Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239570.05 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783546 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.30km
  • Czas 02:22
  • VAVG 26.32km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 170m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Grzybnoptakowanie :)

Środa, 6 października 2021 · dodano: 06.10.2021 | Komentarze 8

To się musiało stać - mam wolne, więc pogoda tylko czekała, żeby się skopać. Ale trzeba przyznać, że kilka ostatnich dni było zacnych.

Dzisiaj przynajmniej mogłem się wyspać z czystym sumieniem. Dziękuję, deszczu :)

Finalnie padać przestało, a ja ruszyłem koło jedenastej. Wciąż było mokro, więc wybrałem Czarnucha. I była to bardzo dobra decyzja, bo mogłem iść na żywioł z trasą - jej kształt w sumie narodził się już w drodze, bowiem po minięciu Lubonia, Łęczycy, Puszczykowa, Mosiny, Żabinka i Żabna przypomniałem sobie, że dawno nie byłem w Grzybnie. A to miejsce godne jeśli chodzi o wodne ptactwo.

Ale o tym za chwilę. Najpierw bowiem bonus - przed Żabnem spotkałem całkiem spore stadko żurawi (na oko ponad dwadzieścia sztuk). Uczta dla oczu i uszu, tym bardziej, że zrobiły mi niespodziankę i przeleciały nad kaskiem.
Nagłe poruszenie u żurawi
Spore stado żurawi przed Żabnem
Żurawia młodzież
Para żurawi w locie
Żuraw nad kaskiem
Wracając do Grzybna. Tym razem już wiedziałem gdzie się kierować, żeby objechać stawy, ale i tak trafiłem na nowość - jakąś platformę, choć dziwnie niską. Widok z niej żaden, raczej do polowań też się nie nadaje, bo nisko. Choć może tak ma być, żeby upadek po pijaku był mniej groźny? :)
Platforma (chyba) widokowa, Grzybno
Widok z platformy. Średni :)
Uschnięte drzewo w Grzybnie
Jeden ze stawów w Grzybnie
W roli głównej wystąpiły czaple. We wszystkich możliwych barwach, od siwych przez jakieś takie szarawe po białe. No i tak łatwo je "dorwać" nie było, częściowo musiałem kryć się w krzakach :)
Trzykolorowa reprezentacja czapli :)
Czapla biała wypatrzona z ukrycia
Czapla biała w przybliżeniu
Powrót przez Konstantynowo, Pecnę, Nowinki, Drużynę, Mosinę, Krosinko, znów Mosinę, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń do Poznania. Fajnie było :)




  • DST 53.10km
  • Czas 01:55
  • VAVG 27.70km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 213m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jeszcze słonecznie

Wtorek, 5 października 2021 · dodano: 05.10.2021 | Komentarze 7

Znów będzie, że marudzę, ale wiało. No wiało.

Wypad poranny, wciąż słoneczny, co w kolejnych dniach już takie oczywiste nie będzie. No i było ciepło, jak na moje nawet trochę za ciepło, ale to w godzinach popołudniowych.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec.

Dębina dziś pięknie się świeciła. Aż musiałem trochę więcej terenu zaliczyć mimo szosowania :)
Październikowa kolorowanka w poznańskim Lesie Dębińskim
Niestety więcej atrakcji nie było. Nawet ze Szczodrzykowa ptactwo gdzieś odleciało :(
Zalew w Szczodrzykowie dziś pusty
Obiecałem sprawdzić (na życzenie kolegi Lapeca) czy wciąż istnieje sklepik obok przystanku w Tulcach. No cóż - odpowiedź brzmi nie. Zdecydowanie nie :)

Na kładce między Starołęką a Dębiną ścigałem się z pociągiem. Wygrałem :)
Ściganko  z pociągiem. Wygrane :)
Tyle rowerowania. Wybrałem się jeszcze z Kropą do WPN-u, na Nadwarciański. Niestety słońce było strasznie ostre, więc fotki słabe. No i jeszcze brakuje jesiennych barw. Ale coś tam uchwyciłem.
Warta w Puszczykowie
Kropa z kijkiem
Jesienna pomostówka, WPN
Jeden z nadwarciańskich mostków
Dżungla WPN-u
Mostek nad mokradłami, WPN
Mokradła na Nadwarciańskim, jeszcze w słońcu
Bagna Wielkopolskiego Parku Narodowego
Naturalna huśtawka :)
A od jutra deszcze :(




  • DST 52.80km
  • Czas 01:53
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 52.50km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 166m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lisówkowo

Poniedziałek, 4 października 2021 · dodano: 04.10.2021 | Komentarze 8

Dzisiaj wolny dzionek, ale zabiegany. Czyli nie odpocząłem.

