Wesołych świąt :)
Czwartek, 8 lutego 2018
· Komentarze(8)
W końcu nadeszło jedyne święto, które obchodzę w całej okazałości, bez obiekcji, wątpliwości natury moralnej, egzystencjalnej oraz marketingowo-żałosnej: tłusty czwartek! :) Z tej okazji wszystkim zainteresowanym życzę owocnego pączkowania, radości w życiu prywatnym, pieniędzy oraz zdrowia (bo jak wiadomo, zgodnie z przesłaniem babć i cioć - jak ono jest, to jest wszystko. Pod warunkiem, że są również pączusie).
Co do rowerowania. Było dziś minimalnie cieplej niż wczoraj (minus trzy), ale drogi szkliły się po ósmej rano, więc dla komfortu psychicznego wybrałem jazdę crossem i nie żałowałem, tym bardziej, że północny wiatr skierował me koła w kierunku N, co oznaczało wielokrotnie opisywaną przyjemność pokonania całego miasta z południa na północ, a później z północny na południe.
Trasa: Dębiec - Rataje - Malta - Gdyńska - Koziegłowy - Mielno - Wierzonka - Dębogóra (nawrotka, bo się droga skończyła) - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Miłostowo - Malta - Dębiec. Prócz tego, że korki były jak zwykle koszmarne, oraz tego, że DDR-ki były jak zwykle koszmarne, jak również tego, że smog był jak zwykle koszmarny, jechało się spoko, choć powolutku, bo zimny (niezbyt mocny) wiaterek skutecznie zniechęcał do walki. A w okolicach Puszczy Zielonki i wielkopolskich pól było jak zwykle uroczo, choć dziś głównie biało.

Generalnie cel wyjazdu był taki, żeby zrobić sobie miejsce na pączusie (z zaufanej, niesmalcowej piekarni). Misja wykonana. Jak co roku była nagroda :)
Co do rowerowania. Było dziś minimalnie cieplej niż wczoraj (minus trzy), ale drogi szkliły się po ósmej rano, więc dla komfortu psychicznego wybrałem jazdę crossem i nie żałowałem, tym bardziej, że północny wiatr skierował me koła w kierunku N, co oznaczało wielokrotnie opisywaną przyjemność pokonania całego miasta z południa na północ, a później z północny na południe.
Trasa: Dębiec - Rataje - Malta - Gdyńska - Koziegłowy - Mielno - Wierzonka - Dębogóra (nawrotka, bo się droga skończyła) - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Miłostowo - Malta - Dębiec. Prócz tego, że korki były jak zwykle koszmarne, oraz tego, że DDR-ki były jak zwykle koszmarne, jak również tego, że smog był jak zwykle koszmarny, jechało się spoko, choć powolutku, bo zimny (niezbyt mocny) wiaterek skutecznie zniechęcał do walki. A w okolicach Puszczy Zielonki i wielkopolskich pól było jak zwykle uroczo, choć dziś głównie biało.

Generalnie cel wyjazdu był taki, żeby zrobić sobie miejsce na pączusie (z zaufanej, niesmalcowej piekarni). Misja wykonana. Jak co roku była nagroda :)





























