotkać bażanta. Ledwo udało się zrobić zdjęcie w takich warunkach, więc dobrze, że w ogóle cokolwiek widać :)
Ledwo uchwycony bażant
A poza tym było... zajemgliście.
Zajemgliście
Lekko zajesieniona Koszalińska, Poznań
Z popołudniowych atrakcji: wizyta u Teściowej. Taaa... :) No i spacer po Dębinie. Bez szału, ale przynajmniej cokolwiek dało się zobaczyć :)
Jesień na Dębinie, Poznań
Łabędzi slow live, Dębina
Kacza sypialnia, Dębina
Dwugłowy potwór ;)
Warta na wysokości poznańskiego Dębca
Psia shisha :)
To ustrojstwo zwisające z drzewa mnie zainteresowało. Albo to karmnik dla małych ptaków, albo ptasia sala tortur :)
Albo to karmnik dla małych ptaków, albo ptasia sala tortur :)
Pogodowo "ciekawie" ma być jutro. Nie tylko ulewy, ale i jakiś kosmiczny wiatr. Co z tego będzie - lub nie (rowerowo) - się okaże.




  • DST 51.60km
  • Czas 01:46
  • VAVG 29.21km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 158m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ideolo :)

Poniedziałek, 12 października 2020 · dodano: 12.10.2020 | Komentarze 12

Dzisiaj kolejny wolny dzień, mający dwa etapy: wyspanie się (w końcu!) oraz pozałatwianie zaległych spraw. A pośrodku rower.

Wczoraj się obawiałem, że będzie padać, na szczęście przynajmniej o jeden dzień wyrok został odroczony. Jechało się nawet spoko, nie wiało mocno, ale ani razu w plecy, więc wynik taki sobie. Upału nie było - osiem stopni na starcie, dziesięć po nawrotce. Ale ważne, że pokręcone.

Trasa pustynna, zachodnia: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Górek już nie ma, więc jak zwykle trzeba ratować się widokiem WPN-u na horyzoncie :)
Jak zwykle obowiązkowy widoczek na pagórki WPN-u
Spotkałem pociąg LGBT :)
Pociąg LGBT? :) Goniących go narodowoców w jakimś PolRegio nie stwierdzono :)
Jechał na zachód - przypadek? :) Żadnych rodzimych nazioli w jakimś tam PolRegio goniących ten skład nie stwierdzono :)

Wpadł też myszołów, ale bardzo wysoko.
Myszołów w wersji pikselozowej
A już koło domów spotkałem dziwną kawkę. Taką łaciatą.
Ciekawie upierzona kawka
Tak się składa, że to kawka :)
Tyle, ciekawostek poza tym brak. A od jutra deszcz :/

Aha, jest ciekawostka, czyli burdel, jak zwykle ze strony gov.pl. Ci od FAQ widocznie wiedzą więcej, niż wynika z samego rozporządzenia:

Czy ja uprawiam sport wyczynowo czy rekreacyjnie? Oto jest pytanie! :)




  • DST 53.80km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.82km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Apa(pu)ge! :)

Niedziela, 11 października 2020 · dodano: 11.10.2020 | Komentarze 19

Górski wypad minął ekspresowo, powrót jeszcze szybciej, dzisiaj nadszedł czas na rundkę po płaskim.

Nudno? Niekoniecznie. Można się zdziwić, o czym później :)

Najpierw o trasie. Wpadła jedna z moich ulubionych (zaraz po psutym przez powstającą śmieszkę "kondominium"), czyli południowa wisielcza pętelka: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabno - Żabinko - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. W końcu objazd trochę ucywilizowano i nie trzeba spacerować.

Nie spieszyłem się, bo mi się nie chciało. Pogoda nawet sympatyczna, choć na pierwszych kilometrach było jeszcze chłodno. Wiatr taki sobie.