Wyjazd dość późny, bo po dziesiątej. I od razu jakoś dziwnie mi się jechało, mimo pięknej aury. Powód? Ano wiatr. Paskudny i niesprawiedliwy.

Trasa zachodnia, polna, co tylko potęgowała doznania: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - DPS Lisówki - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Palędzie - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Postanowiłem nawiedzić jedno z niewielu zalesionych miejsc po drodze, czyli boczną drogę prowadzącą do DPS-u w Lisówkach. Która ma piękny, magiczny klimat.
Las w okolicach Lisówek
Bagienny klimat Samicy Stęszewskiej
Dżungla w Wielkopolsce, Lisówki
Jest też kapliczka. Atrakcja średnia, ale przynajmniej jest dobra podpórka na rower :)
Kapliczka w Lisówkach
W samym Trzcielinie odwiedziłem żółwia. Dzielnie się chłopak (chyba) trzyma.
Żółw z Trzcielina wciąż czuwa
No i cholera, nie ma co się oszukiwać - już jesień.
Nie ma dwóch zdań - to już jesień
Po południu jeszcze wybieganie psa. Wdzięcznie pozowała październikowa rusałka pawik.
Październikowa rusałka pawik
Facebook nie działa. Lubię te awarię gigantów, które pokazują, jak bardzo ludzkość jest uzależniona od jednej platformy. Dlatego dbajmy o tego naszego BS-a :)




  • DST 53.10km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.45km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 198m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mecz i rzeź

Niedziela, 3 października 2021 · dodano: 03.10.2021 | Komentarze 9

Już po powrocie z wiejskich klimatów.

Wczoraj szybka ewakuacja, bo czas naglił. Kumpel bowiem namówił mnie na wypad na mecz. Długo się nie zastanawiałem - dawno na Lechu nie byłem (ostatnio na przerwanym przez kiboli z Legią), nie jestem jego kibicem, ale zmotywował mnie rywal - Śląska Wrocław nie trawię od dziecka (za bachora "moje" Karkonosze Jelenia Góra miały z nimi kosę, co bardzo mi odpowiadało. Potem coś się pozmieniało i nagle zrobiła się z tego zgoda, co jest chore, bo to, że łysole na górze nagle się dogadują, nie może zabić prawdziwych uczuć, hehe), więc była wyjątkowa okazja do cieszenia się z goli dla Kolejorza (tylko Śląsk i Wisła z polskich klubów mogą mnie do tego zmusić). A że było ich sporo (4:0), tym lepiej.

No i nie ma co - trzeba przyznać, że atmosfera na Lechu to poziom najwyższy z możliwych. Co prawda jakoś tak nudno bez zadymy obserwowanej z góry, ale i tak było spoko :)
Z trybun meczu Lech Poznań - Śląsk Wrocław (4:0)
Kocioł z flagami, Lech - Śląsk
Pirotechnika w Kotle na meczu Lech - Śląsk
Udało się też wyzoomować ekipę ze Śląska. Na pewno byli goli, ale już pewnie nieweseli :)
Zoom na striptiz kiboli Śląska :)
Dziwny to był dzionek - w południe jeszcze latałem po lesie w Radzewicach, późnym popołudniem miałem na uszach ryk kiboli. Można? Można :)

Na rower dzisiaj ruszyłem z Poznania - kierunek południe, a trasa jedna z lepszych. W skrócie: Poznań - Luboń - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Luboń - Poznań.

Wiało mocno, ale kij z tym. Były rzeczy bardziej (pisząc łagodnie) denerwujące. To, że mi część odcinka jagodowego przecięli, wiedziałem...
Resztki lasu za Żabnem
...ale kawałek dalej prawie dostałem zawału na ten widok:
Obszar Natura 2000 pod
Tu jeszcze niedawno był piękny, zielony las... :(
Tu jeszcze niedawno było zielono i gęsto! Dodam, że to obszar Natura 2000, którą tak opiekują się Lasy Państwowe z czasów Dupnej Zmiany... Poleciały ciężkie słowa, niemal takie jak od niektórych na meczu. Ile można???? :(

Żeby aż tak źle nie kończyć, jeszcze żurawie.
Żurawie przed Żabnem
Zbliżenie na żurawie
Miałem powklejać dziś kadry z Radzewic, ale po powyższym nie mam zdrowia. Postaram się w najbliższych dniach. Tak samo jak nadrobić zaległości na BS-ie.




