Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 249016.43 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 810596 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 57.20km
  • Czas 02:06
  • VAVG 27.24km/h
  • VMAX 58.20km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 189m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Słodziakowo :)

Środa, 5 października 2022 · dodano: 05.10.2022 | Komentarze 6

Ależ dzisiaj było sympatycznie!

Wyjazd - mimo dnia roboczego - całkiem na luzie, bez pośpiechu, w fajnej aurze. Znów wróciły temperatury idealne (15 stopni plus), niegroźnie świeciło słońce, a wiatr, mimo że upierdliwy, jakoś mniej wkurzał. Pewnie dlatego, że całkowicie olałem walkę z nim.

Trasa południowa, w tę i z powrotem: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Bolesławiec, a po nawrotce kurs prawie idealnie po swoich śladach.

Mało się działo, ale dokładnie w połowie drogi trafiła mi się kumulacja świetności. Zatrzymałem się, żeby w Bolesławcu zrobić fotki w pensjonacie dla koni, prowadzonym przez 15. pułk ułanów. A wyszło na to, że miałem o wiele więcej świetnych i łasych na głaski obiektów do uchwycenia :)
Kotek - strażnik latarni :)
Nie oddam, moje :)
Praktyczna funkcja latarni :)
Obowiązkowe głaskanko
Kocia ekwilibrystyka :)
Szczęśliwy piesek :)
Kolejny pieszczoch :)
A łapkę podasz, człowieku? :)
Łapa podana :)
Dwa konie z Bolesławca
Kolejna istota do pogłaskania
Zaliczyłem jeszcze kanałek w Mosinie...
Tama na Kanale Mosińskim
...oraz Osową Górę. Podjazd od Puszczykowa, zjazd Pożegowską.
Na Osowej Górze
Widok z Pożegowskiej, Mosina
Na dole Mosina
Śmieszka w Łęczycy już jesienna.
Na DDR-ce w Łęczycy
Aha, była jeszcze wrona, miłośniczka słonecznika.
Wrona na resztkach słonecznika
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 57.20km
  • Czas 02:07
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 128m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kolejny kamuflonaż :)

Wtorek, 4 października 2022 · dodano: 04.10.2022 | Komentarze 7

No. Dzisiaj jestem zadowolony. 

Nie z jazdy, oczywiście, bo wiatr wciąż mną poniewierał. Ale z "polowania" już tak :)

No to w skocie, bo późno.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Oto mój powód do zadowolenia :)
Cztery dorodne muflony
Dumne i dorodne wielkopolskie muflony
Zaniepokojona dwójka
Nie powiem, trochę się za nimi po polu nalatałem. Ale cztery muflony, do tego same samce (widok niespotykany), był tego warty :)

Pokazała się jeszcze pustułka. 
Tu gdzieś ukrywa się pustułka :)
Co, nie widać? Była, nie kłamię :)
O tu jest pustułka, uchwycona na maksymalnym zoomie :)
Jeszcze obowiązkowa rowerówka...
Pochmurno w Trzcielinie
...i tyle na dziś. Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 51.30km
  • Czas 02:03
  • VAVG 25.02km/h
  • VMAX 54.30km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 128m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Fuksowo

Poniedziałek, 3 października 2022 · dodano: 03.10.2022 | Komentarze 7

Oj, miałem dzisiaj szczęście. Od rana nad Poznaniem wisiały ciężkie chmury, istniało spore ryzyko opadów, ale bez konkretów. Mogło lać, choć nie musiało. Na wszelki wypadek wybrałem więc do jazdy Czarnucha. I finalnie przejechałem całą drogę suchą stopą, a lunęło kilka minut po moim powrocie. Fuks. Szkoda, że akurat wtedy, gdy miałem wyjść z psem. No cóż, Kropie się nie poszczęściło.

