Info
Suma podjazdów to 783452 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień30 - 48
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 56.20km
- Czas 02:03
- VAVG 27.41km/h
- VMAX 53.40km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 162m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielne koziołkowanie
Niedziela, 24 kwietnia 2022 · dodano: 24.04.2022 | Komentarze 9
No nie wyspałem się dziś. Robota wzywała. Łóżko też, ale wyjątkowo miało mniej argumentów :)
Wyjazd poranny miał ten plus, że ludzie jeszcze leczyli kaca i nie ruszyli na drogi, było więc całkiem przejezdnie i w miarę bezpiecznie. No, prócz jednego dastawczaka na ukraińskich blachach, kolejnego, który wyprzedził mnie na maksymalną gazetę. Został w ramach podziękowań wyzwany przeze mnie od głupich Putinów i się wcale tego nie wstydzę. Chamstwo trzeba tępić :)
Trasa wschodnia, na maksa kombinowana: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Daszewice - Babki - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Dzisiaj trochę zwierzaków wpadło. Najbardziej ucieszył mnie koziołek sarny w rzepaku.

Był też bociek. Po raz pierwszy w tym roku widziany na łące.

Oczywiście tego w gnieździe zabraknąć nie mogło. Jak widać - wiało, ale przecież to już norma.
Oswoiłem kolejnego kotka :) Tym razem w Robakowie.


Jeszcze bardziej drogowe klimaty. Windows z daleka...
...klasyk mijany na Starołęce...
...poranna Dębina...
...oraz zabytkowa aleja drzew na poznańskim Sypniewie.

O dziwo całkiem owocny wyjazd. Lubię takie.
Potem do pracy, też rowerem.
- DST 61.50km
- Czas 02:14
- VAVG 27.54km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 134m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Postdrzewnie
Sobota, 23 kwietnia 2022 · dodano: 23.04.2022 | Komentarze 13
Weekend w pracy. Jak ja to lubię :/ Szczególnie gdy pogoda - przynajmniej przez jeden z dni - ma być godna.
No ale cóż zrobić? Jakoś zarobić na części do roweru trzeba, nie ma lekko :) Więc zagryzłem zęby i wykonałem w miarę wczesną sobotnią pobudkę.
Trasa dzisiaj w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Garbce - Zalasewo - Swarzędz - Jasin, gdzie nastąpiła nawrotka i powrót swoimi śladami.
Odwiedziłem ulubiony dom w Zalasewie. Coś mi jednak nie pasowało - zrobiło się jakoś łyso. Po chwili skojarzyłem - podczas budowy ronda, które powstało dosłownie przy tym budynku, wycięto... drzewo. Pozostało jedynie to na elewacji. Taaaa, ma to sens... :/ Nie sądzę, żeby to był pomysł deweleopera, bo ten budowę skończył bez takiej ingerencji, stawiam na urzędasów...
W podobnym temacie: Las Tulecki coraz bardziej wygląda tak, jak sobie wymarzyły Lasy Państwowe. Tylko chyba coś przeoczyli, bo kilka okazów pozostawili niewyciętych.
Po drodze byłem czujnie obserwowany :)
W inne zwierzaki nie obrodziło. Tylko baaaaaardzo daleko, po drugiej stronie pola, pojawił się bażant, który po pięciu sekundach zwiał. Foty więc jedynie poglądowe.

Aha, jeszcze atrakcja na S11. Sezon się zaczął.

Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 74.30km
- Czas 02:45
- VAVG 27.02km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 142m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zadaniowo
Piątek, 22 kwietnia 2022 · dodano: 22.04.2022 | Komentarze 17
Jedyny wolny dzień przed pracującym weekendem, ale oczywiście nie odpocząłem, bo masa zaległych rzeczy było do zrobienia. No życie.
Oczywiście na rower czas musiał się znaleźć. Liczyłem na lepszą pogodę, lecz niestety - z grubsza była taka jak ostatnio: wietrzna, pochmurna i średnio przyjazna.
Trasa ponownie wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Z tego wyszło 50 plus. Reszta to kręcenie się po mieście, a jak wiadomo najlepiej robić to rowerem. Niekoniecznie bo Wildzie, bo tam nie tylko mieszka Szatan, ale na dwóch kółkach lepiej się nie pojawiać. Jednak jednym z miłych obowiązków było odebranie Nikona z serwisu. Tak, doszła do mnie bowiem miła informacja, że obiektyw da się naprawić, co prawda za dwie i pół stówy, ale to i tak mały koszt w porównaniu z zakupem nowego aparatu. Do tego dostałem jeszcze pół roku gwarancji na serwisowaną usługę. Chyba znalazłem sprawdzone miejsce na naprawianie tego typu sprzętów. Obym musiał korzystać jak najrzadziej :) Z innych "atrakcji" - wizyta w Luboniu. Koszmar.
Fotki. Na dzień dobry rzepak. Powoli rośnie.