Czas na wydarzenie dnia. Gdy wracałem, w Mosinie, niedaleko ronda obok rynku, musiałem dać ostro po hamulcach, bo na drucie siedziała... papuga. Żywa. Wręcz wyluzowana. Wyjąłem aparat i zacząłem cykać foty, zastanawiając się, jak w niedzielę dodzwonić się na Straż Gminną, czy co tam występuje.
Apa(pu)ge!!!!! :)
Po przetarciu oczu musiałem uwierzyć :), Mosina
Punk's not dead! :)
Widzę Cię, tam na dole!
W tym momencie ara powiedziała
Na szczęście nie musiałem tego robić. Usłyszałem bowiem, jak jedna pani rozmawia sobie radośnie z panem z kebaba, zerkając na arę. Jak się okazało, nikomu nie uciekła, a za chwilę miał się pojawić opiekun, czyli brat. Zagadka więc się wyjaśniła. Generalnie jestem przeciwnikiem przybytków typu papugarnie, gdzie w niewoli trzyma się wiele ptaków na małych przestrzeniach, ale ta tutaj ma zdecydowanie dobre życie. Dowiedziałem się, że Kukuś (jeśli dobrze zapamiętałem imię) wylatuje sobie kiedy chce, ale zawsze wraca, zjada wszystko, co mu się zaproponuje, a do tego usłyszałem jak mówi, całkiem składnie. Najwyraźniej słowo... kebab :) Do tego "dom", "jeść" i coś tam jeszcze. Właściciel kebabowni zdradził do tego, że uczy się pilnie mało pochlebnych słów na temat Ziobry (tych czteroliterowych). Swój człowiek. To znaczy ptak :)
Jak się okazało, papuga nie uciekła, tylko poleciała na spacer, a opiekun się znalazł :), Mosina
Udało się zrobić fotkę z opiekunem i uzyskać zgodę na "publikację" :)

No i jeszcze pro forma fotki z samego rowerowania.
Jeszcze zielono, trzeba korzystać
Jesienny prześwit
Grzybki znalazłem! :)
Grzybki znalazłem! :)
Całkiem miły dzionek. Chyba niestety ostatni taki na jakiś czas.




Deszczowa Góra - ostatki

Sobota, 10 października 2020 · dodano: 10.10.2020 | Komentarze 21

Jak zwykle podzielić się mogę plusem i minusem z wypadu. Zacznę od plusa. Dość istotnego zresztą – udało się zrobić pięć dyszek. Nie żadnego gluta, tylko pełen dystans, mimo konieczności wstania w środku nocy (siódma rano) i patrzenia z niepokojem w niebo.

Teraz minus. Gó… to znacz gór (nie) było widać Jeszcze na samym początku słońce nieśmiało przebijało się przez chmury, ale gdzieś od połowy drogi był już tylko niewyraźny świat zamknięty w szarości. A ostatnie dwadzieścia kilometrów kręciłem w deszczu, który według prognoz miał się pojawić dwie godziny później, Ot, niespodzianka. Dzięki.

Trasa krojona na żywo. Z centrum Jeleniej Góry do Cieplic, stamtąd wzdłuż stawów i wspinaczka na sam szczyt Zachełmia (miodzio!) i zjazd do Przesieki oraz Podgórzyna, skąd skierowałem się na Sosnówkę, Miłków, dolne rejony Karpacza, następnie Ścięgny, znów Miłków, Sosnówka, Podgórzyn, Cieplice i do domu.