Deszcz mnie oszczędził, wiatr już nie. A był bardzo silny, tak średnio 25-30 km/h, przez co momentami radośnie kręciłem sobie z prędkością 16-18 km/h. W tym czasie zrobiłem zaległe przelewy, oczywiście na śmieszce, do tego pustej :) Powrót za to to już była całkiem fajna rzecz - rozpędzenie się rowerem mtb do prawie 55 km/h zawsze cieszy :)

Trasa północno-zachodnia: Dębiec - Kopanina - Grunwald - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Skórzewo - Junikowo - Kopanina - Dębiec. Na rzecz godną wspomnienia zasługuje fakt, że przejechałem dwukrotnie przez przejazd kolejowy na Kopaninie bez konieczności czekania pod rogatkami. To się nie zdarza. Dobre 20 minut do przodu :)

Warunki najlepiej obrazuje Jezioro Lusowskie.
Pochmurny landszaft znad Jeziora Lusowskiego
Parkowanko nad Lusowskim
Widok na ulubioną łódkę
W ulubionej łódce, dzisiaj bardzo rozchybotanej
Groźne Jezioro Lusowskie
Łysce też nie było lekko :)
Oko w oko z łyską
Łyska zafalowana
Profilowa łyska
Suszenie skrzydeł łyski
Trafiły się jeszcze uciekające sarenki. Niestety przed cywilizacją szans uciec nie mają...
Sarny uciekają przed cywilizacją
Ciąg dlaszy sarniej ucieczki
Do pracy rowerem nie jechałem.




  • DST 51.40km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.05km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 121m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Balotowy Szczyt :)

Niedziela, 2 października 2022 · dodano: 02.10.2022 | Komentarze 9

Dziwny był ten dzisiejszy dzionek. Głównie pogodowo.

Najmniej dziwił wiatr - po prostu gnoił, ze znaczną siłą. Walki z nim nie próbowałem.

Według pogodynek padać miało koło trzynastej. Tymczasem zaczęło rano, na szczęście lekko. Po tym wyszło słońce, więc wyjątkowo mój wewnętrzny śpioch miał rację.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Wspiąłem się na kolejny Balotowy Szczyt :)
Kolejny zdobyty Balotowy Szczyt :)
Balotowy Szczyt z ukosa
Ptactwo skromne, ale było. Niewyraźny myszołów...
Średnio wyraźny myszołów
...oraz kruk w kilku pozach.
Lądujący kruk
Kruk mnie obserwuje
Wkurzony kruk :)
Wróciłem suchy, a troszkę później zaczęło lać. A potem wyszło słońce. Idealnie na wizytę na Dębinie.
Kolory na poznańskiej Dębinie
W towarzystwie :)
W swoim żywiole :)




  • DST 57.10km
  • Czas 02:02
  • VAVG 28.08km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nicowato

Sobota, 1 października 2022 · dodano: 01.10.2022 | Komentarze 4

Dzisiaj już tak ładnie i słonecznie nie było. Co prawda w momencie wyjazdu jeszcze sympatyczne prześwity się pojawiały, ale im dalej, tym ciemniej.

Sobota w robocie, czyli wyjazd poranny. Wiatr z południa, tam więc skierowałem swe koła, wykonując wisielczą pętelkę: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Wyjazd bez historii. Tak jakoś :)

Nawet focić nie było za bardzo czego, bo ze zwierzyną jakoś krucho. Największą atrakcją było blade słońce nad (niestety) wycinką.
Na gruzach wycinki
Zimne słońce
Gdzieś tam w oddali, nad Wartą, wpatrzyłem czaplę...
Ukryta w oddali czapla
...a zdecydowanie bliżej pszczelarza :)
Pszczelarz skupiony na działaniu
Potem jeszcze do pracy (Czarnuchem, bo na wieczór zapowiadano opady), przed pracą zaś na chwilę z Kropą. Pod czujnym okiem sroki :)
Sroka na płocie




  • DST 57.10km
  • Czas 02:04
  • VAVG 27.63km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 158m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przeświet(l)nie

Piątek, 30 września 2022 · dodano: 30.09.2022 | Komentarze 8

Końcówka września zrobiła się wybitnie ładna. Taką jesień to ja rozumiem!

