Nie, to nie jest
agitacja przedwyborcza, tylko wyjątkowo pozytywne podsumowanie
dzisiejszych warunków pogodowych. Bowiem nawet rano (a ruszyłem
lekko po ósmej. W niedzielę!) nie miałem na co narzekać. W końcu
ciepełko jesienne (czyli idealne 17 stopni) dogadało się z
wiatrem, mało upierdliwym, a do tego nawet momentami (jakieś 20% jazdy) nawet wiejącym w plecy. Oj, potrzebne mi to było, bo
już – bazując na wynikach ostatnich dni – zaczynałem wątpić,
czy ja na tym rowerze to jeszcze kręcić potrafię :)
Cieszył również
mikry ruch samochodów (wczoraj za to kląłem w głos przy kolejnych
kwitnących korkach), choć w Witobelu zdarzył się jeden idiota w
SUV-ie, który uznał, że wyjazd z posesji ma pierwszeństwo wobec
mojej jazdy ulicą. Cóż, przepraszam jego mamusię za to, że
poszło kilka sugestii na temat jej prowadzenia się (a w sumie
jedna, określająca dość konkretnie, jakim to jest synem), ale
język polski w takich sytuacjach bywa dość niedoskonały :) Nie, ta brzoza
również nie jest elementem agitacji :)
A właśnie, skoro
jesteśmy przy temacie. Oczywiście głos oddany, tym razem nie
ryzykowałem z rysowaniem pentagramu, który co prawda z definicji
powinien być uznany za ważny (są w nim co najmniej dwie
przecinające się linie), ale patrząc na skład komisji (wszystkie
odmiany trwałej zdecydowanie dominowały) – uznałem, że klasyka
sprawdzi się bardziej :) Zachęcam również
do pójścia w me ślady, co w ustach osoby, która jeszcze w szkole
średniej była anarchistą, może brzmieć dziwnie. No ale czasy
mamy takie, że nie iść nie można, poza tym gdy z kimś rozmawiam
o polityce i dowiaduję się, że narzeka, a na wyborach nie był ("bo
nie", a nie z ważnych powodów), uznaję, iż prawa do tych narzekań
nie ma. Lenistwo bowiem to bardzo bliski krewny głupoty.
A na koniec…
żółwik :) Z Dębiny, wylegujący się na obalonym drzewie. Gatunek dość rzadki, oczywiście pod ochroną, dożywający nawet stu lat. Tu niestety fota tylko z daleka (strasznie płochliwy zwierzak), do tego robiona komórką.
Komentarze (13)
No są to mocne argumenty :) Teściowie tylko muszą opatentować pigwówkę i puścić na rynek.
Tomku, ja mocnych nie lubię, ale pigwówka moich teściów wyróżnia się! ;) I jeszcze kiedyś w Beskidach piłam cudną dereniówkę własnej roboty, mniaaaaammm ;]
Evita - zapamiętam, zapamiętam :) Gdybym tylko ja choć minimalnie lubił mocne alkohole... A nie tylko piwo :)
Lapec - no i o to właśnie chodzi. Mimo że ubrany w dres, trafiłeś pod właściwy adres. Joł :) Możesz jak na moje jechać na władzę przez najbliższe 4 lata legalnie :)
Też byłem i ... zostałem zmierzony wzrokiem przez Panie z komisji => stare portki z dresu i sprany polar, nie będę się stroił coby "krzyżyk" postawić :D. Ale byłem, wiec mogę narzekać ;))
Ania - chciałem z rozmachem, ale jakoś się udało zmieścić :)
DaruS - dokładnie! :)
Grigor - no właśnie wydaje mi się, że to jednak błotny, ale było za daleko, żeby określić konkretnie. Oczywiście istnieje ryzyko, że jakiś inteligent wypuścił żółwia hodowanego w domu, bo mu się znudzi, ale miejmy nadzieję, że jednak chodzi o pierwszą wersję...
Co do wyborów to generalnie - prócz kilku pozytywów - moja opinia o Polakach tylko się utwierdziła i nie jest ona zbyt dobra. Do tego zaczęło mnie brać jakieś choróbsko (czy to się łączy?), więc zapewne za nadrabianie BS-a zabiorę się dopiero jutro, bo zasmarkam klawiaturę :)
Podpisuje się śladem obu kół mojego roweru pod tym, że każdy powinien wstawić ten krzyżyk w kratkę według własnego uznania, a jak tego nie robi to niech się nie wypowiada że mu źle czy dobrze.
Zmieściłeś się w kwadraciku, więc nie jest źle, ale co do podejścia odnośnie wyborów to również uważam, że powinno się iść i zagłosować. No to żółwik :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"