Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242838.25 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791406 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.50km
  • Czas 01:51
  • VAVG 27.84km/h
  • VMAX 50.90km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 146m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mikroklimatycznie

Sobota, 2 kwietnia 2022 · dodano: 02.04.2022 | Komentarze 9

Po raz kolejny okazuje się, że okolice Poznania przez swój mikroklimat są chyba najlepszym miejscem do rowerowania w Polsce :) Wszędzie dookoła śniegi, a tu słońce. Co prawda wiało złem na maksa, ale i tak chyba słabiej niż wczoraj. Jednak spokojnie, prognozy na kolejny tydzień twierdzą, że się wyrówna, trzeba więc korzystać.

Sobota niestety w pracy, więc wyjazd poranny. Miało to jeden plus - było dość pusto - oraz same minusy, od temperatury po moje niewyspanie.

Trasa wschodnio-miejsko-północna: Dębiec - Wartostrada - Malta - Miłostowo - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Malta w słońcu. Aż dziw. Do tego zoomy na centrum Poznania wyszły całkiem wyraźnie.
Nad słonecznym Jeziorem Maltańskim, Poznań
Kolejny poznański zoom zza jeziora - Galeria Malta, budynek Uniwersytetu Ekonomicznego oraz Nowy Bałtyk
Zoom zza Malty w Poznaniu - widok na Okraglak, kościoły i Zamek
Fajnie było do czasu jazdy krajówką. A że DK92 ma w okolicach Poznania cztery pasy i zieleń pośrodku, to jak zwykle w weekend nie mogło zabraknąć debili-klaksoniarzy, którzy wiedzą swoje, mimo mózgu wielkości orzeszka. Kij z debilem z osobówki, ale już morderca z tira na litewskich blachach nie tylko uwiesił się na klaksonie, ale i perfidnie wyprzedził mnie na gazetę. Nie ma co, to super uczucie gdy tony pojazdu prowadzonego przez istotę z zaawansowanym bezmózgowiem prawie spychają cię na nieugruntowane pobocze... Oj, żałuję, że nie miałem kamerki. A ja dodaję litewskich kierowców do najgorszych w Europie - będą tam sobie miło spędzać czas w gronie polskich, ukraińskich i bułgarskich. Mam nadzieję, że zwyrol usłyszał choć trochę pozdrowień z mojej strony. A już na pewno widział pewien międzynarodowy gest.

Aha, sprawdziłem jak wygląda sytuacja z zakazem jazdy rowerem na opisywanej wczoraj bezsensownej śmieszce w okolicach Żernik - zaraz za rondem znaku nie postawili, więc będę korzystał. Gorzej, że taki już zakwitł kawałek dalej, zaraz za zakrętem na Jaryszki. Zrobiłem dziś mimo wszystko test jazdy po tym czymś, o tyle dobrze, że da się rozpędzić do wartości 50+. Minusów jest więcej, między innymi nagła konieczność włączenia się do ruchu - oczywiście trzeba się zatrzymać, chyba że ktoś planuje samobójstwo przez rozjechanie. Co za idiota to wszystko wymyśli...? Za dobrze widocznie było bez takich abstrakcji.
Koniec bezsensownej śmieszki w Jaryszkach
Taaaa, zjazd ze śmieszki pod pędzące tiry zdecydowanie wzmacnia bezpieczeństwo...
Niestety zwierzaków nie przyuważyłem. Ale że do pracy szedłem piechotką (na wieczór plany), to wpadł ciężko pracujący w sobotę dzięcioł :)
Ciężko pracujący w sobotę dzięcioł :)




  • DST 52.60km
  • Czas 02:01
  • VAVG 26.08km/h
  • VMAX 51.70km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Prima wietrzylis

Piątek, 1 kwietnia 2022 · dodano: 01.04.2022 | Komentarze 11

Pierwszokwietniowa pogoda okazała się żartem. Bardzo niesmacznym zresztą.

Wiem, w centralnej i południowej Polsce było gorzej - spadł śnieg. W okolicach Poznania było zaledwie zimno i "zaledwie" wiało tak, że momentami ledwo kręciłem. A odczuwalna temperatura była zbliżona do tej na minusie.