Oczywiście nad ranem szału z temperaturą nie było, ale te dziesięć stopni w sumie całkiem mi odpowiadały. Nie wiało mocno, ale jak zwykle pomagać nie chciało, więc olałem walkę, skupiając się bardziej na słońcu, który dziś tworzył barwne wariacje. Na samej Dębinie zatrzymałem się z pięć razy i w końcu zrobiłem zdjęcie, o które mi chodziło :)

Trasa wschodnia: Poznań - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Wspomniane ujęcie z mojego lasu:
Bajkowy poranek na poznańskiej Dębinie
Nie chciałem tu roweru umieszczać, żeby nie psuć, więc rowerówka znad eski.
Parkowanie nad eską
Po drodze spotkałem również ciężki sprzęt :)
Rower cargo, wersja XXL :)
Oczywiście celem było Szczodrzykowo.
Niebo nad Szczodrzykowem
Nie zawiodłem się - czapli duet, a potem już solo...
Dwaj strażnicy - siwy i biały :)
Wędrująca czapla biała
...oraz odlatujące gęgawy. To mi wystarczyło :)
Odlatujące gęgawy
Dystans zawiera dojazd do pracy, tym razem szosą.




  • DST 62.70km
  • Czas 02:14
  • VAVG 28.07km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Emulacyjnie

Czwartek, 29 września 2022 · dodano: 29.09.2022 | Komentarze 4

Mimo pochmurnego poranka udało się pokręcić dzisiaj znów szosą. Nie narzekam więc. Choć bym oczywiście mógł :)

Wyjazd dość późny, bo za dziesięć dziewiąta. Rano, więc bez tragedii :)

Trasa to klasyczny zachodni klasyk, ale z pominięciem tarki w Szreniawie, czyli: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Dzionek zrobiły mi... emu. Tak, te strusie nagle pojawiły się w Wirach. I to z pieskami jako sąsiadami.
Emu i piesek :)
Ustawieni do zdjęcia
Emu z drugiego planu fotką niezainteresowany
Emu w pełnej okazałości
W Trzcielinie za to znajome koniki i głaskanko, także za uchem. Tym razem nie wabiłem żarciem - można się bawić bez trawki? Można :)
Znajomy konik do mnie pełznie
Solidarne domaganie się głaskanka
Drapanko za uchem - plus dziesięć do końskiego szczęścia
W tamtejszym bagienku udało się wypatrzyć panią kokoszkę...
Samica kokoszki z Trzcielina
...w Lisówkach kruka...
Kolejny wrzeszczący kruk
Kruk nad zgniłymi słonecznikami
...oraz czaplę siwą.
Czapla siwa w locie
Jeszcze rowerówka z okolic Komornik...
Pochmurno dzisiaj było
...i as parkowania. Z firmy... As Bud.
As Bud i as parkowania
Dojazd do pracy Czarnuchem, bo pogoda niepewna.




  • DST 60.35km
  • Czas 02:07
  • VAVG 28.51km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 191m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krukodominium

Środa, 28 września 2022 · dodano: 28.09.2022 | Komentarze 7

Rano - o dziwo - było całkiem ładnie. Miało padać, a tymczasem przywitało mnie niebieskie niebo. Spoko.

Wyjazd szosą. I to też było fajne. Stęskniłem się po jednym dniu :)

Trasa to co jakiś czas odświeżane kondominium. Czyli: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Dymaczewo Nowe - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawę - Rosnowo - Komorniki - Poznań. Prócz tego, że klasycznie olałem antyrowerówkę w Witoblu (klaksonów zero), lekko skorygowałem odcinek od Szreniawy, bo przypomniałem sobie o tarce. Gdy już się na niej znalazłem :) Nawrotka była szybka i kilka kilometrów więcej gratis.

