Info
Suma podjazdów to 783546 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj1 - 0
- 2026, Kwiecień30 - 49
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 62.30km
- Czas 02:22
- VAVG 26.32km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 170m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Grzybnoptakowanie :)
Środa, 6 października 2021 · dodano: 06.10.2021 | Komentarze 8
To się musiało stać - mam wolne, więc pogoda tylko czekała, żeby się skopać. Ale trzeba przyznać, że kilka ostatnich dni było zacnych.
Dzisiaj przynajmniej mogłem się wyspać z czystym sumieniem. Dziękuję, deszczu :)
Finalnie padać przestało, a ja ruszyłem koło jedenastej. Wciąż było mokro, więc wybrałem Czarnucha. I była to bardzo dobra decyzja, bo mogłem iść na żywioł z trasą - jej kształt w sumie narodził się już w drodze, bowiem po minięciu Lubonia, Łęczycy, Puszczykowa, Mosiny, Żabinka i Żabna przypomniałem sobie, że dawno nie byłem w Grzybnie. A to miejsce godne jeśli chodzi o wodne ptactwo.
Ale o tym za chwilę. Najpierw bowiem bonus - przed Żabnem spotkałem całkiem spore stadko żurawi (na oko ponad dwadzieścia sztuk). Uczta dla oczu i uszu, tym bardziej, że zrobiły mi niespodziankę i przeleciały nad kaskiem.




Wracając do Grzybna. Tym razem już wiedziałem gdzie się kierować, żeby objechać stawy, ale i tak trafiłem na nowość - jakąś platformę, choć dziwnie niską. Widok z niej żaden, raczej do polowań też się nie nadaje, bo nisko. Choć może tak ma być, żeby upadek po pijaku był mniej groźny? :)



W roli głównej wystąpiły czaple. We wszystkich możliwych barwach, od siwych przez jakieś takie szarawe po białe. No i tak łatwo je "dorwać" nie było, częściowo musiałem kryć się w krzakach :)


Powrót przez Konstantynowo, Pecnę, Nowinki, Drużynę, Mosinę, Krosinko, znów Mosinę, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń do Poznania. Fajnie było :)
- DST 53.10km
- Czas 01:55
- VAVG 27.70km/h
- VMAX 52.20km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 213m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jeszcze słonecznie
Wtorek, 5 października 2021 · dodano: 05.10.2021 | Komentarze 7
Znów będzie, że marudzę, ale wiało. No wiało.
Wypad poranny, wciąż słoneczny, co w kolejnych dniach już takie oczywiste nie będzie. No i było ciepło, jak na moje nawet trochę za ciepło, ale to w godzinach popołudniowych.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec.
Dębina dziś pięknie się świeciła. Aż musiałem trochę więcej terenu zaliczyć mimo szosowania :)
Niestety więcej atrakcji nie było. Nawet ze Szczodrzykowa ptactwo gdzieś odleciało :(
Obiecałem sprawdzić (na życzenie kolegi Lapeca) czy wciąż istnieje sklepik obok przystanku w Tulcach. No cóż - odpowiedź brzmi nie. Zdecydowanie nie :)
Na kładce między Starołęką a Dębiną ścigałem się z pociągiem. Wygrałem :)
Tyle rowerowania. Wybrałem się jeszcze z Kropą do WPN-u, na Nadwarciański. Niestety słońce było strasznie ostre, więc fotki słabe. No i jeszcze brakuje jesiennych barw. Ale coś tam uchwyciłem.








A od jutra deszcze :(
- DST 52.80km
- Czas 01:53
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 166m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Lisówkowo
Poniedziałek, 4 października 2021 · dodano: 04.10.2021 | Komentarze 8
Dzisiaj wolny dzionek, ale zabiegany. Czyli nie odpocząłem.
Wyjazd dość późny, bo po dziesiątej. I od razu jakoś dziwnie mi się jechało, mimo pięknej aury. Powód? Ano wiatr. Paskudny i niesprawiedliwy.
Trasa zachodnia, polna, co tylko potęgowała doznania: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - DPS Lisówki - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Palędzie - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Postanowiłem nawiedzić jedno z niewielu zalesionych miejsc po drodze, czyli boczną drogę prowadzącą do DPS-u w Lisówkach. Która ma piękny, magiczny klimat.


