Co prawda jak to zwykle u mnie bywa, nie oznaczało to, iż miałem cały dzionek na nicnierobienie, ale przynajmniej swoje pięć dych mogłem wykonać bez niepotrzebnego pośpiechu. To cenne.
Wyjazd około dziesiątej, przy znakomitej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jest luty, pogodzie: słonecznie, ładnie, sucho. Wiatr przemilczmy :)
Sama jazda była mało ważna. w końcu to blog rowerowy, hehe :) Bo postanowiłem dzisiaj zrobić jedno: znaleźć miejsce, gdzie po prostu stanę, zdejmę słuchawki, popatrzę na przyrodę i się psychicznie zrelaksuję. Udało się. Owo miejsce było na granicy Krajkowa i Baranowa, nad samą Wartą, wśród rozlewisk i dorzecza. Oto one: Ptaków latała cała masa, ale wszystkie płochliwe jak cholera, więc z łowów nici. Jedynie jeden wytrzeszczający na mnie ślipia potrzeszcz wpadł :) Zrobiłem jeszcze rundkę po samym Krajkowie i prócz krzyża z kompleksem, który kończy tę wieś... ...odnalazłem zamarznięty kanałek, z masą zakazów, ale tym razem żadnym rowerowym :) "Mój" (ulubiony) las również nawiedziłem. Spotkałem kolejną parę żurawi, z jednym znalazłem się nawet oko w oko. Nooo, załóżmy :) Fajny dzionek.
Jutro znów do roboty, do tego ma się sporo ochłodzić. No trudno.
Lapec - dokładnie, to tam :) Jeśli chcesz, to przy okazji mogę podpytać tubylców czy jest opcja nocowania bez kosy w plecach :)
Evita - no ja mam to szczęście, że jeden las mam pod nosem, niestety przez pandemię jest zadeptywany :/ Podobnie jak WPN... Tęsknię za czasami, gdy można było odwiedzać bez problemu Egipt, Tunezję czy inne Tajlandie - byle ci, którzy chcą być tam, nie byli tu :)
Evita - też baaaardzo cenię, więc sam nie wiem, jak wytrzymuję w korpo. Gdyby nie rower przed pracą i dni wolne, chyba dawno bym to pieprznął i uprawiał szczaw :) Sen piękny, ale to nawet nie muszą być góry, przyroda jest piękna niemal wszędzie. A las najpiękniejszy :)
Kolzwer - i to nawet dość inteligentne spojrzenie :) Warta jest piękną rzeką, a skoro u Ciebie jest teraz podobna, to można się spodziewać, że niedługo u mnie będzie szerokości Odry.
To spojrzenie na koniec bezcenne :)) Bardzo podoba mi się trzecie ujęcie nad Wartą, ta moja nawet podobna jest teraz szerokością, roztopy zrobiły swoje.
Ja w ogóle bardzo lubię i cenię słowo "wolność". I dużą niezależność. I dlatego, jak ta zaczyna mi się skracać, to ja z kolei zaczynam się miotać.
Dobre miejsce na relaks. Z wiekiem będziemy szukać ich coraz więcej ;) - jelenie na rykowisku nie będą kiczem, tylko podziwem dla przyrody. Miałam dziś właśnie taki sen ( rzadko śnią mi się pozytywne rzeczy, więc tym bardziej zapamiętuję ;) ) - wychodzę z samochodu tuż przy pensjonacie, w moim magicznym miejscu w Bieszczadach - cicho, w oddali zarysy gór, cicho, a w ogóle to bardzo cicho. I jest pięknie :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"