Fotograficznie skromnie. Ale za to udało się uchwycić kruka na polu...
Gadatliwy kruk
...a wysoko na niebie innego, który przeganiał myszołowa.
Kruk odgania myszołowa
Kibicowałem czarnemu, bo mam słabość do tych mega inteligentnych ptaszorów :)

Jeszcze klasyk z Łodzi...
WPN w podpoznańskiej Łodzi
...oraz rzeka Wirynka z Rosnowa.
Odnoga Wirynki w Rosnowie
Do pracy już Czarnuchem, bo miało padać. I niestety padało.




  • DST 64.60km
  • Czas 02:29
  • VAVG 26.01km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mogilnie

Wtorek, 27 września 2022 · dodano: 27.09.2022 | Komentarze 5

No nie wyspałem się dzisiaj. Nic nowego.

Od rana wisiały ciężkie chmury. Miałem więc dylemat czym jechać. Finalnie wybrałem Czarnucha, co w sumie okazało się słuszne, bo kilka razy mnie solidnie skropiło.

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Skorzystałem i wjechałem w las. Nie na grzyby, ale żeby w okolicach Żabinka odwiedzić miejsce hitlerowskich mordów. Smutne to miejsce, szczególnie w perspektywie bieżących czasów.
Fajny leśny dukt
Mogiły w lesie obok Żabna
Tablica upamiętniająca ofiary hitlerowców
Samotna mogiła
W pobliżu jest parking, nawet stojak rowerowy. Problem w tym, że w szpary nie wchodzi koło mtb. Wniosek: do lasu tylko szosą :)
Parking dla rowerów. Koła mtb nie wchodzą, czyli robiony pod szosę :)
Kawałek wcześniej Lasy Państwowe robiły to, co lubią najbardziej - aktywnie ochroniły lasy przed drzewami...
Leśnicy pod Mosiną po raz kolejny uratowali las przed drzewami
Zwierzakowo skromnie. Młody i stary żuraw z oddali...
Młody i stary żuraw w oddali
...oraz trznadelek w szarości.
Trznadel w szarości
Jeszcze gazeciarz, aż z Wieliczki...
Gazeciarz z Wieliczki
...oraz luboński klasyk. Wciąż bawi przez łzy.
Luboń i najsłynniejsza antyrowerówka
Standardy rowerowe Lubonia
Do pracy rowerem. W deszczu, już niestety bardziej solidnym.




  • DST 62.15km
  • Czas 02:18
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 159m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żurawniki

Poniedziałek, 26 września 2022 · dodano: 26.09.2022 | Komentarze 8

Tydzień w pracy rozpoczęty. Od dzisiaj do soboty niewyspanie mam gratis :/

Dzisiaj jeszcze jakoś wstawanie poszło, co będzie w przyszłych dniach - nie mam pojęcia. Jedno wiem - walka z samym sobą gwarantowana.

Wyjazd na zachód, bo niby stamtąd wiało. Oczywiście w praktyce się okazało, że owszem, tak, ale tylko do momentu nawrotki - wtedy to wiatr zmienił kierunek i znów był w pysk. Mnie to już nawet nie dziwi :)

Trasa to klasyczny klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Jakby mało było mi objazdów i remontów, na odcinku między Komornikami a Szreniawą radośnie przywitała mnie tarka. Łapy trzęsą mi się jeszcze do teraz.

Jedyną atrakcją były zauważone w oddali żurawie - miłośnicy wysuszonych słoneczników. Normalnie żurawniki, nie mylić z żurawinkami. Ani żulami z winkami :)
Para żurawi z Lisówek
Żuraw - miłośnik przekwitłych słoneczników
Wydzierający się żuraw :)
Temu kurduplowi musiałem pomóc przejść na drugą stronę drogi, bo ewidentnie chciał zostać placuszkiem.
Temu kurdulpowi trzeba było pomoć przejść na drugą stronę drogi. Bez tego słabo widziałem jego szanse :)
A tak poza tym - nudy.
Szaro i buro dzisiaj
Do pracy Czarnuchem, bo miało padać.