Jest też kapliczka. Atrakcja średnia, ale przynajmniej jest dobra podpórka na rower :)
W samym Trzcielinie odwiedziłem żółwia. Dzielnie się chłopak (chyba) trzyma.
No i cholera, nie ma co się oszukiwać - już jesień.
Po południu jeszcze wybieganie psa. Wdzięcznie pozowała październikowa rusałka pawik.
Facebook nie działa. Lubię te awarię gigantów, które pokazują, jak bardzo ludzkość jest uzależniona od jednej platformy. Dlatego dbajmy o tego naszego BS-a :)
- DST 53.10km
- Czas 01:52
- VAVG 28.45km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 198m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Mecz i rzeź
Niedziela, 3 października 2021 · dodano: 03.10.2021 | Komentarze 9
Już po powrocie z wiejskich klimatów.
Wczoraj szybka ewakuacja, bo czas naglił. Kumpel bowiem namówił mnie na wypad na mecz. Długo się nie zastanawiałem - dawno na Lechu nie byłem (ostatnio na przerwanym przez kiboli z Legią), nie jestem jego kibicem, ale zmotywował mnie rywal - Śląska Wrocław nie trawię od dziecka (za bachora "moje" Karkonosze Jelenia Góra miały z nimi kosę, co bardzo mi odpowiadało. Potem coś się pozmieniało i nagle zrobiła się z tego zgoda, co jest chore, bo to, że łysole na górze nagle się dogadują, nie może zabić prawdziwych uczuć, hehe), więc była wyjątkowa okazja do cieszenia się z goli dla Kolejorza (tylko Śląsk i Wisła z polskich klubów mogą mnie do tego zmusić). A że było ich sporo (4:0), tym lepiej.
No i nie ma co - trzeba przyznać, że atmosfera na Lechu to poziom najwyższy z możliwych. Co prawda jakoś tak nudno bez zadymy obserwowanej z góry, ale i tak było spoko :)


Udało się też wyzoomować ekipę ze Śląska. Na pewno byli goli, ale już pewnie nieweseli :)
Dziwny to był dzionek - w południe jeszcze latałem po lesie w Radzewicach, późnym popołudniem miałem na uszach ryk kiboli. Można? Można :)
Na rower dzisiaj ruszyłem z Poznania - kierunek południe, a trasa jedna z lepszych. W skrócie: Poznań - Luboń - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Luboń - Poznań.
Wiało mocno, ale kij z tym. Były rzeczy bardziej (pisząc łagodnie) denerwujące. To, że mi część odcinka jagodowego przecięli, wiedziałem...
...ale kawałek dalej prawie dostałem zawału na ten widok:

Tu jeszcze niedawno było zielono i gęsto! Dodam, że to obszar Natura 2000, którą tak opiekują się Lasy Państwowe z czasów Dupnej Zmiany... Poleciały ciężkie słowa, niemal takie jak od niektórych na meczu. Ile można???? :(
Żeby aż tak źle nie kończyć, jeszcze żurawie.

Miałem powklejać dziś kadry z Radzewic, ale po powyższym nie mam zdrowia. Postaram się w najbliższych dniach. Tak samo jak nadrobić zaległości na BS-ie.
- DST 52.30km
- Czas 01:48
- VAVG 29.06km/h
- VMAX 52.60km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 149m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Ostatek
Sobota, 2 października 2021 · dodano: 02.10.2021 | Komentarze 6
Ostatni wpis z Radzewic, krótki, bo za chwilę wyjazd, a na wieczór plany.
Dziś wyjazd kombinowany, żeby nie powtarzać drogi z wczoraj, ale jednocześnie brać pod uwagę wiatr ze wschodu.
Trasa: Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Sasinowo - Kubalin - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Orkowo - Zbrudzewo. Tam nastąpiła nawrotka do Radzewic swoimi śladami.
Spotkałem peleton rowerzystów pędzący za... skuterem. Ewidentnie też częścią peletonu. Co kto lubi :)
Fotki na szybko, zatrzymałem się w sumie tylko pod pałacem w Rogalinie. 



W Kubalinie Polska w pigułce. Tej paskudnej.
No i jeszcze dbałość o szczegóły godna lepszej sprawy przed Śremem.
Jeszcze miejsce startu...
...i face to face z sarenką, całkiem nieodległe.
Tyle na teraz :)
- DST 51.50km
- Czas 01:49
- VAVG 28.35km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 144m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sosnowiejsko :)
Piątek, 1 października 2021 · dodano: 01.10.2021 | Komentarze 8
Oj, jak ten wiejski reset był mi potrzebny... Dopiero teraz, gdy go udało się znów zaznać, wiem, że nic lepiej nie ładuje akumulatorów.
Wczoraj wpadło wiele kilometrów spacerowania i troszkę rowerowania, dzisiaj w sumie też. Nie ma lepszego połączenia aktywności, tym bardziej gdy z domu wychodzi się centralnie na pola i łąki.
Szczególnie te ostatnie zrobiły mi dzień. Bardzo wcześnie, bo na chwilę obudziłem się koło szóstej rano, spojrzałem za okno i... musiałem przeprosić Żonę, że budzę, ale jest wyższa konieczność wyjścia na taras. Powód? Klimatycznie snujące się mgły. Takie, które są tylko jesienią.


