Info
Suma podjazdów to 810596 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Październik10 - 9
- 2026, Wrzesień30 - 11
- 2026, Sierpień31 - 24
- 2026, Lipiec31 - 19
- 2026, Czerwiec31 - 60
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 63.10km
- Czas 02:17
- VAVG 27.64km/h
- VMAX 53.10km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Chłodnik
Poniedziałek, 14 listopada 2022 · dodano: 14.11.2022 | Komentarze 9
Nie powiem, chłodno się zrobiło. Ale tak jeszcze całkiem ok, bo siedem stopni na plusie to żaden powód do narzekania. Tylko na wiatr należy, co niniejszym robię, bo duło dzisiaj fest.
Wyjazd poranny, zamglony, paskudny. Czyli bez historii.
Trasa ponownie wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Miałem jechać przez Tulce, ale w Żernikach, hmm..., przejezdność średnia.

Na spokojnie osiągnąłem granice Poznania...
...gdzie pozdrowiłem sarenki...
...a kawałek dalej żurawie.

Dystans zawiera dojazd do pracy. A w centrum na śluzie rowerowej Polska w pigułce: coś do oczyszczania ulic (zdecydowanie być tu nie powinno), hulajka (zgodnie z prawem może niestety być) oraz (ni)e-rower lub inaczej (ni)e-bike (jeszcze nie zdecydowałem, którą wymyśloną dziś nazwę będę częściej używał) jakiegoś dostawcy, któremu spieszyło się za bardzo.
- DST 55.20km
- Czas 02:07
- VAVG 26.08km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 145m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Na... grzybach :)
Niedziela, 13 listopada 2022 · dodano: 13.11.2022 | Komentarze 14
Niedziela wyjątkowo aktywna. Ale w słusznej sprawie.
Jak już pisałem (choć bez wielu szczegółów), od dobrych kilku miesięcy jestem na małej wojnie. Ale po dobrej stronie - wraz z kilkoma zaangażowanymi ludźmi walczę o to, żeby przez mój ukochany Las Dębiński (czyli Dębinę) nie była poprowadzona Wartostrada. Która sama w sobie jest wynalazkiem genialnym, ale na terenie zurbanizowanym, nie w ściśle zielonym, do tego chronionym. Podczas naszego "śledztwa" w tej sprawie wyszło na jaw, że miasto od co najmniej 2019 roku po cichu (naprawdę, nawet wynajęto firmę ze Śląska, która opracowała wstępną trasę, znakując drzewa, prawdopodobnie do wycięcia pod inwestycję, tak, żeby mało kto je zobaczył, czyli z tyłu pnia. Za... 90 tysięcy złotych!) planowało puszczenie przez część użytku ekologicznego asfaltowej, szerokiej drogi, co wiązałoby się z wycinkami oraz dewastacją cennego przyrodniczo i wyjątkowego jak na tak duże miasto lepszego, zielonego świata.
To, co udało nam się zrobić, to - przynajmniej teoretycznie - storpedować te chore plany, udowadniając, że prawnie asfalt nie może być puszczony przez użytek ekologiczny, tym bardziej, iż istnieje alternatywa dojazdu do lasu z Wartostrady, prowadząca drogami pieszo-rowerowymi, w stu procentach asfaltowymi (przez ulice: Hetmańską i Dolną Wildę). W międzyczasie jeszcze rozpętałem aferę na forum stowarzyszenia Rowerowy Poznań, który ma swoje wielkie zasługi dla rozwoju standardów rowerowych, ale aktualnie zamieniło się w kącik wzajemnej adoracji, który ma gdzieś ochronę przyrody, bo liczy się dla nich tylko wygoda "madek" i "bąbelków" oraz parady rowerowe w dracznych ciuszkach. Najgorsze, że są w świetnych relacjach z Urzędem Miasta, ich przedstawiciel jest w Zarządzie Dróg Miejskich, przez co stworzyła się ciężka do rozbicia klitka. Na szczęście po naszej stronie też mamy twardych zawodników, przez co miasto raz jeszcze musiało rozpocząć planowanie. Jednak wiemy, że nadepnęliśmy urzędnikom na odcisk, więc będą chcieli dopiąć swego prędzej czy później, choć już w zmienionej, łagodniejszej wersji. I działamy dalej.
Uff, po tym wstępie wracamy do dzisiejszego poranka. Koalicja ZaZieleń Poznań zaprosiła na rozeznanie terenu profesora biologii i panią profesor mykologii, żeby sprawdzić, jakie chronione gatunki występują na Dębinie, co da nam kolejne argumenty, tym razem ściśle przyrodnicze. No i napiszę tak: cholera, że też ja nie wiedziałem, że świat grzybów potrafi być tak ciekawy. Oczywiście chodzi mi o te nieoczywiste, rosnące na martwych drzewach i pod pniakami. Próbki poszły do analizy, a ja kilka z nich sfociłem. Nie wiem czy to uszaki bzowe, maślanki, lejówki, żółciaki, śluzowce czy inne, ale wszystkie są kosmiczne :)