No nic, zadanie zostało wykonane, więc można być z siebie zadowolonym, mimo koszmarnego wyniku.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Robakowo - Gądki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Minikowo - Las Dębiński - dom.

Dębina tym razem rowerowo z innego miejsca.
Trochę inne miejsce na zdjęcie, a poznańska Dębina ta sama
W Szczodrzykowie klasycznie. Nawet o dziwo wyszło słońce.
Wietrznie w Szczodrzykowie
Ptactwo swojskie. Perkozy i śmieszki walczące z falami.
Perkoz i śmieszka razem na falach
Perkoz z tyłu
Śmieszka walcząca z falami
Już w samym Poznaniu trafiły się żurawie. Jednego ledwo niewyraźnie uchwyciłem na ziemi, ale chwilę potem odleciały.
Niewyraźny żuraw
Odlot żurawi
Samotny żuraw w powietrzu
Para żurawi w locie
Bardziej przyziemnymi były sarenki.
Dwie sarenki
Koziołek trochę z tyłu
Czujny koziołek sarny
No i niestety skończono kolejną debilną śmieszkę łączącą nic z niczym, czyli Jaryszki z Żernikami. Po co to komu? Nie mam pojęcia - mi na pewno nie. Fakt, dobrze jest to zrobione, ale po pierwsze łączy się ze starym kostkowym bublem (na szczęście krótkim), po drugie oczywiście musiał zakwitnąć mój ulubiony znak. Dosadnie ująłem moje uczucia wobec niego.
Kolejna bezsensowna śmieszka, choć przyzwoita
Moje osobiste podejście do tego znaku
Nowy asfalt spotyka się ze starym szajsem, Żerniki
Na Dębinie kolejny dowód na to, że wiało :)
No wiało :)
Kropa zaś zyskała ubranko. Ostatnio non stop się przeziębia i kaszle, co jakiś czas jest na antybiotykach, więc w związku z tym, że pogoda póki co wraca do klimatów zimy, trzeba było coś dla niej znaleźć. Lepiej późno niż wcale. Oczywiście nie jest zachwycona, ale się przyzwyczai, nie ma wyjścia :)
Kropa w nowym wdzianku




  • DST 62.60km
  • Czas 02:19
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 52.80km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Podjazdy 153m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lodowo

Czwartek, 31 marca 2022 · dodano: 31.03.2022 | Komentarze 9

Brrr.... Zima wróciła. Na szczęście póki co bez śniegu, ale temperaturowo było dzisiaj gdzieś tak jak w styczniu.

Wyjazd oczywiście poranny, więc wrócił strój na cebulę. No nie tęskniłem :)

Aha, do tego wiało paskudnie (naprawdę paskudnie) ze wschodu. W połączeniu z wartością na termometrze doznania z jazdy były delikatnie mówiąc średnie.

Trasa na wschód: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Poranna Dębina znów w mroźnym słońcu.
Mroźny poranek na Dębinie
Standardowe miejsce
Tak samo zresztą jak wciąż zalane pola i zalew w Szczodrzykowie.
Słońce nad Szczodzrykowem
Fale na zalewie w Szczodrzykowie
Tu jednak trafiło się trochę ciekawego. W końcu w miarę dobre ujęcie gęgawy...
Gęgawa w pełnej okazałości
...ale przede wszystkim łyska w jakimś szalonym tańcu. A ja po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć jakie kosmiczne pazury ma ten dziwny ptak.
Surfująca łyska :)
Wściekła łyska
Łyska zgłasza, że tonie :)
Niesamowite pazury łyski
Łyski polujące
Z latających było jeszcze... F16.
F16 nad podpoznańskim niebie
Dystans zawiera dojazd do pracy.

A mi udało się wczoraj nagrać taniec godowy perkozów. Krótki, z kaczką gratis :) Zapraszam:






  • DST 62.30km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.11km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 131m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

God(ow)nie :)

Środa, 30 marca 2022 · dodano: 30.03.2022 | Komentarze 14

Na jeden dzień wróciła wiosna. I to jaka piękna!

Aż żal było jechać do pracy, jak zwykle zresztą :) Powinni tego zabronić. Kategorycznie.

Kij z tym, że było zimno, wciąż wiało i takie tam. Słońce ratowało sytuację. Można było człapać i człapać.