A przy śniadaniu coś mi się zaczęło ruszać na horyzoncie. Kanapka w łapę jedną, aparat w drugą, i po przejściu może dwustu metrów mogłem podziwiać rodzinkę żurawi.


A, był i trznadelek na dachu :)
Przyszedł czas na rower. Wyjątkowo miał być mniej ważnym elementem dnia, więc trasa w tę i z powrotem: Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Niesłabin - Orkowo - Zbrudzewo - Śrem - Pysząca - Sosnowiec, gdzie nastąpiła nawrotka. Sosnowiec? Tak, nie, że źle skręciłem, to był znów mój cel :) Ale znów wyszło na to, iż to kolejny faktyczny koniec świata. Przynajmniej szosowego.

Między Zbrudzewem a Śremem powstała nowa śmieszka. Generalnie ujdzie, ale jak zwykle musi być łaciata, bo jak wiadomo sam asfalt to zło w tym kraju. Centrum Śremu oczywiście ominąłem, bo przez to antyrowerowe miasteczko jeździć się nie da.
Wiało. A miało nie. No życie.
Po południu spacery. Oczywiście fotki będą, ale pewnie dopiero w niedzielę (zaległości na BS teź wtedy nadrobię. Dzisiaj tylko jedno.
- DST 51.70km
- Czas 01:45
- VAVG 29.54km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 193m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Agrospontan
Czwartek, 30 września 2021 · dodano: 30.09.2021 | Komentarze 7
Zaczęło mi się wolne. W sumie bez planów, bo górki były niedawno, morze toleruję od listopada do marca maks, więc szybką decyzja: na spontanie wpadniemy na chwilę do Radzewic, miejscówki sprawdzonej i zawsze pewnej - cisza, przyroda i miejsce, które psy nie tylko lubi, ale wręcz zaprasza. Telefon do właścicielki agroturystyki, upewnienie się, że pokój się znajdzie i można było się cieszyć tym, iż pogoda miała podobno dopisać.
Oczywiście nie mogłem sobie odmówić dotarcia na miejsce rowerem. To tylko 25 kilometrów z Poznania, więc lekko musiałem nadrobić drogi, wykonując trasę: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Skrzynki - Kórnik - Mościenica - Mieczewo - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice. Udało się.
Miało wiać w plecy. Wolne żarty :)
Za to spotkałem niewęża :) Oto padalec we własnej osobie. Dla niewtajemniczonych: to jaszczurka, tylko że beznoga.
W ramach nadrabiania drogi w końcu podjechałem pod największy debilizm ostatnich lat, czyli na budowę nowego mostu pod Rogalinem. Oto co tam widnieje:
Dodam, że żeby dotrzeć stąd do Mosiny "legalnie", trzeba by jechać albo do Poznania, albo do Śremu. W każdym wypadku kilkanaście kilometrów w jedną stronę. Żart? Nie, Polska. Z ciekawości podszedłem sobie w kierunku placu budowy, ale jeden z panów mnie zatrzymał, mówiąc, że to plac budowy. Na moje pytanie, którędy mam się dostać na drugą stronę, uzyskałem odpowiedź: drogą! A że jest zakaz? Kij z nim, "wiara" i tak jeździ. W sumie rozsądne i logiczne podejście, w przeciwieństwie do tego, którym kierował się debil-autor tego zakazu. Gdybym nie zawracał, bym skorzystał :)
Zaliczyłem jeszcze Zemstę Adolfa...
...oraz nową DDR-kę za Mieczewem. Niby spoko, ale bezsensowną.
No i same agro. Za wiele zdjęć nie będzie, bo net tu jest taki, jak na wsi, czyli prawie nie ma :) Ale klimat miejsca mam nadzieję oddadzą.




