Info
Suma podjazdów to 783452 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień30 - 48
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 55.25km
- Czas 02:12
- VAVG 25.11km/h
- VMAX 52.10km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 421m
- Sprzęt Zimówka - góral (na emeryturze)
- Aktywność Jazda na rowerze
Rudawska objazdówka
Piątek, 3 czerwca 2022 · dodano: 03.06.2022 | Komentarze 14
Dzisiaj w końcu udało się wybrać w moje ukochane Rudawy. Nie ma wyjazdu bez nich.
Wyjazd oczywiście poranny, bo na popołudnie plany. Pogoda jeszcze ładna, a wręcz piękna. "Jeszcze", bo od jutra deszcze :(
Trasa wyćwiczona przez lata, choć z małymi modyfikacjami: Jelenia Góra - Łomnica - Wojanów - Radomierz - Janowice Wielkie - Trzcińsko - Przełęcz Karpnicka - Karpniki - Krogulec - Bukowiec - Kostrzyca - Mysłakowice - Łomnica - Jelenia Góra.
Nie wiało mocno. Jupi :)
Skoro Rudawy, to oczywiście zaczynamy od cycuchów :) Tak w ogóle, jak w szczególe.



Śnieżka też wpadła w kadr, kilka razy nawet.

Tutaj rzut okiem na górkę, którą podjeżdżałem do Radomierza. Nie lubię jej, bo asfalt to asfalt, ale ten ruch... Tu akurat chwila spokoju.
W Janowicach kurs na "mój" strumyk.


Tam wyniuchał mnie... Benek :) Taki całkiem kropkowaty.

Było również mrowisko-gigant.
A przy wjeździe do wsi znajomy troll :)
Szlag mnie trafił na Przełęczy Karpnickiej. Tu jeszcze w kwietniu stał las... Co oznacza, że barbarzyńcy cieli całe połacie w sezonie lęgowym. Pińcet, a nie, już podobno sidymsyt plus się tworzy...

Za to sama przełęcz jak zwykle sympatyczna. Lubię jej profil :)
Jeszcze Bukowiec. Fajnie się w końcu rozwija, powstaje skansen i ciekawe miejsce.


Jako że zwierzaków zabrakło we wpisie, chociaż konik :)
- DST 53.05km
- Czas 02:07
- VAVG 25.06km/h
- VMAX 61.20km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 511m
- Sprzęt Zimówka - góral (na emeryturze)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zaporowy (W)leń :)
Czwartek, 2 czerwca 2022 · dodano: 02.06.2022 | Komentarze 10
Drugi dzionek w górach, zdecydowanie aktywny, wpis więc powstaje pod sam koniec dnia. Nie będzie w związku z tym rozległych dygresji i analiz filozoficznych. Na szczęście :)
Wyjazd około dziewiątej. Miał być wcześniej, ale musiałem wracać po bluzkę termo - słońce mnie zmyliło i ruszyłem wstępnie na krótko. Jednak zimny wiatr przywołał mnie do szeregu.
Trasa zachodnio-północna, wzdłuż Doliny Bobru. Znana, lubiana, ze stałymi atrakcjami, których nigdy dosyć :) Czyli: Jelenia Góra - Jeżów Sudecki - Siedlęcin - Strzyżowiec - Pilchowice - Nielestno - Wleń - Łupki - Wleń - Nielestno - Pilchowice (Zapora) - Strzyżowiec - Siedlęcin - Jeżów Sudecki - Jelenia Góra.
Oczywiście klu programu była zapora w Pilchowicach oraz Jezioro Pilchowickie. Ta budowla ma już 110 lat, a wygląda jak nowa. Nie ma co, solidna robota tych, których w Polsce się wciąż nie lubi :)







Wycieczka w ten magiczny rejon zawsze cieszy. Były jednak i mniej spektakularne klimaty. Sama Dolina Bobru zresztą obfituje w klimatyczne miejscówki. Oto mały przekrój:




Zawitałem również do Wlenia. W końcu skończono remontować tamtejszy rynek. Niestety jest betonoza, a w sumie to kostkoza, jednak przyznać trzeba, że zawsze tam tak to miejsce wyglądało. No i dość ładnie komponuje się całość, łącznie z panią gołębiarką.


