Nienarzekacz
Niedziela, 10 czerwca 2018
· Komentarze(3)
Kolejny - jeden z niewielu - dni, gdy nie miałem ochoty narzekać na cokolwiek. Wyspałem się, wypiłem na spokojnie przed wyjazdem porządną kawę, ruszyłem dopiero po dziesiątej, było gorąco, ale zachmurzone fragmentami niebo dawało wytchnienie, ruch niewielki, a nawet wiatr się ogarnął (!) i wiał z grubsza pół na pół (!!!).
No i trasa - z wyboru, a nie z musu wykonane moje ulubione "kondominium", czyli Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Dymaczewo - Stęszew - Szreniawa - Komorniki - Poznań, Ma ona wszystko: las (elementy WPN-u), jeziora (ze trzy widoczne z trasy), przyzwoite asfalty, wielkopolskie pola i łąki, a nawet jakieś tam pseudohopki. Niestety z drugiej strony zawiera w sobie również DDR-ki oraz Luboń, ale spokojnie, kiedyś może doczekamy się jakiejś subtelnej bombki skierowanej na te elementy :)

Podsumowując: dobrze mi się dziś po prostu kręciło. Wynik przyzwoity, niestety nie do powtarzania w tygodniu, gdy puszka puszką puszkę pogania. A po południu jeszcze czekała mnie wizytacja u Teściowej, ale to już zupełnie inna historia :)
Po drodze towarzyszyła mi nowa płyta "emerytów" z Illusion, którzy wrócili po kilku latach z takim powerem, że niech się ci nasi buntownicy z hipsterskiej trąby ze wstydu chowają. Jeden z lepszych albumów tego roku, a teksty, takie jak ten... mistrzostwo. Aha, no i jak zwykle pod prąd jedynie słusznego myślenia w tym kraju.
No i trasa - z wyboru, a nie z musu wykonane moje ulubione "kondominium", czyli Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Dymaczewo - Stęszew - Szreniawa - Komorniki - Poznań, Ma ona wszystko: las (elementy WPN-u), jeziora (ze trzy widoczne z trasy), przyzwoite asfalty, wielkopolskie pola i łąki, a nawet jakieś tam pseudohopki. Niestety z drugiej strony zawiera w sobie również DDR-ki oraz Luboń, ale spokojnie, kiedyś może doczekamy się jakiejś subtelnej bombki skierowanej na te elementy :)

Podsumowując: dobrze mi się dziś po prostu kręciło. Wynik przyzwoity, niestety nie do powtarzania w tygodniu, gdy puszka puszką puszkę pogania. A po południu jeszcze czekała mnie wizytacja u Teściowej, ale to już zupełnie inna historia :)
Po drodze towarzyszyła mi nowa płyta "emerytów" z Illusion, którzy wrócili po kilku latach z takim powerem, że niech się ci nasi buntownicy z hipsterskiej trąby ze wstydu chowają. Jeden z lepszych albumów tego roku, a teksty, takie jak ten... mistrzostwo. Aha, no i jak zwykle pod prąd jedynie słusznego myślenia w tym kraju.































