Trasa zachodnia z północnym odchyłem: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.

A tak wyglądało Jezioro Lusowskie:
Idealny poranek :)
Klasycznie nad Lusowskim
Tamże natrafiłem na perkozy w czasie godów. Piękny widok.
Perkozy sunące po Jeiorze Lusowskim
Perkozie nieuczesanie :)
Perkozy podczas godów
Zakochany perkoz :)
Perkoz z profilu
Z bardziej domowej menażerii: konik...
Dzień dobry z konikiem :)
...oraz gul-gul :)
Podórkowy gul-gul :)
Dojazd zawiera - niestety - dojazd do roboty.




  • DST 61.10km
  • Czas 02:15
  • VAVG 27.16km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 124m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Burość

Wtorek, 29 marca 2022 · dodano: 29.03.2022 | Komentarze 9

Zgodnie z zapowiedziami pogoda się spieprzyła. No cóż, dobrze wiedzieć, że pogodynki się czasem jednak nie mylą.

Na termometrze zaledwie siedem stopni, a podczas jazdy jako towarzysz zimny wiatr. Jakoś nie miałem specjalnej motywacji do walki, więc poranny wypad jedynie na zasadzie: byle przeżyć :)

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewo - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

W Trzcielinie ani jednego kotka :( Widocznie się pochowały na samą myśl o aurze. Za to trafiły się żurawie, które to zerkały na ambonę, czyli symbol ludzkiego okrucieństwa, to dreptały, to tańczyły na wietrze.
Żuraw patrzący na ludzką platformę do mordowania
Wędrujący żuraw
Żuraw w pozie rozkraczonej
Jak widać wiało :)
Wpadł też samotny potrzeszcz.
Potrzeszcz na płocie
Sarenki już czekają na lato 2022 :)
Sarenki czekają na lato 2022 :)
Generalnie jednak było szaro, buro i ponuro...
Dziś już pochmurno w Lisówkach
...również na Dębinie.
Poznańska Dębina, wersja pochmurna
Za to wracając z niej natrafiłem na dwa kolejne pieski z rasy kijkowców :)
Psiaki z rasy kijkowej :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 61.20km
  • Czas 02:11
  • VAVG 28.03km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 159m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Słoneczne ostatki (?)

Poniedziałek, 28 marca 2022 · dodano: 28.03.2022 | Komentarze 11

Jeszcze jeden dzień ze słońcem - jupi!

Jeszcze jeden dzień z mocnym wiatrem - nie jupi! :)

Wyjazd przed praca, czyli najgorzej. Tym bardziej, że barbarzyńska zmiana czasu jeszcze nie przyjęła się odpowiednio w moim organizmie. 

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - LIsówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Oj, dał mi po dupie wiatr na polach. Choć oczywiście mogło być gorzej :)
Jeszcze jeden dzień ze słońcem
Znów spotkałem Czarkę. No i znów miała sesję, a co :)
Czarna bestia się czai :)
Koci plażing :)
Przeciąganko :)
Za uchem najlepiej
Obowiązkowe głaskanko bestii :)
Oczy w oczy :)
Pantera z profilu :)
Jak mi dobrze :)
Pozycja boczna ustalona :)
Z "normalsów" trafił się żuraw. Ale daleko.
Niewyraźny żuraw
Dystans oczywiście z dojazdem do pracy. Ale wcześniej jeszcze Dębina z Kropą. No i udało się uwiecznić zaskrońca, całkiem imponującego zresztą.
Zaskroniec XL :)




  • DST 53.10km
  • Czas 01:48
  • VAVG 29.50km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 182m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Złodziejsko :)

Niedziela, 27 marca 2022 · dodano: 27.03.2022 | Komentarze 4

Po złodziejskim poranku, przez który doba ma 23, a nie 24 godziny, nie można było spodziewać się wyspania. Nie zawiodłem się, niestety :)

Rowerowanie nastąpiło jakoś po jedenastej, czyli po dziesiątej. Wrr. Dość ciepło, ale też dość wietrznie, jednak bez przesady.

Trasa to "kondominium", czyli południowo-zachodni klasyk, rzadko ostatnio u mnie widywany: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Dymaczewo Nowe - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.