Nad miasteczkiem górują ruiny zamku Lenno, więc oczywiście tam się wspiąłem. Nie miałem czasu po raz kolejny spacerować po tym terenie, formalnie położonym we wsi Łupki, więc jedynie sfociłem na szybko zespół pałacowy oraz... trolle :)




Jeszcze coś dla miłośników kolei, czyli linia-pasażerski trup numer 283...

...oraz duchów :)
Na koniec mało wyraźne poranne widoki na Karkonosze. Później się ładnie rozpogodziło.

BS-a nadrobię jutro. Albo pojutrze. To zależy :)
- DST 53.40km
- Czas 02:08
- VAVG 25.03km/h
- VMAX 64.10km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 593m
- Sprzęt Zimówka - góral (na emeryturze)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień Karkonosza :)
Środa, 1 czerwca 2022 · dodano: 01.06.2022 | Komentarze 16
Maj zakończyłem na płaskim, czerwiec zacząłem w górach. A co, nie mogę? :) Nieistniejący (jeszcze?) Dzień Karkonosza należy święcić.
Musiałem powetować sobie ostatni kwietniowy wypad, kiedy to dokładnie podczas pobytu w Jeleniej Górze dopadło mnie jakieś choróbsko i ledwo powłócząc nogami wykręciłem minimalne minima. No bo jednak 38 stopni gorączki średnio motywowało.
Tym razem, mam nadzieję, będzie lepiej. Przynajmniej pierwszy dzień okazał się całkiem pozytywny, bo nawet udało mi się zdążyć przed deszczem. No i czas mamy taki, że w Sudetach jeszcze tłumów wielkich nie ma.
Urlop wzięty, więc można się było wyspać. Start po dziewiątej, z jednym jedynym planem: jak zwykle trasa sama się wykręci. Ja jej tylko mam pomóc :) Udało się - ostatecznie wyszło takie coś: Jelenia Góra - Cieplice - Wojcieszyce - Piechowice - Szklarska Poręba Górna - Szklarska Poręba Dolna - Piechowice - Sobieszów - Zachełmie - Podgórzyn - Cieplice - Jelenia Góra centrum.
Pogoda była różna. Ruszałem w słońcu, a finalnie ledwo zdążyłem przed deszczem. Fotki wyszły więc słabo, bo gdy już byłem w najlepszych widokowo miejscach, zaczynało się chmurzyć. No ale coś tam wyszło.
Więc, jak to w przypadku górskich wpisów, koniec pisania :) Na dobry początek Śnieżne Kotły.

Oraz obowiązkowo Chojnik i Śnieżka.
Jak zwykle najwięcej czasu zajmował podjazd do Szklarskiej Poręby. Ale oczywiście warto było. Tym razem podjechałem sobie do samego Zakrętu Śmierci, pokonując go dwukrotnie i przeżywając, że przeżyłem :)







Zahaczyłem również o Stawy Podgórzyńskie. W sumie po południu byliśmy tam już bezrowerowo, ale to w którymś z następnych wpisów. Był jeden miły zaskok - bardzo daleko na tle gór wypatrzyłem bielika.

W samych Cieplicach wpadła jeszcze w kadr pustułka.
Na koniec rodzimy folklor. Chciałoby się napisać, że regionalny, ale nie. Miałem to "szczęście", że trafiłem na sztafetę okrążającą kraj z obrazem na przyczepie oraz hasłem "Jezus Chrystus Król Polski". Kij z tym, że brakuje mi w tym haśle interpunkcji, oczywiście mam do tego problem natury merytorycznej, bo przecież mamy ustrój parlamentarny, nie monarchię, a poza tym jeśli królową Polski jest Maryja, to królem nie powinien być Józef (tu znak zapytania), ale jak to się stało, że udało im się sforsować zakaz wjazdu, związany z remontem ulicy? To musiała być boska interwencja, ja musiałem prowadzić chodnikiem :)
- DST 51.50km
- Czas 01:49
- VAVG 28.35km/h
- VMAX 52.10km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 126m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Gazeta poranna
Wtorek, 31 maja 2022 · dodano: 31.05.2022 | Komentarze 10
Porannych wypadów ciąg dalszy. W sumie to u mnie jakieś 90% rowerowania, wiec chyba niepotrzebnie o tym wspominam :)
O dziwo zrobiło się całkiem ładnie, a nie o dziwo znów wiało ciągle w pysk. Za dobrze było kilka dni temu, należy przywrócić normę widocznie.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Przygód brak. Bo dwaj gazeciarze to przygoda żadna, a bardziej poczucie, że tak, to Polska właśnie. A, no i raz zdziwiłem się, że ktoś ładnie przepuścił mnie na na przejeździe rowerowym, chociaż spokojnie by zdążył. Z ciekawości spojrzałem na blachy - no tak, niemieckie. Eh, ten Tusk :)
Fotki znów z bagienka w Trzcielinie. Ale dzisiaj skromnie, bo tylko opalające się żaby.



