Na taki dzionek jak dziś czekałem. Bez przymrozków, bez deszczu, a nawet (choć dopiero wczesnym popołudniem) z suchymi drogami. Tylko solidny wiatr dokazywał, ale póki temperatura jest na plusie to boli to jakoś mniej :)
Ruszyłem dopiero po jedenastej, bo - hip, hip - miałem wolne. Wyspany, najedzony, czyli w stanie dla mnie nienaturalnym :)
Myślałem o szosie, ale w momencie wyjazdu zalegał jeszcze syf, więc znów aktywowałem Czarnucha. Dzisiaj miał zdecydowanie lżej.
Za Palędziem przyuważyłem taki oto a-no(n)s :) Biedny w sumie ten słonik. Albo świnka. Albo chomik :)
Ładnie było, muszę przyznać. Czas na zwierzaki. Udało mi się natrafić na kilka mniejszych lub większych stad saren. Więc mały przegląd w skrócie: Aktywizowały się również żurawie. I to hurtowo. Skorzystałem więc :) Gdzieś na niebie latał sobie myszołów... ...a na ziemi rządziła jedna z wielu polno-wiejskich panter :) Spoko było. W końcu nie zmarzłem, nie zmokłem lub się nie ślizgałem. A że mnie przewiało? Oj tam. A że jutro znów pogoda ma niby być ok, to... idę do pracy.
Komentarze (16)
Lapec - każdy ma prawo odkryć swoją ukrytą tożsamość :)
Evita - będę wdzięczny, bo faktycznie wypadło mi z głowy :) Jakby co skarbonka znajduje się na zachód od Poznania, za Palędziem :)
Tom - samochodem, niestety. Mam w biurze, od niedawna już troje, włochatych przyjaciół :D - Walerkę, Gienka i Benio-Czesia ;)) Ale chyba pierwszą dwójkę już pokazywałam, a jak Cię demencja dopadła, to któregoś dnia wstawię całe nienawidzące się trio ;)
O, to po świnko-słonia wpadnę w weekend 6-7 ,marca, bo się chyba wybieram nowonarodzonego bratanka zobaczyć ;) Fajna ta synchroniczna sarnia wyżerka, żurawie też się cudnie prezentują! Aż się chce na rower wyjść. Puma w stylu Gienka - włochatego kolegi z pracy :D
Właśnie na taką pogodę czekam, wiosna wielkimi krokami nadchodzi i miejmy nadzieję, że w tym roku nie będzie już tego białego, chyba że na święta w grudniu. Zdjęciowo bez zarzutu :)
U Ciebie już nie ma śladu po śniegu, u nas się dopiero topi i przez najbliższe dni będzie zapewne wszechobecne bajoro. Jakie koziołki mają świeżutkie omszone poroże. Niby to skarbonka więc powinna być świnka, ale przez uszy również wygląda mi na słonika.
Nie modliłem się (nie mam zwyczaju), tylko prosiłem ewentualnych mistrzów piły, żeby tego drzewa nie wycinali, jednocześnie dokumentując miejsce w razie "w" :)
Ciekaw jestem, jak długo ten słonik tam będzie wisiał? :)
Ano, tłoczno i zwierzakowo u Ciebie się zrobiło w drugiej połowie lutego - słonik skarbonka, mnóstwo saren i żurawi, myszołów, no i czarna "pantera" :) Tylko nie wiem o co modliłeś się przy krzyżu? :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"