Nadszedł czas powrotu. Krótko, bo krótko, ale intensywnie - piechotą przez trzy dni zrobiłem ponad 36 kilometrów. I to chodząc po stosunkowo niewielkim terenie, za to bardzo malowniczym i obfitującym w zwierzakowe atrakcje. Zdjęć zrobionych mam sporo, ale zajmie mi trochę ich przejrzenie, więc dzisiaj głównie bieżące, rowerowe.
Bo udało mi się wykręcić swój dystans i do tego dołożyć coś więcej, bo kopsnąłem się jeszcze do Poznania.
Trasa: Radzewice - Świątniki - Mieczewo - Mościenica - Kórnik - Dziećmierowo - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Nagradowice - Komorniki - powrót swoimi śladami, a potem Radzewice - Rogalin - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Taki widok do kawy na dzień dobry z tarasu: Oto kawa. I kawałek Kropy :) Po chwili nadleciała pliszka siwa. No ciężko było ruszać :) Tym bardziej, że przy wyjeździe najpierw musiałem odbyć rytuał głasków - Reks i Rudy to twardzi zawodnicy w tym temacie :) Już z drogi. Tarka na drodze do Kórnika już na szczęście coraz mniejsze, powoli koniec wahadeł. Szczodrzykowo nawiedzone. Tam zmiksowane rodzinki gęgaw i perkozów. Trafił się jeszcze myszołów. Pogoda była w kratkę, raz słońce, raz chmury, a gdzieś w Czapurach nawet dopadł mnie deszcz. Ale akurat w momencie powrotu do Radzewic zrobiło się pięknie. Wpadł więc jeszcze jeden spacerek. No i tyle na dziś. Może do jutra uda mi się odrobić BS-owe zaległości :) No i fotki. Kiedyś.
Komentarze (2)
Dzięki :)
Miałem przerobić foty z tego wyjazdu, bo wolne, i oczywiście nie zdążyłem. Może kiedyś :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"