Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242716.25 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 31.70km
  • Czas 01:16
  • VAVG 25.03km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Podjazdy 92m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut poopadowo-poznański

Niedziela, 3 stycznia 2021 · dodano: 03.01.2021 | Komentarze 13

Od rana padał deszcz, potem doszedł do tego śnieg. Czy ja już kiedyś pisałem, że nienawidzę tego białego %$#*? Tysiąc razy? Aha, jeszcze jeden nie zaszkodzi :)

Dobrze, że była niedziela, pojawiła się więc nadzieja na wykonanie chociaż gluta. Najpierw jednak spacer z psem, połączony z wizytą u weterynarza, który specjalnie dziś podjechał do gabinetu, żeby dać Kropie drugi z czterech zastrzyków. Miło, tym bardziej, że pomagają, przynajmniej póki co.

Potem weekendowe lenistwo, a w końcu grubo po trzynastej opady ustały i można się było szykować. Oczywiście Czarnuchem, bo co prawda śnieg stopniał, ale syf pozostał. Czasu miałem jedynie na 30+, bo nie chciałem wracać w ciemnościach bez dobrej lampki. No i w sumie mi się nie chciało spędzać więcej czasu w tych warunkach :)

Trasa w większości po Poznaniu: Dębiec - Wartostrada - Ostrów Tumski - Śródka - Hlonda - Bałtycka - Bogucin - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Jana Pawła - Wartostrada - Dębiec.

Trochę ów Poznań pofociłem. Szarość paskudna, więc klimacik średni. Na początek Śródka, gdzie przy Bramie Poznania pojawiły się nowe instalacje.
Anioł na poznańskiej Śródce
Motyl na kółkach? Śródka, Poznań
Brama Poznania
Przy Katedrze na Ostrowie Tumskim również straszą jakieś szkieletory :) Królowie to lub biskupi. Na jedno wychodzi - zaraza jakaś :)
Poznańska Katedra, Ostrów Tumski
Królowie (albo biskupi?) na poznańskim Ostrowie Tumskim
Atak szkieletora na katedrę
Przy Moście Jordana oraz na samej Śródce przyuważyłem po raz pierwszy Meleksa, nawet w czasach pandemii.
Most Jordana, Poznań
Meleks snujący się przez poznańską Śródkę
Odwiedziłem też peryferyjną dzielnicę Główna. Dziwne to miejsce, zaniedbane, a szkoda, bo ma ona swój specyficzny, menelski sznyt. A jaka dzielnia, taki i Mikołaj :)

Jaka dzielnia, taki Mikołaj, Główna, Poznań :)
Po liczbie na liczniku widać, że dzisiaj szału z rowerzystami na północno-zachodnim odcinku Wartostrady nie było.
Dzisiaj tłumów na poznańskiej Wartostradzie nie było
A ja znów miałem w bidonie tylko izotonika :)
Cholera, a akurat bidon pusty :)
Widziałem też "Ptaki" w wersji PL :)

Trochę tych szarych zdjęć dziś narobiłem, bo nie wiem, kiedy będę miał okazję na kolejne. Dzisiaj się udało, ale prognozy mówią nie tylko o mrozie, ale o śniegach, marznących opadach i takich tam atrakcjach. No nic, swoje w tamtym roku zrobiłem, być może przyjdzie teraz czas odpocząć od dwóch kółek.




  • DST 62.50km
  • Czas 02:27
  • VAVG 25.51km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czarne minus białe

Sobota, 2 stycznia 2021 · dodano: 02.01.2021 | Komentarze 11

Dzisiaj będzie jeden plus, a poza tym sporo minusów. Jak w życiu :)

Ów plus jest taki, że póki co w robocie wycofano się z pomysłu dwunastek. Na jak długo? Tego nie wiadomo, jednak sam fakt cieszy. 

