Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242716.25 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.30km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.27km/h
  • VMAX 53.70km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 110m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Oponując

Czwartek, 27 października 2022 · dodano: 27.10.2022 | Komentarze 5

Dzisiaj miałem być w pracy, ale udało się mieć wolne. Dobra zmiana :)

Wyspałem się. To najważniejsze. A potem w drogę.

No dobra, nie do końca, najpierw musiałem wymienić dętkę, bo wczoraj wieczorem wracałem z pracy kilka razy dopompowując. Problem w tym, że w aktualnych kołach obręcze są na tyle wąskie, że wymiana jest mega upierdliwa, a założenie opony to męczarnia. Założyłem, ale z jednej strony coś biło, o czym przekonałem się już po wyruszeniu. Zamiast wracać do domu podjechałem na stację serwisowania rowerów na pętli tramwajowej, gdzie mogłem spokojnie zawiesić rower i popracować nad prawidłowym ułożeniem gumy. W końcu się jakoś udało, choć kosztowało mnie to sporo nerwów.
Punkt naprawy rowerów na Dębcu - przydał się
Potem już jazda. Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Najważniejsze info: żółw z miejsca, którego nie wymieniam, jeszcze nie zasnął na zimę. Tylko się bardziej kamufluje :)
Żółwik jeszcze nie zasnął na zimę :)
Był również myszołów. Ale ewidentnie nie miał parcia na szkło.
Myszołów w gałęziach
Myszołów zastanawia się czy już odlecieć
No i odleciał
Aha, mech potrafi rosnąć na mostach. Taka ciekawostka.
Mech rosnący na moście
Baloty wciąż obecne.
Baloty wciąż stoją
I tyle. Na koniec jeszcze Warta z poziomu poznańskiej Dębiny.
Jesienna Warta na poznańskiej Dębinie




  • DST 58.50km
  • Czas 02:09
  • VAVG 27.21km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 204m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostateczne oddanie "długu" :)

Środa, 26 października 2022 · dodano: 26.10.2022 | Komentarze 6

W końcu udało się oddać zaległe 80 groszy paniom z piekarni w Stęszewie :)

Tym razem do kosztu pączka (nie mogłem sobie odmówić) doliczony został "dług" i znalazła się reszta.

Misja wykonana, jestem na czysto, ale obiecałem, że będę zaglądać :)

Trasa to oczywiście kondominium: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki – Luboń - Poznań.

Od rana pierwsze skrzypce grała mgła...
Poranna mgła na Opolskiej
Dywan coraz wyższy
Jest klimacik :)
...która odpuściła w połowie drogi, jakoś przed Łodzią.
Słońce nad Wielkpolskim Parkiem Narodowym
Mgliste falujące pole
Tutaj pani, która się lekko zamyśliła podczas "jazdy" :)Pani się lekko zamyśliła podczas
Krówki były.
Wielkopolskie krówki
Mistrzyni drugiego planu
A potem znów mgła.
Świat według mgły
A tu dowód ostatniej na jakiś czas wizycie w Stęszewie.
Drobne za pączka ostatecznie oddane :)
Dystans zawiera dojazdówkę do pracy.




  • DST 56.80km
  • Czas 02:06
  • VAVG 27.05km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 160m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niezaćmieniowo

Wtorek, 25 października 2022 · dodano: 25.10.2022 | Komentarze 8

Od razu zaznaczam, że zaćmienia słońca nie udało mi się przyuważyć. Akurat nad południem Poznania pojawiły się tak gęste i czarne chmury, że nie było okazji. Może gdybym miał czas czekać, coś by się trafiło, ale niestety musiałem lecieć do pracy.

Za to pojeździłem na rowerze - wow, co za zaskoczenie :)

Trasa to znów zachodni klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Niebo było mniam :)
Świat pół na pół
Chmury nad klasykiem
Drzewa już łyse... :/
Miałem też trochę szczęścia - zacząłem objazd od południa, a tymczasem na północy padało, co wnioskuję po tym, że od Dopiewa lało mi się na tyłek od dołu. A mówiąc po ludzku - jeździłem po kałużach. I po liściach. Czyli ostrożnie.

Zwierzaków brak. Tylko szpak. Joł :)
Szpak alpinista
Szpak prezentuje lewy profil
 No i jeszcze motyw z Dębiny. Poniekąd rowerowy. Łapy opadają.
A myślałem, że już nic mnie zaskoczy...
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 63.50km
  • Czas 02:16
  • VAVG 28.01km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Oddać 90 groszy :)

Poniedziałek, 24 października 2022 · dodano: 24.10.2022 | Komentarze 12

Dzisiaj misja specjalna - oddać "dług", który w sobotę zaciągnąłem w piekarni w Stęszewie, gdy miła pani podarowała mi astronomiczne 90 groszy za pączka z racji tego, że nie można było płacić kartą :) A że długów nie lubię mieć, nawet takich, to machnąłem pięć dych właśnie w tym kierunku.