Całkiem przyzwoicie mi się jechało, muszę przyznać. Słonecznie, ładnie, tylko podmuchy chłodziły i trzeba było uważać na sezonowców.
Słonecznie w wielkopolskiej Łodzi
Znów pora na kolej :)
A skoro niedziela, to obowiązkowo musieli pojawić się bezmózgowcy w autach. W Szreniawie uratowało mnie przed co najmniej skasowaniem tylnego koła to, że jechałem jakieś 40 km/h, więc debil wyjeżdżający na pełnej parze z podporządkowanej we mnie nie trafił. A na DW 311, która przebiega nad A2, standard - klaksoniarz. Nie wiem co jest niezrozumiałe na tej tablicy, ale widocznie jak się jest istotą tępą, to każdą drogę z pasem zieleni uznaje się za co najmniej autostradę. Pogratulować.
Niby oznakowanie proste, a i tak niedzielni nie ogarniają. Nie pozdrawiam klaksoniarzy
A, skoro jesteśmy przy znakach. Pisałem już kiedyś o tym, że pewien genialny pisowski wojewoda zakazał w Poznaniu stosowania na nowo projektowanych szerokich chodnikach znaku dopuszczającego ruch rowerowy. Musi być więc albo nakaz, albo nic. Na szczęście Poznań jest sprytny i potrafi obejść pomysły idiotów :) Wygląda to dziwnie, ale spełnia swoją rolę - można, ale nie trzeba tym czymś jechać. Ja oczywiście wjechałem na to tylko w celu wykonania zdjęcia.
Sprytne obejście zakazu używania znaku chodnika z dopuszczeniem rowerów
Na koniec ptactwo. Dziś bez szału - czapla z baaaardzo daleka, która po chwili odleciała...
Ledwo uchwycona czapla na zalanym polu
Odlot czapli
...oraz wrona siwa.
Wrona siwa z profilu
Trafił się też polny łowca...
Polny łowca
...a ja zostałem z daleka sympatycznie obszczekany.
Zostałem sympatycznie obszczekany :)
Na koniec kadr z Dębiny. Znalazłem miejsce, gdzie przez sekundę nie było ludzi.
Słoneczna poznańska Dębina




  • DST 61.30km
  • Czas 02:16
  • VAVG 27.04km/h
  • VMAX 51.70km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 157m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szarościowo

Sobota, 26 marca 2022 · dodano: 26.03.2022 | Komentarze 10

No i pogoda się zbiesiła. Rano było jeszcze słonecznie, ale już przed południem chmury zaczęły rządzić.

Oczywiście, mogłem wstać wcześnie i ruszyć. Ale odsypiałem na zaś, bo jutro gnoje okradają mnie z godziny życia. Wrr.

Aha, no i wrócił paskudny wiatr. Taki już niestety silny, z którym walczyć nie było sensu.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - LIsówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Znów zrobiło się szaro
Zawitałem sobie w okolice "znajomej" ambony. A pod nią syf. Widać, że myśliwskie mendy zaczynają się bawić w swoje. Ale znalazłem też hit - resztki leku na nerwy. Albo zwierzaki nie dają się zabić (brawo!), albo ktoś tu powinien zmienić pasję. Sugeruję na przykład rosyjską ruletkę :)
Ambona w Lisówkach, koło roweru syf zostawiony przez jakiegoś myśliwskiego gnoja
Opakowanie od leku na nerwy znalezione pod amboną. Brawo zwierzaki :)
Niestety, szarość spowodowała, że nie było nawet czego uwiecznić. Jedynie gdzieś tam na niebie przeleciała samotna czapla.
Samotna czapla wysoko na szarym niebie
Ale jest też pozytyw: w Trzcielinie pojawił się drugi kotek :) Co prawda nie jest to Trzcinka (ona miała więcej czarnego na pyszczku), ale też się da pogłaskać :)
Podróbdkowo :)
Kolejny kotek z Trzcielina
Potem już tylko dojazd do pracy. Dzisiaj jedynie na kilka godzin, załatać lukę grafikową.