No i zaczynają się minusy. Ten podstawowy - że dzisiaj miałem również dzionek pracujący, taki pośrodku niczego. Do tego musiałem o czwartej nad ranem (!) wyjść z psem, bo zachciało się opróżnić jelita. To nie koniec jednak tematu Kropy, bo jeszcze zaliczyłem wizytę u weterynarza - od kilku dni bowiem pojawiał się dziwny kaszel. Okazało się, że to zapalenia gardła, więc kilka dni pod rząd czeka ją trauma w postaci zastrzyków. Same one są bezbolesne, ale już droga do weta (całkiem sympatycznego, ale sterylizacji się nie zapomina) w jej oczach jest jak na szafot :)

Co do jazdy - miałem ruszyć szosą, ale się powstrzymałem, znów widząc zmożone drogi i połacie szronu na drogach. Czarnuch za to zapiał z zachwytu, wiedząc, iż po raz kolejny przyszła na niego kolej :) 

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Daszewie - Kamionki - Boróowiec - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęcka - Las Dębiński - dom.

Świat w tym 2021 ma tylko dwie barwy: czarną i białą. No, może jakieś szarości jeszcze się pojawiają oraz to, co zielonego się miejscami przebije.
Zima pełną gębą, Las Dębiński, Poznań
Las Dębiński dziś zamroziło
Zamrożone uroczysko
A w takich oto warunkach jechałem.
2021 rok w ujęciu pogodowym :)
Równie dobrze mogę napisać, że byłem w górach lub nad morzem, nikt by mi nie udowodnił, że nie :) No i był lekki stresik - nowa tylna lampka do mnie jedzie dopiero, więc pod tyłkiem miałem tylko symbolicznego małego LED-a. Jak widać, o dziwo się sprawdził.

Aha, na Starołęckiej prawie bym został zabity przez jakiegoś bezmózga skręcającego na posesję. Mój błąd: byłem na śmieszce, bo jadąc MTB jakoś jestem je w stanie przeżyć, choć niełatwo. Jeleń ze mnie. Tym bardziej ucieszył mnie widoczek tamże, kawałek dalej. I jak tu nie lubić miasta Poznań? :)
Uciekające białodupce :)




  • DST 51.40km
  • Czas 01:52
  • VAVG 27.54km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 159m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szaro-bury start

Piątek, 1 stycznia 2021 · dodano: 01.01.2021 | Komentarze 23

Rok 2020 zakończył się całkiem ładnie, a 2021 zaczął dość paskudnie. Oby to były złe dobrego początki, tym bardziej, że chodziło tylko o pogodę :)

Wczoraj bowiem było kilka stopni na plusie i piękne słońce, dzisiaj za to lekko na minusie i paskudna szarówa. Jechało się mega ciężko, bo wiatr, mimo że niespecjalnie mocny, to skutecznie domrażał i zniechęcał do kręcenia. Do tego drogi wciąż zmrożone, dość śliskie, więc każdy zakręt brałem jak polityk łapówkę - upewniając się, że zagrożenie jest minimalne. Aha, przynajmniej nie padało. I nie było upału :)

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Widoków to dzisiaj nie będzie :)
Noworoczna perspektywa :)
Paskudność
Do tego okazało się, że zapomniałem karty do aparatu, przełożyłem więc z rezerwowego kompaktu, chyba o jeden raz za dużo, bo spieprzył się adapter. Uciekło mi przez to kilka myszołowów, jakiś inny drapieżnik oraz sporo drobnicy. Kicha. Jednak coś tam się uchwycić udało przed katastrofą. Przede wszystkim spore stadko żurawi koło Dopiewa.
Żurawia gromadka
Żurawi marszodrept
Próbne noworoczne loty
No i jakieś tam sarenki.
Stadko saren w szarości
Drapanko :)
A ten na rowerze co się gapi? :)
Przy okazji pojawił się kolejny "smaczek" nowego szablonu BS-a: jeśli chce się zapisać na "brudno" pierwszy wpis z nowego roku, to... się go nie odnajdzie. Trzeba chociaż jeden najpierw opublikować, dopiero potem pojawia się lista, na przykład ta z 2021... Eh.




  • DST 53.20km
  • Czas 01:58
  • VAVG 27.05km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 183m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bażancie zakończenie

Czwartek, 31 grudnia 2020 · dodano: 31.12.2020 | Komentarze 12

No to dojechałem do końca tego dziwnego roku. Na podsumowanie przyjdzie czas (znając siebie potrwa to jakieś dwa miechy), na razie skupmy się na jego zamknięciu.

