Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242709.15 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 64.30km
  • Czas 02:08
  • VAVG 30.14km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 172m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Reakcja łańcuchowa

Wtorek, 15 września 2020 · dodano: 15.09.2020 | Komentarze 13

Znów było fajnie i milusio. Normalnie nie poznaję pogody, ale o taką właśnie walczylim :) Tym bardziej, że rano, gdy ruszałem, nie było jeszcze upałów, za to sympatyczne 20+ z mocnym, ale niespecjalnie nachalnym słońcem.

Kierunek w końcu wschodni, bo stamtąd dmuchało. Dawno nie kręciłem w tych rejonach, więc ucieszyła mnie ta perspektywa,nawet biorąc pod uwagę konieczność zaliczenia Starołęckiej, na której oczywiście śmieszkę olałem. Trzeba się szanować :)

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęcka - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. TU Relive.

Dębina jesienią jak zwykle jest najpiękniejsza. 
Jesienne przebłyski. Las Dębiński, Poznań
Obok Śródki trafiła się bardzo daleko czapla, ale poziom zdjęć jest żenujący, więc wklejam tylko dlatego, żeby nie żałować tego, że się zatrzymałem :)
Spikselowana czapla :)
Niewyraźny odlot czapli
Za to na kładce między Starołęką a Dębcem widziałem się oko w oko z Elfem :)
Oko w oko z Elfem
Nie mam na co narzekać, muszę przyznać. Ale byłbym jeszcze bardziej zadowolony, bo trafił mi się jeden ciągnik 40 km+, gdyby nie to, że skorzystałem z jego pomocy może przez dwa kilometry. Bowiem gdy wjechałem do Daszewic, wpadłem w tamtejsze kratery, zwane formalnie drogą publiczną, i... spadł mi łańcuch. Niestety, napęd w szosie powoli daje już oznaki zmasakrowania, co też jest moim błędem, bo miałem wymienić łańcuch, ale tego nie zrobiłem. Najpierw była pandemia (w sumie wciąż jest), a potem szał na serwisy i nie było kiedy. Pewnie uda mi się jeszcze jakiś czas dobijać kasetę, jednak zobaczymy jak długo. Na razie zostaje mi tylko jazda na największym blacie, bo mniejszy strzela focha :)

Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 62.10km
  • Czas 02:04
  • VAVG 30.05km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 195m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spoksik :)

Poniedziałek, 14 września 2020 · dodano: 14.09.2020 | Komentarze 18

O. Dziś było fajnie. Naprawdę pogoda dała radę, nawet wiatr nie miażdżył. Kolejny nienormalny dzionek do annałów :)

Szkoda, że trzeba było do pracy, bo chciało się dalej pokręcić, No ale nic, w zamian za to musiałem ruszyć rano i walczyć z niewyspaniem. No życie.

Nawet na trasę (póki co) nie mogę za bardzo narzekać, bo wpadło klasyczne "kondominium": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dynaczewwo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.

Co najciekawsze, nie wydarzyło się nic ciekawego. Bo o nieustąpieniu pierwszeństwa przez kierowcę BMW nie muszę wspominać, gdyż rzeczy codzienne i oczywiste niewarte są wzmianki :)
Niech będzie powalony
Wciąż jeszcze nie skończyli śmieszki. Niech tego nie robią, ten asfalt na drodze jest genialny.
Piękny, nowy asfalt oraz kompletnie niepotrzebna DDR-ka, okolice Stęszewa
Motywu przewodniego brak, będą więc chyba ostatnie w tym roku żurawie. Najedzone, szczęśliwie. Mam nadzieję, że szybko wrócą.
Chyba ostatnia już napotkana w tym roku żurawia para
Przód żurawia :)
Tył żurawia :)
W końcu chociaż jedno zdjęcie wyszło wystarczająco ostro. A polowałem na te piękne ptaki ze dwa tygodnie, zawsze były za daleko.

Dystans zwiera dojazd do pracy.




  • DST 52.40km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.32km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 145m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gromowo :)

Niedziela, 13 września 2020 · dodano: 13.09.2020 | Komentarze 12

Wiało dziś zdecydowanie zbyt mocno. Gdyby jeszcze choć sprawiedliwie... Ale gdzie tam.

Nie wałczyłem, muszę przyznać. Po co? Ot, pytanie :) Tym bardziej, że niby się wyspałem, a czułem się średnio jakoś.