Trasa to oczywiście kondominium - Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki – Luboń - Poznań.

Pogoda dziwna: w nocy padało, więc drogi mokre i śliskie (liście na śmieszkach!) i jazda ostrożna. Natomiast nad ziemią miodzio - klimatyczne słońce, chmurki i bardzo sympatyczna temperatura.

Gdy dojechałem do piekarni, okazało się, że akurat pani z soboty nie było, ale są dwie inne. Ucieszyły się (i pewnie zdziwiły), że chciało mi się przyjechać z taką pierdółką. Przy okazji postanowiłem kupić jeszcze jednego pączka, bo mi smakował. Wyciągnąłem 20 złotych i klops - nie było z czego wydać. Wysupłałem więc znów wszystkie drobniaki, jednak było za mało, więc... panie powiedziały, żebym dowiózł przy okazji :) Hehe, w ten sposób nigdy nie skasuję całości, ale idzie ku lepszemu - teraz jestem krewny już tylko 80 groszy, więc 10 do przodu :) Jedno jest pewne - mam swoją ulubioną piekarnię w Stęszewie, którą będę zawsze reklamował.

Fotki z dzisiaj:
Na DDR-ce w wielkopolskiej Łodzi
Już prawie 100% dywanu w Łęczycy
Sarenki z Witobla
Ulubiona piekarnia w Stęszewie
A wczoraj wykorzystałem ostatni wolny dzień na podjechanie na grób babci do Obornik Śląskich. Wolałem to zrobić teraz, gdy ruch przycmentarny jest o wiele mniejszy. No i jak zwykle przy okazji zrobiłem sobie spacer po pięknych terenach, które zahaczają o Wzgórza Trzebnickie. Latałem po nich jako bachor i zawsze uwielbiałem. Są, stoją, czego niestety o drzewach powiedzieć nie mogę, bo wiele poleciało :/ Jednak klimat pozostał. Fotki poniżej. Nawet - ledwo, ledwo - udało się ujrzeć Ślężę. 
Chryzantemy niezłociste
Lasy Obornik Śląskich
Zielony tunel
Zachodzace słońce w Obornikach Śląskich
Lekki Windows :)
Pustynne klimaty w Obornikach Śląskich
Prześwietlenie iglaków
Pola w Obornikach Śląskich
Popołudnie marzeń
Ostatnie promienie
Zarys Ślęzy widoczny z Obornik Śląski
Aha, i jeszcze dzisiejsza Dębina i połączenie: niebo-ziemia-woda-niebo :)
Niebo-ziemia-woda-niebo
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 51.60km
  • Czas 01:58
  • VAVG 26.24km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krótko i mgliście

Niedziela, 23 października 2022 · dodano: 23.10.2022 | Komentarze 8

Dzisiaj na szybko, bo niedziela zalatana.

Wyjazd wczesny - przed dziewiątą. Oczywiście w półśnie :) 

Trasa zachodnia, czyli klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Było... nudno. Nic się nie działo :)

Aha, no i mgliście. Nawet nie było po co aparatu wyjmować.
Wierzby z Konarzewa
Widoczność raczej średnia
Za to spotkałem Fabiana (lub Fabiankę). Tak, Jacek, zostałeś ojcem imiennym, gratuluję :)

To naprawdę symaptyczna minka :)
Nie mogło być inaczej :)
Dobry znajomy :)
Następnym razem muszę wziąć jakieś pancerne spodnie do moszczenia się mi kota na kolanach :)

Aha, jeszcze z rana: gawron z petem, zrobiony telefonem :)
Gawron z petem sfocony telefonem :)




  • DST 53.60km
  • Czas 02:08
  • VAVG 25.12km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jak osioł :)

Sobota, 22 października 2022 · dodano: 22.10.2022 | Komentarze 13

Znów mam za swoje. Mogłem wstać wcześniej.

No mogłem. Ale znów w nocy odbyłem kurs z Kropą, w wiadomym celu. I musiałem odespać.

Finalnie wyjechałem za późno i zostałem ukarany - łącznie jakieś 35 kilosów w deszczu za mną. Supcio.

Trasa to kondominium. A co! Czyli: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki – Luboń - Poznań.

Początkowo było jeszcze nawet sympatycznie.
Już więcej liści na ziemi niż na drzewach
Śmieszka w Łęczycy
W Mosinie zaczęło kropić, a w Krosinku już regularnie padać. Schowałem się nawet pod wiatą, mając nadzieję, że szybko minie, ale po kilku minutach stwierdziłem, że to bez sensu i jadę dalej. W którąkolwiek stronę bym jechał, wróciłbym mokry. Więc wykonałem cały dystans.