Wyjątkowo zaprzęgłem dziś do roboty Czarnucha, bo rano drogi były zdecydowanie zbyt oszronione i śliskie na wybór szosy. Co prawda już po godzinie kręcenia znalazłem się w świecie odwilży, ale decyzję uznaję za jedyną słuszną.

Trasa - jak na ostatki przystało - musiała być jakaś fajna. A że najfajniejsze tu jest "kondominium", to wpadło :) Czyli za sobą miałem: Poznań, Luboń, Wiry, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Krosinko, Dymaczewo, Łódź, Witobel, Stęszew, Dębienko, Trzebaw, Rosnówko, Szreniawę i Komorniki.

Fajnie mi się jechało, bo ani mocno nie wiało, ani nie padało, a słońce ładnie ogrzewało. I nawet średnia jak na mtb wyszła przyzwoita. No i spotkałem bażanta, nawet specjalnie nie uciekał, tylko ładnie dał się sfocić.
Przyuważony bażant na tle WPN-u
Feeria barw bażanta
Bażańt stał się delikatnie czujny
Trafiły się też pojedyncze agro-sarenki :)
Agro-sarenka :)
Prawie jak z króliczej nory :)
Poza tym... ładnie było.
Oszroniony poranek
W końcu słońce!
Chciało się do lasu, ale czasu na to dziś nie miałem, więc uwieczniłem jedynie nowe tablice do WPN-u.
Nowe tablice w WPN-ie
Jeszcze motyw z lubońskiej sztuki ulicy. Widać, że stamtąd, bo z błędem :)
PiS driftuje Multiplą :), Luboń
Wszystkim życzę normalnego nowego roku. Oczywiście rowerowego. No i bez zaraz, co najmniej dwóch :)

Aha, i jeszcze bez debili petardowych. Myślałem, że uda się ich uniknąć chociaż tym razem, ale niestety. Sraczka trwa od kilku godzin. Oj, marzy mi się impreza, podczas której bym takich bezmózgów zamknął na kilku metrach kwadratowych i odpalał te gówna nad uchem przez całą noc. Może wtedy zaczęliby myśleć, na przykład o czworonogach.

Żegnam też Endomondo. Taki komunikat mi się pojawił, gdy chciałem go odpalić.

Myślałem, że choć do jutra się wstrzymają. A tak... niech się w tę apkę pocałują.




  • DST 53.20km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.50km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Podjazdy 188m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dyskusyjnie

Środa, 30 grudnia 2020 · dodano: 30.12.2020 | Komentarze 10

Wolne, jak zwykle więc padam na ryj :) Ale sporo rzeczy pozałatwiałem, dzień spędzony konstruktywnie.

Udało się również pokręcić. I dobrze, bo po jednym dniu bez roweru zacząłem kaszleć i kichać. Nie, nie koronka, tylko syndrom odstawienia :)

Wyjazd po jedenastej, na trasę: z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin, Świątniki, Radzewice, tam nawrotka do Rogalinka, następnie Mosina, Puszczykowo, Łęczyca, Luboń i do domu.