Trasa zachodnia, kombinowana: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relve.

Wydarzeń godnych odnotowania sporo. Okrągłe zero :)
Między Trzcielinem a Dopiewem
No, chyba że ewentualnie krótka wizyta na Estadio de Grom Plewiska, gdzie akurat juniorzy grali jakiś mecz.
Estadio de Grom Plewiska :)
Trafiła się nawet akurat brameczka :)
Będzie gol czy nie będzie?
No i pozamiatane - gol!
Po południu jeszcze wybieganie Kropy po Dębinie, ale zamiast fot z tego wyjścia wklejam resztki z WPN-u.
Esencja Wielkopolskiego Parku Narodowego
Skoczek wodny :)
Strumyk przy Nadwarciańskim, Wielkopolski Park Narodowy
Jeleń upolowany :)
No i przydomowy gołąb. Zainstalowała się jakiś czas temu sympatyczna parka w jednej z wnęk pod samym dachem, syfią i brudzą na maksa, ale czują się bezpiecznie, co najważniejsze. No i - jak widać - nie są takie szare, jak je malują.
Niby szary, a pełen barw




  • DST 53.20km
  • Czas 01:50
  • VAVG 29.02km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 164m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakorkowany brakokrzyż

Sobota, 12 września 2020 · dodano: 12.09.2020 | Komentarze 13

Muszę przyznać, że pogodowo było całkiem sympatycznie. Takie wymarzone lato tej jesieni - około dwudziestu stopni, bez opadów, wiatr solidny, ale nie jakiś ekstremalny. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie:

- korki w Luboniu;
- korki w Mosinie;
- jeden remont w Mosinie (obok PKP);
- drugi remont w Mosinie (przy wyjeździe na Sowiniec).

I jeśli te dwa ostatnie czemuś dobremu będą służyć, to to, co widziałem dziś, czyli w sobotę (!) przerosło wszystko, czego mogłem się obawiać. Więcej stałem niż jechałem. Jakiekolwiek marzenia o dobrym wyniku tym samym zostały zmasakrowane. Szkoda. A już szlag mnie trafił, gdy gniłem między jednym a drugim samochodem (w każdym po jednej osobie), a akurat w radio leciała reklama Toyoty, w której ktoś dzwoni do jakiejś audycji, dziennikarz pyta się jak mu się korzysta z komunikacji publicznej, ten odpowiada, że tak sobie, więc sugestia jest oczywista: kup pan se auto i nim dojeżdżaj do roboty. Nosz kurna! Powinni tego zabronić. Przez takie debilne podejście cierpią ci, którzy faktycznie nie mają wyjścia i muszą na czterech (i nie tylko) kołach codziennie się przemieszczać, nie mając alternatywy. O środowisku nie wspominając.

Trasa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Sowiniec - Baranowo - Żabno - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. TUTAJ Relive.

Gdy jechałem w kierunku Żabna, pomyślałem sobie, że cyknę zdjęcie przy klimatycznym krzyżu wiszącym na starym drzewie. Skręciłem, a tu... niespodzianka. Krzyża nie ma, bo drzewo albo się obaliło ze starości, albo trafił w nie jakiś piorun, albo, hm. Bóg tak chciał? :) Ten aktualnie tu panujący lub któryś z tych pierwotnych na tych ziemiach.
W środku obalonego drzewa
Przy starym drzewie, na którym jeszcze niedawno wisiał krzyż
Resztki widoczne są tutaj.
Z innych klimatów. Daleko na polu myszołów obserwował horyzont...
Myszołów obserwuje horyzont z wysokości pola
...trzy wierne pieski holowały traktor jakiegoś gospodarza...
Pieski trzy
Ciągnik ciągnięty przez trzy czworonogi :)
...a rogalińska Natura 2000 trzyma się mocno, póki co unikając wycinki przez mendy z Lasów Państwowych.
Natura 2000 i pojazd ekologiczny
Oświetlony las w Rogalińskim Parku Krajobrazowym
Tak oto wyglądała dziś przejezdność Lubonia.

Tak Mosiny. To jest chore.