  • DST 52.30km
  • Czas 01:48
  • VAVG 29.06km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostatek

Sobota, 2 października 2021 · dodano: 02.10.2021 | Komentarze 6

Ostatni wpis z Radzewic, krótki, bo za chwilę wyjazd, a na wieczór plany.

Dziś wyjazd kombinowany, żeby nie powtarzać drogi z wczoraj, ale jednocześnie brać pod uwagę wiatr ze wschodu. 

Trasa: Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Sasinowo - Kubalin - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Orkowo - Zbrudzewo. Tam nastąpiła nawrotka do Radzewic swoimi śladami. 

Spotkałem peleton rowerzystów pędzący za... skuterem. Ewidentnie też częścią peletonu. Co kto lubi :) 

Fotki na szybko, zatrzymałem się w sumie tylko pod pałacem w Rogalinie. 
Pałac w Rogalinie
Obiekt pod nadzorem :)
Jedna z rogalińskich rzeźb
Druga strona Rogalina
W Kubalinie Polska w pigułce. Tej paskudnej.
Polska w pigułce. Tej złej
No i jeszcze dbałość o szczegóły godna lepszej sprawy przed Śremem.
Dbałości o niepotrzebne znaki tylko pozazdrościć
Jeszcze miejsce startu...
Miejsce startu, Radzewice
...i face to face z sarenką, całkiem nieodległe.
Oko w oko z sarną
Tyle na teraz :)




  • DST 51.50km
  • Czas 01:49
  • VAVG 28.35km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sosnowiejsko :)

Piątek, 1 października 2021 · dodano: 01.10.2021 | Komentarze 8

Oj, jak ten wiejski reset był mi potrzebny... Dopiero teraz, gdy go udało się znów zaznać, wiem, że nic lepiej nie ładuje akumulatorów.

Wczoraj wpadło wiele kilometrów spacerowania i troszkę rowerowania, dzisiaj w sumie też. Nie ma lepszego połączenia aktywności, tym bardziej gdy z domu wychodzi się centralnie na pola i łąki.

Szczególnie te ostatnie zrobiły mi dzień. Bardzo wcześnie, bo na chwilę obudziłem się koło szóstej rano, spojrzałem za okno i... musiałem przeprosić Żonę, że budzę, ale jest wyższa konieczność wyjścia na taras. Powód? Klimatycznie snujące się mgły. Takie, które są tylko jesienią.
Mgły nad Radzewicami
Poranek sponsorowany przez mgły
Widok z tarasu o szóstej rano, Radzewice
A przy śniadaniu coś mi się zaczęło ruszać na horyzoncie. Kanapka w łapę jedną, aparat w drugą, i po przejściu może dwustu metrów mogłem podziwiać rodzinkę żurawi.
Stadko żurawi widzianych znad porannej kawy
Żuraw z młodziakiem
Odlot żurawi
A, był i trznadelek na dachu :)
Trznadel na dachu
Przyszedł czas na rower. Wyjątkowo miał być mniej ważnym elementem dnia, więc trasa w tę i z powrotem: Radzewice - Trzykolne Młyny - Czmoniec - Niesłabin - Orkowo - Zbrudzewo - Śrem - Pysząca - Sosnowiec, gdzie nastąpiła nawrotka. Sosnowiec? Tak, nie, że źle skręciłem, to był znów mój cel :) Ale znów wyszło na to, iż to kolejny faktyczny koniec świata. Przynajmniej szosowego.
Lekko pobłądziłem :)
Koniec Sosnowca, czyli prawdziwy koniec świata :)
Między Zbrudzewem a Śremem powstała nowa śmieszka. Generalnie ujdzie, ale jak zwykle musi być łaciata, bo jak wiadomo sam asfalt to zło w tym kraju. Centrum Śremu oczywiście ominąłem, bo przez to antyrowerowe miasteczko jeździć się nie da.
Kolejna łaciata DDR-ka, Zbrudzewo
Wiało. A miało nie. No życie.