  • DST 57.10km
  • Czas 02:02
  • VAVG 28.08km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 122m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czarkowo

Piątek, 25 marca 2022 · dodano: 25.03.2022 | Komentarze 16

Dziwna dzisiaj była pogoda. Wizualnie ładnie, w praktyce już trochę gorzej, bo wiało mi non stop w pysk. Na szczęście niezbyt mocno, więc dało się jechać.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Generalnie jakbym chciał znaleźć jakiś punkt zaczepienia, który opisywałby samą jazdę, to bym... go nie znalazł. Jedna wielka nuda. Widocznie są potrzebne takie dni, gdy nawet gazeciarzom się nie chce bawić w "Gazetę Polską Codziennie" :)

Aha, żurawie były, owszem. Ale tylko na niebie.
Żurawie w locie
Wymiana żurawich skrzydeł
Lot przez wieś
Za to jeden był powód do uciechy. Pojawiła się znowu Czarnka, do tego mnie poznała :) Z wrażenia cała zabieliła się piachem :)
Czarna pantera w piachu :)
Rozmarzony kotek
Oswajanie bestii :)
Jak z czarnego stać się białym :)
Bo każdy dorosły kot wciąż jest kotkiem :)
Szkoda, że Trzcinki wciąż ani hu hu. Ale może też wróci? :) Tymczasem jest obecny jest jeszcze jeden kotek - póki co się nie daje się podejść.
Rudy kotek - jego jeszcze nie udało mi się oswoić :)
Jeszcze obowiązkowa rowerowa fota...
Klasyczne słońce nad Lisówkami
...oraz ta z miasta Poznań. Ta kamienica to "żelazko", wykonane współcześnie prawie od zera. Co ważne, dokładnie tak, jak wyglądało pierwotnie, przed latami.
Róg Ogrodowej i Krysiewicza, Poznań
Dystans zawiera dojazd do pracy, przez Dębinę, Czarnuchem.

PS. Prezydent Biden przyleciał dziś do Polski. Mem za fanpejdźem "NIE" :)




  • DST 58.10km
  • Czas 02:00
  • VAVG 29.05km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 116m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Głaskaniowo

Czwartek, 24 marca 2022 · dodano: 24.03.2022 | Komentarze 10

No i mamy miesięcznicę wybuchu wojny. Jak szybko to minęło... To, co wydawało się miesiąc temu niewyobrażalne, stało się codziennością. I - na szczęście - Blitzkrieg się nie udał, póki co Hitler bis, czyli Putin, dostaje po dupie, niestety jednocześnie mszcząc się okrutnie na cywilach.

Pamiętam jak w czwartek 24 lutego całą trasę przejechałem w swoistym szoku. Nie mogłem uwierzyć, że dzieje się to naprawdę. Teraz już szoku nie ma - ale (delikatnie mówiąc) wkurzenie oczywiście wciąż jest ogromne.

Co do rowerowania - dzisiaj trasa zachodnia, choć wiatr finalnie okazał się wschodni. Z Poznania przez Plewiska, Skórzewo, Wysogotowo, Batorowo, Lusowo, Lusówko, Sierosław, Zakrzewo, serwisówki i Plewiska do Poznania.

Wciąż słonecznie. I bardzo dobrze - do lata słońce jest moim sprzymierzeńcem, dopiero wtedy stanie się wrogiem.
Nad Jeziorem Lusowskim
Gdy robiłem tę fotę nad Jeziorem Lusowskim, zostałem "zaatakowany" przez szczeniaka w wersji XXL :) Okazało się, że to Molly, ma zaledwie cztery miesiące, a jak na moje wyrośnie co najmniej na słonia. Głaskanko było obowiązkowe :)
Atak radości w wykonaniu szczeniaka :)
Molly, miesięcy cztery. Jak na moje wyrośnie na słonia :)
Były też inne zwierzaki, jak zwykle. Stadko łabędzi, którym przeszkadzać nie chciałem...
Odpoczywające łabędzie i gęsi
...oraz sarenki spod Wysogotowa, kolejne "domowe".

Zbliżenie na wysogotowskie sarenki
A do pracy pojechałem Czarnuchem przez Dębinę.
Staw Słoneczny na poznańskiej Dębinie
Dobrze zrobiłem, bo udało się przyłapać samca gągoła. Ostatnio nie widywałem tych ptaków, fajnie, że choć jeden wrócił.
Samiec gągoła z poznańskiej Dębiny
Aha, bym zapomniał - chyba jednak wiosna :)
Wiosna tuż tuż!