Zapomniałem, że miałem nie jeździć przez Wiórek. Czemu? Ano bo temu... :/
Najbardziej popularny od jakiegoś czasu motyw do zdjęć :/
Ostatnio był tu las, czyli jak zwykle w Polsce
Od razu ile przestrzeni!!! :(
Nie muszę chyba dodawać, że to świeża sprawa? Nie dalej jak dwa tygodnie temu widziałem tę masakrę na żywo. A w momencie robienia tych fotek nadjechał sympatyczny rowerzysta, ledwo kręcąc w tym powycinkowym błocie. Oj, ponarzekaliśmy sobie, nie da się ukryć. W końcu kolega stwierdził, że trzeba w końcu po pandemii pojechać w Bieszczady, żeby odpocząć od takich klimatów. Zmartwiłem go - tam też TO się dzieje...
Rowerzysta tak jak ja
Aha, jeszcze w temacie. Miłośnicy odcinka Rogalinek - Rogalin (w tym i ja) muszą się spieszyć, tam też już tną. Na razie jedzie się wahadłowo, bo ciachają przy drodze i niby tylko drzewa chore, ale pójdzie to dalej. Nie mogłem sobie odmówić i zapytałem jednego z leśników kierujących ruchem, ile jeszcze potrwa ta rzeź i czemu jest ona tak potężna? Początkowo usłyszałem typowe argumenty o gospodarce leśnej, użyteczności drzew, konieczności wymiany, takie tam. Jednak im bardziej drążyłem temat, ów urzędnik Nadleśnictwa (fuj!) Babki (przyznać trzeba, całkiem miły i otwarty na dyskusję) zaczął płynąć do brzegu i przyznał, iż z czegoś muszą się utrzymać, bo finansów z góry nie dostają, a za to od pięciu lat pojawia się coraz więcej danin do centrali. Ha, czyli tak jak myślałem - winni są i tu, i tu. Życzyłem panu więcej pracy przy nasadzeniach zamiast wycinkach, normalnych władz i pojechałem dalej. Ale już się boję tego, co zastanę tam za kilka tygodni.

W Radzewicach za to kicha. Ani jednego ptaka... Mam podejrzanego - jakiegoś cholernego wędkarza, który sobie podjechał autem na półwysep, na którym często gościły czaple, i wszystko wystraszył. Kiszka :/
Przez tego cholernego wędkarza wszystkie ptaki poleciały gdzie indziej
Musiałem obejść się smakiem.
Łódkoławeczka w słońcu, Port Radzewice
Polna droga w Radzewicach
Sama jazda ok, choć jeszcze było dość ślisko po nocnych przymrozkach.

Na koniec ruch oporu z pogranicza Poznania i Lubonia :)
Maseczki niewoli :)




Nawet bez żalu - chomik #2

Wtorek, 29 grudnia 2020 · dodano: 29.12.2020 | Komentarze 10

Kompletnie niespodziewanie skończyło się dziś na godzinie chomikowania na rowerze stacjonarnym. Niespodziewanie, bo wszystko miałem przygotowane na poranny wyjazd, a tu kicha, czyli mocny deszcz połączony z silnym wiatrem. Spasowałem.

O tyle było mi łatwiej, że już raz w tym miesiącu zatrzymał mnie śnieg, więc deszcz pasował do pary. A mimo wszystko psychicznie lepiej się czuję ze świadomością, że nie tylko jeden dzionek zaważył nad ciągłością kręcenia przez cały rok :)

I tak - najpierw kurs piechotką do roboty. Mam idealne pięć kilometrów, czyli niecałe pięćdziesiąt minut i byłem na miejscu, nawet dotleniony. A po powrocie chomik - 31 kilometrów w nieco ponad godzinę, ze średnią 30,5 km/h. Czyli lajcik kompletny.

W związku z tym przesłanie, napotkane niedawno w Krośnie pod Mosiną. Cholera wie, do czego to przypiąć, ale załóżmy, że pasuje :)
I tak wygramy... - przesłanie na dziś z okazji zaledwie chomikowania
A że w pracy się nudziłem wybitnie, pobawiłem w rysowanie na komórce. Obiekt nie mógł być inny :)
Pierwsza próba rysowania na komórce, obiekt sam się znalazł :)




  • DST 31.60km
  • Czas 01:10
  • VAVG 27.09km/h
  • VMAX 51.70km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 86m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kwiczołowato - glutem w mordę #23

Poniedziałek, 28 grudnia 2020 · dodano: 28.12.2020 | Komentarze 10

Na wolnym fajnie było, ale się skończyło. Dzisiaj powrócił klimat rzeźniczy, czyli dwanaście godzin w robocie, a przed nimi zaledwie glut. 

Zanim ruszyłem trafił mi się mały zonk - okazało się, że nie działa tylna lampka (jak się okazało - już na amen), zresztą wczoraj ładowana. Jakby nie patrzeć element to dość istotny w zimowych porannych ciemnościach, więc wyszukałem na szybko malutkiego LED-a i z duszą na ramieniu wyjechałem. Jak widać żyję, więc chyba się sprawdził :)

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice, tam nawrotka - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęcka - Hemtańska - Dolna Wilda - centrum. TUTAJ Relive.