Bagienka z poznańskiej Głuszyny wciąż klimatyczne.

Skoro Szczodrzykowo, to ptactwo. Znów jakoś bez rewelacji, raczej stały zestaw: łyski, śmieszki, łabędzie i gęgawy.





Znów miałem nieprzyjemność kręcenia z musu po debilnej śmieszce w Żernikach. Kij z nią, najgorszy jest zakaz, przez który nie da się jej olać. Tu cały absurd jej istnienia: kiedyś normalnie jechałem drogą i wygodnie skręcałem w prawo, na Jaryszki. Teraz, po przejechaniu kilkaset metrów DDR-ką, muszę przecinać ruchliwą szosę, gdzie najczęściej pędzą tiry. Ręce opadają, co za idiota to zatwierdził...
- DST 61.10km
- Czas 02:26
- VAVG 25.11km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 166m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Czarno-buro
Czwartek, 21 kwietnia 2022 · dodano: 21.04.2022 | Komentarze 8
Dzisiaj udało się wykonać jedyny słuszny dystans, mimo że znów Czarnuchem. Jednak opady mają moc przypominania sobie o tym zacnym sprzęcie :)
No dobra, tych opadów za dużo nie było, taka lekka mżawka, do tego jedynie momentami, ale świadomości zamontowanego błotnika przeważył. A gdyby głosowały tylko moje cztery litery, w ogóle by nie było tematu do wewnętrznej dyskusji :)
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Dębina już coraz bardziej zielona.
W Szczodrzykowie "polowanie" dość skromne, tym bardziej, że aura była zdecydowanie niezdjęciowa - szarość rządziła. Wpadły jednak śmieszki, łyska i łabędź. No i jeden szpak :)




Podczas powrotu zaskoczyłem koziołka :)

Do pracy dziś w końcu rowerem. Przez Dębinę, a jak :)
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 43.60km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 88m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut mokro-zielony
Środa, 20 kwietnia 2022 · dodano: 20.04.2022 | Komentarze 11
Miało lać. I lało.
A w sumie to bardziej padało. Dzięki temu wykonałem chociaż gluta, bo na więcej zdrowia nie miałem. Na szczęście opady były z tych "do ogarnięcia".
Trasa: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Dąbrowa - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Wyjazd kompletnie bez przygód. W sumie bym to lubił, gdyby nie było tak paskudnie :)
Pisałem już, że padało? :)
Jedyny plus deszczu: zieleni się.

Odwiedziłem kredki. Stoją.
Więcej ujęć - co raczej oczywiste - nie robiłem. Aha, z rzeczy smętnych: padł mi już całkowicie Nikon :( Obiektyw sam się wsuwa, wysuwa, wsuwa, wysuwa, wsuwa i wysuwa. A potem informuje, że nie będzie działać. Oddałem na diagnozę, jednak coś czuję, że mój główny sprzęt do zoomowania powiedział mi ostatecznie "pa pa". Szkoda, służył wiernie, chętnie połakomiłbym się na jego następcę, ale ceny są absurdalne, a dostępność niemal zerowa. Eh :(
- DST 56.60km
- Czas 02:10
- VAVG 26.12km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 174m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szaropowrót
Wtorek, 19 kwietnia 2022 · dodano: 19.04.2022 | Komentarze 7
Niestety nastąpił powrót do szarej, pracowej rzeczywistości. I to nawet dosłownie, bo pogoda się generalnie spieprzyła. A będzie jeszcze gorzej.
Dzisiaj przynajmniej nie padało. Za to ciężkie chmury straszyły, a wiatr zrobił się jeszcze bardziej upierdliwy oraz jeszcze mniej przewidywalny co do kierunku. Prócz tego oczywistego: w ryj.
Wybrałem dzisiaj trasę dawno nieprzerabianą, północno-wschodnią: Dębiec - Wartostrada - Chemiczna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice -Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Malta - Wartostrada - Dębiec.
Ruch o dziwo był całkiem mały. Choć i tak od kiedy jest Wartostrada ma to mniejsze znaczenie, ale zawsze miło oddychać mniejszą ilością spalin niż większą :)
Tak prezentowała się Warta...
...a tak Wartostrada:

A, no i Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego, czyli ICHOT.
Miło było zobaczyć Dziewiczą Górę. Pozdro :)

Za to w zwierzaki nie obrodziło. Jedynie parkę żurawi przyuważyłem w Karłowicach, do tego dość daleko.

Zmarzłem, przewiało mnie, było paskudnie. Na średnią nawet nie patrzyłem. dla zdrowia psychicznego :) A od jutra ma padać :/
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 51.50km
- Czas 01:54
- VAVG 27.11km/h
- VMAX 52.40km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 164m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Leniwcowo
Poniedziałek, 18 kwietnia 2022 · dodano: 18.04.2022 | Komentarze 9
Takiego lenia, jakiego dziś miałem, nie kojarzę od dawna. Co najmniej od wczoraj :)
Samo to, że na rower ruszyłem dopiero po czternastej, mówi samo za siebie. To mi się nie zdarza. Jednak widocznie organizm wymusił na mnie najpierw długie odespanie, a potem chęć na nicnierobienie. Prawie tydzień męczarni najpierw z choróbskiem, a potem dochodzenia do siebie, zrobiło swoje. Więc sam siebie rozgrzeszam.
Gdy już ruszyłem, miałem nadzieję na komfortowe warunki. Gdzie tam. Było tak jak ostatnio: może i nawet względnie ciepło, ale zimny i mocny wiatr skutecznie zerował wszelkie plusy. Za to niebo piękne. Chociaż to.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Jakieś tam zwierzaki wpadły. Oczywiście sarenki...

...i oczywiście śmieszki.

Jednak najbardziej ucieszyło mnie potomstwo gęgaw. Witamy :)

Powyższe (i poniższe) ujęcia oczywiście znad Szczodrzykowa.

Dębiny oczywiście zabraknąć nie mogło :)
A jak tam Śmigus Dyngus? Cóż, na dzielni coś walnęło (po raz pierwszy od kiedy tu mieszkam) i... nie było wody. Do tego stopnia, że miasto podstawiło beczkowóz. Bóg Awarii ma poczucie humoru :)
- DST 51.37km
- Czas 01:52
- VAVG 27.52km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 118m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jajecznie
Niedziela, 17 kwietnia 2022 · dodano: 17.04.2022 | Komentarze 11
Tradycja to dobra rzecz. W związku z nią przed niedzielnym śniadaniem idę... na rower. To nie mój wymysł, o dziwo :) Żona bowiem nie lubi jak jej się snuję po kuchni, więc powstał kompromis - ja kręcę, a lepsza połowa przygotowuje stół. Układ idealny :)
W związku z tym miałem okazję jechać niemal pustymi drogami. Super sprawa, szkoda że tak rzadko możliwa do realizacji.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Skoro pustka, to brakowało nawet drogowych debili. Skarb. Szkoda tylko, że wiatr nie chciał współpracować, ale przynajmniej nie był już mocny.
Fotek za wiele nie robiłem, ale coś tam wpadło. Najpierw moje osobiste świąteczne jajeczko :)
A teraz już bardziej klasycznie. Jezioro Lusowskie.

Daleko na jego środku pływał sobie samotny perkoz.
A w okolicach Wysogotowa pasły się znajome sarenki.
Po południu jeszcze szybki wypad z Kropą do WPN-u, który powoli staje się w końcu zielony.