Na koniec czarna wydra domowa, poranny - mam nadzieję ostatni - zastrzyk za nią :)
Czarna wydra domowa :)




  • DST 61.40km
  • Czas 02:07
  • VAVG 29.01km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 172m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ładniusio

Piątek, 11 września 2020 · dodano: 11.09.2020 | Komentarze 6

Tym razem noc została w miarę przespana. Pies już nie miał potrzeby uzewnętrzniania treści swojego żołądka, więc nie było też pobudek co chwilę. Miło, przede wszystkim dla Kropy, ale i dla nas. Oczywiście profilaktyczna wizyta w weterynarza też była obowiązkiem.

Na rower ruszyłem w sympatycznym chłodku (czternaście na plusie), który potem przeradzał się w też całkiem miłe ciepełko (około dziewiętnastu). Nie wiało mocno, ale pomagać ani chwilę nie chciało, lecz generalnie miałem to dziś gdzieś - łapałem jesień, jeszcze wczesną, taką nieśmiałą, z pojedynczo opadającymi liśćmi.

Trasa ponownie zachodnia: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Tak jak na Relive.

Po szarym poranku, z każdym momentem robiło się ładniej. 
Drzewo oświecenia
Z żurawiami miałem mijankę tak na niebie...
Przelatujące żurawie
...jak i na ziemi. Trafiła się kumulacja, ale bardzo daleko w tle: wspomniane plus z tyłu czapla biała i czapla siwa.
Pełen zestaw: żurawie, czapla siwa i czapla biała
Reszta do dojazd rowerem do pracy.

Kilka zaległych fotek z Nadwarciańskiego.
Warta w Puszczykowie, Wielkopolski Park Narodowy
Wśród olbrzymów, Wielkopolski Park Narodowy
Obszczekiwanie wąwozu, Wielkopolski Park Narodowy
Lekko zakręcone ścieżki w Wielkopolskim Parku Narodowym
Słup i baranki na niebie, czyli motyw z przycinki w Wielkopolskim Parku Narodowym
Bobery wciąż aktywne :)
Bobrza robota, Wielkopolski Park Narodowy
No a Kropa ma swoją czarną energię w środku, ja musiałem się suplementować jakimś szajsem :)
Czarna energia, jak zwykle w nadmiarze :)
Oczywiście puszkę zabrałem ze sobą. Z tego co widziałem, byłem jednym z niewielu, którzy to robią :/




  • DST 62.60km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.24km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 212m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wietrzornik

Czwartek, 10 września 2020 · dodano: 10.09.2020 | Komentarze 10

W niewysypianiu się mam spore sukcesy, ale dzisiaj w nocy pobiłem chyba jakiś nieformalny rekord. Znów bowiem pies coś musiał pokątnie zeżreć i pół nocy było koncertowe - Kropa co chwilę bekała, czkała i - tu słowo z gwary poznańskiej - wiukałą. Średnio fajna sprawa, spokoju było maksymalnie przez godzinę. Oj, ciężko było.

Ruszyłem więc mega niekontaktujący. Pobudził mnie za to wiatr, który pozwalał sobie dzisiaj na zdecydowanie zbyt wiele, No i miejskie korki, które mnie zabiły do tego stopnia, że sam z siebie skorzystałem z kilku DDR-ek. A to już coś znaczy :)

Trasa północno-zachodnia, z kilkunastoma kilometrami typowo miejskich pieszczot: Dębiec - Górczyn - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Plewiska - Poznań. Oj, ciężko było. Wynik więc masakrujący. TUTAJ Relive.

Tak generalnie to nie wydarzyło się nic ciekawego, fotek więc w sumie też takich nie ma, jedynie kilka pro forma. Tu albo będą stawiać jakiś cmentarz dla olbrzymów, albo kogoś wieszać :)
Nowe, świeckie cmentarzysko?
Tu klasyk z Koszalińskiej.
Jak zwykle poznańska Koszalińska daje radę
Tu agro show w wykonaniu ciągnika i mew.
Agro show :)
Mewy na polu
A tu osiedle marzeń - z widokiem na żurawie.
Osiedle z widokiem na żurawie
Potem jeszcze prędko z Kropą do weterynarza (temat wstępnie ogarnięty, ale przed nami jeszcze dwie wizyty po zastrzyki)  i do roboty (dystans wliczony). Miały być zdjęcia w WPN, ale przekładam na jutro, bo w robocie miałem taki kocioł, że ten wpis kończę dopiero przed 22.