Zmarzłem, przewiało mnie (wciąż duło okrutnie), generalnie paskud. Wyjątkowo nie byłem obrażony o krótszy dystans. Nawet wschód trafił mi się w jakichś bezpłciowych Daszewicach :)
Wschodzik
Już jasno
Przydałby się rower bagnisty
Z innej beczki: wczoraj odkryłem niedaleko domu, obok starego cmentarza przy ulicy Samotnej, istny raj dla kwiczołów. To takie ptaki, nie świnki :) Mało urodziwe, piegowate, ale z braku laku pofociłem kilka z nich.
Dumny kwiczoł
Lot nad kwiczołowym gniazdem :)
Kwiczoł pokazuje mi kuper
Buszujący z krzakach




  • DST 61.20km
  • Czas 02:13
  • VAVG 27.61km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Obchodząc się smakiem

Niedziela, 27 grudnia 2020 · dodano: 27.12.2020 | Komentarze 9

Ostatni wolny dzionek przed kolejnymi dwunastkami w robocie. Trzeba było go wykorzystać.

Tak, przede wszystkim znów się wyspałem :) Połowa misji zrealizowana.

Druga polegała na wypadzie rowerowym. Z tym było ciężej, bo wiało jak cholera, a i upałów nie odnotowano :) Walka była nierówna i z góry przegrana, ale rękawicę podjąć należało. Nawet taką porządną, długopalczastą, bez której ani rusz.

Trasa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Krosno - Drużyna - Nowinki - Konstantynowo - Pecna - Grzybno - Żabno - Żabinko - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Wiry - Luboń - Poznań.

Specjalnie zrobiłem kilka kilometrów więcej, żeby sfocić jakieś ptactwo w Grzybnie, a tu kicha kompletna. Zero. Spotkałem nawet dwóch ornitologów, tak samo zasmuconych tym faktem jak ja. Pozostało mi tylko obejść się smakiem i w zamian sfocić z bliska piękny pałacyk, aktualnie będący we władaniu Zespołu Szkół Rolniczych.
Dworek w Grzybnie, aktualnie Zespół Szkół Rolniczych
Kanałek w Grzybnie
Nad głową przeleciało mi jedynie stado dzikich gęsi.
Solidne stado gęsi w locie
Na pocieszenie mam opalające się przy temperaturze bliskiej zera sarenki :)
No i znów z prawej śpioch :)
Prawa sarna śpi, lewa czuwa
No i jak zwykle szlag mnie trafił, tym razem w okolicach Pecny. Polska, taka piękna i wciąż pięknieje... :/
Polska, taka piękna... :/
Proszę, jak wycinka poprawia widoczność... :/
No nic, póki co człowiek jeszcze nie zamieszkał na księżycu. Ku szczęściu tego satelity ziemi.
Wschód księżyca




  • DST 52.30km
  • Czas 01:50
  • VAVG 28.53km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

20 020 km (z lekkim plusem) na 2020 rok :)

Sobota, 26 grudnia 2020 · dodano: 26.12.2020 | Komentarze 19

No dobra, udało się. Sam nie wiem jak, bo ten rok był bardzo specyficzny, ale jednak. Mam to z głowy :)

Wyjazd znów po odespaniu i najedzeniu się, czyli między jedenastą a dwunastą. Wcześniej nie tylko mi się nie chciało ruszać, ale i za bardzo nie było jak, bo w godzinach porannych padał śnieg z deszczem. W sumie aż dziw bierze, że później zrobiło się tak ładnie.

Nieładny był za to wiatr, który nieźle mnie dzisiaj przeorał, tym bardziej, iż było dość zimno. Na szczęście należy mu przyznać, że podczas powrotu był dość łaskawy i jako tako pozwolił nadrobić straty. Oczywiście jak na zimę.