Oczywiście fotek jest i będzie dużo więcej, ale po powrocie. Dodawanie wpisów z tabletu mnie przerasta :)
- DST 58.50km
- Czas 02:04
- VAVG 28.31km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 215m
- Aktywność Jazda na rowerze
Muszkowo
Środa, 29 września 2021 · dodano: 29.09.2021 | Komentarze 11
Chłodek był rano. Idzie ta jesień, idzie. Dobrze, że przynajmniej jeszcze nie padało.
Wypad - a jak - poranny. Ciężko się wstawało, bo Kropie znów w środku nocy zachciało się wyjść. Ignorowanie piszczenia wychodziło przez kilka minut, później już musiałem się poddać. Nocny zombie poszedł więc w ruch.
Trasa wschodnia, kombinowana: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Gądki - Borówiec - Kamionki - Szczytniki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Odwiedziłem Windowsa. Stoi :)
Poza tym nic ciekawego. Typowe wrześniowe pejzaże.

Zwierzaków nie było :( To znaczy mignęła mi jedna sarenka, ale zniknęła szybciej niż ją zauważyłem. Więc w zamian koleżanka, która wpadła do mnie na chwilę do pracy :)

Dystans zawiera dojazd do roboty.
- DST 53.10km
- Czas 01:52
- VAVG 28.45km/h
- VMAX 52.40km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 192m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Parawiosna
Wtorek, 28 września 2021 · dodano: 28.09.2021 | Komentarze 15
Obawiałem się, że zgodnie z prognozami od rana będzie lać, ale aura okazała się łaskawa i opad pojawił się dopiero po moim powrocie. Aż dziwne :)
Wyjazd przedpracowy, zaspany, na wschód, trasą ostatnio ponownie odkrytą: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Nie tylko nie padało, ale nawet na chwilę (gdzieś przez minutę) pojawiły się przejaśnienia. Skorzystałem, chwytając telefonem parawiosnę :)
Ale generalnie jechało się dość ciężko, bo wiaterek pomagać nie chciał. A i objazdy nie pomagały - trzeba było się wspiąć dosłownie na wyżyny :)
Szczodrzykowo, więc... czaple białe. Nigdy nie sądziłem, że znajdę miejsce, gdzie będą one aż taką oczywistością - jeszcze niedawno sam bym nie wierzył. Fajnie, że takie jest.

Przypadkowo przyuważyłem, że w Tulcach jest taki klasyczny, sentymentalny, PRL-owski przystanek autobusowy. Aż musiałem sfocić.
Do pracy - ze względu na deszcz - rowerem nie jechałem.
- DST 56.60km
- Czas 02:00
- VAVG 28.30km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 174m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziki porannik + WPN spacerowo
Poniedziałek, 27 września 2021 · dodano: 27.09.2021 | Komentarze 11
Zgodnie z zasadą, że wszystko co dobre kończy się szybciej niż zaczęło, po wczorajszej genialnej pogodzie mało co zostało. Dzisiaj co prawda było jeszcze ciepło i nawet słonecznie, ale wrócił wiatr, który za cholerę pomagać nie chciał, za to wciąż przeszkadzać - a owszem.
Wyjazd poranny, zaspany, przed pracą. Czyli z góry skazany na porażkę.
Trasa ponownie wschodnia: Poznań - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Gowarzewo - Siekierki Wielkie, gdzie nastąpiła nawrotka, a ja wróciłem swoimi śladami.
Już na drugim kilometrze miałem temat na fotkę gotowy, bo z daleka widziałem na Dębinie spanikowane panie z kijkami. Wiedziałem, co się święci - dziki wyszły na poranną wyżerkę :) Wziąłem je więc na klatę (dziki, nie panie) i powiedziałem, że nie ma się czego bać, a przy okazji cyknąłem młodziaki oddające się treningowi górskiemu :)
Jeszcze motyw z Siekierek, bo tamtejszy drewniany kościół, jak i przynależna doń dzwonnica, dają radę.

Uchwyciłem również rowerową Polskę w pigułce na wysokości Żernik. Nie, tego nie należy brać na logikę :)
No i jeszcze zaległe fotki z wczorajszego wypadu z psem do Wielkopolskiego Parku Narodowego, a konkretnie w okolice Łęczycy i Wirów. Na początek owieczki z tej pierwszej wsi, w tym jedna ninja :)

W ogóle to doczytałem, że ta miejscowość kiedyś miała prawa miejskie, a nawet młyn i browar. Wodę z niego czerpano z rzeczki Wirynki, całkiem malowniczej jak na podpoznańskie warunki:


Następnie wejście do lasu na wysokości Puszczykowskich Gór i niemal kwietniowy motyw.
Ciągnie się on zresztą do samych Wirów.


No i sam las.




Na deser sójka.
Tego mi było trzeba - akumulator naładowany przyrodą.