Marne fotki to maks, co udało mi się z tego dnia wyciągnąć. No ale pokręcone, więc plus wygrywa z minusem :)

Stawy Podgórzyńskie, gdy jeszcze coś było widać…
Cisza przed ulewą, Stawy Podgórzyńskie
Polna dróżka przy Stawach Podgórzyńskich
Chwilowy przebłysk, Stawy Podgórzyńskie
...fragmenty z odcinka przez Zachełmie do Przesieki oraz Podgórzyna…
Szkoda, że tylko o słup dało się oprzeć :), Zachełmie
Widok ze szczytu Zachełmia
Przecinka na zjeździe do Przesieki
Zamglony widok na Kotlinę Jelenigórską
Życie na zakręcie :), Podgórzyn
Skałki pełną gębą, Podgórzyn
Pomnik ku czci tramwaju z Jeleniej Góry do Podgórzyna. Plus psująca wszystko puszka :)
Mufloniasty muflon, Podgórzyn
...chwila znad zalewu w Sosnówce…
Nad zalewem w Sosnówce
Ledwo widoczny Zalew Sosnówska
Kawałek Karkonoszy z terenu Jeleniej Góry, po prawej Chojnik
...oraz między innymi Śnieżka, którą ktoś zabrał z okolic Karpacza i Ścięgien.
Boczna droga w Karpaczu
Hmm, gdzieś tu ostatnio była Śnieżka...
Niskie górki może i widać, reszty niestety nie, Ścięgny
Byłą nadzieja, że się odmgli, ale niestety
Tyle :) W Zachełmiu widziałem jeszcze tablicę informującą o referendum odwołującym wójta, czyli przejaw demokracji oddolnej, którą zdecydowanie popieram. Ale już logiki transparentu ogarnąć nie potrafię - co jest "odwrotnie"? :)
Referendum fajna rzecz, tylko logika w przesłaniu lekko szwankuje :). Zachełmie
Jako że jutro będę znów w Poznaniu, jestem żywo zainteresowany tym, co nasze (a przynajmniej czyjeś) władze wymyślają. Było już - o dziwo - spoko, czyli wczorajszy wniosek z rozporządzenia: podczas uprawianie sportu, w tym oczywiście jazdy na rowerze, maseczka nie obowiązuje. Aż się zdziwiłem, że sami z siebie to napisali. Ale już dziś usłyszałem, gdy znów (i po cholerę?) jakiś nadgorliwy dziennikarzyna zapytał o to na konferencji, że na terenach miejskich ryj jednak będę musiał mieć zasłonięty. I znów miliard pytań: co oznacza "teren miejski"? Czy Dębina, jakby nie patrzeć też teren zielony, ale położony w mieście, oznacza, że jest mus czy go nie ma? Co z Luboniem - dla mnie to wieś nie miasto :) A co z położonymi przy granicy Poznania Komornikami, które mają jakieś 5 tysięcy mieszkańców, lecz formalnie są wsią, więc nie spełniają warunków? Eh :) Fajnie być takim koniem - jemu grozi (tak jak jednemu tutaj) ewentualnie zasłonięcie oczu na czas wypasu, a nie jakieś dylematy konio-widowe :)
Tereny zielony, więc bez maseczek :)
 TUTAJ Relive. A nadrabianie BS-a wieczorem.


Kategoria Góry


Szklarska Pochmurność

Piątek, 9 października 2020 · dodano: 09.10.2020 | Komentarze 16

Gdzieś tam w głębi ducha miałem nadzieję na jakieś przejaśnienia w dniu dzisiejszym, ale realia okazały się okrutne. Od rana chmury, chmury, a do tego chmury. Czasem pojawiały się jeszcze chmury. Ale te ostatnie już jakoś nie przeszkadzały w odbiorze całokształtu :)

Wyjazd nastąpił w momencie, gdy już przestałem mieć nadzieję na to, że cokolwiek zobaczę. Czyli grubo po dziesiątej. Ubrałem się ciepło, zapakowałem nawet do plecaka długopalczaste rękawiczki, bo wybrany przeze mnie kierunek zwierał w sobie ryzyko zamarznięcia paluchów podczas zjazdu wzdłuż rzeki.