  • DST 55.20km
  • Czas 01:56
  • VAVG 28.55km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 194m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kondominacje

Środa, 9 września 2020 · dodano: 09.09.2020 | Komentarze 8

Start dzisiaj dość późny, ale dzięki temu trafiłem na moment, gdy poranne zachmurzenie zaczynało ustępować słońcu. Przy sympatycznych temperaturach (oczywiście nie mam na myśli upałów) to plus dodatni.

Wiało niby z południowego zachodu, ale gdy wracałem to już z północnego wschodu. Ot, typowość. Po pierwszych próbach walki stwierdziłem, że nie ma sensu i wybrałem tempo żółw+, skupiając się na słuchaniu audiobooka.

Trasa to rozszerzone odwrotne "kondominium": Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnówko - Trzebaw - Dębienko - Stęszew - Zamysłowo - Będlewo - Dymaczewo Nowe - Dymaczewo Stare - Krosinko - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Trochę dłużej, ale to dobry patent na moment, gdy skończą śmieszkę na moim stałym szlaku. Będzie opcja na ominięcie tego gówna. Tym bardziej, że okolice Będlewa są urokliwe.
Rowerowa kontemplacja przy uroczysku
Uroczysko w okolicach Będlewa
Martwe drzewa i ich niesamowity klimat

Przy okazji po raz pierwszy zauważyłem, że w Dymaczewie Nowym jest krzyż ze starym (patrząc na dość archaiczne słownictwo) napisem.
Zabytkowy przydrożny krzyż, Dymaczewo Nowe
Napis pod krzyżem, Dymaczewo Nowe
Ptactwa dziś niewiele, trafiły się tylko w oddali kruki.
Dwa zamyślone kruki
Kruk w locie
A po południu wypad z Kropą na Nadwarciański. Foty wkleję jutro (niewiele ich), dziś tylko jedna, klasyczna.
Wrześniowy motyw z Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego
No i napotkany IC Heweliusz, pędzący z Gdyni przez Poznań do Wrocławia.
Pędzący na trasie Gdynia - Wrocław IC Heweliusz
Coś jutro przebąkują o jakichś przelotnych opadach. Hm. Się okaże.




  • DST 61.60km
  • Czas 02:04
  • VAVG 29.81km/h
  • VMAX 57.10km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Postdrzemkowo

Wtorek, 8 września 2020 · dodano: 08.09.2020 | Komentarze 10

Dzisiaj zamiast ustawić drzemkę na - jak zwykle - dziesięć minut, całkowicie ją niechcący wyłączyłem. Efekt? Pobudka dobre pięćdziesiąt minut później niż zamierzałem. Z kolei efekt tego czynu? Niedopita kawa i wyjazd w niepotrzebnym pośpiechu.

Tylko trasa była bez niespodzianek, czyli klasyczne "kondominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.

Pogodowe kopiuj-wklej z wczoraj: fajna temperatura (od piętnastu do osiemnastu stopni), czyli super, ale mocny wiatr, czyli już nie super. Trochę mnie zmolestował po drodze, więc wynik trochę poniżej założeń.

Na fotki dziś nie miałem czasu za bardzo, wypatrzyłem więc tylko jakiś rodzimy okaz czarnej pantery na łowach... :)
Samotny łowca okrąża teren
Czarna pantera na tropie :)
...oraz rybaków na Jeziorze Dymaczewskim w Łodzi.
Rozpier-DDR-ucha
Jezioro Dymaczewskie
Wędkarze na Jeziorze Dymaczewskim
Reszta to dojazd do pracy.

Motywu przewodniego dziś brak, więc w zamian kaczka-zombie :)
Kaczka-zombie :)




  • DST 61.80km
  • Czas 02:07
  • VAVG 29.20km/h
  • VMAX 52.10km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Drapieżnie :)

Poniedziałek, 7 września 2020 · dodano: 07.09.2020 | Komentarze 12

Dzisiaj typowy przedpracowy kurs, o pustym żołądku i na napędzie z jednej kawy. W milusiej temperaturze (jakieś piętnaście stopni w momencie startu, a osiemnaście podczas hamowania pod domem), lecz niestety ze zdecydowanie zbyt upierdliwym wiatrem. 