No :) Fajnie było.
Na miejsce dotarłem Czarnuchem, tym samym środkiem więc pojechałem dalej. I tak było pochmurno i wietrznie, więc na szosie mi nie zależało. Wykonałem wschodnią pętelkę: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Po drodze spotkałem sarenki, na poznańskim Sypniewie...
...oraz czaple w Szczodrzykowie. Wszystko niestety daleko i przy świetle, które nie dawało szans na dobre foty.

Całkiem udany dzionek.
A gdyby ktoś chciał poprzeć protest przeciwko betonowaniu pięknego, dzikiego lasu, można podpisać petycję, która znajduje się O TUTAJ. Można anonimowo, można z imienia i nazwiska, każdy głos się liczy. Dzięki z góry! :)
- DST 62.10km
- Czas 02:15
- VAVG 27.60km/h
- VMAX 52.30km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 115m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szara szarość
Sobota, 12 listopada 2022 · dodano: 12.11.2022 | Komentarze 4
Z wczorajszych barw na niebie niestety już nic nie zostało.
W zamian dostaliśmy szarość, szarość oraz szarość. Plus jeszcze trochę szarości.
Sobota pracująca, więc wyjazd poranny. Przyzwyczajony jestem :)
Trasa zachodnia z lekkim północnym odchyłem: Dębiec - Górczyn - Plewiska - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Po drodze do uchwycenia było... absolutnie nic :) Nawet w Lusowie.

Tylko wysoko na niebie widziałem imponujące stado gęgaw.

Jednym zdaniem: wpis bez historii.
Dystans zawiera dojazd do pracy, a przed nią jeszcze wizyta na Dębinie. Czapla czuwa.
A na Półwiejskiej zlot nawiedzonych. Nawet nie wiem, jak ich kulturalnie skomentować, więc się powstrzymam.
- DST 51.10km
- Czas 01:49
- VAVG 28.13km/h
- VMAX 50.90km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 105m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zablokowany
Piątek, 11 listopada 2022 · dodano: 11.11.2022 | Komentarze 10
Wyspałem się. Polecam, fajne to :)
Wyjazd wypadł dość późno, bo w okolicach 11:30. Pogoda wciąż zacna - 11 stopni w listopadzie wciąż lubię. Tylko trochę wiało, ale nie jakoś koszmarnie.
Trasa zachodnia, dzisiaj lekko kombinowana: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnówko - Trzebaw - Stęszew - Dębienko - Dębno - Joanka - Trzecielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Świąt nie obchodzę, prócz Tłustego Czwartku i jednego z elementów dzisiejszego - żarcia świętomarcińskiego rogala, oczywiście oryginalnego, nie jakiejś podróby. Kalorii to ma tyle, że całe rowerowanie zostało wyzerowane :)
Zrobiłem jeden wielki błąd. Pojechałem przez Luboń. To znaczy "pojechałem" to za dużo napisane. Bo nagle zatrzymał mnie taki oto widok. Spoko, niech sobie biegają jeśli mają taką potrzebę, ale czemu włodarze tej wsi, nie wiadomo czemu mającego status miasta, zgadzają się na zablokowanie głównego skrzyżowania, którego - jak się okazało - objechać nie było jak?
O czym przekonałem się, gdy już zwiedziłem chyba wszystkie boczne uliczki. Znów klops.
Dobrze, że miła policjantka jakoś puściła mnie w luce między jednym a drugim biegaczem. Tylko że potem znów blokada... Poddałem się. Zszedłem z roweru i idąc stałem się mimowolnym kibicem. Nie podzielałem entuzjazmu :)
Ot paradoks - ludzie biegli ulicą, a ja szedłem z rowerem (a fragmentami jechałem, co w tej sytuacji chyba nie było złamaniem przepisów?) chodnikiem. Tak, ma to sens. Moja miłość do Lubonia jeszcze wzrosła.
Jakoś w końcu się wydostałem na wolność, tracąc łącznie 20 minut. Dobrze, że się nigdzie nie spieszyłem, choć pewnie nie wszyscy mieli ten komfort.
Od tego momentu było już po prostu fajnie. Zajrzałem nad Jezioro Dębno...


