Ależ dzisiaj było paskudnie... Pogodynki coś tam jeszcze wczoraj kłamały, że zapowiada się słoneczko i takie tam, ale za to wyszła kicha. Niestety.
Niby ciepło, a zmarzłem. Niby żadnego huraganu nie było, a ostro mnie przewiało. Wiatr niby ze wschodu, a ani przez moment mi nie pomagał. No i ta szarość. Fuj.
Na polach powoli już wiosna. Taka pseudowiosna. Zwierzakowo również, choć bez wielkich szaleństw. Trafił się samotny kruk... ...i znów zające. Troszkę za nimi polatałem :) Odwiedziłem Szczodrzykowo. Coś tam się trafić udało. Gęgawy... ...łyskę... ...perkoza... ...oraz... czajkę :) Dopiero na poznańskiej Głuszynie zaczęło się lekko rozpogadzać. Lekko. No i jeszcze ciekawy wyprysk świadomości na przystanku w okolicach Jaryszek. W sumie prawda (ustasze, czyli tamtejsi naziole - a przy okazji ultrakatolicy - mordowali regularnie cywilów podczas II Wojny Światowej). Ale potem dorównali im Serbowie, o czym autor mazidła milczy. Cholera wie, o co mu chodziło, lecz z tego co wiem, spora część polskich prawicowców jest łysymi serduszkami właśnie za Serbami, na przykład w temacie Kosowa, więc pewnie to jeden z nich.
Komentarze (9)
Słuszna uwaga. Ale latające Łosie były całkiem zacne :)
Tego dnia kolega mówił mi, że Polska była idealnie podzielona na pół, zachód w chmurach, wschód z bezchmurnym niebem, dla Częstochowy brakło 15 km, żeby znalazła się po słonecznej stronie. Szaraki i inne zwierzaki fajne, a najlepiej wypadło moim zdaniem foto perkoza :)
Współczuję tego zawodu. Dokładnie wiem, co czułeś. Ja rękawiczki chyba z pięć razy zamiennie zdejmowałem i zakładałem.
Zajączki są spoko, traktory też spoko (te nowoczesne), a perkozy chyba się nauczyły, że ten dziwny człowiek w kasku nie chce ich zabić :)
Oby nie przyszli. Ale różnica między mordowaniem a ratowaniem życia jest wyraźna. Też bym pewnie nie miał skrupułów w obronie rodziny. W tym w obronie psa. Ale gdybym był w wojsku agresora, skończyłbym jako dezerter z kulą w łeb od swoich.
Sam padłem ofiarą zbyt optymistycznej prognozy i to w wydaniu lubuskich łowców burz,. Zamiast 15 stopni i slonca. Zgnlizna i ledwie 10 stopni, do tego wiatr. Sam posiłkowałem się dziś rękawiczkami. A co do wpisu, to znów obrodziło w zajączki, choć do wielkanocy jeszcze trochę. traktory straszą, a perkozy też ostatnio Cię lubią..Co do wpisu, to kto kogo nie mordował. Sam pewnie będę mordował, ale najpierw musza przyjść..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"