Był jeszcze myszołów, ale wysoko na niebie.
- DST 55.80km
- Czas 01:57
- VAVG 28.62km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niewolnik :)
Poniedziałek, 30 maja 2022 · dodano: 30.05.2022 | Komentarze 12
Miałem "wolny" dzień. Cudzysłów nieprzypadkowy :)
Najpierw pobudka o czwartej rano, bo Kropie się zachciało. A to ja się śpię od zewnętrznej.
Potem rower. O nim później.
Potem spacer z psem, bo trzeba.
Potem do pracy na trzy nadgodziny, które wyjątkowo były w moim interesie, gdyż sporo zaległości mi się nazbierało i trzeba było je ogarnąć.
A na deser wizyta u dentysty. Dawno mnie tam nie było, co oczywiście prędzej czy później musiało mieć swoje konsekwencje. Głównie finansowe.
Wróćmy do roweru. Trasa zachodnia, klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Niestety wiało zewsząd, a zawsze w ryj, więc wczorajszej średniej nie powtórzyłem. Ale przynajmniej nie padało, choć według wróżek było nawet ryzyko burz.
Wszystkie przyrodnicze fotki wykonałem dzisiaj nad bagienkiem w Trzcielinie. Nie powiem, obrodziło jak nigdy. Kokoszkę widziałem już wcześniej, lecz nigdy w tylu pozach...



...to samo z dymówką...

...ale samca głowienki się tam nie spodziewałem.

Tyle na dzisiaj. Padam na ryj.
- DST 56.20km
- Czas 01:52
- VAVG 30.11km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 178m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kondominium plus
Niedziela, 29 maja 2022 · dodano: 29.05.2022 | Komentarze 11
Po dwóch dniach jazdy z ciężkim sprzętem pod tyłkiem, w końcu udało mi się znów wyruszyć szosą. Stęskniłem się :)
Wyjazd po odespaniu i śniadaniu, czyli przed jedenastą. Lubię, gdy nie muszę się spieszyć, wtedy jakoś paradoksalnie... jedzie mi się szybciej.
Trasa na dziś to kondominium, czyli rzadko już odwiedzany klasyk (Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo Stare - Bolesławiec - Dymaczewo Stare - Dymaczewo Nowe - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań). Nawet z plusem, bo poszerzyłem go o dojazd do Bolesławca, żeby sprawdzić, czy daniele pasą się na swoim miejscu. No pasą się :)





Sympatyczne zwierzaki :) Poza tym utrafiłem po drodze jeszcze myszołowa...


...oraz pokląskwę.
Ta ostatnia wpadła mi w obiektyw, gdy zatrzymałem się, żeby sfocić zaporę na Kanale Mosińskim. Podczas jazdy oczywiście w życiu bym jej nie zauważył.


Jak widać pogoda "taka se", nawet trafił mnie lekki deszczyk. Ale nie narzekam, bo nie wiało mocno (!!!), więc średnia wyszła w normie :)
- DST 52.60km
- Czas 02:06
- VAVG 25.05km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 155m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wiatroszorcik
Sobota, 28 maja 2022 · dodano: 28.05.2022 | Komentarze 9
Dzisiaj krótko, bo sobota towarzysko zapełniona.
Kolejny wyjazd na Czarnuchu, z tych samych powodów, co wczoraj - obawa przed deszczem (tylko lekko popadał) oraz pewniejszy środek transportu niż szosa przy wietrze, który jednak pokazał swój najbrzydszy ryj.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wyjechałem ubrany na krótko, ale zabrałem ze sobą do plecaka wiatrówkę. Na piętnastym kilometrze byłem już w nią ubrany. Taki to maj. No ale przynajmniej nie było upałów :)
Fotek mało, bo zwierzaki znów wywiało.