Po południu spacery. Oczywiście fotki będą, ale pewnie dopiero w niedzielę (zaległości na BS teź wtedy nadrobię. Dzisiaj tylko jedno.
Październik czas zacząć. Rogaliński Park Krajobrazowy




  • DST 51.70km
  • Czas 01:45
  • VAVG 29.54km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 193m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Agrospontan

Czwartek, 30 września 2021 · dodano: 30.09.2021 | Komentarze 7

Zaczęło mi się wolne. W sumie bez planów, bo górki były niedawno, morze toleruję od listopada do marca maks, więc szybką decyzja: na spontanie wpadniemy na chwilę do Radzewic, miejscówki sprawdzonej i zawsze pewnej - cisza, przyroda i miejsce, które psy nie tylko lubi, ale wręcz zaprasza. Telefon do właścicielki agroturystyki, upewnienie się, że pokój się znajdzie i można było się cieszyć tym, iż pogoda miała podobno dopisać.

Oczywiście nie mogłem sobie odmówić dotarcia na miejsce rowerem. To tylko 25 kilometrów z Poznania, więc lekko musiałem nadrobić drogi, wykonując trasę: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Skrzynki - Kórnik - Mościenica - Mieczewo - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice. Udało się.

Miało wiać w plecy. Wolne żarty :)

Za to spotkałem niewęża :) Oto padalec we własnej osobie. Dla niewtajemniczonych: to jaszczurka, tylko że beznoga.
Padalec nos w nos
W ramach nadrabiania drogi w końcu podjechałem pod największy debilizm ostatnich lat, czyli na budowę nowego mostu pod Rogalinem. Oto co tam widnieje:
Polski debilizm. Najbliższy legalny przejazd mostem kilkanaście kilometrów dalej.
Dodam, że żeby dotrzeć stąd do Mosiny "legalnie", trzeba by jechać albo do Poznania, albo do Śremu. W każdym wypadku kilkanaście kilometrów w jedną stronę. Żart? Nie, Polska. Z ciekawości podszedłem sobie w kierunku placu budowy, ale jeden z panów mnie zatrzymał, mówiąc, że to plac budowy. Na moje pytanie, którędy mam się dostać na drugą stronę, uzyskałem odpowiedź: drogą! A że jest zakaz? Kij z nim, "wiara" i tak jeździ. W sumie rozsądne i logiczne podejście, w przeciwieństwie do tego, którym kierował się debil-autor tego zakazu. Gdybym nie zawracał, bym skorzystał :)

Zaliczyłem jeszcze Zemstę Adolfa...
Zemsta Adolfa w Borówcu
...oraz nową DDR-kę za Mieczewem. Niby spoko, ale bezsensowną.
Nawet spoko, choć i tak bezsensowna DDR-ka za Mieczewem
No i same agro. Za wiele zdjęć nie będzie, bo net tu jest taki, jak na wsi, czyli prawie nie ma :) Ale klimat miejsca mam nadzieję oddadzą.
Pod agroturystyką
Agro w Radzewicach
Przepiękny koniec września
Mroczne przebłyski
Psia radocha
Oczywiście fotek jest i będzie dużo więcej, ale po powrocie. Dodawanie wpisów z tabletu mnie przerasta :)




  • DST 58.50km
  • Czas 02:04
  • VAVG 28.31km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 215m
  • Aktywność Jazda na rowerze

Muszkowo

Środa, 29 września 2021 · dodano: 29.09.2021 | Komentarze 11

Chłodek był rano. Idzie ta jesień, idzie. Dobrze, że przynajmniej jeszcze nie padało. 

Wypad - a jak - poranny. Ciężko się wstawało, bo Kropie znów w środku nocy zachciało się wyjść. Ignorowanie piszczenia wychodziło przez kilka minut, później już musiałem się poddać. Nocny zombie poszedł więc w ruch.

Trasa wschodnia, kombinowana: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Gądki - Borówiec - Kamionki - Szczytniki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Odwiedziłem Windowsa. Stoi :)
Pod oświeconym Windowsem
Poza tym nic ciekawego. Typowe wrześniowe pejzaże.
Nad stawem w Szczodrzykowie
Między Sypniewem a Koninkiem
Zwierzaków nie było :( To znaczy mignęła mi jedna sarenka, ale zniknęła szybciej niż ją zauważyłem. Więc w zamian koleżanka, która wpadła do mnie na chwilę do pracy :)
Gość w pracy :)
Muszka z góry
Dystans zawiera dojazd do roboty.