Na chwilkę przestało, akurat gdy zobaczyłem jedyne dzisiaj zwierzaki. W sumie okazało się, że patrzę w lusterko :)
Kopytne z Krosinka
Ktoś do mnie idzie :)
Osiołek najbardziej ciekawski
W lusterku :)
Osiołek z profilu :)
Głaskanko musi być
Wyjątkowo wjechałem na antyrowerówkę w Witoblu. Tylko dlatego, że zobaczyłem tego asa i chciałem mieć fotkę :)
Zjechałem na śmieszkę tylko po to, żeby uwiecznić tego asa :)
W Stęszewie zachciało mi się pączka. Zaparkowałem więc przy piekarni, wybrałem obiekt, a tu niespodzianka: nie można płacić kartą. Oczywiście była kartka na drzwiach, ale przeoczyłem. Już miałem zrezygnować, jednak mila pani stwierdziła, że nie puści mnie głodnego i mam jej 3,90 przywieźć przy okazji. Nie zraziło jej nawet to, że jestem z Poznania i nie wiem, kiedy znów tam będę. Miły gest :) Finalnie udało mi się znaleźć gdzieś zagubione trzy zeta w plecaku, więc jestem winny jedynie najdrobniejsze drobne. Ale miłe wrażenie zostało.
Pączek pocieszenia po kilkunastu kilosach w deszczu
Cóż, wyjazd średni. Zadowolona była jedynie pralka.




  • DST 56.10km
  • Czas 02:00
  • VAVG 28.05km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 173m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

LechoCzechoRusowo

Piątek, 21 października 2022 · dodano: 21.10.2022 | Komentarze 8

No nie wyspałem się. Kropa dwukrotnie - po trzeciej i przed szóstą - postanowiła załatwić to i owo. Słodko.

Dobrze, że miałem jeszcze wolne i mogłem odespać. Finalnie wyjazd nastąpił dopiero w okolicach jedenastej.

Generalnie wyszło mi to na dobre, bo rano było pochmurno, a podczas mojej jazdy powoli wychodziło słońce. A w najważniejszym momencie zrobiło się wręcz idealnie.

Trasa południowo-zachodnia. Testowa, bo chciałem sprawdzić, jak wygląda sytuacja z remontami od Starołęki przez Czapury po Wiórek. Jakby ktoś chciał wiedzieć, to... lepiej nie wiedzieć. Jeden wielki armagedon - wahadło na wahadle, połowa asfaltu zryta, maskara. A całość to: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Mieczewo - Mościenica - Kórnik - Skrzynki - zemsta Adolfa - Borówiec - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęcka - Las Dębiński - dom.

Wspomnianym najważniejszym momentem była wizyta w Rogalinie. Dawno mnie nie było w tamtejszym parku, żeby odwiedzić Lecha, Czecha i Rusa, czyli tamtejsze dęby.
Przy rogalińskich dębach
Lech częściowo potrzebuje już wspomagania.
Dąb Lech z Rogalina
Dąb Lech z podpórkami
Czech już niestety się poddał.
Spojrzenie na Czecha zza Lecha
Czech na pierwszym, Rus na drugim planie
Najlepiej trzyma się Rus (bez skojarzeń, to na szczęście tylko drzewa) - ma w końcu dopiero 800 lat :) Piękny jest.
Dąb Rus w słońcu
Detale pięknego Rusa
Wpadł mi w oko również jeden anonimowy.
Anonimowy dąb z Rogalina
Nie mogło zabraknąć sesji przy pałacu i okolicach.
Spojrzenie na pałac w Rogalinie
Rogaliński pałac w październikowym słońcu
Strażniczka Rogalina
Rogaliński pałac od dołu
Pałac w Rogalinie na szeroko
Jedna z rogalińskich figur
Jesienny park w Rogalinie
Tablica ku pamięci Henryka Sienkiewicza, Rogalin
Kościół św. Marcelina w Rogalinie
Zemsta Adolfa niestety wciąż straszy :/
Zemsta Adolfa wciąż straszy
Zwierzakowo słabo. Tylko kruki podczas balotów :)
Dużo balotów i kilka kruków
Zbliżenie na balotowe kruki
Kruk lecący między balotami
Udany wypad. A jutro ma padać :/




  • DST 53.20km
  • Czas 01:58
  • VAVG 27.05km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 154m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poszronowo

Czwartek, 20 października 2022 · dodano: 20.10.2022 | Komentarze 12

Jak dobrze, że nie musiałem wyjeżdżać wcześnie rano... Lubię chłodek, ale przymrozki już niekoniecznie :) A te nad rano straszyły. Ja zaliczyłem tylko szron podczas wyprowadzania psa.

