Dożynkowo rozpoznawczo oraz dokrętka Nadwarciańska

Wtorek, 3 września 2019 · Komentarze(10)
Kategoria Dożynki!!! :)
Skąd dziwny - jak na mnie - dystans? Zaraz wyjaśnię.

Najpierw jednak o warunkach. Tu nie będzie zaskoczenia - wiało :) Mocno, tak jak wczoraj, i tak samo średnio przewidywalnie. No ale w zamian temperatura była całkiem, całkiem, więc... niech będzie. A o tym, że nie ściemniam, niech ponownie poświadczy dzisiejszy fałmaks.

Szosowa trasa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Dąbrówka - Plewiska - Poznań. Relive TUTAJ.

W Dopiewie zatrzymałem się na chwilę, bo zauważyłem jakąś akcję przy dożynce. Sądziłem, że jest demontowana, więc zapytałem osoby przy niej coś robiące, czy zdążę jeszcze cyknąć zdjęcie. Okazało się, że się pomyliłem, bo właśnie byłem świadkiem powstawania, a nie rozbiórki dzieła. Przy okazji napomknąłem, że mam już sporą kolekcję fotek dożynkowych, na co sympatyczny pan stwierdził: "aaaa, to pan jest tym, który umieszcza je na rowerowym blogu?". No proszę, miło mi się zrobiło (a i się lekko zdziwiłem), że te moje wypociny docierają gdzieś dalej. Chyba że to jednak nie ja, a jeszcze ktoś ma podobną do mnie fiksację :) W każdym razie po uściśnięciu dłoni wspomniałem o chyba najlepiej pamiętanych przeze mnie minionkach, bo choć Dopiewo ma koszmarne śmieszki rowerowe, to za dożynki należy się wielki szacun. Będę musiał obowiązkowo tu jeszcze raz podjechać, jak będzie już całkowicie dokończona tegoroczna - póki co poznałem twórców :) Choć powstawanie na zdjęciach momentami wyglądało... specyficznie, szczególnie w czasach RODO, więc bez wklejania danych wrażliwych, co lekko może zmienić perspektywę (tu pan montował chyba głośnik) :)



Już widać, że ponownie będzie godnie :)

Samego szosowania wyszło nieco ponad 52 kilometry i na tym miało się skończyć. Ale dostałem miły telefon z informacją, że w sumie to dziś mam wolne (cuda się zdarzają), więc na spontanie postanowiłem dobrze wykorzystać jeszcze godzinkę i pokręcić Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym. Wczoraj oceniłem warunki na nim (przyzwoite, choć piachu jak zwykle sporo). Wpadło więc kolejne 28 kilosów, w większości oczywiście w terenie, na trasie z Dębca przez lubońskie Kacze, czy tam Żabie Doły, potem lasem do Puszczykowa, skąd - o dziwo z wiatrem - do domu.

Chciałem temu poświęcić osobny wpis, ale na ósmym kilometrze, na jednym z mostków, wiatr przewrócił mi rower, a przy okazji wypadł licznik, który się zresetował (łącznie z ustawieniami, których nie chciało mi się uzupełniać, więc całkowicie wypiąłem). Dystans szacuję według Endomondo, średniej stamtąd nawet nie próbuję ufać, bo jak wiadomo autopauza to coś, co w tej apce najczęściej nie działa. Podpinam więc pod całość.

Kila fotek...
Prawie w Kaczy Dól - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Piaseczek, piaseczek - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Mostek nadbagienny - Nadwarciański Szlak Rowerowy
29 cali, a jak mrówka - Nadwarciański Szlak Rowerowy
NIełatwo było ustawić - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Pieniacz okołorzeczmy - Puszczykowo
Warta zawsze piękna - Nadwarciański Szlak Rowerowy
...w tym hit, czyli polska specjalność - zakaz jazdy rowerem. Tym razem w... środku lasu. Nie skorzystałem z sugestii :)
Zakaz jazdy lasem... Witamy w Polsce - Nadwarciański Szlak Rowerowy
No i wpadła jeszcze jedna dożynka - z Łęczycy :)
Łęczyca, dożynki - Nadwarciański Szlak Rowerowy
Łożyskowo, dożynkowo
Relive z NSR-u TUTAJ. W końcu jakiś taki bardziej zielony i zakręcony niż zazwyczaj :)

Oczywiście pies też miał spacer, więc dzionek uznaję za całkiem aktywny :)

Komentarze (10)

Co do dożynek to ja dziś trafiłem na piękny zbiór, zapraszam do obejrzenia kolejnego wpisu :)

Kropa jakoś tak naturalnie ma, że im większy i cięższy patyk, tym szczęśliwsza :)

Trollking 18:47 czwartek, 5 września 2019

Te świnki są zdecydowanie bardziej atrakcyjne. Może zdążę jeszcze jakieś ciekawsze sfotografować przez ostatecznym zakończeniem sezonu :D

Kropa jest prawdziwym KOKSEM!

ekarol 09:03 czwartek, 5 września 2019

Evita - widocznie to śłodzinka :) Tereny świetne, ale nie polecam w weekendy, bo niestety coraz więcej ludzkości je odkrywa, a wiadomo, co to oznacza...

Lapec - chyba kojarzę te fotki :) A olanie to jedyne, co rozsądny rowerzysta może zrobić z taką "atrakcją" :) No i BS na zadziwiające pole rażenia, o dziwo :)

Trollking 11:26 środa, 4 września 2019

Też mam podobne zdjęcie (te przy drzewie z wystającymi korzeniami) co Czarnuch */*. I zakaz rowerów też był - też olaliśmy :p. Ogólnie pięknie tam ;)

Czasem się można zdziwić mocno, jak się dowie kto czyta te nasze pierdoły. Kumpel kiedyś chciał kuriera zamówić, a wyskoczyło mu moje DPD :D

Lapec 09:00 środa, 4 września 2019

Haha, świnka mierząca w ... jest słodziakiem :D Jak i całe dożynkowe atrakcje ;)
Terenami do jazdy też bym nie pogardziła, aż chce się wsiąść na rower...

Evita 06:49 środa, 4 września 2019

Huann - tylko z tego co wiem, to nieskończoność się nie łamie, a kijki - owszem :)

JPbike - ja też, ja też... :)

Ania - wiem, wiem, pamiętam :) WPN ma w sobie, na niewielkim terenie, wszystko - góry, wodę, las. I piach :)

Roadrunner - a dzięki :) Na pewno gdzieś koło Ciebie są jakieś dożynki, trzeba tylko zacząć szukać :)

Trollking 20:23 wtorek, 3 września 2019

U mnie niema takich słomianych strakcji. Ale fotki Sympatyczne :)

Roadrunner1984 19:44 wtorek, 3 września 2019

Świetne te dożynkowe inspiracje :). O, tym szlakiem jechaliśmy ostatnio do WPN-u :)

anka88 19:14 wtorek, 3 września 2019

Ano, ten "zakaz" na nadwarciańskim od wieków mam gdzieś :)

JPbike 19:04 wtorek, 3 września 2019

Kropka, jeśli chodzi o długość kija, powoli, acz konsekwentnie zmierza ku nieskończoności :)

huann 18:31 wtorek, 3 września 2019
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa epatr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]