Trafił się jeszcze jeden w miarę wolny dzień. W końcu taki, że mogłem się porządnie wyspać. Wstyd napisać, ale wylegiwałem się aż do dziewiątej. Normalnie szaleństwo.
Gdy już ruszyłem, na drogach szaleństwa jeszcze nie było, gdyż asfalty nie zdążyły odtajać po nocnych przymrozkach. Jednak też nie było źle - im później, tym lepiej. Wiatr upierdliwy, zachodni, ale dało się go jakoś przeżyć.
Trasa banalna - klasyczne "kondominium". Czyli z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Krosinko, Dymaczewo, Łódź, Witobel, Stęszew, Dębno, Trzebaw, Rosnówko, Szreniawę i Komorniki do Poznania. Po południu wpadł spacer z Kropą po kawałku WPN-u, na odcinku Łęczyca - Poznań. Wyszło dziesięć kilometrów, pies padł na twarz :) Napatoczył się ziomek - Shogun. Nie do ogarnięcia telefonem :) Była też interakcja dziobato-skrzydlata. Wieczorem zrobiłem sobie źle i odpaliłem po raz kolejny "Wiadomości". Z ciekawości. Błagam, jak jeszcze raz wpadnę na ten pomysł, proszę mnie trzasnąć w łeb, to mniej zaboli. Zaprawdę, jeśli ludzkość codziennie ogląda ów twór i do tego jeszcze wierzy w ten bełkot, nie widząc, iż w TVP już nie ma dziennikarzy, a są tylko propagandziści partyjni, i nie przeszkadza mu to głosować w wyborach tak, jak do tej pory, to widocznie jest to idealne podsumowanie naszego współczesnego społeczeństwa. Łubudubu uwłaczające logice, disco polo, szary anonimowy człowiek spotkany na ulicy mówiący (oczywiście przypadkowo) zgodnie z obowiązującą linią partii oraz sączący się z ekranu jad - i połowa ludzi w kraju zachwycona. Niestety, widocznie na to zasłużyliśmy.
Żeby było jeszcze smutniej - przez weekend gniję w pracy.
Komentarze (21)
Lapec - no to masz Dziennik Telewizyjny, wrrrróć, Wiadomości online :) Ma to ten plus, że można zapauzować i bluzgać w tym czasie :)
Roadrunner - ano faktycznie, miał ten zabawny epizod w przerwie między polowaniami :)
I niepocieszone - że musiały się rozstać :) Przynajmniej ów Shogun, bo Kropa w rywalizacji: psi kolega/koleżanka vs kijek bez zastanowienia wybiera to drugie :)
Pewnie tak jest w cywilizowanych warunkach. A że rządzi w Polsce PiS, to komercyjni starają się zachować resztki obiektywizmu, a partia ma swoje narzędzie propagandy. Bo chyba nikt nie wątpi, że gdyby Kaczyńskiemu działalność Kurskiego się nie podobała, to już by go dawno na Woronicza nie było.
Zdziwiłbym się bardzo, gdyby ludzi inteligentnych "Wiadomości" nie raziły. Więc wszystko w porządku.
"Zwolennicy totalnej" - to jakiś nowy serial w TVP? :)
W piątek wracałam z kolejnej delegacji i Grzesiek wspominał mi, że w Polsce świeci słońce. Dobrze, że zostało to uwiecznione na Twoich zdjęciach. Psiaki wymiatają!
A ja się nie zgodzę, że słuszne. To celem komercyjnych nadawców jest oglądalność i to oni powinni dostosować przekaz do większości, jak to nazwałeś, społeczeństwa. Zaręczam wam koledzy, że nie tylko zwolennicy totalnej przestali dawno już trawić Wiadomości i Jacka Kurskiego.
W kwestii ostatniego akapitu: Sądzę, że jest to naczynie połączone: poziom przekazu TVP z założenia odpowiada na zapotrzebowanie większości społeczeństwa, zaś większość społeczeństwa zadowolona, że ich postrzeganie świata jest tożsame z tym, co mu wygodnie sączą do ucha tym bardziej upewnia się w swych przekonaniach i wybiera to, co najbardziej reprezentatywne dla danego sposobu myślenia.
TVN oczywiście nie jest obiektywny. Ale przynajmniej trzyma jakikolwiek poziom. W sumie Polsat jeszcze stara się być pośrodku, wychodzi różnie, ale chwała mu za próby.
Gratuluję tego "pocieszenia". Szczerze. Ja - jeśli mam czas - robię sobie hardkorowego seta od 19 do 20. I naprawdę się przekonuję, że żyję w dwóch odrębnych światach.
Ostatni prawdziwi dziennikarze pracują w TVN, nie wiesz o tym? Żeby cię pocieszyć, ja też przestałem trawić Wiadomości. Faktów też nie oglądam, tak dla symetrii.
psie zdjęcia jak zwykle świetne i jak zawsze wprowadzają w dobry humor. Ostatni akapit po przeczytaniu pierwszego zdania opuściłam co pozwoliło mi zachować pozytywny nastrój:)))
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"