Trasa: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Kibice mi się trafili :) Miło z ich strony. W tym miejscu dziękuję pustułce, która ładnie mi się zaprezentowała...
Pustułka raczyła się pokazać w pełnej krasie
Wypatrująca żarcia pustułka
...sporemu stadku saren...
Kilkanaście sarenek na raz
Sarny zaalarmowane nałgym odlotem ptactwa
...oraz lecącym gdzieś żurawiom.
Lecące żurawie
Wizualnie prawie wiosna. Szkoda, że tylko tak.
W grudniowym słońcu
Te 20 000 pyknęło mi gdzieś tutaj, w centrum Trzcielina. Z tej okazji zatrzymałem się obok pomnika upamiętniającego pułkownika Andrzeja Kopę, bohatera Powstania Wielkopolskiego, pod którego dowództwem zdobyto między innymi Ławicę. Z okazji nadchodzącej rocznicy wybuchu powstania wiszą już flagi używane przez powstańców.
Pomnik płk. Kopy, jednego z dowódców Powstania Wielkopolskiego, Trzcielin
Wspomnienie płk. Andrzeja Kopy oraz flaga z Powstania Wielkopolskiego, Trzcielin
Objechanie równika w dwa lata mogę uznać za odfajkowane. Mogę również odpocząć. Najlepiej na rowerze, o ile pogoda jeszcze pozwoli (a z tym może być różnie). Niestety czekają mnie jeszcze dopracowe gluty, czyli paskudztwo wybitne. 




  • DST 53.30km
  • Czas 01:54
  • VAVG 28.05km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(wolne)

Piątek, 25 grudnia 2020 · dodano: 25.12.2020 | Komentarze 9

Lubię wszelkie święta tylko za jedno - najczęściej oznaczają one wolne. A wolne oznacza (wy)spanko :)

Oczywiście dostosowałem się i skorzystałem. Jak dają to trzeba brać. Na rower zaś wyruszyłem wyjątkowo najedzony i niewyjątkowo nakawowany.

Był dylemat, który rower wybrać, w końcu wygrała opcja "szosa". Bowiem ciężkie chmury wydawały się oddalać na wschód, zgodnie ze wskazaniem paskudnego, zimnego wiatru, który mi towarzyszył. Finalnie wybór okazał się właściwy, bo tylko raz lekko mnie skropiło.

Trasa "sporomiejska": Dębiec - Górecka - Hetmańska - Grunwald - Jeżyce - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Junikowo - Kopanina - Dębiec. TUTAJ Relive.

Miasto generalnie puste, ale jak zwykle światła głównie na czerwono. No i chyba rząd coś przeoczył i zapomniał zamknąć cmentarze - ten  na Junikowie pękał w szwach.

Nad Jeziorem Strzeszyńskim (moim ulubionym poznańskim) może tłumów nie było, ale pustek również.
Gwiazda, Jezioro Strzeszyńskie, Poznań
Przy plaży, Jezioro Strzeszyńskie, Poznań
Afryka dzika :), Jezioro Strzeszyńskie, Poznań
Nie zabrakło morsów.
Morsy nad Jeziorem Strzeszyńskim
A pogoda jak widać: pół na pół.
Niebo pół na pół, Jezioro Strzeszyńskie, Poznań
Rok temu nabrałem się (było pod słońce), że na podnośniku przy jednej z firm w Swadzimiu ktoś stoi. Dopiero na fotkach zauważyłem, że to pewien brodaty krasnal. Tym razem byłem przygotowany i na spokojnie uwieczniłem tę instalację :)
Jak co roku w Swadzimiu jedna z firm na podnośniku umieściła Mikołaja
Swadzimski Mikołaj w przybliżeniu
No i jeszcze zwierzaki. Udało się z daleka poobserwować sarenki...
Stadko saren
Sarenkowa integracja
...oraz parę żurawi.
Para żurawi zza winkla
Fajnie w końcu wypocząć. A w ramach świątecznych atrakcji polecam tym, którzy mają dostęp do HBO GO, obejrzenie "Jokera". Dziś nadrobiliśmy, bo wcześniej okazji nie było. Rewelacja, nie tylko dla miłośników uniwersum DC.