Tym kierunkiem była Szklarska Poręba. Wczoraj, gdy wiało słabo, mogłem sobie pozwolić na powrót pod wiatr, dzisiaj już nie chciałem ryzykować i widząc solidne SW, pojechałem na SW.  Z centrum skierowałem się na Cieplice, Wojcieszyce, Piechowice, z których zacząłem wspinaczkę właściwą. Postanowiłem bowiem nie być miękką bułą i odświeżyć sobie podjazd przez Szklarską Dolną i Średnią do Górnej. Krótszy o dwa kilometry od głównej drogi, ale za to z fajną ścianką z konkretnym "oprocentowaniem". No i przez tę jedną chwilę, gdy się wspinałem, pojawiło się słońce - hurra!
Pespektywicznie :)
To zdjęcie zrobiłem nad trasą kolejową do Szklarskiej Poręby, genialną zresztą.
Trasa kolejowa do Szklarskiej Poręby
Chociaż wersja asfaltowa też daje radę :)
Serpentynki w Szkalrskiej Porębie Średniej
A jakby komuś brakowało chęci do zjazdu/podjazdu, to w okolicy grasował taki oto zastępczy niedźwiedź :)
W zastępstwie niedźwiedzia :)
Inne zwierzaki w tych rejonach też jakieś średnio proporcjonalne :)
Dziwne jakieś te zwierzaki
Wiewióry, Szklarska Poręba Dolna
Za to taaaaakich stojaków rowerowych nie ma nigdzie indziej :)
Pomnik przyrody z funkacją parkingu, Szklarska Poręba Dolna
Całkiem stabilny stojak rowerowy :). Szklarska Poręba Dolna
Postanowiłem wspiąć się na Zakręt Śmierci, ale tam zawód - znów nie było nic widać. Prócz wycinki lasu, zapewne robionej po to, żeby rowerzyści sobie wozili dupy po... lesie :/
Zakręt Śmierci
Paranoja, czyli niszczymy las, żeby po nim jeździć :/
Taras widokowy przy Zakręcie Śmierci
Szaleństwa widokowego niestety nie było...
Nie mogłem odpuścić sobie wizyty u rowerowego Don Kichota, który dumnie kręci kawałek niżej :)
Rowerowy Don Kichot, Szklarska Poręba Górna
Trochę burczało mi w brzuchu, więc zjechałem zaliczyć główny cel wypadu :) Jak zwykle pełen sukces.
Misja wypełniona :). Szklarska Poręba
Kolejne kilka kilosów to przyjemność zjazdu, więc rękawice się przydały. Objechałem sobie jeszcze Piechowice przez ich część zwaną Pakoszowem, żeby sprawdzić, czy może choć Rudawy się objawią. Uff, na nie zawsze mogę liczyć.
Chwila przejaśnienia, czyli zerknięcie z daleka na Rudawy
No i chwila dla Jeleniej Góry - najlepszego miasta Dolnego Śląska. Bo fajnych tu w sumie jest malutko.
Najlepsze miasto na Dolnym Śląsku :)
Przy okazji zbliżenie na Zamek Chojnik, rzecz kosmiczną w sumie :)
Na samej górze Zamek Chojnik, Jelenia Góra
Zbliżenie na Zamek Chojnik
Na koniec dwa wątki. Jeden stary, czyli mamut i Nazgule z Wojcieszyc...
Mamut z obstawą Nazguli, Wojcieszyce
Ostra kula w łapie Nazgula :)
...drugi całkiem świeży - zielony przystanek z jeleniem w Jeleniej :)
Jeleniowy przystanek w Jeleniej Górze :)
Tu nawet na chwilę zgłupiałem, bo gdy robiłem zdjęcie, usłyszałem radosne trele ptaków. Jak to? W październiku? Okazało się, że gdzieś tam zamontowany jest głośniczek wydający takie dźwięki, żeby uprzyjemnić czekanie. Super sprawa.

Od jutra na padać. Czas mam tylko rano, więc się zobaczy, czy cokolwiek wykręcę.

TUTAJ Relive.


Kategoria Góry