Walczyć mi się nie chciało, a gdy po raz kolejny w tym miesiącu stanąłem w mega korku na styku Poznania i Plewisk, w ogóle się poddałem, Teraz już jest tam gnój, a co się będzie działo, gdy rozpocznie się budowa tunelu pod torami? Boję się myśleć - będę chyba musiał jeździć przez Berlin :) Z drugiej strony tak to jest - chce się mieć domek, gdzieś poza dużym miastem (bo tak taniej), ale blisko niego, na nowym osiedlu budowanym w tempie strusia pędziwiatra, a praca oczywiście w centrum aglomeracji. Dojazd obowiązkowo samochodem, bo komunikacja miejska gryzie (choć ostatnio ma to jakieś wytłumaczenie). No i jest rzeź.

Trasa zachodnia, kombinowana: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TU Relive.

No i w końcu mam, na co czekałem. Udało mi się "upolować" myszołowa w locie, w miarę wyraźnie (choć jak zwykle bez cudów). Oczywiście wczoraj, gdy miałem więcej czasu, nie trafił się ani jeden, a dziś, gdy się spieszyłem, widziałem dwa w różnych miejscach. No i nie dało się nie zatrzymać :) Oto ten bliżej Palędzia...
Myszołów analizuje, czy da się mnie zjeść :)
Podchodzenie myszołowa do lądowania
Szybujący myszołów
...a tutaj inny, polujący w zbożu, udający, że mnie nie widzi :)
Myszołów udaje, że nie zwraca na mnie uwagi
Między Trzcielinem a Dopiewem trafiła się jeszcze (chyba) znajoma kania ruda. Dwa różne drapieżniki w jednym wpisie - mogę zamykać bloga. Albo chociaż umierać :)
Prawdopodobnie kania ruda
No i jeszcze żurawie. Do ich odlotu zostało mało czasu, więc korzystam.
Jeden konsumuje, drugi pilnuje
Ten chyba pozazdrościł bocianom :)
Żurawia ekwilibrystyka
Jeszcze obowiązkowa fota z rowerem...
Chwila odpoczynku w okolicach Lisówek
...i trzeba się było zmotywować, żeby zdążyć do roboty. Jakoś się udało. Dystans zawiera ową misję :)




  • DST 55.30km
  • Czas 01:54
  • VAVG 29.11km/h
  • VMAX 54.10km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Owocówka

Niedziela, 6 września 2020 · dodano: 06.09.2020 | Komentarze 9

Pochwaliłem wczorajsze warunki pogodowe, więc coś musiało się skopać - standard :) Dzisiaj znów wrócił mocny wiatr, reszta jednak pozostała na fajnym poziomie, tak temperatura , jak i sympatyczna aura. W sumie więc wygrywają pozytywy, lecz podmuchy skutecznie zniechęciły do walki.

Najważniejsze, że dzięki magicznemu słowie o kryptonimie "niedziela", udało mi się wyspać. Oj, rzecz u mnie niezbędna. Start nastąpił więc późno, koło jedenastej. Ale za to rano :)

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Fiałkowo - Zborowo - Fiałkowo - Dopiewo - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Szreniawa - Komorniki - Poznań. TUTAJ Relive.

Skoro pojawiło się Zborowo, to oczywiście chwila na Owocowej Plaży. Jak zwykle klasa. GOSiR z Dopiewa zadbał nawet o płyn dezynfekcyjny przy wejściu oraz komiks o... psiej kupie. To znaczy o tym, że akurat ta część jest dla ludzi, ale wydzielono specjalną dla czworonogów. Coby nie mówić o dopiewskich klimatach, mają one ręce i nogi. Tylko te ich koszmarne śmieszki...
Pamarańcza również obecna, Owocowa Plaża w Zborowie
Sezon na arbuzy wciąż trwa, Owocowa Plaża w Zborowie
Wiało, oj, wiało, Owocowa Plaża w Zborowie
Banananananana-na, Owocowa Plaża w Zborowie
Komiks o... psiej kupie, Owocowa Plaża w Zborowie
Na polach ptactwa mało. Bardzo daleko w tle majaczyły tylko czaple białe, ale nie do wyzoomowania.
Dwie czaple białe, zdecydowanie zbyt daleko na zdjęcie
Trzeba było więc nadrabiać na spacerze z Kropą :)
Muszkieterka :)
Wleciały banały, czyli pani wróblowa...
Dumna samica wróbla
...oraz kawka-pener, czyli z Dębca :)
Kawka-pener osiedlowy :)
Za to Kropa zaliczyła nową znajomość :)
Czy te oczy mogą szczekać? :)