Oczywiście na chwilę na Dębinę musiałem iść :) Tam czekał na mnie Pan Gągoł.
A w nocy była taaaaaka pełnia :)
- DST 53.60km
- Czas 02:05
- VAVG 25.73km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wymęczoszon
Sobota, 16 kwietnia 2022 · dodano: 16.04.2022 | Komentarze 12
W końcu powrót na szosę, po prawie tygodniu walki na cięższym sprzęcie... Ale zdecydowanie nie tak wyglądał on w moich marzeniach :)
Niby było całkiem spoko - aura przepiękna: niebieskie niebo i białe chmury. Tylko czemu one, cholera, tak szybko po nim zasuwały? Gdy już ruszyłem, wiedziałem: wiatr znów zaczął masakrować, do tego z kierunku znienawidzonego, czyli każdego. Oprócz tego jedynego, który oferuje powiew w plecy. Naprawdę, nie było momentu, gdy mi pomagał, co widać po średniej. Aha, do tego temperatura niekoniecznie jakaś super wiosenna, co przy moim zdrowiu spod stanu "chyba już aż tak nie zdycham?" niekoniecznie była atutem :)
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Pisać za bardzo nie ma o czym, więc czas na foty z jedynego miejsca, które mnie zatrzymało na dłużej (i wymarzło), czyli zalewu w Szczodrzykowie. Miałem chrapkę na jakieś wyjątkowe ujęcia, ale nici z tego, bowiem nad moim stałym miejscem unosił się smród grilla, który pochodził z okolic zaparkowanej terenówki, na której widniał dumny napis "pomoc wojskowa dla Ukrainy" w dwóch językach. Aktualnie jednak panowie z pewnym śpiewnym akcentem zza wschodu zajmowali się aktywną pomocą w tym, żeby butelki i puszki z browarami za długo nie pozostawały pełne, a mięso za długo na ogniu. No cóż, zawsze coś. Ale co mi przestraszyli ptactwo, to przestraszyli. Nie pozdrowiłem. I nie chciałem wnikać w to, kto jest kierowcą i co konsumuje. Coś tam jednak udało się uchwycić (nie grillowców), czyli łyski i śmieszki.







Okazało się, że wzdłuż nowej debilno-bezsensownej śmieszki w Żernikach pojawił się zakaz rowerowy również za rondem :( Teraz już nie ma legalnej siły na olanie tego gówna. Za to jest gratis... Chyba lepiej jak zostawię to bez komentarza, bo te leciały głośno z moich ust na żywo.

Po południu jeszcze spacer po Dębinie. Nie było tłumów - wow!!!!! :)
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 43.40km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 86m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut poznański
Piątek, 15 kwietnia 2022 · dodano: 15.04.2022 | Komentarze 13
Wczoraj wieczorem wróciłem do Poznania. Specjalnie przed świętami, żeby darować sobie tłok dojazdowy. Udało się.
Oczywiście wolne mam wciąż - zalety zaległego urlopu. Szkoda tylko, że pogoda się postanowiła z tej okazji ewidentnie spieprzyć. I to w całej Polsce. A może i w sumie w moim przypadku dobrze? Wciąż trzymają mnie jakieś tam złogi przeziębienia, tu smarknę, tam kaszlnę niczym rakieta wystrzelona w okręt wojenny "Moskwa", kiedy indziej we łbie mi zakłuje. No jakoś do sportu wciąż nie mam głowy, i tak jestem dumny z tego, co zrobiłem w górach jako pół-zombie.
Rano padało, więc najpierw zakupy na przedłużony weekend. Część oczywiście była już zrobiona, ale do mnie należało odebranie między innymi ciasta, bo tylko ja jeszcze jestem w stanie wytrwać jakoś w kolejce z babciami spędzającymi pół godziny nad wyborem rodzaju babeczki, która finalnie i tak wyląduje po świętach niezjedzona na śmietniku. No dobra, nawet ja nie jestem w stanie wytrwać, ale ktoś musi :) Żadna starsza pani nie ucierpiała, choć ryzyko było wysokie. Ciężka misja zajęła mi oczywiście sporo czasu, ale się udało.
W międzyczasie opad przeszedł w mżawkę, delikatną na tyle, że wyjechałem Czarnuchem na gluta. O tym, że więcej nie wykonam przekonał mnie dodatkowo silny wiatr i chłód włażący pod ciuchy. Za gorączką jakoś nie tęsknię sorry. Więc wykonałem kółko: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Szreniawa - Komorniki - Wiry - Luboń - Poznań.
Oczywiście zwierzaków nie było. No, prócz jednego spylającego koziołka. Aż żal wklejać :)
W zamian za krótszy dystans zrobiłem Kropie przebieżkę do Dębinie. A tam coraz bardziej kolorowo... :)
Aha, jeszcze w temacie zakupów, za fanpejdżem "NIE". Nie tylko Smoleńsk jest winą Wiadomo Kogo, nie tylko... :)






