WPN-owska dokrętka

Poniedziałek, 7 października 2019 · Komentarze(16)
Kategoria Terenowo
Dodając po południu wpis z wypadu szosą, byłem pewien, że to koniec na dziś. A tu proszę - udało się ogarnąć codzienność o wiele szybciej, niż myślałem, do tego dostałem od niej możliwości wypełnienia czymś półtorej godzinki wolnego, więc...

No właśnie :) Kropa już została "rozplanowana", a mi zachciało się lasu. Na dwóch kółkach. Więc Wielkopolski Park Narodowy i najlepszy z najlepszych Nadwarciański Szlak Rowerowy był oczywistą oczywistością. Wykonany na odcinku z Poznania przez Luboń, gdzie skręciłem w okolice Kaczych (czy tam Żabich) Dołów, następnie piachami, korzeniami i singielkami do Puszczykowa (wysokość ośrodka wypoczynkowego), gdzie spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że jestem już spóźniony, czyli nastąpiła nawrotka, z grubsza swoimi śladami, choć z zaliczeniem gównianej śmieszki na Armii Poznań. Ten odcinek był najcięższy :)

Tym samym wpadło jeszcze lekko ponad 26 kilometrów, z czego jakieś 18-19 w terenie, i to niełatwym, bo piachy plus korzenie to elementy rozpoznawcze NSR-u. Bawiłem się świetnie, łapałem ostatnie chwile fajnej jesieni, do tego przyroda powodowała, że ryj mi się sam uśmiechał. W związku z tym wpis dodaję jako osobny, nawet mimo faktu, że średnia jest - jak to w terenie - koszmarna. W dupie mieć średnią! :)
I ten zapach lasu...  - Nadwarciański, WPN
Niestety wycinka zrobiła swoje - Nadwarciański, WPN
Jest rzeka, musi być piach - Nadwarciański, WPN
Liście, liście, liście - Nadwarciański, WPN
The MOST important thing :) - Nadwarciański, WPN
Fajna jesień, choć nieśmiała - Nadwarciański, WPN
Korzenie są najważniejsze - Nadwarciański, WPN
Oj, tak, tak... - Nadwarciański, WPN
Tu jeszcze niedawno była dróżka - Nadwarciański, WPN
Perełka na tym szlaku - Nadwarciański, WPN
Namiastka mtb - Nadwarciański, WPN
Relive TUTAJ.

Komentarze (16)

Chodziło mi o teorię w Twoim pojmowaniu Wielkopolski, a nie doznania z lubuskiego... :)

Trollking 17:34 poniedziałek, 2 marca 2020

Masakra, Ty chyba naprawdę nie widziałeś konkretnego piachu o_O
Jak zwykle: szczypta piachu, dwa powiewy wiatru i już mamy pełen dramaturgii wpis. ;)

To jest droga PUBLICZNA w lubuskim:
http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,430817,20130925,drogowskaz-w-srodku-lasu.jpg

http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,430816,20130925,ugrzeznac-na-drodze-publicznej-bezcenne.jpg

Teoria? :)

mors 23:23 niedziela, 1 marca 2020

A Ty jak zwykle ekspert od teorii :) Przyjedź tu kiedyś latem lub suchą jesienią, zobaczysz, o czym piszę. No ale zapewne wolisz - tak jak o wiatrach na wielkopolskich pustyniach - oceniać nigdy po nich nie kręcąc :)

Trollking 21:09 niedziela, 1 marca 2020

Zamienił stryjek (T-king) Karkonoski P.N. na Wielkopolski P.N. i jeszcze się cieszy. xDD

A te piachy to są na miarę tych Twoich mitycznych wiatrów - no istne safari normalnie, czy jaka inna pustynna burza. ;D;D

mors 17:26 niedziela, 1 marca 2020

Lapec - oj, nie byłbym taki pewny. Chyba że tam każdy jeździ na pancernych oponach, mając takie śmieszki :)

Ania - no fakt, rzut beretem do lepszego świata. Dlatego właśnie już nie wyobrażam sobie lepszego miejsca do życia w Poznaniu niż Dębiec - na Dębinkę mam niecały kilometr, do WPN-u w linii prostej ze cztery, może pięć... :)

Trollking 20:31 środa, 9 października 2019

Jak Ty masz dobrze, że do WPN-u od Ciebie nie jest tak daleko... Aż zazdroszczę.

anka88 20:11 środa, 9 października 2019

W Tychach przynajmniej dętki są całe :P

Lapec 23:08 wtorek, 8 października 2019

Malarz - dziękuję. No i... fakt :)

Evita - człowiek zszoszony ma trochę inną perspektywę :) Powoli dojrzewam do leśnego człapania, tu w ramach małej matury nawet wróciłem tą samą drogą, a nie asfaltem :)

Lapec - mam pomysł: weź kiedyś urlop i go w ostatniej chwili wycofaj. Może to zadziała? :) Stojaka chyba nic nie ruszy, choć na trasie widziałem kilka innych, już powalonych :( Chorzów mogę przyjąć na klatę, gorzej pewnie by było z Tychami :)

Trollking 20:54 wtorek, 8 października 2019

Spokojnie, kończę urlop - ciepełko wróci :)

Stojak rowerowy przy Warcie widzę że ma się dobrze :)

BTW: na "Żabie Doły" zapraszam do nie mnie, do Chorzowa :D Szkopuł w tym że tam dętki pękają heh :D

Lapec 18:13 wtorek, 8 października 2019

No, Tomaszu, proszę Cię, przestań z tą dupną średnią :D, bo ja już od dawna nawet takiej nie osiągam :D Ale chce się tam jechać, widoki nęcą!

Evita 06:53 wtorek, 8 października 2019

Piękne, leśne fotografie!
W terenie widoki są ważniejsze od średniej prędkości ;)

malarz 04:06 wtorek, 8 października 2019

Więc sam rozumiesz... :)

Trollking 22:07 poniedziałek, 7 października 2019

No - po 3 latach wyglądałoby mniej więcej tak, jak u mnie z kaloriami i przewyższeniami od 2017 r. ;)

huann 22:06 poniedziałek, 7 października 2019

Grigor - oj tak :)

Huann - nie, już za późno. Błędy BS-owej młodości, gdy sporo kręciłem "po gruncie" i tego nie wpisywałem, wychodzą na starość. Bo jak by to wyglądało: "ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Od listopada 2013 przejechałem 105467.70 kilometrów, w tym 19 w terenie"? :) A co do jesieni - trzymam mocno kciuki!

Trollking 21:22 poniedziałek, 7 października 2019

Najwyższa pora oficjalnie zacząć odnotowywać km-y przejechane w terenie!
A ciepła jesień ma znów wkrótce zawitać, więc to jeszcze nie jest jej absolutne finito :)

huann 21:00 poniedziałek, 7 października 2019

Pięknie tam.

grigor86 20:30 poniedziałek, 7 października 2019
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa namio

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]