  • DST 53.10km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.45km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 192m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Parawiosna

Wtorek, 28 września 2021 · dodano: 28.09.2021 | Komentarze 15

Obawiałem się, że zgodnie z prognozami od rana będzie lać, ale aura okazała się łaskawa i opad pojawił się dopiero po moim powrocie. Aż dziwne :)

Wyjazd przedpracowy, zaspany, na wschód, trasą ostatnio ponownie odkrytą: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Nie tylko nie padało, ale nawet na chwilę (gdzieś przez minutę) pojawiły się przejaśnienia. Skorzystałem, chwytając telefonem parawiosnę :)
Parawiosna :)
Ale generalnie jechało się dość ciężko, bo wiaterek pomagać nie chciał. A i objazdy nie pomagały - trzeba było się wspiąć dosłownie na wyżyny :)
Łuk nad S11
Szczodrzykowo, więc... czaple białe. Nigdy nie sądziłem, że znajdę miejsce, gdzie będą one aż taką oczywistością - jeszcze niedawno sam bym nie wierzył. Fajnie, że takie jest.
Czapla biała w stójce
Początek marszu czapli
Przypadkowo przyuważyłem, że w Tulcach jest taki klasyczny, sentymentalny, PRL-owski przystanek autobusowy. Aż musiałem sfocić.
Lekko oldskupowy przystanek w Tulcach
Do pracy - ze względu na deszcz - rowerem nie jechałem.




  • DST 56.60km
  • Czas 02:00
  • VAVG 28.30km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 174m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziki porannik + WPN spacerowo

Poniedziałek, 27 września 2021 · dodano: 27.09.2021 | Komentarze 11

Zgodnie z zasadą, że wszystko co dobre kończy się szybciej niż zaczęło, po wczorajszej genialnej pogodzie mało co zostało. Dzisiaj co prawda było jeszcze ciepło i nawet słonecznie, ale wrócił wiatr, który za cholerę pomagać nie chciał, za to wciąż przeszkadzać - a owszem.

Wyjazd poranny, zaspany, przed pracą. Czyli z góry skazany na porażkę.

Trasa ponownie wschodnia: Poznań - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Gowarzewo - Siekierki Wielkie, gdzie nastąpiła nawrotka, a ja wróciłem swoimi śladami.

Już na drugim kilometrze miałem temat na fotkę gotowy, bo z daleka widziałem na Dębinie spanikowane panie z kijkami. Wiedziałem, co się święci - dziki wyszły na poranną wyżerkę :) Wziąłem je więc na klatę (dziki, nie panie) i powiedziałem, że nie ma się czego bać, a przy okazji cyknąłem młodziaki oddające się treningowi górskiemu :)
Spotkane rano dziczki wysokogórskie :), Dębina, Poznań
Jeszcze motyw z Siekierek, bo tamtejszy drewniany kościół, jak i przynależna doń dzwonnica, dają radę.
Drewniany kościół w Siekierkach Wielkich
Przy dzwonnicy, Siekierki Wielkie
Uchwyciłem również rowerową Polskę w pigułce na wysokości Żernik. Nie, tego nie należy brać na logikę :)
Taka tam rowerowa Polska w pigułce :)
No i jeszcze zaległe fotki z wczorajszego wypadu z psem do Wielkopolskiego Parku Narodowego, a konkretnie w okolice Łęczycy i Wirów. Na początek owieczki z tej pierwszej wsi, w tym jedna ninja :)
Ciekawska owieczka
Pod ochroną owcy-ninja :)
W ogóle to doczytałem, że ta miejscowość kiedyś miała prawa miejskie, a nawet młyn i browar. Wodę z niego czerpano z rzeczki Wirynki, całkiem malowniczej jak na podpoznańskie warunki:
Wodospad na Wirynce, Łęczyca
Wodospad w Łęczycy z bliska
Archiwalne zdjęcie wodospadu w Łęczycy
Następnie wejście do lasu na wysokości Puszczykowskich Gór i niemal kwietniowy motyw.
Wrześniowy, czyli prawie wiosenny, widok na początek Wielkopolskiego Parku Narodowego
Ciągnie się on zresztą do samych Wirów.
Pola WPN-u
Głaz przy Wielkopolskim Parku Narodowym
Malownicza beztrakcyjna trasa Poznań - Wolsztyn na wysokości Wirów
No i sam las.
Mroki Wielkopolskiego Parku Narodowego
Upadły olbrzym
Pies znalazł nową zabawkę :)
Stare i nowe pokolenie
Wąwóz w Puszczykowskich Górach
Na deser sójka.
Zamyślona sójka
Tego mi było trzeba - akumulator naładowany przyrodą.