Gdy ruszałem, było już całkiem sympatyczne osiem na plusie. Niestety wiatr był gratis.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Poranna Dębina całkiem ładna. Jak zwykle :)
Poranna wizyta na Dębinie
Znowu widziałem kwiecień :)
Kolejny niemal kwietniowy motyw
Szczodrzykowo mnie zaskoczyło. Lecz nie ptactwem, a remontem-gigantem. Wahadło mnie skutecznie przekonało, żeby tam nie bywać przez najbliższy czas. Ale za to mogłem sobie pooglądać z blisko złoto naszych czasów. Chociaż tym się chyba palić nie da.
W Szczodrzykowie remont-gigant...
Złoto przywieźli :)
Nie mogłem nie zajrzeć nad wodę. Nie żałuję - w oddali wypatrzyłem czaplę białą, czyli tamtejszego szeryfa :)
Czapla biała - szeryf Szczodrzykowa
Wędrująca czapla biała
Po południu jeszcze spacer, a także obiad. Największym fanem moich naleśników jest Kropa - dałaby się za nie pokroić :)
Naleśniki z dżemem - pieś da się za nie pokroić :)




  • DST 54.10km
  • Czas 02:03
  • VAVG 26.39km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 136m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Garncowo

Środa, 19 października 2022 · dodano: 19.10.2022 | Komentarze 13

Wczoraj było szczęśliwie, dzisiaj już ciut mniej, ale bez tragedii :)

Wyjazd po odespaniu, czyli jeszcze mam wolne. Oj, będę za tym tęsknił.

Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Cóż. Po drodze miałem wszystko, co możliwe, może prócz śniegu. Słońce, chmury, wiatr, deszcz. Pełen komplet. W październiku jak w garncu.

Tu na przykład zdjęcie rodem z jakiegoś kwietnia, tym bardziej, że z rzepakiem:
Październik niczym kwiecień
Październikowy rzepak
A tu Lusowo, pół godziny później. Kolejne dziesięć spędziłem pod wiatą, bo zaczęło lać.
Jesienna droga w Lusowie
Lusowski
Pochmurno w Lusowie
Innowacyjność się ceni :)
Na ulubionej łódeczce, Lusowo
Kolejny przystanek zwiedzony dzięki opadom
Oczywiście wróciłem cały mokry, więc na średnią nie patrzę. Bardziej zerkałem na kałuże niż na nią.

Z rzeczy fajnych - rondo w Zakrzewie (mega potrzebne) już przejezdne. Sprawnie to poszło.
Rondo w Zakrzewie w końcu otwarte
Żurawie się trafiły, cała rodzinka.
Przyuważona rodzinka żurawi
Żurawie ćwiczenia
Młodziaki z rodzicami
Żurawie zbierają się do lotu
No i odleciały
No i jeszcze kotek. Z... Fabianowa-Kotowa w Poznaniu :) Specyficzną miał urodę, ale okazał się kochany. Siedział sobie biedak na chodniku, nie mogłem się nie zatrzymać, za co dostałem nagrodę niczym od Trzcinki.
To naprawdę jest uśmiech :)
No specyficzna uroda :)
Każdemu kotkowi należą się głaski :)
Kotek-alpinista :)
Na kolanach najlepiej
Dziurka w rowerowych getrach gratis. No ale cóż, co się zwierzak umościł mi na kolanach, to jego :)




  • DST 53.10km
  • Czas 02:07
  • VAVG 25.09km/h
  • VMAX 50.50km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 167m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szczęśliwie

Wtorek, 18 października 2022 · dodano: 18.10.2022 | Komentarze 12

Oj, miałem dzisiaj szczęście. Dziwna rzecz :)

Szczęście owo tyczyło się opadów, a konkretnie tego, że rozpoczęły się dokładnie wtedy, gdy byłem już pod domem. Gdybym wyruszył piętnaście minut później, bawiłbym się w rower wodny.

Wyjazd na wszelki wypadek Czarnuchem, bo to zawsze miła odmiana po wczorajszej szosowej stówie, a i aura "lekko" inna. Wczoraj wiosna, dzisiaj listopad.

Trasa to zachodni klasyk: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Było pochmurnie, ale - tak jak napisałem - wróciłem niemal suchą stopą.
Klasyk z bałwankowym niebem
Lisówki odwiedzone.
Odpoczynek w lesie
W lesie w Lisówkach
Zbliżenie na leśne rowerowanie
A na ambonie pojawiło się tabliczka "nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Czyli co, trzeba mieć defekt mózgu i być zwyrolem kochającym zabijanie, żeby wejść na wieżyczkę? :) Oczywiście olałem.
Pod amboną, jak zwykle antymyśliwsko

Z okna ambony
Zwierzakowo słabo. Tylko sójka na drucie w Plewiskach.
Sójka mi się przygląda
Sójka z profilu
A tak wyglądała Dębina po południu.
Deszcz na poznańskiej Dębinie
Deszcz na poznańskiej Dębinie © Trollking