...jakkolwiek to brzmi, byłem w Joance...
...no i odwiedziłem Lisówki.

W Trzcielinie najlepszy duet otrzymał porcję głasków :)




Lubię takie dni. Tylko nie lubię Lubonia, ale o tym chyba już pisałem :)
A po południu nad Poznaniem pojawiła się kolorowanka.

- DST 63.10km
- Czas 02:20
- VAVG 27.04km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 110m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
W odwiedzinach :)
Czwartek, 10 listopada 2022 · dodano: 10.11.2022 | Komentarze 7
Znów się nie wyspałem. No ale dobrze, że przed nami wolne, choć w moim przypadku tylko jeden dzień.
Dzisiaj jeszcze wyjazd przedpracowy, czyli bez pary. Tym bardziej, że solidnie wiało i walki nie było z mojej strony.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
W Trzcielinie stały znajomy się pojawił i czekał na drapanko :) Kotka niestety akurat nie było.

Myszołowa po drodze przyuważyłem.


A już w Poznaniu była paniusia. Najpierw wjechała mi przed pysk z podporządkowanej, potem pokonanie progu była dla niej niczym wjazd na K2, a w końcu tak stanęła na skrzyżowaniu...
Mam jeszcze asa z poczty. Polskiej, czego chyba nie muszę dodawać, bo widać.
Dystans z dojazdem do pracy.
- DST 57.20km
- Czas 01:59
- VAVG 28.84km/h
- VMAX 50.30km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 115m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kotkowanie
Środa, 9 listopada 2022 · dodano: 09.11.2022 | Komentarze 9
Wciąż pogodowo jest spoko.
To niepokojące :)
Wyjazd oczywiście przed pracą, bez kombinacji, bo dni robocze to nie momenty na eksperymenty, więc trasa zachodnia, klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Co najdziwniejsze, nie wiało mocno. Nie może tak być zawsze? :)
Widokowo znów goooodnie.


Z dzikich zwierzaków tylko szpak.

Ale za to tych bardziej domowych mnóstwo. Przede wszystkim udało mi się oswoić małego kotka, wstępnie nazwanego po ptasiemu - Rudzik :) Mega kochany kurdupelek, który dał mi piątkę, wtulił się i nie chciał dać odjechać. A w tym czasie o swoje zaczęły upominać się koniki, które nagle się pojawiły. Jeden nawet zaczął mi obgryzać siodełko, inny kierownicę... No nie mogłem nie wygłaskać :)










Do pacy Czarnuchem, bo na wieczór zapowiadano opady.
- DST 58.30km
- Czas 02:04
- VAVG 28.21km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 140m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Albinosko
Wtorek, 8 listopada 2022 · dodano: 08.11.2022 | Komentarze 6
Wstawanie dzisiaj szło troszkę lepiej niż wczoraj, ale i tak nie było lekko. Jednak tym razem Kropa nie była poszkodowana - krótki spacer po Dębinie zaliczony.
Ciąg dalszy całkiem sympatycznego listopada - jedenaście stopni i wiatr do ogarnięcia są spoko. Korki za to nie są spoko, więc nie pozdrawiam Lubonia i Mosiny.
Trasa w tę i z powrotem: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Bolesławiec, gdzie nastąpiła nawrotka.
Miałem nadzieję, że zobaczę daniele w Bolesławcu. Początkowo byłem zawiedziony, bo napotkałem puste pole, jednak wracając zatrzymałem się na chwilę i spojrzałem kawałek dalej. Były, za płotem. Co prawda tylko samice, ale za to jedna albinoska, do tego młodziak. Zawsze coś.