Bardzo daleko pod lasem przyuważyłem muflony. Ale akurat uciekały :(
Przynajmniej kruk raczył pozować :)

Tyle. BS-a nadrobię wieczorem.
- DST 63.10km
- Czas 02:25
- VAVG 26.11km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 134m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyblakle
Piątek, 27 maja 2022 · dodano: 27.05.2022 | Komentarze 12
Nie było dzisiaj - na szczęście - tak źle, jak zapowiadano.
Wiało, owszem. Ale myślałem, że nie da się jechać. Jakoś jednak się dawało.
Padało - owszem, ale w sumie tylko przez chwilę. Podczas niej cieszyłem się, że wybrałem sobie Czarnucha do jazdy. Tyłek bowiem nie ucierpiał :)
Trasa: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
O dziwo nawet średnia - jak na MTB i wietrzne warunki - zła nie wyszła. Nie wiem o co chodzi :) A wiem, nie musiałem się zatrzymywać, żeby robić zdjęcia, bo nie było komu i czemu. Znów posucha kompletna.
Z nudów zatrzymałem się w Konarzewie przy sadzawce, która oblepiona jest jakimś kibolskim przesłaniem oraz... cytatem z pana papieża. Tego dwa wstecz. Tylko "lekko" wyblakł, co w sumie jest dość symboliczne, biorąc pod uwagę to, że coraz więcej informacji przeczy jego wspaniałości. Aktualnie więc mamy tam Jana Pawła Wyblakłego.
Lisówki szare, choć troszkę i kolorowe.
A, są już pierwsze tegoroczne maki.
Zwierzakowo wpis uratowała jedynie kaczka z Dębiny, której dziób się nie zamykał. Samica. Pani PysKaczka. Albo SzczeKaczka :)
Dojazd do pracy rowerem.
- DST 56.30km
- Czas 01:56
- VAVG 29.12km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Obrodzenie :)
Czwartek, 26 maja 2022 · dodano: 26.05.2022 | Komentarze 10
Tak jak wczoraj pisałem - brak wiatru to ewenement, nie norma. Wczoraj zdarzył się więc jedynie wyjątek od reguły, bo podmuchy znów wróciły do klasyki. Co prawda jeszcze jakiejś tragedii nie było, ale jednak upierdliwość stała się wyczuwalna.
Miałem jechać bardziej na południe, ale jakoś tak się stało, że znów rzuciło mnie na zachód :) No i mało oryginalnie wykonałem tę samą pętelkę co wczoraj: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Oraz dodatkowo kurs do roboty.
Kij z podmuchami, ważne, że dzisiaj obrodziło w ptactwo. Widocznie musiała nastąpić kumulacja po dniach posuchy. W sumie gdybym na trasie spotkał wiele psów, mógłbym napisać, że karma wraca :)
I tak: najpierw zaprezentował mi się pięknie żuraw...


...następnie dzwoniec...

...potem myszołów...

...a pod sam koniec pustułka.

Jeszcze rowerowo-chmurkowy klimat z Lisówek..

...oraz darmowy kawałek ciacha z zaprzyjaźnionej już piekarni z Dopiewa. Cena uczciwa :) A na poważnie - pycha :)
- DST 56.10km
- Czas 01:52
- VAVG 30.05km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 160m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Słabiutko :)
Środa, 25 maja 2022 · dodano: 25.05.2022 | Komentarze 11
Rzecz niespotykana - wiatr był dzisiaj... słaby. No jak to tak? :)
Oczywiście nie mam zamiaru narzekać, tylko się szczerze zdziwić. Bo wyrażać nadzieję, że to coś więcej niż wyjątek potwierdzający regułę, nie mam zamiaru. Aż tak naiwny to ja nie jestem.
Wyjazd poranny, na klasyczną zachodnią pętelkę: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. A potem do pracy.
Fajnie się jechało, a jechałoby się jeszcze fajniej, gdyby nie Luboń i te ich miliardy świateł na kilometr oraz bezmózgowie części użytkowników ulic. Jak to na wsi...
Zwierzaków nie było, aura taka sobie, więc nawet specjalnie nie zatrzymywałem się po drodze. W sumie (prócz lubońskich stopów) tylko po to, żeby pozdrowić gadziego kumpla...

...oraz cyknąć fotę z rowerem.
Przed pracą jeszcze szybka wizyta na Dębinie. Obserwatorka gratis :)