Innych zwierzaków zabrakło, niestety. Jest więc Kanałek Mosiński...
...i już bardzo łysa śmieszka w Łęczycy.
W sumie na Dębinie to samo.
Dystans z dojazdem do pracy.
- DST 56.70km
- Czas 02:05
- VAVG 27.22km/h
- VMAX 52.80km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 95m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zaspaniowo
Poniedziałek, 7 listopada 2022 · dodano: 07.11.2022 | Komentarze 6
Dzisiaj prawie zaspałem. To znaczy obudziłem się, ale zapomniałem odnowić drzemkę i było już za późno, żeby ogarniać się bez pośpiechu.
Finalnie jednak udało się zdążyć do pracy, choć Kropa miała dzisiaj krótsze wybieganie. Może to i lepiej, bo chłodek jej nie służy, a ciepły kocyk owszem :)
Wyjazd na zachód, na klasyczny klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Bez przygód było. Aż dziw, skoro poniedziałek. Tylko, cholera, wiało.
Malowniczość oczywiście w standardowym miejscu. Wersja z rowerem i bez niego.

Po drodze spotkałem ukrytego w oddali żurawia...
...oraz kotka, który JESZCZE mi nie zaufał.
Za to koniki z Trzcielina owszem :) Nie mogłem się nagłaskać.







Tamże również kózki. Ale w oddali.


Trochę mało dziko, ale ziwerzaki domowe też maja prawo być na blogu :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.
- DST 51.60km
- Czas 01:49
- VAVG 28.40km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 140m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zimnowiosennie
Niedziela, 6 listopada 2022 · dodano: 06.11.2022 | Komentarze 12
Dzisiaj już bez niespodzianek w temacie awarii, więc udało mi się wyjechać planowo. Czyli późno, po odespaniu :)
Wizualnie było pięknie, w realu ciut mniej przyjemnie, bo trochę upierdliwie wiało, a i upałów nie odnotowano (choć to akurat żaden problem). A o atrakcje zadbali rodacy na drogach - gazeciarzy w wersji "gazeta polska codziennie" było co najmniej czterech, a do zestawu doszli jeszcze tacy, dla których wyjazd z podporządkowanej oznacza pierwszeństwo. Masakra.
Trasa to znów kondominium: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo
Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw –
Rosnówko – Szreniawa – Komorniki - Poznań.
Fotki niemalże wiosenne.



Ptaszory były. Mewy łamane na myszołowa :)



Podsumowując: było spoko. Tak umiarkowanie :)
- DST 53.10km
- Czas 02:00
- VAVG 26.55km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 105m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kiblowanie
Sobota, 5 listopada 2022 · dodano: 05.11.2022 | Komentarze 17
Miała być spokojna sobota, a - jak zwykle - nie była.
Co prawda się wyspałem i miałem ruszyć wcześnie, ale nie wyszło. Powód? No cóż, można powiedzieć... gówniany.
Bez szczegółów, ale zapchał się kibel. Nic nie pomagało, a robiłem wiele, żeby odetkać. Powtarzam: bez szczegółów :) Skutek jednak był taki, że udało mi się jakoś przepchać i woda zeszła, jednak przy każdym nalaniu zostawała w muszli. Poszła połowa Kreta - nic. W końcu po oględzinach udało się ustalić przyczynę: był nią... flakonik perfum, kobiecy, okrągły, który musiał spaść z półki przy jakiejś okazji i pechowo wpaść do odpływu. Kolejne pół godziny walczyłem, żeby go wyjąć - kiszka.
Postanowiłem przewietrzyć głowę i ruszyć na rower. O nim dzisiaj będzie krótko.
Trasa: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wiało paskudnie, ale było ładnie. Na walkę nie miałem sił.


Zwierzaków nie było. To znaczy były, ale w trakcie ucieczki, być może przed kolejną deweloperką.
Żona w międzyczasie obdzwoniła hydraulików. Każdy podjął się tematu, a stawka była zaskakująco podobna - 250-300 zeta za wizytę. Masakra. Postanowiłem więc po powrocie wykonać jeszcze jedną próbę, tym razem jednak miałem plan. Do działania użyłem rączki od wałka malarskiego. No i... sukces! Udało się odkręcić nakrętkę od fiolki, drutem zahaczyć o dziurkę do nalewania, po czym wyciągnąć delikwenta. Ufff... Co prawda łapy mam poharatane, ale trzy stówy w kieszeni. Nie ma to jak motywator :) Aha, to chyba było najbardziej pachnące czyszczenie kibla w historii :)






